Dom i wnętrze

#poswojemu, kobiety wiedzą to od dawna! Najlepsze designerskie triki z rzeczy kupionych w IKEA

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
2 listopada 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Kto nie ma w swoim domu chociaż jednego (a raczej dziesięciu 😉 ) przedmiotów z Ikea? A kto nigdy nie siedział na nieśmiertelnej Beddinge…? No właśnie! I bardzo dobrze. Bo Ikea znamy i kochamy od dawna. I guzik prawda, że oklepane, że taśmowe, bla bla bla. O nie, kochani, bo to, co kupujesz to jedno, a jak to wykorzystasz, to drugie!

Ikea właśnie postanowiła połechtać swoich kreatywnych klientów i akcją #poswojemu podbiła nasze serca. Bo od dawna krzyczymy, że design wcale nie musi być niedostępny, i że design nie zaczyna się w żadnym katalogu czy projekcie – tylko w naszych rękach.

Ja osobiście jestem fanką majsterkowania i ochoczo podbieram do swojego „M” triki podpatrzone lub znalezione w sieci, a zastosowanie rzeczy w zupełnie innym, „zakazanym” miejscu, niż to, do którego zostały stworzone – to moja słabość. Dlatego dzisiaj podglądamy, co Ikea proponuje tym, którzy nie boją się meblować trochę inaczej. I co można „ukręcić” z rzeczy, z popularnego szwedzkiego marketu. Będzie się działo – od banalnej szklanki po ścienny design dla odważnych!

Zobaczcie!

Szklanka

Ot co. Zwykła szklanka. Można pić z niej wodę, albo…

px331066_i

 – Używać zamiast nudnych plastikowych kubków na przybory piśmiennicze czy rysunkowe…

px331067_i

– Serwować w niej desery, po co komu pucharki, które zajmują miejsce, kiedy są szklanki?

px331065_i

– Używać zamiast wazonu… albo postawić do góry dnem i zrobić sobie z niej mini szklarnię na zioła lub małe kaktusy. Można o wiele więcej, z pewnością znajdziecie własne zastosowanie szklanki w swoim domowym designie.

Skrzynka

Rzecz piękna i niedoceniona! Bo skrzynki już dawno pokochaliśmy, ale była to miłość ślepa! Pora na szersze zastosowanie.

ph136489_i

– Do sortowania odpadów w kuchni

ph134939_i

– Jako stolik kawowy? Dlaczego nie.

px031063_i

 

– Regał.
ph129196_i

– Do wykonania wózka kuchennego albo mini baru.

ph132600_i

– Do przechowywania, zamiast plastikowych pojemników.

ph127198_i

– Jako uroczy bagażnik rowerowy w stylu Vintage!

Regał

Najprostszy. Drewniany. Dokładnie taki, który jako ten „najtańszy” ląduje w piwnicy i gości na sobie słoiki z kiszonymi ogórkami na zimę. A co jeszcze taki regał potrafi?

px131063_i px131061_i

– Może zamienić się w garderobę…

Sztuczne rośliny

Nie w doniczce, nie na balkonie, ani wazonie. Jakoś mamy w sobie wstręt do tzw. sztucznych kwiatków. Ale gdyby nie były to kwiatki, tylko rośliny. Do tego naprawdę przypominające do złudzenia te prawdziwe (nawet w dotyku jakieś takie „nieplastikowe”) i…

pe293492_i

… obrosły ścianę? Robi wrażenie prawda?

px131067_i px131064_i

Lampa biurkowa albo z klipsem

Tu naprawdę można zaszaleć. Bo takie lampki z uchwytem (choć przeznaczone na biurka) doskonale wypełniają przestrzeń w nietypowy sposób!

15-06-16 Please Clean Up and Crop like PE614866. // Gustav

– Zamiast nudnych „ledów” i „halogenów”, których namiętnie używamy nad/pod/i w szafkach, półkach i półeczkach.

pe618773_i

– Nie do biura, a do sypialni!

px031066_i

Jeśli też nie możesz znależć idealnego żyrandolu, nie szukaj – zrób go sobie! A skoro o żyrandolu mowa, to…

Żyrandol

Pozwól mu zabłysnąć w nieco innej formie. Niech zostanie dekoracją, np. przy oknie.

px231068_i px231069_i

Kuchenne meble

Nie muszą być w kuchni. Mogą być w salonie. Prawda, że efektownie?

px231061_i

Fronty szafek

To kolejna propozycja dla odważnych. Bo takie fronty genialnie zastąpią obraz, panele ścienne, czy posłużą jako rama na rysunek.

px231067_i ph135541_i

Słoik

Prawie każdy miłośnik idei DIY kocha słoiki. Można w nich zamykać, przechowywać; można je malować, posypywać i obklejać, ale można też zrobić z nich…

px031068_i ph136311_i

…lampkę. Wystarczy żarówka i mała oprawka z kablem. Voila.

px131069_i

Stojak na ręczniki papierowe

Niezastąpiony jako stojak na peruki…

px331064_i px331063_i

albo kapelusze.

