Ekologia

5 prostych kroków ku temu, by żyć bliżej Matki Natury

Redakcja
Redakcja
22 kwietnia 2020
Fot. iStock
 

22 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Ziemi. Coroczne święto uświadamia nam, jak ważna jest ekologia i świadome zarządzanie zasobami naturalnymi w naszym życiu i nie tylko. Tegoroczne obchody są nietypowe ze względu na panującą od długiego czasu suszę i pandemię. Natura coraz częściej woła o pomoc, a my nie możemy pozostać wobec tego obojętni – musimy robić dla niej wszystko co w naszej mocy. Podpowiadamy jak w 5 prostych krokach być bardziej eko.

Światowy Dzień Ziemi jest corocznym świętem, podczas którego inicjowane są różnego typu akcje społeczne, mające uświadomić ludziom, jak bardzo powinniśmy dbać o naturę. W ubiegłych latach sprzątaliśmy lasy, wymienialiśmy zużyte sprzęty elektroniczne na sadzonki roślin czy sadziliśmy drzewa. Jednak o ziemię trzeba dbać cały rok – nie tylko od święta. Zacznij już dziś w urodziny Matki Ziemi.

5 kroków by życiu bliżej Matki Natury

Wprowadzenie zdrowych i proekologicznych nawyków do swojego życia nie jest łatwe –  początkowo pochłania więcej czasu i często może wprowadzić w zakłopotanie. Są jednak proste metody na to, by w naszym życiu zagościła świadomość ekologii i znaczenia surowców naturalnych. W ten sposób poprawimy nie tylko stan naszej planety, ale również wpłynie to pozytywnie na nasze samopoczucie w tym trudnym czasie, kiedy większość czasu spędzamy w czterech ścianach.

1. Segregacja śmieci

Najprostszy i zarazem najtrudniejszy do zrealizowania cel. Mówi się o nim dużo, jednak wielu z nas niestety woli zapłacić więcej za wywóz odpadów zmieszanych, niż postawić w swojej kuchni oddzielne kosze. Segregacja zajmie Ci dosłownie kilka minut więcej dziennie, a pozostawisz po sobie zdecydowanie mniejszy ślad węglowy. Co i rusz warto pogłębiać swoją wiedzę na temat segregacji i gdzie wrzucać poniektóre odpady.

2. Nie kupuj na zapas

Unikniesz dzięki temu marnowania żywności i gromadzenia zapasów, które z czasem tracą swoje właściwości i termin przydatności. Żyjemy w czasie pandemii i jak najrzadziej staramy się wychodzić, jednak do planowania tygodniowych zakupów też musimy podchodzić z głową i jeszcze dokładniej sprawdzać daty przydatności do spożycia. Nie ma potrzeby generowania produkcji i składowania produktów w domowej spiżarce. Bezsensowne gromadzenie nie służy nikomu, a już na pewno nie naszej planecie.

3. Zamień chemiczne detergenty na naturalne środki czyszczące Twój dom

Innowacyjne wyciągi z roślin mogą z powodzeniem zastąpić tradycyjne chemiczne płyny, spraye czy mydła. Posiadają dokładnie takie same właściwości czyszczące, a dodatek chociażby wyciągu z pestek grejpfruta usuwa także bakterie i grzyby, jak również ich zarodniki. Takie produkty znajdziesz na przykład w ofercie nowej polskiej marki BeSymbio. Ich niezwykłe właściwości są również zamknięte w szkle, co dodatkowo doceni Matka Natura.

4. Wspieraj lokalny biznes

Polski rynek obfituje w świetne marki, firmy czy fabryki. Kupując polskie produkty zmniejszasz potrzeby importu, a co za tym idzie transportu, który pozostawia bardzo duże ilości Co2 w naszej atmosferze. Dodatkowo, dajesz pracę i możliwość zarobku otaczającym Cię biznesom – w czasie pandemii to szczególnie ważne.

5. Ogranicz plastik

To staje się coraz prostsze, dzięki świadomości firm. Butelkowaną wodę zamień na zdatną do picia kranówkę, zabieraj ze sobą bawełniane torby na zakupy, a w aucie miej zawsze „rezerwową skrzynkę”, gdybyś nie zabrał wielorazówek. Nie kupuj ogórków, cukinii czy cytryn owiniętych w folię, zapakuj je w bawełniany woreczek. Nieprzetworzony ponownie plastik rozkłada się nawet ponad 1000 lat, a jego cząsteczki przedostają się do mórz i oceanów.

