Lifestyle

Akcja „Bądź dobra dla… siebie. Kto dołącza? Tydzień pierwszy, dzień #4

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 listopada 2015
Fot. Pixabay/ wilkernet / CC0 Public Domain
 

I jak? Listopad jest ciut piękniejszy? Dla nas z pewnością, bo pięknie się czyta o tym, co robicie dla siebie. O sukienkach założonych czy kupionych, o kursach tańcach, o spacerach, z przyjemnością czytanej książce czy wypitej herbacie.

To zachęca do działania także nas. Daje motywację i wsparcie innym kobietom. Moja koleżanka jakiś czas temu powiedziała: „Jestem w takim dołku, że już nie wiem, jak z niego wyjść, co dla siebie zrobić”. Rozumiem ten stan. Dlatego dla każdej z nas tak ważne jest, by nie zapominać o sobie.

A co dziś zrobisz dla akcji #Bądź dobra dla siebie?

Proponujemy banalną rzecz. Piątek. Więc wiele rzeczy, które musiałybyśmy zrobić wieczorem, można przełożyć na sobotni poranek. Więc dziś zrób sobie domowe SPA. Może długo odkładany masaż. Albo kąpiel przy świecach. Z olejkami. Maseczka na twarz. Zadbana skóra. Jeśli nie macie wanny, nic nie szkodzi. Przecież domowe SPA nie musi wiązać się z długim wylegiwaniem się w wodzie. Za to z pewnością można jest sobie zafundować cudownie pachnącym peelingiem. Dbałością o każdy centymetr swojej skóry.

Przeczytałam w jednym z komentarzy, że dawanie sobie przyjemności jest jak nałóg. Chcemy was od tego uzależnić.

#Bądźdlasiebiedobra – napisz, co dla siebie dzisiaj zrobiłaś, a my najlepsze komentarze będziemy nagradzać. Taka dodatkowa motywacja.

Życzymy wam dziś przyjemnego wieczoru 🙂


 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Pierwszy tydzień: 10-16.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień pierwszy:
    2 x voucher pielęgnacyjny do kliniki Profemed
    4 x zestaw kosmetyków ufundowany przez debiutującą na polskim rynku, markę francuskich kosmetyków VALCENA

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień pierwszy – zobacz wszystkie zadania


Lifestyle

Przepraszam, że odchodzę

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 listopada 2015
Fot. iStock / Lolkaphoto
 

Pytasz dlaczego. Nie wiem. Po prostu odpowiedziałam mu: „Tak, spacer to dobry pomysł”. Bez chwili zadumy, że przecież ty, my, obietnice, zaufanie, wierność. Bez żadnego wstydu albo „ale”. Bez niechęci do spacerów, choć sam wiesz, jak nienawidzę chodzić po parku. Bez wahania.

Zakładam na to spotkanie starą sukienkę, kupioną zanim cię poznałam, aby nie mieć skojarzeń, twojego zapachu, winy. Ubieram się w tamtą prostotę, którą chciałeś podmienić na elegancję. Jesteś taka piękna, eksponuj to.  Mam torebkę, która odstaje od reszty i dobrze mi z tym. Byłam niezgodna estetycznie, jak twierdziłeś, ale nie rozumiałeś, że to jest moja rogata dusza. Moja opozycja wobec świata i blichtru, którynic nie znaczy.

Idę tam powoli przewidując, że się spóźni. Tacy jak on zawsze się spóźniają. Mówisz mi potem, że wybieram swoją niestabilność. Znasz mnie i wiesz, że kocham ryzyko bardziej niż śniadania podane do łóżka. Przez chwilę poddaję się twojemu bezpiecznemu rytmowi i świat mój zaczyna być przewidywalny i spokojny. Mówię przyjaciółce, że jestem pusta. Dziwi się, bo przecież mam teraz doskonałe życie i najlepszego człowieka obok siebie. Jak można być pustym w idealnym świecie?

