Lifestyle Pomoc

Piotr Kraśko uspokaja: Granica NATO jest tą, której Putin nie przekroczy. Nie mieliśmy lepszych gwarancji bezpieczeństwa

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
28 lutego 2022
 

Z Piotrem Kraśko, dziennikarzem, szefem Faktów TVN, byłym korespondentem w Brukseli i Waszyngtonie, reporterem wojennym, rozmawiamy o wojnie w Ukrainie. – My nigdy w historii nie mieliśmy lepszych gwarancji bezpieczeństwa i teraz lepszych mieć po prostu nie można. Jeżeli ktoś odczuwa lęk, bo pamięta albo czytał w podręcznikach o tym, że 31 sierpnia 1939 roku też mieliśmy gwarancje bezpieczeństwa od Brytyjczyków i Francuzów, to w tej chwili jest jednak zupełnie inaczej. Nie było u nas wtedy: 10 000 brytyjskich żołnierzy, brytyjskich myśliwców i francuskich czołgów. (…) Granica NATO jest tą, której Putin nie przekroczy -mówi Piotr Kraśko. 

Piotrze, zadam pytanie banalne, o co chodzi w tej wojnie?

Dziś istnieją dwie możliwości: albo to, co robi Władimir Putin jest wynikiem szaleństwa, które pojawiło się w jego głowie rok, dwa lata temu, bo tyle czasu potrzebowałby na zorganizowanie ataku na taką skalę, albo on ten pomysł miał od pierwszych chwil, kiedy został prezydentem Rosji, a może jeszcze wcześniej. Kilka dni temu była Sekretarz Stanu USA Madeleine Albright napisała tekst dla „The New York Times”. Opisała w nim swoje wspomnienia z pierwszego spotkania z Putinem. Madeleine Albright była najwyższym rangą przedstawicielem amerykańskiej administracji, który rozmawiał z Putinem na samym początku 2000 roku, gdy tylko został prezydentem. Po trzech godzinach spotkania wyszła z niego wstrząśnięta. Putin w żaden sposób nie ukrywał skali swojej goryczy z powodu rozpadu Związku Radzieckiego i w zasadzie jasno deklarował, że zrobi wszystko, aby odbudować mocarstwową pozycję Rosji. Ponad 20 lat temu, niezależnie jak bardzo wstrząsające były te słowa, nikt nie zakładał jednak, że gotów byłby rozpętać wojnę – jakiej w Europie nie było od 1945 roku.

Natomiast kilka dni temu w „Faktach po Faktach” Anne Applebaum opowiadała, że pięć lat temu szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow na konferencji bezpieczeństwa w Monachium powiedział, że zjednoczenie Niemiec nie dokonało się tak do końca zgodnie z prawem. Niemal wszystkich to rozbawiło, bo uznali to za żart. Kuriozalny, ale jednak żart. To było tak niedorzeczne! Anne Applebaum była jedną z niewielu osób, które się nie śmiały. Niestety dziś już każde szalone zdanie, które wypowiedzą albo Władimir Putin albo Sergiej Ławrow, budzi w ludziach przerażenie, bo wiemy, że oni mogą chcieć to zrealizować.

Jak myślisz, kiedy zapadały decyzje o ataku na Ukrainę?

Putin musiał się do tej wojny przygotować. Dlatego decyzja zapadła wiele miesięcy temu, bo taka operacja wymagała zebrania ogromnej ilości sił, o czym Amerykanie informowali już od dawna. Zanim Putin zbudował szpitale polowe przy granicach z Ukrainą, zanim zaczął gromadzić zapasy krwi, zanim zaczął koncentrować wojska przy granicy! Piętnaście lat temu Putin wprost mówił o tym, że rozpad Związku Radzieckiego to największa katastrofa geopolityczna dwudziestego wieku. Ale prawdopodobnie złość i poczucie upokorzenia on nosi w sobie od momentu, kiedy patrzył jak w roku 1989 ZSRR chyli się ku upadkowi, burzono Mur Berliński, a ludzie szturmowali w Dreźnie placówkę KGB, w której on pracował.