Zaskoczeni? Do Ikea marsz! Po więcej ;).


Artykuł powstał we współpracy z Ikea


Dom i wnętrze

Gdybyśmy wiedziały dzisiaj to, co wiedzieć będziemy za 30 lat… Pięć podstawowych zmian, których warto dokonać w życiu

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
2 listopada 2016
Fot. iStock / Tverdohlib
 

Mam młode ciało i jędrną twarz. Względnie. Mam włosy jeszcze w jednym kolorze i większość zębów. Nie potrzebuję asysty przy wychodzeniu z domu i na pewno nie zgubię się w rodzinnym mieście. Nie zapytam przypadkowych ludzi jak się nazywam i gdzie szłam, czy wiedzą. Dzieci własne mnie szanują. W grach słownych nadal wiem, o czym mówią i rozeznaję się w slangu. Mniej więcej, ale nie błądzę. Jednak starość, która czeka na mnie na końcu z ciepłym obiadem i pościelonym w świeżą poszwę łóżkiem do spania na zawsze, jest jedną z rzeczy, której boję się jak totalnego zapomnienia. Że byłam, że na tym przystanku wsiadałam, tam wysiadałam, tutaj kupowałam gazetę, lubiłam piosenki Maanamu. Jestem teraz tu, jutro tam. Dzisiaj młoda, jutro wspomnę osiągnięcia.

Jest jednak w przemijaniu magia. Wyrównuje wszystkie mankamenty starzenia i uzupełnia braki jak dobrze zbilansowana dieta. Nie można przecież umrzeć nie wiedząc o życiu nic. Nie można odejść w jesień i nie wspomnieć, że co jak co, ale ta kobieta była mądra, cwana, pyskata, rezolutna, głupia jak but, bezczelna. Obgryzała paznokcie, dziwnie wypowiadała słowa, hodowała piękne paprocie, miała zdolność rozszyfrowywania intencji. Że była jakaś. Gdybym miała szansę na miesiąc cudu i w trzydziestoletnie ciało mogła wpakować kilka cech staruszki, wypchać głowę poglądami i reakcjami, nie zapomniałabym o kilku najważniejszych.

Priorytety

Chciałabym zmienić priorytety. Teraz, nie później, kiedy zrozumiem, że szacunek do rodzinnych kolacji był  ważniejszy niż służbowy wyjazd. Nie później, kiedy za późno. Nadałabym rzeczom ważnym ważność i zeszła z tego pieprzonego piedestału trzydziestolatków, pań i panów świata. Zdjęła z głowy diadem władców idealnego czasu na życie, jedynie słusznych żartów, wysublimowanego języka. Już nigdy nie powiedziałabym do matki, że nic nie rozumie tak, że ona czuje się po tym jak zero. Jakby nie miała prawa zdania innego niż moje.

Przestałabym się bać o doczesne wyzwania

Gdybym mogła wybrać chciałabym przestać się martwić. Uwolnić łeb od ustaleń, kalkulacji, wywoływania małych armagedonów. Co z pracą, co ze zdrowiem, czy jutro też będziemy mieli pieniądze. Dam radę wychować dzieci na dobrych ludzi? Czy wybrana droga prowadzi mnie do czegoś dobrego? Starość oczyszcza uświnione półki w głowach i doskonale zna wartość każdej myśli, której nie marnuje na bezsensowne dywagacje. Nie ma na nie czasu. Starość otwiera oczy i na podstawie przebytego życia zestawia wydarzenia tak, że nagle nic nie ma żadnego znaczenia stojąc obok wyższych  uniesień. Obok samotności. Obok przemijania. Obok intensywności przekazywania rodzinie, że jest najważniejsza na świecie. Na końcu wszystkie problemy dostają status „przeczytane”. Jak maile w spamie, do wyrzucenia. Nieważne będą błahe gdybania, gdy postawi się je obok najsilniejszego przeciwnika – śmierci. Gdybym mogła na chwilę wyczyścić mózg z lęku i nareszcie zacząć oddychać…

