Gotowanie Napoje Przepisy

Kompot z jabłek – jak zrobić go na obiad i do słoików na zimę?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 sierpnia 2020
Kompot z jabłek - do obiadu i na zimę
Fot. iStock
 

Kompot z jabłek to napój, który doskonale pamiętamy z dzieciństwa. Dziś kompoty nie są już tak często przyrządzane jak kiedyś, a szkoda. Są nie tylko smaczne, ale i zdrowe, warto więc odkurzyć nieco zapomnianą tradycję. Wypróbuj przepis na kompot z jabłek na obiad i do słoików, by cieszyć się jego smakiem przez cały rok.

Kompot z jabłek śmiało można określić mianem klasyki na polskich stołach. Kiedyś pojawiał się na nich regularnie, był obowiązkowym napojem podawanym do obiadu. Przygotowany samodzielnie, z dorodnych, owoców, najlepiej z własnego sadu, smakował niebiańsko. Słodki, o smaku i aromacie dojrzałych jabłek, chłodził lub rozgrzewał, w zależności od temperatury podania. Czasem doprawiano go dodatkiem cukru waniliowego i cynamonu, ale możliwości jest znacznie więcej. Nic nie stoi na przeszkodzie, by nieco poeksperymentować z klasyczną wersją znaną z kuchni babci.

Fot. iStock

Kompot z jabłek — dlaczego warto go pić?

Kompot z jabłek powinien trafiać na nasze stoły nie tylko z powodu sentymentu. Domowy napój jest lepszy od większości gotowych kolorowych napojów, najczęściej obficie słodzonych, zawierających barwniki, konserwanty i sztuczne aromaty. Przyrządzając domowy kompot z jabłek lub innych owoców, sami decydujemy o tym, co do niego włożymy. Mamy wpływ na jakość owoców oraz sposób ich przyrządzenia. Nie można także zapominać o tym, że jabłka to skarbnica wielu witamin i mineralnych ważnych dla zdrowia. Nie bez przyczyny powtarza się znane powiedzenie — jedno jabłko dziennie trzyma lekarza z daleka ode mnie.

Kompot z jabłek - do obiadu i na zimę

Fot. iStock

Jabłka zawierają bogactwo witamin: A, C, K oraz B1, B2, B3, B5, B6, B9 (kwas foliowy). Nie brakuje w nich makro- i mikroelementów, takich jak: wapń, żelazo, cynk, fosfor,  potas,  magnez, mangan, sód, miedź i fluor. Znajdują się w nich także związki polifenolowe, katechiny, flawonole, kwas galusowy oraz kwas chlorogenowy, które pełnią różne funkcje, wspierając zdrowie. W jabłkach znajdziemy też dużo błonnika i pektyn, dzięki którym pokarm jest szybciej trawiony. Jabłka są też niskokaloryczne – ich wartość energetyczna na 100 g wynosi 50 kcal, więc jabłka sprawdzą się  podczas diety.

Kompot z jabłek, mimo że ugotowane owoce tracą część witamin, nadal jest zdrowszym wyborem, niż gotowe, kolorowe napoje. Warto więc skorzystać z przepisów i zrobić własny kompot ze świeżych owoców do obiadu, a także do słoików na zimę.

Kompot z jabłek z goździkami — przepis

Jeśli wolisz smak typowego, czystego kompotu z jabłek, możesz pominąć dodawanie do odwaru goździków.

Kompot z jabłek - do obiadu i na zimę

Fot. iStock

Składniki na kompot z jabłek z goździkami:

  • 2 litry wody
  • 4 duże jabłka, najlepiej antonówki
  • 6 goździków
  • 3 czubate łyżki cukru (opcjonalnie)

Przygotowanie:

  1. Jabłka umyj, usuń gniazda nasienne, pokrój na części.
  2. W garnku zagotuj wodę, dodaj jabłka, goździki i cukier. Gotuj ok. 20 minut aż owoce zmiękną, ale jeszcze nie będą się rozpadać.
  3. Odstaw do ostygnięcia.

Kompot z jabłek, truskawek i rabarbaru — przepis 

Kompot z jabłek - do obiadu i na zimę

Fot. iStock

Składniki na kompot z jabłek, truskawek i rabarbaru: 

  • 2 litry wody
  • 2 garści truskawek
  • 4 łodygi rabarbaru
  • 2 jabłka
  • 6 czubatych łyżek cukru
  • szczypta cynamonu

Przygotowanie: 

  1. Zagotuj wodę a owoce umyj.
  2. Rabarbar pokrój na ok. 2 cm kawałki, a jabłko na ósemki, pozbywając się gniazda nasiennego.
  3. Do gotującej się wody wrzucić owoce, cukier i cynamon. Gotuj ok. 15-20 minut, do miękkości owoców.
  4. Ostudź, odcedź i przełóż do lodówki, by dobrze schłodzić kompot.