Czy możesz nam wytłumaczyć w kilku prostych zdaniach, dlaczego Putin w ogóle najechał Ukrainę?

To jest niemożliwe, bo my nie siedzimy w głowie Putina. Tego się nie da logicznie wytłumaczyć. To jest straszne, przerażające, zbrodnicze, ale też po prostu absurdalne działanie.

Cała narracja Putina jest nielogiczna. Dlaczego on nazywa Ukraińców neonazistami? Dlaczego wejście Ukrainy do NATO miałoby zagrozić bezpieczeństwu Rosji?

­Gdyby nawet Ukraina była przyjęta do NATO, ostatnią rzeczą, jakiej chcieliby mieszkańcy tych państw, to zaczynanie jakiegokolwiek konfliktu zbrojonego. Stwierdzenie, że NATO zagraża Rosji niesprowokowaną agresją jest absurdalne. Argumenty Putina, że obecność Ukrainy w NATO zagraża bezpieczeństwu Rosji to kłamstwo, które nie ma najmniejszego sensu. NATO jest sojuszem obronnym i nie powstawało w tym celu, żeby kogoś atakować. Putin kieruje się swoją chorą wyobraźnią, że inni ludzie mogą myśleć podobnie jak on, czyli kategoriami mocarstwowymi, strefami wpływu i agresji. W ten sposób spełnia obraz jakichś swoich chorych ambicji, bo wszystko wskazuje na to, że chce odbudować carską Rosję i być kolejnym carem Iwanem Groźnym.

Czy wierzysz, że jest jeszcze możliwe, że ta wojna szybko się skończy?

Nikt tego nie wie. Zdarzało mi się być korespondentem podczas działań zbrojnych w Iraku i Libanie, gdzie wszyscy generałowie mówili zazwyczaj to samo: wojna jest prosta, ale tylko do pierwszego strzału. Potem wszystko się komplikuje i wszystko może się zdarzać. Kiedy w roku 1982 wojska izraelskie wjechały do Libanu, to miała być krótka operacja antyterrorystyczna, a zostali tam na 20 lat. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się wydarzy jutro.

Nas najbardziej martwią wypowiedzi, które nakręcają spiralę strachu wśród ludzi. Dlatego poprosiliśmy cię o wypowiedzi, bo wierzymy w twój spokój i zdrowy rozsądek.

Uczciwie mogę tylko powiedzieć, że ta wojna może skończyć się za kilka dni albo lat. Przecież na wschodzie Ukrainy ona nie trwa od zeszłego tygodnia, ale od 2014 roku.

Jak Putin wyobraża sobie zakończenie tego konfliktu?

Znów nikt tego nie wie. Gdyby nawet doprowadził do odsunięcia prezydenta Zełenskiego od władzy i zainstalował tam swojego prorosyjskiego przywódcę „przywiezionego w teczce”, to przecież po wycofaniu wojsk z Ukrainy, następnego dnia Ukraińcy obaliliby tego człowieka. Putin zdaje sobie z tego sprawę, że gdyby chciał mieć prorosyjską władzę w Kijowie, to ona musi opierać się na jego czołgach. Nie ma innego rozwiązania. To oznaczałoby okupację Ukrainy na długie lata. Tak długo, jak on będzie chciał swój plan realizować. Patrząc na to jak Ukraińcy bohatersko bronią teraz swojej ojczyzny, nie ma wątpliwości, że każdego kolejnego dnia walczyliby też z rosyjskim okupantem.

Czy jest szansa, że ta wojna zatrzyma się na granicy polsko-ukraińskiej? Czy tu będziesz większym optymistą?