Świadomość ekologii, naturalnych składników i tego, że zasoby Ziemi są wyczerpalne to ogromnie ważny element edukacji każdego z nas. Żyjemy szybko, intensywnie i nie martwimy się zazwyczaj o to, co będzie za kilka bądź kilkanaście lat. Czas to zmienić – podziękuje nam za to Matka Natura.


Ekologia

Jeśli jesteś w związku, zastanów się, czy kiedykolwiek zapytałaś o to swojego partnera… lub siebie

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
23 kwietnia 2020
Fot. iStock
 

Bez względu na role, jakie pełnimy w swoim życiu, zawsze, ale to absolutnie zawsze jesteśmy w związku… i nie mam na myśli związku, jako relacji romantycznej czy seksualnej. Związki, a raczej relacje, tworzymy z członkami rodziny, przyjaciółmi, kolegami czy współpracownikami. Co ważne, poczucie przynależności jest podstawową potrzebą i więdniemy bez znaczącego związku z innymi. Nie zaprzeczajcie temu, teraz podczas przymusowej izolacji, czujemy to mocno i wyraźnie.

Intuicyjnie rozumiemy, że relacje przechodzą przez różne etapy, mają swoje wzloty i upadki.

Jednak bardzo rzadko postrzegamy nasze związki, jako okazję do rozwoju osobistego. Zazwyczaj w relacji wyraźniej widzimy partnera niż samego siebie. Właśnie dlatego tak rzadko zadaje w relacjach to jedno, najważniejsze pytanie.

Jeśli myślimy o relacji miłosnej, to pytanie staje się jeszcze ważniejsze. Jest fundamentem do pracy nad utrzymaniem satysfakcjonującego związku.

Więc jak ono brzmi?

Jak to jest być ze mną?

Jeśli jesteś w związku, zastanów się, czy kiedykolwiek zapytałaś o to swojego partnera, ale co ważniejsze, czy kiedykolwiek spróbowałeś sobie sam na nie odpowiedzieć?

Dlaczego to pytanie jest tak ważne? 

Sposób, w jaki odpowiadasz, mówi ci, gdzie jesteś na swojej osobistej ścieżce rozwoju. Jeśli wzdrygnąłeś się czytając to pytanie, istnieje duża szansa, że ​​tak naprawdę niekoniecznie chcesz poznać na nie odpowiedź. A może boisz się zupełnie niepotrzebnie?

Jeśli naprawdę pochylisz się nad tym pytaniem, zaczniesz ważną podróż w rozwoju swojej samoświadomości i inteligencji emocjonalnej.  To naprawdę świetna sprawa! Olbrzymi krok w rozwoju osobistym. Musisz jednak zrobić wystarczająco dużo miejsca, aby przyjąć cudzą perspektywę. Nie każdy potrafi udzielić szczerej odpowiedzi – nawet samemu sobie. Warto zauważyć, że rdzeń narcyzmu nie pozwala na takie spojrzenie. Narcyz nie potrafi dostrzec szkody wyrządzonej innym. Nie przyjmie też odpowiedzialności za to, co robi. Jedyną odpowiedzią narcyza na to ważne pytanie jest: „Cudownie, oczywiście!”.

Czy jest dobrze, czy tez źle, zazwyczaj większość z nas postrzega i opisuje związek przez pryzmat partnera. A my? To naturalne, że w pewien sposób nieco siebie idealizujemy, bo przecież, to oczywiste, że my wiemy, czego sami oczekujemy od związku, chcemy, pragniemy… Co nam się nie podoba i co nadaje się do „poprawki”… A ile razy, próbowaliśmy zrobić jeden krok w bok, by nie patrzeć na związek ze swojej pozycji? By zobaczyć więcej, ujrzeć miejsce, w którym zazwyczaj sami stoimy i pełny horyzont.