Idę tam powoli, bo palę papierosa. Tak, tak papierosa. Jesteś dumny z tego, że rzucam i mówisz mi, że potrafię zmienić swoje życie. Masz na myśli swój poukładany świat. Nawet nie wiesz, jak bym chciała choć trochę zbliżyć się do niego. Masz zawsze świeże kwiaty. Pełną lodówkę i zapach waniliowej świecy. Jedzenie pakujesz dzieciom do pięknych pudełek, a na kolację robisz im soczyste steki. U nas zawsze czegoś nie ma. Mój syn narzeka, że nie umiem gotować. Podobno krzywo kroję chleb. A mój stary pies już nie trzyma moczu i ciągle latam ze ścierą. Widzisz, trochę mi daleko do twojego świata.

Idę tam powoli, bo dobrze się czuję w brzydkiej sukience i w butach na płaskich obcasach. Nikt się za mną nie ogląda, wreszcie mogę być anonimowa. Nie mówisz mi, że pięknie wyglądam myśląc o wyeksponowanej szpilką kobiecości. Nie patrzysz już z zachwytem. Nie mam więc wyjścia i muszę wpaść w samozachwyt. Wiesz, jakie to trudne dla mnie, nauczyć się kochać siebie. Powiedziałeś mi na koniec, że myślałeś, że swoją miłością wypełnisz nas oboje. Zła droga kochany, zła. Stałam się beneficjentem twojej miłości nie wkładając żadnego wysiłku we własne uczucia. Byłeś za nas oboje, kochałeś za nas, marzyłeś i planowałeś. A ja powoli znikałam. Paradoks, prawda? Bo zawsze twierdziłeś, że to ja jestem królową. Pamiętaj, że blask człowieka bywa światłem odbitym.

Myślę o tym, że od ciebie odchodzę. Czuję się jak szmata, bo wybieram innego mężczyznę. Jak kompletna idiotka, bo przecież to facet bez przyszłości, związek bez przyszłości. Jak luzerka, która przegrywa właśnie swoje fajne życie. Wmówiłeś mi, że jesteś moją szansą, biletem do normalności. Tylko, zastanawiam się, czym ta normalność jest? Życiem od do? Schematem? Rozpiską na lodówce? Może moja normalność jest w tej niedopalonej fajce, szaleństwie, chaosie? Czy chaos może więc być normalnością? Dla ciebie nie, ale dla mnie może tak. Mówisz, że mogłabym mieć więcej. Moja babcia powtarzała, że więcej nie znaczy lepiej i może to ona ma rację. Mogłabym mieć twoje fajne życie, ale wybieram swoje.

Mój ojciec cię uwielbia i dzwoni, aby mnie przekonać, że robię błąd. Nie spotkasz nikogo lepszego, niegrzeczna córko! Dwadzieścia lat temu przestraszyłabym się i pobiegła przeprosić. Tata ma rację. Tata wie, czego córka potrzebuje. Ale stara już jestem, swoje przeżyłam i wiem, że nie zawsze wybieramy to, co inni uznają dla nas za najlepsze. Ba, nawet mój przepalony mózg dostrzega tę istotną prawdę. Fakt, nie znam nikogo lepszego niż ty, jak Boga kocham, jak żyję, nie spotkałam tak idealnego człowieka. I zazdroszczę tej, która zostanie tobą obdarowana. Bo jesteś darem. Mimo tego zastanawiam się, czemu wciąż czułam się pusta? Dlaczego nie chciałam mieć planów? Wspólnych marzeń? Dziecka?

Chciałeś mi wybaczyć, choć nigdy bym na to nie pozwoliła. Zdrada jest złem, kochany. A ja nie jestem złym człowiekiem. Po prostu nie wiedziałam już co zrobić, aby to przerwać. Nie patrzeć w twoje rozczarowanie, pytania bez odpowiedzi, żal. Nie ograniczać życia do tu i teraz. Nie siłować się z twoją rosnącą frustracją. Myślisz, że nie widziałam, jak jesteś rozczarowany naszym życiem? Ja widzę wszystko. Czułam się wciąż winna, że nie mogę dać ci tego, czego potrzebujesz. Nie dlatego, że jestem skąpa, egoistyczna, chora. Ja po prostu tego nie miałam.

