Zaufanie w związku to podstawa udanej relacji. Jak rozpoznać, że go brakuje?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 grudnia 2016
Zaufanie w związku
Fot. iStock/Marco_Piunti

Czy jest coś bardziej istotnego w dobrym w związku niż zaufanie? Kiedy brak nam przekonania, że naprawdę możemy na tej drugiej osobie polegać, kiedy nie mamy w relacji poczucia bezpieczeństwa, jakie są szanse, że ten układ przetrwa? A raczej – jakie są szanse, że będziemy w  nim szczęśliwi? Czasem uczucia i emocje, którymi obdarzamy partnera, tak bardzo zaburzają nam realistyczne podejście do związku, że kompletnie się gubimy. Mimo, że intuicja podpowiada nam co innego, dalej brniemy w relację, która nie daje nam komfortu psychicznego, a jedynie kolejne rozczarowania.

10 oznak i sytuacji, w których wykazujesz brak zaufania w związku

1. Cały czas się tylko „domyślasz”

Nie wiesz „na pewno”, stale odgadujesz. I często – błędnie. Wydaje ci się, że jesteś dyskretna, ale twój partner wie, czuje, i to się przekłada także na jego brak zaufania – do ciebie.

2. Kontrolujesz

Dość oczywistą oznaką braku zaufania jest chęć ciągłego kontrolowania, sprawdzania, testowania. Stąd tylko krok do manipulacji. Paradoks polega na tym, że jeśli już musisz kontrolować, żeby mieć (dość złudny) wpływ na swojego partnera, to znaczy, że twoja pozycja w tym związku jest raczej słaba. I twoja pewność siebie również. Zastanów się skąd bierze się twoja podejrzliwość, być może w dzieciństwie nie miałaś zaufania do rodziców, może w przeszłości padłaś ofiarą oszustwa ze strony kogoś, kogo kochałaś? Twój partner nie może płacić za błędy innych.

3. Twoja intuicja podpowiada ci, że nie możesz zaufać

Nawet do końca nie wiesz, nie potrafisz określić skąd biorą się twoje przeczucia. „Coś” podpowiada ci, że nie jest tak, jak mówi twój partner. Obserwujesz jego zachowanie, uważnie wsłuchujesz się w ton jego głosu, kiedy mówi o kluczowych sprawach. I po prostu „coś” ci tu nie gra. Jeśli takie emocje towarzyszą ci od początku relacji, to jawny znak, że trudno ci będzie zaufać.

4. Musisz znać wszystkie szczegóły

Gdzie był, kiedy nie było ciebie obok, z kim, ile czasu, o czym rozmawiał, dlaczego i po co. Dopytujesz, żądasz najmniejszych detali, jesteś uparta i nudna. To już nawet nie brak zaufania, to zakrawa na obsesję.

5. Sprawdzasz jego telefon

Nie po to, żeby zobaczyć, która godzina, ale po to, żeby przeczytać wiadomości do i od jego znajomych. To samo dotyczy sytuacji, kiedy przeglądasz historię przeglądarki w jego komputerze, albo w innych urządzeniach elektronicznych. Czego tam szukasz? Dowodów zdrady, czy pewności, której ciągle nie masz?

6. Nie sprawdzasz jego telefonu, bo boisz się, że „coś” tam znajdziesz

Chciałabyś, ale jesteś przekonana, wiesz po prostu, że znajdziesz tam jawny dowód zdrady, kilka ciepłych słów skierowanych do kogoś innego, albo kilka niemiłych słów o sobie. Porozmawiaj o tym ze swoim partnerem, jak najszybciej.

7. „Śledzisz” swojego partnera w mediach społecznościowych

Facebook, Instagram, Twitter, Snapchat… Im więcej możliwości, tym gorzej. Reagujesz na każdy jego komentarz, uważnie obserwujesz wszystkie posty. Jesteś obecna. Czuwasz. Dajesz do zrozumienia, że „to jest twój teren” i właściwie, wszystko, co twój partner umieszcza w „sieci” powinno w jakiś sposób być związane z tobą, albo powinnaś o tym wiedzieć.