Odpowiedź na to pytanie wymaga prawdziwej empatii, umiejętności uczciwego stawiania się w sytuacji drugiego człowieka. Jeśli utknąłeś w swojej sferze komfortu, prywatnie, intymnie, osobiście… to pytanie może okazać się bardzo trudne. Nie ma bowiem samorozwoju, bez umiejętności konfrontowania się z tym, co trudne. A bez względu na to, jak wielka jest nasza miłość, w każdym związku spotykają się dwa całkowicie odrębne byty – nie ma takiej siły, by w uczciwej relacji wszystko działało bez najmniejszych zgrzytów, a życie toczyło się po idealnie prostej nici.

Nie tylko umiejętność dostrzeżenia tego, co MY robimy niekomfortowego dla naszego partnera, ale i sama świadomość potrzeby szukania innej perspektywy, jest tu kluczowa.

Trudne – w psychologii – często oznacza przełomowe. Dla kogo? Oczywiście dla tych, którzy ten trud w pracy nad (i ze) sobą podejmują. Taki skok na głęboką wodę ma jednak niesamowitą moc, prowadzi do stworzenia prawdziwie wzajemnych, bogatych i troskliwych relacji.

Wszystko to od prostego pytania? Tak, ale odpowiedzi nigdy nie są łatwe, zawsze zmieniają się i stają się bardziej złożone.

Pytaj często.💗


Źródło: psychcentral.com

Ekologia

Pandemia a środowisko – FAQ

Redakcja
Redakcja
22 kwietnia 2020
Fot. Materiały prasowe

Czy pandemia koronawirusa wpłynęła na jakość powietrza i w jakim stopniu?

Obecnie nie ma jeszcze dokładnych analiz na temat znacznych ograniczeń w działalności powodującej emisje zanieczyszczeń do atmosfery tj. produkcji przemysłowej czy energetyce. W związku z tym, że ostatnio zmienił się sposób naszej aktywności (pozostajemy w domach i mniej się przemieszczamy), należy spodziewać się zmniejszenia emisji z sektora transportu i poprawy jakości powietrza szczególnie w centrach miast, gdzie właśnie ruch samochodowy ma kluczowe znaczenie. Podobne wyniki rejestrują stacje pomiarowe Głównego Inspektora Ochrony Środowiska zlokalizowane w pobliżu tras tranzytowych – urządzenia rejestrują 30% spadek zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodowego (np. NOx). Natomiast sytuacja jest odmienna na obszarach o zabudowie jednorodzinnej, gdzie główną rolę w zakresie jakości powietrza odgrywa sektor bytowo-komunalny, czyli emisja z indywidualnych źródeł spalania paliw wykorzystywanych do odgrzewania domów. W tym przypadku możemy się liczyć ze wzrostem emisji.

W obliczu koronawirusa ludzie będą teraz częściej oglądać telewizję i używać energochłonnych urządzeń domowych. W jakim stopniu to może przyczynić się do zużycia energii?

Wydaje się, że energetyka pracuje bez dodatkowych obciążeń, głównie ze względu na podobne lub wyższe zużycie prądu w miejscach pracy (serwery, oświetlenie, centralne system wentylacji itd.) względem urządzeń domowych. Jak podają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, obserwuje się wręcz spadek zapotrzebowania na moc o około 12%. Przyczyną tego jest zarówno zamknięcie szkół, uczelni, centrów handlowych czy zakładów przemysłowych, jak i pogoda. Zużycie energii elektrycznej zależy od temperatury i nasłonecznienia, a te różnią się znacznie w stosunku do ubiegłego roku oraz poprzednich tygodni, więc nie można jednoznacznie wnioskować o przyczynach tego spadku. Ponadto obecnie urządzenia elektroniczne są naprawdę energooszczędne i nie stanowią istotnego udziału w zużyciu energii elektrycznej w gospodarstwach domowych.

Czy masowa produkcja jednorazowych środków higienicznych i powrót do łask plastiku może przyczynić się do wytworzenia rekordowych odpadów?

Tak, może. I powinniśmy pamiętać o tym, że odpady stanowią zagrożenie zarówno dla nas, jak również dla środowiska. Bardzo ważne jest, abyśmy zadbali o to, żeby porzucone maseczki na twarz i jednorazowe rękawiczki nie zalegały na trawnikach czy w lasach. Także nawet w tych trudnych czasach nie zapominajmy o podstawowych zasadach porządku i czystości. Maseczki i rękawiczki używane przez osoby indywidualne są odpadami komunalnymi i powinny trafić do śmieci zmieszanych.