Idę tam powoli. Miejsce zbrodni. Ale jest piękna słoneczna jesień, a ja bardzo kocham tę porę roku. Czuję się lekko, wciągam głęboko powietrze. Wiem, że za chwilę moje życie znów wysadzę w powietrze i zostanę w nim sama. On? Uśmiecham się. Piękny człowiek. Inny. Ale taki, którego spotykasz na moment tylko. Podczepiasz się pod jego światło i idziesz dalej. Może jest w tym podobny do mnie? Samotność. Znów do mnie wróci stara wredna przyjaciółka. I lęk. Ten jest najgorszy. Już mnie plecy bolą na myśl o tym.

Chcę, abyś miał piękne życie. Takie, na jakie zasługujesz. Chcę, aby ktoś budził się przy tobie i pytał, czy dalej śni. By tarmosił twoje włosy i przyciągał głowę do swojej. By zawsze odpowiadał na sms: „kocham cię” tym samym. By nie mógł się doczekać, aż to wasze wspólne się zacznie. Jestem więcej niż pewna, że tak u ciebie będzie.

Mówisz mi, że mogę się jeszcze zatrzymać? Nie mogę. I nie chcę.

Dziękuję za wszystko.

I przepraszam.

Jestem twoim przyjacielem na zawsze.


Lifestyle

O przebaczaniu w pięciu krokach

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 listopada 2015
Fot. Flickr / AFS-USA Intercultural Pro / CC BY

Przebaczanie nie zawsze przychodzi nam lekko. Często traktujemy je jako oznakę słabości, rezygnacji. Zdarza się, że nie przebaczamy naprawdę, lecz jedynie „powierzchownie”. Mówimy „Wybaczam Ci, zapomnijmy ”, a tak naprawdę nie możemy przestać myśleć o tym, jak bardzo nas zraniono: rozpamiętujemy i cierpimy podwójnie.

Kiedy się już uda, też nie jest lekko. – Jak to? Wybaczyłaś mu? Tak szybko? Zapomniałaś już, jak cierpiałaś? – oburzają się, skądinąd życzliwe przyjaciółki. Ale przecież wybaczyć nie znaczy „zapomnieć”. Wybaczyć to przepracować w sobie tę krzywdę i ból i sprawić, by nas już nie dotykały, nie raniły. Wyciągnąć życiową lekcję i pójść dalej, silniejsza, bogatsza wewnętrznie. A dalsze relacje z osobą, której wybaczamy, to już zupełnie oddzielna historia… Dlaczego? Bo w przebaczaniu nie chodzi o niego, o nią. Chodzi o ciebie. To ty masz z tego przebaczenia czerpać energię, mądrość, a przede wszystkim wewnętrzny spokój. To jest twoja inwestycja w każdy następny związek, przyjaźń, sympatię.

Gdy mąż Kariny, 40 letniej właścicielki małego wydawnictwa odszedł od niej z dnia na dzień, świat stanął w miejscu. Karina odesłała nastoletnią córkę do babci i zamknęła się sama w wielkim domu. Godzinami płakała skulona na podłodze w salonie, przywołując w myślach tę samą scenę. Jej mąż i jej przyjaciółka podczas wspólnej kolacji informują ją, że romans trwa już rok. On prosi o rozwód. I jeszcze to uczucie, kiedy Karinie robi  się słabo i niedobrze jednocześnie.

Karina mówi, że zanosząc się od płaczu tam, na podłodze w złości planowała zemstę, życzyła obojgu najgorszego, modliła się o nieszczęśliwy wypadek. Każdego dnia traciła energię. Zaniedbała dziecko, dom, pracę. Czuła dokładnie jak opada z sił, jak nienawiść, bezradność i poczucie krzywdy odbierają jej chęć do życia. Po miesiącu przyszło opamiętanie.