Granica NATO jest tą, której Putin nie przekroczy. Czy można mieć 100% gwarancje bezpieczeństwa? Pewnie nie, bo jednak atak Japończyków na Pearl Harbor był równie absurdalny, a wydarzył się. Natomiast my nigdy w historii nie mieliśmy lepszych gwarancji bezpieczeństwa i teraz lepszych mieć po prostu nie można. Jeżeli ktoś odczuwa lęk, bo pamięta albo czytał w podręcznikach o tym, że 31 sierpnia 1939 roku też mieliśmy gwarancje bezpieczeństwa od Brytyjczyków i Francuzów, to w tej chwili jest jednak zupełnie inaczej. Nie było u nas wtedy: 10 000 brytyjskich żołnierzy, brytyjskich myśliwców i francuskich czołgów. Amerykański Sekretarz Obrony Lloyd Austin przyleciał tydzień temu do Polski i powtarzał za swoim prezydentem, że Stany Zjednoczone będą bronić każdego centymetra kwadratowego terytorium NATO z całą mocą amerykańskiej siły.

A najważniejsze, że za słowami poszły też czyny: w ciągu kilkudziesięciu godzin dotarły na lotnisko w Rzeszowie tysiące żołnierzy z elitarnej 82 dywizji powietrzno-desantowej, a niedługo później śmigłowce bojowe Apache przeniesione do nas z Grecji. Polska stała się miejscem czwartej największej koncentracji sił amerykańskich w Europie. Tego nie można w żaden sposób przyrównywać do złudnego poczucia bezpieczeństwa z września 1939 roku.

Bardzo nas uspokajasz. Według Reutera Putin w niedziele postawił w stan najwyższej gotowości bojowe siły nuklearne. Mówi: „Jesteśmy gotowi na wszystko”. Czy myślisz, że otoczenie Putina będzie wywierać na niego naciski? Generał Mirosław Różański twierdzi, że nie wierzy, że otoczenie Putina będzie przyglądać się bezrefleksyjnie tej wojnie i liczy na naciski. Czy jest na to jakakolwiek szansa?

Teoretycznie wojskowi mówią o możliwości ograniczonego użycia broni atomowej, ale chyba mało kto z nas w to wierzy. Ktokolwiek użyje jako pierwszy broni atomowej, skazuje pewnie na zagładę całą planetę. Nawet jeśli Putin jest na tyle szalony, by do tego doprowadzić – pozostaje nam wierzyć, że ci, którzy w takiej chwili staliby obok niego, po prostu by go powstrzymali. Ale tak obłąkany chyba nawet on nie jest.

 


Lifestyle Pomoc

„My, Rosjanie i bliscy Rosjan płaczemy. To nie nasza wojna. Jest w nas rozpacz i wściekłość”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 lutego 2022
fot. SimonSkafar/iStock
 

Od ponad 20 lat jestem żoną Rosjanina, który dorastał w Charkowie. Tam mieszkają jego przyjaciele z dzieciństwa. Wielu z nich to Ukraińcy, którzy dziś walczą o wolność swojego kraju. Rozmawialiśmy jeszcze wczoraj. „Macie wciąż net? Zrywa? Jak się czujecie?”. Żaden z nich nie chciał, żeby pomóc mu w ucieczce z kraju.

Tu na miejscu, w Polsce są ich żony i partnerki, dzieci.

Inni przyjaciele, z czasów późniejszej młodości, studiów mieszkają w Moskwie. Z nimi też codziennie rozmawiamy. Płaczą, są załamani. Rozdarci między poczuciem, że to ich kraj zaatakował, a świadomością, że potępiają Putina. „Nienawidzę go” powiedziała mi wczoraj przyjaciółka z Moskwy.

Niedziela. 27 lutego. Urodziny jednej z moich córek

Szesnaste. Mojej córki, która część rodziny ma w Moskwie, część w Charkowie i Odessie.
Urodziny, które mieliśmy spędzać w Moskwie, u mojej szwagierki i teściów.
Zamiast tego siedzimy przed telewizorem. Putin grozi bronią nuklearną.
Patrzę na mojego męża, kapią mu łzy. Nie pamiętam, kiedy go widziałam płaczącego. Może nigdy.
Jest zrozpaczony, podobnie jak wielu jego znajomych. Jak cała rodzina, która nie może uwierzyć w to, co się dzieje.