Mamy teraz często myć ręce – czy to oznacza też większe zużycie wody?

To zależy od zasad higieny indywidualnej, z którą w Polsce do tej pory nie było najlepiej. Według badania przeprowadzonego przez stowarzyszenie WIN/Gallup International zaledwie 68% Polaków myje ręce wodą z mydłem po skorzystaniu z toalety. Co więcej, nawet teraz Miejskie Przedsiębiorstwa Wodociągowe nie zauważają większego poboru wody w marcu – w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Pamiętajmy również o tym, że oprócz prawidłowej techniki mycia rąk, która powinna obejmować całą dłoń, powinniśmy zakręcać wodę podczas namydlania – w tym czasie nie jest nam potrzebna. Zachęcam do stosowania tej zasady również podczas szczotkowania zębów.

Pojawiły się informacje o powrotach zwierząt do miast. Czy są prawdziwe i o jakich zwierzętach mówimy?

Nie są to wiarygodne informacje w kontekście koronawirusa. Na wiosnę, zwierzęta zawsze zbliżały się do miast celem poszukiwania łatwego dostępu do pokarmu. Tak więc pojedyncze przypadki, takie jak np. łanie w Zakopanem, mogą się zdarzyć. Ponadto należy wziąć pod uwagę fakt, że to my coraz częściej zajmujemy tereny należące do zwierząt – przybywa nowych dróg, domów, różnej zabudowy. W związku z powyższym nie możemy się dziwić, że dzikie zwierzęta pojawiają się na terenach zurbanizowanych. To zjawisko jest coraz bardziej widoczne na całym świecie i prawdopodobnie będzie się nasilać.

Mówiąc o koronawirusie, nie sposób pominąć tematu zwierząt i chorób odwzwierzęcych

Pojawienie się rolnictwa i rozwój populacji ludzkiej około 11 tys. lat temu były kluczowe dla stworzenia warunków do rozprzestrzeniania się chorób. Historyczne choroby, takie jak tzw. grypa „hiszpanka” – pochodziły od wirusów zwierząt domowych (np. świń), a powodowana przez bakterie dżuma – od szczurów i żyjących na nich pcheł. Koronawirusy to wirusy odzwierzęce, zaś 2019-nCoV, prawdopodobnie pojawił się na targu owoców morza w Wuhan pod koniec 2019 r.Wyniki badań pokazują, że pochodzące od zwierząt epidemie zakaźnych chorób ludzi, takich jak gorączka krwotoczna Ebola, bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej MERS, czy ptasia grypa występują coraz częściej, czego przyczyną jest zarówno zajmowanie coraz większych obszarów należących do zwierząt, jak i zmiany klimatu. Patogeny przenoszą się ze zwierząt na ludzi i bardzo szybko rozprzestrzeniają po świecie.

Czy pandemia była to przewidzenia?

Gdy Bill Gates ostrzegał w 2018 roku, że świat nie jest przygotowany na wypadek pandemii, wielu sceptycznie oceniało wypowiedź biznesmena. W ostatnim stuleciu ryzyko wystąpienia nowych ognisk chorób wirusowych wzrasta w związku z postępującymi zmianami klimatu oraz niszczenia naturalnych ekosystemów Ziemi. Kolonizacja dzikich obszarów przez ludzi i odebranie innym gatunkom ich siedlisk oraz niezrównoważona eksploatacja dóbr naturalnych, sprzyjają przenoszeniu się nowych chorób z dzikiej przyrody na ludzi. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) szacuje, że 3/4 nowych zagrażających ludziom chorób ma źródło w zwierzętach. Obecne tempo przyrostu globalnej populacji, postępująca urbanizacja i rozwój transportu, który między innymi sprawił, że jesteśmy w stanie udać się do niemal każdego zakątka świata, spowodowały wzrost ryzyka zarażenia.

Odpowiedzi udzielił  dr inż. Krystian Szczepański
Dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego


Zobacz także

Miniogródek na balkonie. Nawet w bloku możesz mieć zioła, owoce i warzywa z własnej uprawy!

Woda – czy wiesz, ile naprawdę jej marnujesz?

Head & Shoulders zachęca do recyklingu. Wprowadza na polski rynek butelkę szamponu wykonaną z plastikowych odpadów, zebranych na plażach