8. Stałaś się detektywem

Twój partner jest „podejrzany” już na starcie. Kwestionujesz większość rzeczy, które mówi, z podejrzliwością traktujesz jego słowa, kiedy opowiada ci historie ze swojej przeszłości. Dociekasz „swojej” prawdy. W zasadzie znasz go lepiej niż on sam.

9. Pytasz o wszystko

Dosłownie. Upewniasz się, sprawdzasz, czy odpowiedzi są takie same, jak 2o minut wcześniej. Chcesz wiedzieć, nawet to, czego nie ma, o czym nie ma co rozmawiać. Pytasz, drążysz, uściślasz. Można z tobą oszaleć.

10. Twój partner zranił cię, albo zmienił zdanie w jakiejś ważnej kwestii

Nie ufasz partnerowi, kiedy masz złe doświadczenia. Kiedy omówiliście już pewne ważne kwestie związane z waszą przyszłością: dzieci, małżeństwo, wspólny wyjazd „na stałe”, i nagle on zmienia zdanie. Albo jeśli zostałaś zraniona, oszukana, zdradzona, ale wybaczyłaś, dałaś szansę i teraz od nowa układasz tę relację w swoim sercu i głowie.

Bez zaufania, nie ma poczucia stabilizacji, nie ma planów na przyszłość. Jest tylko trwanie i oczekiwanie na to, co złego może się wydarzyć. Jeśli nie uda się zbudować lub odbudować zaufania między partnerami, nie warto ciągnąć na siłę relacji, w której brak tak ważnego elementu.


Źródło: www.bustle.com


Sposoby na płaski brzuch po świętach. Tak, to możliwe

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 grudnia 2016
Fot. iStock / Ondine32
Fot. iStock / Ondine32

No dobrze. Nie powinnyśmy o tym głośno mówić, ale większość z nas dogodziła sobie przy świątecznym stole. To było nieuniknione, skoro usiadłyśmy wśród bliskich osób, przy stole uginającym się od pyszności, których nie jadamy na co dzień. Trudno sobie odmawiać przynajmniej skosztowania wszystkiego po troszeczkę, co bywa zgubne dla kobiecej, najczęściej niełatwej do utrzymania sylwetki.

Za kilka dni Sylwester, czas wbijania się w sukienki i odczarowywania brzuszka, który wystaje bardziej niż zwykle. No tak, gdzieś trzeba było pomieścić świąteczne specjały, co nie znaczy, że do zabawy nie można nic z tym zrobić. Oczywiście, nie ma co liczyć na nagłe zrzucenie nadprogramowych kilogramów, ale są sposoby, które przynajmniej pozwolą nam pobawić się w przylegającej sukni, bez konieczności wciągania brzucha do rana.

Sposoby na okiełznanie efektów świątecznego obżarstwa

Trudno wymagać, że dadzą one spektakularne efekty, jednak wypróbowanie ich jest znacznie korzystniejsze, niż pozostanie w domu lub zastosowanie restrykcyjnej głodówki, przez którą zabraknie sił i chęci do sylwestrowej zabawy.

Przez te kilka dni jedz mniej, ale regularnie

Skoro był czas na podjadanie, to musi być czas na wyregulowanie apetytu i zmniejszenie ilości i porcji zjadanych potraw. 5 regularnych posiłków w ciągu dnia, w oparciu o warzywa i lekkostrawne produkty oraz dużą ilość wody mineralnej w ciągu dnia, powoli na lepsze trawienie. Mniej również będzie obciążać żołądek i wzdymać brzuch oraz pozwoli zapomnieć o napadach wilczego głodu, gdy lodówka jeszcze pełna świątecznego jedzenia. Licz kalorie, najlepiej, gdy ich suma będzie wynosiła 1000 do 1200 kcal dziennie.