Zastanawiałam się, czy o tym mówić, mam poczucie, że robię coś niestosownego. Co kogokolwiek obchodzi, co czujemy my. Ale pamiętajcie też, że każda wojna ma dwie strony.

To nie jest wojna Rosjan, ale Putina i jego popleczników

Wczoraj koleżanką z Polski mnie spytała. „Ale dlaczego Rosja w ogóle do tego dopuściła?!”
Nie ma pojęcia, jak ludzie się boją. A mi daleko, żeby ich oceniać. Wiem, jak kończą przeciwnicy władzy Putina. Znikają. Są zabijani. Mój przyjaciel powiedział wprost; „Wyszedłbym gdybym był młody, ale ja mam żonę i dwoje małych dzieci na utrzymaniu”.

Wielu ludzi z mniejszych miast, wsi nie ma nawet pojęcia, jakie są fakty.

W Rosji nie ma wolnych mediów. To jest straszne, przerażające.

Kocham Rosję. Od tego dnia, kiedy przyjechałam po raz pierwszy do Moskwy na wycieczkę z przyjaciółką i gdzie poznałam swojego męża. Kocham ten kraj wielkiej kultury, sprzeczności, piękna i brzydoty. I kocham Ukrainę, bo tu też spędzałam część życia.

Świat tego może nie rozumie, ale wojna między Rosją i Ukrainą to też „wojna” między ludźmi, którzy się znają, przyjaźnią, między rodzinami. Jesteśmy świadkami, jak zmienia się rzeczywistość. Następuje rozłam.
Rosja kontra reszta świata.

Nie mamy wątpliwości, że sankcje są słuszne.

Ale konsekwencje poniesie wielu niewinnych ludzi. Nie tylko Rosjan. Dziś rozmawiałam z koleżanką ze Szwecji. Jej praca polegała na ścisłej współpracy z Rosją, podobnie, jak jej męża. Jak potoczy się teraz ich życie?
Boimy się tego wszystkiego. Jak Wy wszyscy.

Siostra mojego męża ma nowotwór– sankcje odetną ją od leków nowej generacji, bez nich, umrze.
Moja teściowa też się leczy przewlekle, bez leków jej stan się pogorszy.
Tych sytuacji jest tysiące, dziesiątki tysięcy. Bo to tylko historia jednej rodziny.

I co najważniejsze, Rosja to też kraj moich córek, mają też rosyjskie obywatelstwo. Młodsza w piątek usłyszała w polskiej szkole. „A wiesz, że twój kraj wywołał wojnę?!” A to i tak było najłagodniejsze zdanie, które usłyszała. Mamy rosyjskie nazwisko, na nasze profile na Facebooku już przychodzą agresywne wiadomości

Nie róbcie tego. My nie jesteśmy Putinem, nasz naród też cierpi.
Cierpi i patrzy, jak giną niewinni ludzie. Nikt z nas tego nie chciał. Tak jak nikt z Was tego nie chciał.

Rosja dziś płacze. Rosja, która czuje się częścią zachodu, częścią wspólnoty.

Ludzie, którzy nigdy nie chcieli być kawałkiem tak strasznej historii.


Lifestyle Pomoc

PiS-owiec z lewaczką? Czy taki związek może się udać

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
28 lutego 2022

– Niestety nie znam ani jednej pary, w której partnerzy mieliby skrajnie odmienne poglądy polityczne i którym udało się zbudować szczęśliwą relację. Znam natomiast pary o zupełnie innych przekonaniach religijnych, które dobrze sobie z tym radzą. Ona jest osobą wierzącą, a on ateistą. Tylko że w tym konkretnym przypadku, oni potrafią szanować swoją odmienność i dodatkowo łączy ich wiele wspólnych poglądów na różne rzeczy, ponieważ u podłoża ich związku tak naprawdę leżą dokładnie te same wartości – mówi psycholog Magdalena Chorzewska. I radzi, jak sprawdzić, czy taka relacja ma rację bytu.

