Lifestyle Psychologia

20 zdań, które warto powtarzać, by stać się lepszym

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 maja 2016
Fot. iStock / m-gucci
 

Z potęgi słów najczęściej zdajemy sobie sprawę wtedy, gdy te słowa nas zranią. Albo gdy chcemy zranić innych. Zdarza się przecież, że w kłótni tracimy nad sobą panowanie i mówimy rzeczy, które w tym jednym momencie, w tej jednej chwili mają zaboleć. A gdyby tak częściej obdarowywać się słowami „pomocnymi”, dobrymi, życzliwymi? Takimi, które pomogą nam przezwyciężyć trudności? Zacznijmy ten eksperyment od siebie samych. Mówmy sobie słowa, powtarzajmy zdania, które  sprawią, że chcemy się zmieniać, że chcemy nad sobą pracować.

Mówcie sobie, a może i innym:

1. Nie mogę kontrolować wszystkiego, co dzieje się wokół mnie. Ale mam wpływ na to, jak przyjmę to zamieszanie, jak sobie z nim poradzę. W tej reakcji jest moja siła.

2. Nie będę się koncentrować się na tym, co już się wydarzyło. Nie mam na to wpływu, nic już „tam” nie zmienię. Przyszłości natomiast nie jestem w stanie do końca przewidzieć. Najważniejsze jest moje „tu i teraz”.

3. Powinienem zaakceptować to, co mi się przydarza i być wdzięcznym losowi za to, że stawia na mojej drodze dobrych, fajnych ludzi i korzystne wydarzenia.

4. Lepiej jest popełniać błędy niż udawać, że jest się doskonałym

5. Nigdy nie jest aż tak dobrze jak wydaje mi się, gdy jestem na szczycie i odnoszę życiowe sukcesy. Ale nigdy nie jest też tak źle, jak mi się wydaje, gdy tracę grunt pod nogami i mam poczucie klęski.

6. Obiecuję sobie myśleć mniej o tym, jak radzić sobie z problemami, a więcej o tym, jak zmienić moje nastawienie do nich. To o wiele bardziej pozytywna ścieżka.

7. Wyzwanie staje się przeszkodą tylko wtedy, gdy podchodzę do niego z wrogą nieufnością.

8. Jeśli upadnę, wstanę. Znowu i znowu.  Im szybciej odsunę od siebie (w myślach) te niepowodzenia, tym szybciej zdobędę to, o czym marzę.

9. Nie będę uciekać przed moimi lękami i obawami, one również są ważne. Dzięki nim łatwiej mi zrozumieć, co jest dla mnie w życiu najważniejsze.

10. Jest duża różnica między „pustym” zmęczeniem a poczuciem satysfakcjonującego wyczerpania. Życie jest zbyt krótkie, by inwestować swoją energię w działania, przez które się jedynie spalasz.

11. Jeśli nie będę miał czasu na to, co się naprawdę w życiu liczy, będę musiał pozbyć się wszystkiego tego, co jest jedynie zajmującą czas błahostką.

12. Nie mogę budować życia ani snuć planów w oparciu o to, co być może kiedyś się wydarzy. To bardzo złudne.

13. Przyszłość może być inna niż to, co mam teraz, niż moja niezadowalająca rzeczywistość. Mam w sobie siłę do zmian i stale jedno życie przed sobą.

14. Rozliczanie się z przeszłością jest dla mnie próbą odzyskania wewnętrznego spokoju, ale nigdy nie powinno wypływać z chęci rewanżu.

15. Skupię się na stawaniu się lepszym, a nie na myśleniu, że jestem lepszym od innych.

16. Porównywanie się do innych nie ma racji bytu. Każdy z nas jest inny, każdego z nas stać na więcej lub mniej.

17. Od dziś zaczynam żyć w zgodzie ze sobą, niezależnie od tego ile pieniędzy mam na koncie i co na to powiedzą najbliżsi. Prawda ma wielką moc.

18. Mój następny krok we właściwym kierunku nie musi być duży. Ważne, by miał właśnie ów dobry kierunek.

19. Wszystkie małe zwycięstwa są w życiu równie ważne, co te duże. To one tworzą w końcu to coś spektakularnego, tę naszą radość życia.

20. Szczęście jest podejściem do życia, a nie korzystnymi okolicznościami.

Odetchnijcie głęboko, zamknijcie oczy. Przecież jesteśmy tu tylko na chwilę: żyjmy tak, by była to piękna chwila.


Źródło: marcandagel.com


Lifestyle Psychologia

Sprawdź, czy udało ci się uniknąć rutyny w związku [QUIZ]

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 maja 2016
Fot. iStock / kupicoo
 

Wspólne życie zaczynamy zawsze pełni nadziei i przepełnieni wiarą, że już zawsze pozostaniemy dla siebie interesujący, ciekawi. Związki wokół rozpadają się, a my powtarzamy sobie: z nami będzie inaczej. Wiemy przecież, że o związek trzeba dbać, że ważne są kompromisy. Ale kompromisy to nie wszystko. Relacje miłosne mają swój rytm, swoją dynamikę. Wzajemna fascynacja nie utrzymuje się zazwyczaj stale na tym samym poziomie.  Lecz nie znaczy to też, że we wspólną codzienność musi się wkraść rutyna.