Kompot z suszonych jabłek z imbirem i miętą — przepis

Kompot z jabłek - do obiadu i na zimę

Fot. iStock

Składniki na kompot z suszonych jabłek:

  • 4 litry wody
  • 4 garści suszonych jabłek
  • 2 saszetki suszonej mięty pieprzowej
  • 3 goździki
  • ok. 2 cm świeżego imbiru
  • cukier trzcinowy — ilość dowolna
  • skórka pomarańczy bez białej błonki

Przygotowanie:

  1. Wodę zagotuj, najpierw dodaj suszone jabłka, goździki, skórkę pomarańczy i imbir pokrojony w plasterki. Gotuj ok. 35 minut.
  2. Gdy kompot nabierze smaku, dodaj miętę i cukier trzcinowy (wg. własnego smaku), zagotuj jeszcze 10 minut — po tym czasie wyjmij miętę z garnka.
  3. Kompot zestaw z ognia, ostudź i odcedź. Wstaw do lodówki, by się porządnie schłodził.

Kompot z jabłek na zimę — przepis 

Kompot z jabłek na zimę do dobry sposób, by zatrzymać słoneczne chwile schyłku lata i jesieni w słoiku. Po otwarciu można go podawać na zimno. Można również podgrzać z aromatycznymi przyprawami — cynamonem, anyżem czy kardamonem.

Fot. iStock

Składniki na kompot z jabłek na zimę: 

  • 5 l wody
  • ok. 50 małych jabłek (po 10 na 1 litr wody)
  • cukier do smaku
  • sok z połowy cytryny
  • 3 goździki
  • troszkę cynamonu

Przygotuj także 5 litrowych słoików, do tego potrzebny będzie duży garnek oraz ściereczka.

Przygotowanie:

  1. Jabłka umyj, usuń gniazda nasienne, pokrój na mniejsze części.
  2. Zagotuj wodę, wrzuć jabłka, a w chwili, gdy się zagotują, dodaj do smaku cukier do smaku, sok z cytryny, goździki i cynamon.
  3. Gotuj 40 min (lub więcej, aż jabłka się rozpadną).
  4. Gotowy kompot przelej do umytych i wyparzonych słoików. Słoiki zakręć dokładnie uważając, by szyjka słoika i wnętrze nakrętek było suche.
  5. Do dużego garnka wlej wodę na dno, podgrzej, wstaw słoiki (gorące słoiki wstaw do gorącej wody, zimne do zimnej, by nie pękały) i oddziel je od siebie ściereczką, by się nie stykały ze sobą. Od chwili zagotowania pasteryzuj ok. 15 min pod przykryciem.

Pyszny kompot z jabłek na zimowe dni po przestudzeniu gotowy jest do wyniesienia do piwnicy.


źródło: www.przyslijprzepis.pl 


Gotowanie Napoje Przepisy

„Nie umiem pogodzić się z Jej chorobą, z Jej starzeniem. Nie umiem być taka dorosła”

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
28 sierpnia 2020
Fot. iStock

Czasami muszę napisać taki tekst. Wypluć z siebie z nadzieją, że zrobi mi się lepiej. Poczuję ulgę, zasnę spokojnie i tyle. Bo przecież kolejnego dnia, jak każdy, spojrzę życiu w oczy.

Odwijam ze sreberka Jej drożdżowe. Jest prawie tak dobre jak wtedy, gdy byłam mała i wracałam do domu z nadzieją, że trochę jeszcze zostało. U nas często pachniało ciastem, bo Ona kochała piec. Gotować, krzątać się po kuchni, zmywać. Ciągle płakałam, gdy Jej nie było. Była moim domem i nosiła ten dom jak żółw skorupę. Jak każde dziecko nie wyobrażałam sobie, że Jej kiedyś nie będzie.

Przez większość czasu byłam na Nią zła. Że ciągle zawodzi, rozczarowuje, popełnia błędy, które wydawały mi się nie do wybaczenia. Kłóciłyśmy się, wpadałyśmy w furię, trzaskałyśmy drzwiami, padały ostre słowa. Mamy ten sam temperament i byłyśmy tylko we dwie. Dopiero niedawno zrozumiałam, że tak naprawdę moja złość była też moim alibi. Do niedobrego życia, do złych decyzji, do ranienia innych. Bo przecież jak masz takie trudne dzieciństwo, to zrozumiałe jest twoje fatalne dorosłe życie, prawda?

Zdemaskowanie tego mechanizmu nie jest przyjemne. Niełatwo jest żyć z odpowiedzialnością za swoje życie. Zwalanie winy na Nią dawało mi lekkość i nie obciążało sumienia. Teraz jest znacznie trudniej, zwłaszcza że kawał „straconego” czasu już za mną.