Oszukuj głód

Niełatwo sobie przykręcić po 3 dniach bogatego jedzenia, kurek z kaloriami. Pij przynajmniej 8 szklanek wody dziennie, często, małymi łykami. Wypicie całej szklanki wody przed posiłkiem zmniejszy głód i zniesie apetyt na obfity posiłek. Jeśli masz kłopot z trzymaniem się wypijania dużej ilości wody, postaw na wyciskane w domu soki warzywne lub owocowe. Rano najlepiej sięgnąć po soki jabłkowe czy grejpfrutowe, które przyśpieszą przemianę materii oraz na czczo po sok z kiszonej kapusty. Wieczorem lepiej sprawdzą się mniej kaloryczne soki warzywne, doprawiane przyprawami przyśpieszającymi spalanie tkanki tłuszczowej, np. chili czy imbirem. Sam sok warzywny, szczególnie przecierowy, może śmiało zastąpić przekąskę, gdyż poza witaminami, gwarantuje wypełnienie żołądka i uczucie sytości przez dłuższy czas. Poza tym znakomicie wpływa na stan cery, co jest dodatkowym atutem przed wielką imprezą.

Postaw na te produkty:

  • kefir — stymuluje metabolizm, poprawia perystaltykę jelit, pozytywnie wpływa na spalanie tkanki tłuszczowej oraz na oczyszczenie organizmu z toksyn i innych zbędnych produktów przemiany materii,
  • warzywa — bogate w błonnik i niskokaloryczne, surowe, ugotowane na parze lub w małej ilości wody. Sprawdzą się także zupy jarzynowe, niezabielane oraz bez mięsnej wkładki i soki warzywne. Lepiej unikać kalorycznego avocado, bardzo bogatego w zdrowe tłuszcze,
  • owoce — szczególnie jagody, brzoskwinie, grejpfruty i jabłka, które przyspieszają metabolizm i mają mało kalorii. Suszone śliwki zalewane na noc wrzątkiem, znakomicie ułatwią wypróżnianie i spłaszczą brzuch — wypijanie naparu rano wraz ze zjedzeniem śliwek da najlepszy efekt. Uważaj z kolei na kaloryczne banany, winogrona oraz orzechy, które zawierają dużą ilość zdrowych, ale jednak tłuszczy.
Fot. iStock / misuma

Fot. iStock / misuma

Sięgaj po zioła wspomagające trawienie

Zamiast poprawiać smak solą, doprawiaj lekkostrawne posiłki przyprawami, które wykazują zbawienny wpływ na trawienie i przemianę materii. Dodawaj do swoich posiłków oraz soków warzywnych przyprawy, takie jak: cynamon, pieprz czarny, kurkuma, kardamon, chili, imbir, majeranek, tymianek, rozmaryn, oregano, bazylia, mięta.

Pij ziołowe herbatki

Zioła pomagają w usprawnieniu procesu trawienia, poprawiają perystaltykę jelit i wspomagają działanie metabolizmu, oczyszczają organizm z toksyn. Można się ratować różnymi herbatkami ziołowymi, szczególnie gdy dokucza nam ociężałość po obfitych posiłkach. Pomoże tu mięta, skrzyp polny, mniszek lekarski, poziomka pospolita, fiołek trójbarwny. Sięgaj również po herbatę zieloną, czerwoną i Yerba Mate oraz Pu-erh, które są bardzo cenione za wzmacnianie metabolizmu w trakcie odchudzania.

Poćwicz

Szczególnie jeśli do tej pory nie byłaś na bakier z ćwiczeniami, pamiętaj, że mięśnie mają swoją pamięć i bez problemu je wykorzystasz do utrzymania sylwetki, nawet po kilkudniowym obżarstwie. Po przynajmniej 3–4 dniach regularnego ćwiczenia jest duża szansa, że mięśnie brzucha mocniej się napną, a dopięcie się w ulubionej sukience przestanie być wielkim problemem.

