Mężczyzna w Krainie Czarów

Joanna Ćwiek
Joanna Ćwiek
14 października 2016
Fot. iStock / Grandfailure
 

Kobieta? Wiadomo – krucha, delikatna, żyjąca w świecie fantazji marzycielka. Mężczyzna – ten silny, opiekuńczy, racjonalny. Fundament życia rodzinnego można rzec. Tyle stereotypu, zaczynamy baśń. Bajkę o życiu we dwoje. Z taką różnicą, że w magicznej krainie rozkoszuje się Szanowny Małżonek. A urocza, krucha i delikatna współmałżonka może co najwyżej przejrzeć się w lustrze. I bynajmniej nie po to, by dostać się na drugą jego stronę, ale by wyczyścić te zacieki po mydle i paście do zębów preparatem „no logo” z pobliskiego dyskontu.

Zatopieni w magicznym pyle

Podobno najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. „Mały książę” był ulubioną lekturą chyba wszystkich moich kolegów. Tak jednak głęboko wzięli do serca przesłanie, że do dziś żaden z nich nie jest w stanie dostrzec leżącego na wszystkich powierzchniach płaskich kurzu.

  • Nie rozumiem po co znów robić aferę z sobotnim sprzątaniem, przecież jest czysto – tłumaczy ON.
  • Czysto? – pyta ONA z niejasnym wrażeniem, że być może znajdują się w zupełnie innych bajkach.
  • No, posprzątałem wczoraj – głosi dumny jak paw Ojciec Rodziny.
  • Gdzie? – pyta sfrustrowana Matka Polka rozglądając się nerwowo.
  • No, naczynia przecież umyłem – nie traci rezonu.

Gary umyte, fakt. Szkoda tylko, że po myciu bodaj pobieżnie nie przepłukał zlewu z resztek obiadowej sałatki, nie umył kuchenki po smażonych uprzednio kotletach (o podłodze nie wspominając), o blatach, że tak trudno jest je przetrzeć chociaż pobieżnie. Chowania puszki z kawą do szafki też się chyba nauczy w  przyszłym wcieleniu. O ile za te moje nerwy nie wróci na ziemię w niższym wcieleniu.

– O co ci znów chodzi, to się ściera? – pyta już wyraźnie zirytowany.

Tak k…, ściereczką!!!

Bogactwo z palca

Bogactwo podobno bierze się z pracy. Z pracy? A król Midas miał złoto z palca. Albo taki Alibaba – wystarczyło znać zaklęcie i już był w Sezamie pełnym złota. Jak się to dla nich skończyło – nieważne. Zresztą, kto by czytał bajkę do końca.

– Weź daj mi swoją kartę, wyjmę jakąś kaskę z konta, bo już nie mamy w domu gotówki – mówi ON.

– Nie możesz wziąć ze swojego? – pyta ONA.

– Nie wiem, czy przyszła mi pensja, jeszcze nie sprawdzałem – niby brzmi logicznie.

– Ale mam na koncie tylko 300 zł – odpowiada ONA.

– Naprawdę? Co się stało – drąży opoka domu. – Miałaś jakieś niespodziewane wydatki?

Cóż, miałam. Ratę kredytu niepodziewanie trzeba było zapłacić. Trzydziestą z rzędu…

W złotym blasku  

Bohaterowie bajek nie chodzą na zakupy. ON też tego nie widział, bo mimo czterdziestki na karku święcie wierzy, że jak w bajce o Złotowłosej i trzech misiach miseczki same napełniają się owsianką. Miejsce pochodzenia płatków – wiadomo z gór. Droga – magicznym teleportem prosto do szafki z produktami sypkimi. Po drodze zabierając do lodówki mleko oraz banany do smaku.

Czy on wyobraża sobie, że można kogokolwiek nakarmić tym, co upolował podczas ostatniej wizyty w markecie? Podobno prawdziwa kobieta potrafi z niczego zrobić awanturę i sałatkę. Ale jak, do diabła, zrobić obiad z żarówek, płynu do spryskiwacza i piwa?

  • Zrób mi listę, to kupię co chcesz – mówi ON.
  • Albo wiesz co, sama pojadę. I tak zapomnisz listy albo nie będziesz mógł odczytać. Albo zgubisz. A już na sto procent zadzwonisz z pięć razy, by dopytać się o szczegóły – mówi ONA.
  • Pewnie wyjdź, przyda ci się jakaś rozrywka – przytakuje ON.

No ba. Może nawet tańce będą.

Nocą…

A skoro już o wychodnym mowa to… przed dziećmi sprawa była prosta – jest sobota, jest impreza. Jest niedziela, jest luz. Są dzieci, jest Matka – Polka. Ktoś zna bajkę o szwendającej się samotnie po mieście matce dzieciom? ONA nie zna, ale wierzy, że jest. ON tez nie zna, ale jest nowoczesny, studia skończył, po świecie jeździł i czytał o równouprawnieniu.