Do redakcji portalu Oh!Me przyszło kilka listów o podobnej treści. Nasza czytelniczka Agnieszka niedawno napisała: „Witam, dziękuję za super tematy, które poruszacie. Czytam i wiele z nich wynoszę dla siebie. Jeśli mogę podrzucić temat (nie ukrywam, że jest moim problemem)… Jak wiecie, sytuacja polityczna w naszym kraju jest napięta i wzbudza wiele emocji. Czy można tworzyć szczęśliwy związek, stojąc po przeciwnej stronie? Na pierwszy rzut oka to tylko polityka, ale w dyskusjach z partnerem dochodzę do wniosku, że to cały system wartości, który jest mi obcy. Czy mamy szanse stworzyć szczęśliwy związek? Coraz częściej w to wątpię. Aga

O odpowiedź na ten list poprosiliśmy Magdalenę Chorzewską, psychologa i psychoterapeutę. Osobę, która współprowadzi program „Ślub od pierwszego wejrzenia”

Agnieszko, długo zastanawiałam się, co ci odpowiedzieć…

Szukałam w pamięci i doszłam do wniosku, że niestety nie znam ani jednej pary, w której partnerzy mieliby skrajnie odmienne poglądy polityczne i którym udało się zbudować szczęśliwą relację. Znam natomiast pary o zupełnie innych przekonaniach religijnych, które dobrze sobie z tym radzą. Ona jest osobą wierzącą, a on ateistą. Tylko że w tym konkretnym przypadku, oni potrafią szanować swoją odmienność i dodatkowo łączy ich wiele wspólnych poglądów na różne rzeczy, ponieważ u podłoża ich związku tak naprawdę leżą dokładnie te same wartości. Już tłumaczę! Można być przecież ateistą, który przestrzega większości z dziesięciu przykazań (oprócz trzeciego). Dam przykład: on nie modli się w kościele, ale aborcja jest dla niego niedopuszczalna. Ona jest wierząca, ale jeśli do drzwi jej domu zapukałby uchodźca, nie odmówiłaby mu pomocy, itp.

Jeżeli macie skrajne odmienne poglądy polityczne…

Na przestrzeni życia poznajemy bardzo różne osoby. Pewnie nie przeszkadza nam chodzenie do kosmetyczki, fryzjera czy sklepikarza, który ma skrajnie odmienne poglądy. Ale trudniej z kimś takim byłoby nam żyć na co dzień. Nie znamy waszych poglądów politycznych: ale jeżeli jesteś osobą o poglądach lewicowych, a związałaś się z kimś o skrajnie prawicowych, to będzie wam bardzo trudno.

Bo tu już nie chodzi tylko: jaka jest twoja wiara, ale – jaki jest cały system wartości: czy popierasz aborcję, w jaki sposób w przyszłości chciałbyś wychowywać dziecko, jakiej szkoły byś dla niego chciała, jaki masz stosunek do Unii Europejskiej, co myślisz o uchodźcach, a co o osobach LGBT+ itp.

Wyobraź sobie, że kiedyś będziesz chciała wysłać nastoletniego syna na Woodstock, dasz mu prezerwatywy i powiesz, by uważał, ale jednocześnie dobrze się bawił, a twój partner zabroni mu tam jechać i będzie chciał, żeby z seksem czekać do ślubu. A co jeśli urodzi wam się dziecko nieheteronormatywne? Albo zajdziesz w nieplanowaną ciążę?