Wdzięczność

Nauczyłabym się dziękować za małe dary. Nie ma drugiej takiej mocy jak wdzięczność w oku prababć siedzących w pierwszych ławach na chrzcie prawnucząt. Nie ma innej, większej radości niż ta, że doczekały ich ślubu, że poczuły jeszcze zapach dzieci tychże dzieci. To są ułamki sekund, kiedy powinniśmy dziękować, a których nie dostrzegamy bez bardzo grubych szkieł w opuszczonych na nosie okularach zakładanych na starość. Kiedy widzę prababcię moich dzieci, która ledwo utrzymuje je na rękach, to przeszywa mnie niewytłumaczalny rodzicielski obowiązek wsadzenia syna i córki w te dwie pomarszczone dłonie. Z każdym „przyjedźcie jeszcze kiedyś do babci” przeszywa dreszcz tajemnicy ważności zdarzeń, którą ona posiadła, a ja jeszcze nie. Może coś przeczuwa. Może już wie. Gdybym mogła chciałabym być wdzięczna. Bardziej wdzięczna.

Odejścia

Przydałoby się w ciele młodej kobiety posiąść też dar zrozumienia umierania i większą siłę godzenia się z nieuchronnym. Teraz, nadal w tym niepotrzebnym diademie, nadal nadmuchana dumą trzydziestolatki myślę sobie NIESPRAWIEDLIWE. Wrzeszczę NIE ODCHODŹ. Błagam NIE UMIERAJ. A gdyby się zatrzymać i zastanowić, pogodzić patrząc na systematycznie znikające z ulic koleżanki babci, kolegów ze szkoły i partnerki do sobotniego koniaku, to o ile łatwiej byłoby spakować swoje torby i zamknąć za sobą drzwi. Chciałabym osiągnąć ten stan radości wynikającej z wypełnienia misji, a nie rozpaczy po utracie sternika.

Świadomość

Finalnie chciałabym zachłysnąć się świadomością w każdej dziedzinie. Nie tytułem, nie nadprogramowymi umiejętnościami, nie nieokiełznaną wiedzą. Świadomością, która pomogłaby przeskoczyć niektóre etapy życia w bardziej przemyślany sposób. Zrobiłaby z dorosłej dziewczynki dorosłą kobietę.

Z szacunkiem do mijania i pochylona nad grobem dziadków zostawiam was z burzą myśli, mam nadzieję planem działania od teraz, myślę sobie… z szerzej otwartymi oczami. Warto szanować starość i doceniać jej umiejętności. Bądźcie szczęśliwi.


Dom i wnętrze

Introwertyku, robisz to źle! Małe grzeszki skazujące nas na samotność

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
2 listopada 2016
fot. iStock/max-kegfire

Introwertykiem być… Niby to takie proste. Bo siedzisz w domu, stronisz od ludzi, a twoim najlepszym przyjacielem zawsze będzie książka i kot. Kot jest obowiązkowy! Wiadomo, że na imprezę raczej się nie wybierzesz, a wręcz zakrzykniesz, żeby zostawić cię w świętym spokoju! Zapominamy jednak, że bycie introwertykiem, to nie tylko zamykanie się w swoich czterech ścianach. Ta część jest uzupełnianiem energii. Przychodzi jednak czas, by z domu wyjść i nawet pogadać z ludźmi! Introwertyzm nie jest wytłumaczeniem na wszystko.

Naprawdę za dużo siedzisz w domu 

Nie lubisz przebywać wśród ludzi, o imprezach już nie wspominając. Twoi znajomi jednak się nie poddają, ciągle zapraszają cię na domówki czy wypady na miasto. Może zamiast ciągle siedzieć samotnie w domu, dobrze byłoby choć raz wyjść i zaskoczyć przyjaciół? Spróbuj przekonać się do wyjścia 'na własnych zasadach’. Zamiast zmuszać się do zabawy, obiecaj sobie, że wychodzisz na tyle, na ile chcesz. Nikt nie każe ci przecież uczestniczyć w imprezie do samego końca. Kto wie, może ci się spodoba, a może znajdziesz sobie miejsce w kącie i będziesz mogła spokojnie obserwować ludzi.

Nie musisz być typem introwertyka, który ciągle jest samotny. Okej, może nie lubisz imprez, ale ciągłe odmawianie udziału w nich to wcale nie oznaka introwertyzmu, ale samotniczego trybu życia. Stanowcze 'nie’ dla imprez nie musi oznaczać sceptycyzmu wobec wspólnego wypadu do muzeum, księgarni czy nawet na koncert. Ludzie naprawdę doceniają introwertyków wśród swoich znajomych.