Postaw na gorset

Fakt, od tego boczków się nie pozbędziesz, ale zastosowanie bielizny gorsetowej czy też wyszczuplających majtek może dać niezły wizualny efekt wyszczuplenia. Tym bardziej, że jeśli naprawdę przesadziłaś z ilością jedzenia w święta i nie masz szans w ciągu 3-4 dni zaszaleć z dietą i ćwiczeniami, to może być sensowne rozwiązanie. Nie tylko ukryjesz to, co mas do ukrycia, ale wyeksponujesz biust, czy wcięcie w talii.

Udanej i bezstresowej zabawy!


źródło: www.poradnikzdrowie.plwww.ofeminin.plfitness.wp.pl


Ten etap życia? Jest trudny – nigdy nie zapominaj o swoich potrzebach

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 grudnia 2016
Fot. iStock/PeopleImages
Fot. iStock/PeopleImages

Wiecie, o czym mowa? Macie pewnie trzydzieści parę lat, dwójkę lub trójkę dzieci – od niemowlęcia do przedszkolaka, albo siedmiolatka. I jest wam ciężko. Poczucie frustracji, przemęczenie, może lekkie rozczarowanie miesza się z ogromem szczęścia, jakie daje wam rodzina. Blogerka Hayley Hengst doskonale to rozumie, bo ma podobne doświadczenia. I postanowiła przypomnieć sobie – nam również – to, o czym zapominać nie powinnyśmy.  Nie zapominajmy nigdy o naszych potrzebach.

Jest ciężko. Czego więc potrzebujesz, żeby przetrwać?

Potrzebujesz nauczyć się prosić o pomoc.

Potrzebujesz nauczyć się przyjmować pomoc, gdy ci ją oferują.

Potrzebujesz zadbać o swoje małżeństwo. Potrzebujesz wcześniej położyć dzieci spać. Usiąść z mężem, napić się z nim wina i porozmawiać.

Potrzebujesz obecności przyjaciółek.

Potrzebujesz obecności twojej mamy.

Potrzebujesz doświadczonych przyjaciół, którzy mają już „to” za sobą. Którzy potrafią cię przekonać, że wcale nie spieprzasz wszystkiego tak koncertowo, jak myślisz.

Potrzebujesz pozbyć się wyrzutów sumienia, kiedy podczas dziecięcej drzemki, robisz to, na co masz ochotę, a nie to, co powinnaś.

Potrzebujesz oczekiwać od siebie mniej. Jeszcze mniej.

Potrzebujesz nauczyć się nie komplikować spraw.

Upraszczaj każdy aspekt twojego życia, jak to tylko możliwe. Potrzebujesz nauczyć się mówić „nie”.

Potrzebujesz  pracować nad swoim stanem zadowolenia. Potrzebujesz czasem zostawić dzieci na noc i gdzieś wyjechać. Gdziekolwiek.

Potrzebujesz zrobić dla siebie coś, co sprawi ci przyjemność. Każdego dnia, nawet jeśli miałoby to trwać tylko 15 minut.

Potrzebujesz czasem się pomodlić, abo pomedytować. Albo jednego i drugiego.

Potrzebujesz czasem tego, co uwielbiasz: kawy, kieliszka wina, kąpieli w pianie.

Weźcie sobie do serca te kilkanaście zdań.


Źródło: austin.citymomsblog.com


Zobacz także

Fot. iStock/AntonioGuillem

5 zachowań, które pomagają podtrzymać dobre relacje w związku

8 zaskakujących faktów o śnie

Co ci się dzisiaj śniło, jakie miewasz sny? O symbolice snów i ich znaczeniu

„Chyba wezmę cię na 7 piętro onkologii, żebyś zobaczyła jak dzieci żegnają się z matkami. Zrozumiesz, co to są prawdziwe problemy”. Ania Szubert – życie po raku

„Chyba bym umarła – pękłoby mi serce…”. Jaka to straszna głupota, kiedy obok ludzie umierają naprawdę