– Tak nagle? – pytam. – Tak,właściwie w jednej chwili. – opowiada Karina, dziś spokojna, zrelaksowana i uśmiechnięta. – Spojrzałam na swoją spuchniętą twarz, zmęczone ciało. Zrozumiałam, jak  sama siebie niszczę. Oni są szczęśliwi. Nie mam na to żadnego wpływu, stało się. Ale nie mogę pozwolić sobie na to, by te wszystkie złe uczucia wypalały mnie od wewnątrz. – Trudno było ci wybaczyć, kiedy już podjęłaś tę decyzję?- pytam Karinę. – Na początku było mi bardzo ciężko. Jak w błędnym kole, wracałam do tych samych pytań: Dlaczego? Dlaczego ja? Co zrobiłam zle? Dlaczego niczego nie zauważyłam? Miałam kilka momentów zwątpienia. Ale potem spisałam na kartce plan: w tym tygodniu pracuję nad tym, w następnym nad czymś innym. To była moja osobista terapia. Udało się.

Karina nie zaprzecza, że dużo dała jej świadomość, że ma odpowiednie zaplecze finansowe, pracę, dom. – Wyobrażam sobie, że kobietom uzależnionym finansowo od mężów jest dużo trudniej – mówi – Wtedy pewnie też trzeba się starać wybaczyć, ale nie wolno  zapominać by walczyć o swoje. Nie z żądzy zemsty, ale dlatego, że nam się to należy. A potem, niech każdy idzie w swoją stronę.
Więc jak to zrobić? Od czego zacząć? Niech te pięć, opisanych niżej kroków, pozwoli wam obrać właściwy kierunek.

1. Znajdz przyczynę

Dlaczego nie umiesz wybaczyć? Potrafisz już teraz odpowiedzieć na to pytanie? Jeśli nie, usiądź w ciszy. Przeanalizuj całą sytuację i odpowiedz sobie na pytanie: Co sprawia, że tak trudno mi wybaczyć? Czy to dlatego, że nadal kocham? Wiadomo, że najbardziej boli krzywda wyrządzona przez tych, których darzymy uczuciem. A może dlatego, że nie potrafię zrozumieć postępowania tej drugiej osoby? Dla mnie ważne są racjonalne argumenty, a tu racjonalności brak… Kogo winię naprawdę: tę drugą osobę, czy siebie?

2. Zechciej wybaczyć…

Wiem, to brzmi banalnie, ale banałem nie jest… Czasem mówimy: – Bardzo chciałabym ci wybaczyć, ale nie mogę, przepraszam. Jeśli bardzo chcesz, wybaczysz. Wiesz dlaczego? Bo prędzej czy później uświadomisz sobie, że ta gra dotyczy twojego szczęścia. On, czy ona, ci „winowajcy” nie potrzebują rozgrzeszenia. Zobacz: mają się dobrze. Ale ty nadal walczysz, tracisz energię, wiarę we własne siły. Odpuść.

3. … i po prostu zrób to

Staraj się odciąć od „złych” myśli. Jeśli tego potrzebujesz, otaczaj się teraz bliskimi, życzliwymi osobami. Oddychaj głęboko, obserwuj. Zobacz: twoja przyjaciółka z taką czułością głaszcze po głowie swojego męża. Tam, za oknem, wysoko w chmurach przelatuje samolot. Przypomnij sobie o radości płynącej z „małych rzeczy”.

4. Zaufaj

W to, że ból minie, odejdzie. Musisz w to uwierzyć. Staraj się przywoływać w myślach jak najwięcej pozytywnych obrazów. Pewnego dnia obudzisz się i stwierdzisz, że masz to za sobą.

5. Otwórz się

Na nowych ludzi, nowe doświadczenia. Na codzienność, na piosenki w radio, książki. Dużo planuj. Niekoniecznie z rozmachem. Jesteś już u celu. Zmieniłaś się: z lustra spogląda na ciebie ktoś silniejszy, lepszy. Ktoś gotowy na nowy związek, znajomość. Na przyszłość.

Pamiętajcie: wybaczając dokonujemy czegoś ważnego dla siebie. Trzymam kciuki. Powodzenia!


Zobacz także

Dlaczego warto się odciąć od toksycznych ludzi i złej energii. Jest co najmniej pięć istotnych powodów

6 codziennych trudności, które dobrze znają wysoce inteligentni ludzie

6 zaskakujących oznak inteligencji. Często to robisz?

Jak naturalnie zafarbować wielkanocne pisanki?