Praca wcale nie kończy się na wykonywaniu swoich zadań 

Wykonywanie swoich obowiązków w ciszy i z ogromną efektywnością to niewątpliwa zaleta introwertyków. Podczas gdy ekstrawertyk zrobi na pracodawcy świetne pierwsze wrażenie, introwertyk podbije jego serce sumiennością. Pamiętasz ten stresujący moment w szkole, kiedy dobrze znałaś odpowiedź na zadane przez nauczyciela pytanie, ale bałaś się podnieść rękę i odpowiedzieć? Na pewno niejednokrotnie to uczucie towarzyszyło ci także w pracy. Bo masz setki pomysłów, ale jakoś tak wychodzi, że zatrzymujesz je dla siebie… Albo dzielisz się nimi z kolegami, którzy potem podają je jako swoje, bo przecież ty i tak nie odezwiesz się słowem.

Istnieje wiele sposobów na przełamanie tego schematu. I wcale nie zmuszą cię one do wypowiadania się przed całą grupą! Umów się na spotkanie z szefem czy managerem twojego zespołu, wyślij maila, przedstaw plan. Badania mówią, że w każdym zespole na jednego ekstrawertyka powinien przypadać jeden introwertyk. Po co? Żeby efektywność była na tym samym poziomie co kreatywność.

fot. iStock/finwal

fot. iStock/finwal

Odrzucasz pogawędkę już na samym wstępie 

Ale pomimo tego, że ją odrzucasz, jednak marzysz o wielkiej miłości, chcesz mieć przy sobie kilkoro przyjaciół, a najlepiej jeszcze, żeby mieć kilku znajomych. Tak na wszelki wypadek. Wszystko byłoby łatwiejsze, gdybyś nie wystrzegała się rozmów z ludźmi aż tak bardzo. Jasne, Polacy z zasady nie są królami tzw. 'small talków’. Jednak ich unikanie pozbawia nas szans na jakiekolwiek znajomości. Oczywiście te poza Internetem. Może zamiast unikać pogawędek, lepiej nauczyć się je przeprowadzać, a gdy będziesz miała dość, po prostu podziękować i iść w swoją stronę?

W Chicago odbył się bardzo ciekawy eksperyment. Naukowcy podzielili introwertyków na dwie grupy. Pierwsza miała podróżować pociągiem w ciszy i samotności, jak zwykle robi. Druga natomiast miała za zadanie nawiązanie kontaktu z obcym. Efekt? Introwertycy zawierający nowe znajomości czuli się zdecydowanie szczęśliwsi, niż ci zamykający się na innych. Nie ma w tym nic dziwnego. Już dawno udowodniono, że ekstrawertyczne zachowania mają bardzo pozytywny wpływ na introwertyków.

Wierzysz, że każda samotność jest dobrą samotnością 

Mówisz introwertyk, myślisz samotność. I pewnie nic w tym dziwnego, w końcu trochę tak jest to przedstawiane w mediach. Jednak każdy introwertyk to człowiek. A człowiek potrzebuje drugiego człowieka. Taki nasz los. Niezależnie od tego, czy potrzeba ci kogoś do pomocy przy projekcie w pracy, do wkręcenia żarówki czy po prostu po to, by poczuć się kochanym. Od potrzeby bliskości nie da się uciec. Niestety, większość introwertyków myli swoją potrzebę samotności z byciem samotnym. Jak powiedziała pisarka Emily White, „najłatwiejszym sposobem na poradzenie sobie z samotnością jest po prostu bycie samemu”. Dlaczego? Bo wtedy nie musisz walczyć o siebie, ani o nikogo innego. Tłumaczysz sobie, że tak najlepiej, że poradzisz sobie sama. Zostajesz klasyczną Zosią Samosią.

Ostatecznie nakręcamy swoje myślenie w taki sposób, by nie za bardzo się wysilać. Może jednak zamiast tego, warto wyjść poza swoją strefę komfortu chociaż na chwilę? Dopuścić do siebie jedną, dwie, trzy osoby i gdyby działo się cokolwiek, mieć do kogo zadzwonić. Samotność jest dobra na chwilę, ale na pewno nie na całe życie.


źródło: PsychologyToday.com

 


Zobacz także

karaluchy - karaczany, jak się pozbyć z domu

Karaluchy – niszczą zapasy, brudzą i roznoszą choroby. Jak się pozbyć karaluchów z domu?

Magnolia - krzew, drzewo, odmiany, pielęgnacja

Magnolia – krzew o niezwykłych kwiatach. Warto mieć ją w swoim ogrodzie

Sen o wspaniałej sypialni gotów jest do spełnienia. W prosty sposób!