Ale nie o tym miałam pisać, bo wciąż mam w oczach Jej widok, gdy zamykam furtkę domu, gdzie Ją zostawiam. Jej pokój ma okno na ogród i zza płotu można zobaczyć, co robi. Widzę ją pochyloną, jak popycha rękoma wózek, na którym siedzi.  Wiem, że każdy ruch sprawia Jej spory wysiłek. Wiem też, że tak jak ja nie lubi pomocy, a słabość jest intruzem, którego trzeba za wszelką cenę pokonać. Chce też żyć, bo życie było dla nas zawsze pięknym darem. Nauczyła mnie tego, więc łapczywie chwytałam wszystko, co wydawało mi się warte uwagi.

Boksuje się z ograniczeniami choroby i widzę, że nie ma tej samej siły, co dawniej. Ten widok łamie mi serce, rozkrusza je na tysiące drobinek. Ale stoję i nie mogę oderwać wzroku od widoku, który tak mnie boli. Tak jakbym chciała ją zapamiętać. Strumień świadomości, że kiedyś będę Ją przywoływać w takich obrazach. I będę żałować, że nie zostałam tej nocy, by dłużej z Nią być. Choć przecież nie mogłam zostać.

Gdy jedziemy dziś do lekarza, pies wskakuje do samochodu i nie chce wyjść. Lata po aucie jak oszalały, wystawiając zęby w akcie protestu. Pilnuje Jej, bo boi się, że znów wyjedzie na kilka tygodni do szpitala. Choć pies nie rozumie, czym jest szpital, choroba, tygodnie, czas. Ale tak jak każdy z nas odczuwa nieobecność. Rozumiem go i jestem przez chwilę tym czarnym zrozpaczonym kundlem, który chce Ją zatrzymać. Rozumiem go jak nikt na świecie, a jednocześnie wiem, że nie może pojechać z nami. Prawda chwili? Raczej prawda uniwersalna, która znacznie wykracza poza tę chwilę.

W jej pokoju rozstawione łóżko i zmiętolona pościel. Już nie musi ukrywać, że poleguje – jak wtedy, gdy czuła się źle, a nie chciała nas martwić. Na szafce nocnej papierki po krówkach, okulary i koszyczek z lekami. Krzyżówka, książka, mokre chusteczki, pilot do telewizora. Stary człowiek nie potrzebuje tak wiele. A nam się wydaje, że trzeba przenieść cały świat na jeden kwadrat obleczony poszwą. Stary człowiek potrzebuje sensu. Potrzeby, serca, tęsknoty. Musi mieć po co/dla kogo żyć.

– Wy to mnie już nie potrzebujecie – tyle razy to słyszałam, że w pewnym momencie przestałam reagować. – Wiadomo, próbuje zwrócić na siebie uwagę – myślałam. Dawałam jej zadania: tu szarlotka, tam mielone, czasami napisanie wierszyka. Czy kiedykolwiek wysłuchałam go z uwagą? Boję się o tym pomyśleć.

Nie umiem pogodzić się z Jej chorobą, z Jej starzeniem. Nie umiem być taka dorosła. Nie chcę. Bycie dzieckiem swojego rodzica otula mnie i sprawia, że czuje się bezpiecznie. To jest mój porządek świata: moja Mama, ja, moje dzieci. To jest moja rodzina.

Lubię sobie przyjść do Niej i popłakać. Przy nikim nie płaczę tak swobodnie jak przy Niej. Moja Mama zawsze była taka duża, taka miękka i ciepła, a dziś jest taka drobna, że gdy przytulam się do Niej, boję się, że coś sobie złamie. Ale tak samo głaszcze mnie po głowie. Nie lubi, gdy płaczę. Więc dziś robię to w ukryciu przed Nią.

– Jeszcze? – pyta mój Syn, mając na myśli, że płaczę od godziny. Przynosi mi z Żabki chipsy i cole. Córka siedzi na niego obrażona w pokoju. Ze mną też nie gada. Żadne z nich nie wie jeszcze, że będą przechodzić przez to samo za ileś lat. Tak jak każda córka i każdy syn, który kocha swoją Matkę i patrzy na jej starzenie, chorobę. Będą mieć swoje uświadomienia i będą musieli dorosnąć. Na razie jem grzecznie darowanego chipsa jak kiedyś łyżkę zupy, którą Mama kazała mi zjeść na zdrowie. Życie zatacza koło. „Śpieszmy się kochać…”


Zobacz także

Zupa krem z cukinii - z ziemniakami, serkiem, w wersji fit

Zupa krem z cukinii – z ziemniakami, serkiem topionym, lub w wersji fit dla tych, którzy dbają o sylwetkę

Sos śmietanowy - do makaronu, kurczaka, pizzy

Sos śmietanowy do makaronu, kurczaka i pizzy. Proste przepisy, na które warto się skusić

Zupa krem z pora klasyczna i wersji fit. Najlepsze przepisy!

Zupa krem z pora klasyczna i wersji fit. Najlepsze przepisy!