Zastanów się, ile was łączy…

Na początku, kiedy byliście sobą zauroczeni, pewnie było wam trochę łatwiej przymykać oczy na odmienne poglądy. Gdy emocje już trochę przygasły, nastąpiła polaryzacja różnorodności i nie dziwię się, że dopiero teraz zastanawiasz się nad wszystkim. Warto pamiętać, że ludzie są różni i niemożliwe jest znalezienie takiego partnera, który będzie miał w stu procentach takie samo zdanie na wszystkie ważne tematy. To dobrze, bo jeśli nieznaczna część poglądów jest inna, to związek staje się ciekawszy, bo różnice mogą wzbogacać miłość. Taka relacja po prostu jest fajnym wyzwaniem, bo w trakcie dyskusji budzą się silne emocje. I tu powstaje podstawowe pytanie: „jak duży macie ten zbiór wspólnych pasji i wspólnych poglądów?”

Warto też pamiętać, że czasem ludzie zmieniają swoje poglądy polityczne. Znam też takie przypadki, ale bardzo nieliczne.

Osobiście jednak uważam, że budowanie wspólnego życia osób o skrajnie różnych poglądach będzie trudne, bardzo trudne, albo nawet niemożliwe. Bo w przypadku skrajności niestety mam wątpliwości co do partnerstwa w związku. Nie chcę jednak powiedzieć, że taka relacja jest absolutnie niemożliwa.

Tym bardziej że piszesz niewiele szczegółów. Nic nie wiemy o tym mężczyźnie, nie wiemy, jak długo jesteście razem i czy postrzegasz go jako osobę wartościową i głęboko zaangażowaną.

Jeśli zależy ci na nim, warto byś opowiedziała sobie na kilka pytań:

  1. Czy kochasz tego faceta?
  2. Czy on cię kocha?
  3. Jak różnice poglądów wpływają na wasze życie codzienne?
  4. Czy macie podobną wizję stworzenia rodziny?
  5. Czy w podobny sposób chcielibyście wychowywać dziecko?
  6. Czy potraficie szanować różnice między sobą?
  7. A może już dziś czujesz, że jednak w pewnych kwestiach on może mieć rację?
  8. I przeciwnie – czy on czasem potrafi ci przyznać rację?
  9. Czy w ogóle umiecie kulturalnie dyskutować?
  10. Czy chce wam się to robić?
  11. Czy próbujecie przekonywać się na siłę?
  12. Czy on zawsze narzuca ci swoje zdanie?
  13. Jak on cię traktuje?
  14. Ile macie wspólnych pasji i poglądów?
  15. Czy to zbór mocny i duży? (Tu można wliczyć np. pasję do podróży, wegetarianizm, szacunek do rodziców, chęć posiadania psa, słuchanie podobnej muzyki).
  16. Warto też poszukać rzeczy, które ci bardzo przeszkadzają w tym związku, ale również bardzo ci się podobają.

Związek to nie trzymanie się za rękę i romantyczne jedzenie spaghetti z jednego talerza. Związek wymaga podejmowania razem wielu trudnych wyborów: szkoła publiczna czy prywatna, dawać dziecku kieszonkowe czy nie, gdzie jechać na wakacje, czy brać kredyt, segregować śmieci, zatrudnić nielegalnego emigranta do sprzątania mieszkania, czy kupić dziecku najnowszego i-phona, jak spędzać święta? Dlatego ważne, by ten zbiór wspólnych poglądów na życie był jak największy.

Magdalena Chorzewska

Magdalena Chorzewska, psycholog, psychoterapeutka, coach, trenerka. Pracuję z pacjentem indywidualnym, grupowym, a także prowadzi szkolenia dla firm i instytucji. Jej pacjentami są zarówno dzieci, jak i nastolatki, ludzie dorośli, pary. Od 8 lat udziela się w mediach, współprowadzi program „Ślub od pierwszego wejrzenia” i była konsultantem psychologiem przy produkcji „Love Island” (TVN).


Zobacz także

Jak zadbać o skórę twarzy po zimie?

Wiosenna regenarcja w czterech krokach. Jak zadbać o skórę twarzy po zimie?

Matki chorych dzieci muszą być silne… Nie zawsze im się to udaje. Poruszający film – obejrzyjcie

11 oznak, że jesteś z facetem, który Cię szanuje