Rozwiąż quiz i sprawdź, czy udało się wam jej uniknąć

 


Lifestyle Psychologia

Dar czy diabelski podszept? Jak nie dać się zwieść intuicji

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
13 maja 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Istnieje, nie istnieje, warto jej ufać, nie warto, mają ją wszyscy, tylko wrażliwcy. Bywa wywyższana i potępiania. Uff. Jedno jest pewne: Ci, którzy bagatelizują jej istnienie, twierdzą,  że należy posługiwać się tylko rozumiem – dużo tracą. Żeby jednak dobrze posługiwać się intuicją trzeba

a.) wiedzieć czym ona nie jest (czyt. nie dać się zwieść),

b.) regularnie ją rozwijać.

Zacznijmy od punktu a.)

Intuicją na pewno nie jest:

STRACH I LĘK

Budzisz się rano i mówisz do partnera: „Nieee, nie możesz dzisiaj nigdzie jechać, mam intuicję, że coś się stanie”. Albo rezygnujesz z wyjazdu na narty, bo „masz niedobre przeczucia”.

Jeśli coś powoduje napięcie, stres, podwyższa adrenalinę to na pewno nie jest to intuicja. To tylko lęk wynikający np. z doświadczeń. Boisz się o partnera, bo coś się kiedyś stało twojemu tacie albo innej bliskiej osobie. Może też być tak, że miłość kojarzy ci się z utratą. Rezygnujesz w wyjazdu na narty, bo w ogóle jesteś osobą lękową i każda nowa sytuacja budzi u ciebie niepewność. To może być też doświadczenie zupełnie różnego rodzaju. Spotykasz pewną siebie, mocną osobą, ściskasz jej dłoń, patrzysz w oczy i… po prostu to czujesz. No czujesz, że ona jest niefajna. To nie jest intuicja, tylko skojarzenie. Gdybyś sięgnęła w przeszłość okazałoby się, że kiedyś zawiodła cię silna osoba, zwolniła z pracy, porzuciła, oszukała. Nauczyłaś się tę konkretną cechę kojarzyć z czymś złym.

Bardzo wiele naszych „intuicyjnych” wniosków co do innych ludzi ma niewiele wspólnego z prawdą.

PRZEKONANIA (OGRANICZAJĄCE)

Twój facet chce się przeprowadzić za miasto, oglądacie domy, ty mówisz: „nie, to nie to, czuję”. To nie musi być wcale intuicja ( prawie na pewno nie jest). Być może twoja mama powtarzała ci, że życie w domu to dużo obowiązków. Albo mówiła: „dom to pewni złodzieje”. A może inna osoba powtarzała: „tylko w mieście jest się kimś”. To mogą być najbardziej absurdalne przekonania, z których nawet do końca zdajesz sobie sprawę, ale one są nieodłączną częścią ciebie.

Czasem z kolei coś zobaczysz i pomyślisz: tak, chcę to, wiem. Taka decyzja też może wynikać z jakiegoś– nieuświadomionego– przekonania.

LENISTWO

Propozycja nowej pracy wydaje się kusząca, wspaniała… ale myślisz, myślisz i nagle stwierdzasz. Nie, jednak nie. Tłumaczysz to intuicją. Po prostu wiesz, że to by się źle skończyło. Na pewno? A może po prostu boisz się nowych obowiązków, nie chce ci się poznawać nowych ludzi, uczyć nowych rzeczy.

Podobnie jest z innymi sprawami: „czuje, że francuski mi się nie przyda” (czujesz czy nie chce ci się uczyć?), „czuję, że nie powinnam tam jechać” ( czujesz czy ci się nie chce).

Za każdym razem, gdy coś „intuicyjnie” poczujemy warto się zastanowić czy to nie jest jedna z trzech wymienionych wyżej rzeczy.

Przejdźmy do punktu b. Jak rozwijać intuicję?

Medytuj

Świetnym sposobem jest zapalenie świeczki i przez kilka minut wpatrywanie się w ogień. To wzmaga koncentrację, pomaga nawiązać kontakt z samą sobą, co w przypadku intuicji ma duże znaczenie.

Zapisuj sny

Codziennie, zaraz po obudzeniu. Najlepiej w specjalnym zeszycie. Zapisuj każdy drobiazg. Po miesiącu przeczytaj całość. Zobacz, coś się powtarza czy nie? Twoje sny mają wspólne elementy? Domyślasz się jakie z tego snu może być przesłanie dla ciebie?

Wracaj do tego co zanotowałaś miesiąc, dwa, trzy temu. Czy dziś lepiej rozumiesz co twoja podświadomość mogła chcieć ci przekazać?

Zastosuj technikę krzesła

Opowiedziała mi o niej pewna terapeutka. Jeśli nie wiesz jaką chcesz podjąć decyzję, postaw dwa krzesła. Jedno krzesło „reprezentuje” jeden wybór, drugie drugi. Usiądź najpierw na jednym, wyobraź sobie sytuację, w której jesteś zastanów się co czujesz. Potem zrób to samo z drugim. Na koniec – intuicyjnie usiądź na tym, które wydaje ci się prezentować najlepsze dla ciebie rozwiązanie.

Sprawdziłam, działa świetnie :).

Dobrych wyborów!!!

P.S Po decyzji, którą podejmiemy naprawdę intuicyjnie – czujemy wewnętrzny spokój i radość. Ulgę– to najlepsze słowo.


Zobacz także

To wszystko jest w twojej głowie. Zmień swoje myślenie, bo dziś Dzień Pozytywnego Myślenia

7 etapów żałoby po rozpadzie związku. Pozwól sobie na ich przejście, bez zbędnych wyrzutów

Facet musi się wyszaleć. A ty, to zupełnie co innego. No trzymajcie mnie, bo mam nerwa