  • Zapisałam się w sobotę na warsztaty – mówi ONA.
  • Pewnie, idź – przytakuje ON.

Trzy dni później: na sobotę przełożyłem klientów, nie pasowało im w tygodniu. Ale chyba nie miałaś żadnych planów?

Próbujemy dalej…

  • Umówiłam się na imprezę z dziewczynami – mówi ONA.
  • Pewnie, idź – przytakuje ON.

Trzy dni później: musisz przełożyć imprezę, fucha wpadła mi w sobotę. Chyba, że znajdziemy kogoś do dzieci.

Kasa ważna sprawa. Ale próbujemy dalej.

Tym razem ON:

  • Zabieram dzieci na trening. Idź się poruszaj, w ogóle nie wychodzisz – mówi ON.
  • Pewnie, pójdę – mówi ONA. (Gdzie on znalazł tę bajkę o wychodnym dla żony).

Pojechali.

Pół godziny później.

  • Hej, nie wziąłeś moich kluczy – dzwoni ONA.
  • O mam – mówi ON.
  • Nie mam czym zamknąć domu, nie mogę iść biegać – mówi ONA.
  • Zawsze znajdziesz sobie pretekst – komentuje ON.

Ale ONA ma się ponoć nie martwić. Później jest mecz, to będę miała trochę sportu w życiu. Piwo kupił.


Kurtki i płaszcze FEMESTAGE EVA MINGE na jesień i zimę 2016/2017

Redakcja
Redakcja
14 października 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Tegoroczna jesień będzie ciepła, wygodna, a przede wszystkim bardzo modna. Wszystko za sprawą najnowszej propozycji kurtek i płaszczy od FEMESTAGE Eva Minge. Rozwiązaniem na jesienne chłody i pierwsze przymrozki mają być pikowane długie kurtki z kaczym puchem i eleganckie wełniane płaszcze. Uzupełnieniem będą ovesizowe, szerokie swetry o grubym splocie i długie dzianinowe golfy z powodzeniem zastępujące sukienki.

FEMESTAGE_EVA MINGE_AW2016 (10)image004

Marka FEMESTAGE Eva Minge przyzwyczaiła nas do  oversizowych krojów i naturalnych tkanin. Tej jesieni poza szerokimi kubikowymi płaszczami i klasykami – z paskiem w talii, marka stawia na odważniejsze kroje i nowe fasony. Absolutnym hitem kolekcji jest długa pikowana kamizela z kapturem, wypełniona kaczym puchem, w dwóch wersjach kolorystycznych. Czarna i we wzór pantery, z przedłużonym tyłem i zasuwanymi kieszeniami na piersiach to odejście od klasycznych okryć wierzchnich w stronę luźnego stylu miejskich trendsetterów.

FEMESTAGE_EVA MINGE_AW2016 (5)FEMESTAGE_EVA MINGE_AW2016 (4)

Mocnym elementem kolekcji są także szerokie ortalionowe kurtki parki, zaprojektowane w specjalnie powiększonych proporcjach. Po raz pierwszy w kolekcji znalazła się ramoneska  i płaszcz wykonany z neoprenowej pianki. Inne propozycje marki na najbliższy jesienno-zimowy sezon to krótka kurtka i kamizelka ze sztucznego futra. Swetry o szerokich połach i dużych kieszeniach wykonane z przędzy bouclé z powodzeniem zastąpią płaszcze. Wiele z nich zyskało przedłużone tyły lub szerokie rękawy – nietoperze. Dominuje wełna i angora z domieszką akrylu i wiskozy. Królowe jesieni – szarości, przełamano bielą, beżem i bordo. FEMESTAGE Eva Minge na nadchodzący jesienno-zimowy sezon prezentuje wygodne rozwiązania konstrukcyjne połączone z dbałością o detal i modowym pazurem.

FEMESTAGE_FW16_60502-90X_ 499,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60494-MLC_ 299,90 PLN (2)FEMESTAGE_ FW16_ 60495-99M_ 149,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60513-09X_ 499,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60598-99X_ 349,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60598-MLC_ 349,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60599-08X_ 449,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60623-09M_ 229,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60625-09M_ 159,90 PLN_
FEMESTAGE_ FW16_ 60636-09M_ 569,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60640-09X_ 369,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60644-59_ 399,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60703-08X_ 289,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60748-09X_ 429,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60703-09X_ 289,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60756-02X_ 289,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60757-33X_ 249,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60760-39M_ 229,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60762-08M_ 199,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60763-08M_ 199,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60763-09M_ 199,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60771-92X_ 199,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60773-08X_ 269,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60777-01X_ 399,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60777-54X_ 399,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60778-90M_ 329,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60797-MLC_ 499,90 PLN
FEMESTAGE_ FW16_ 60816-59X_ 649,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60941-09X_ 499,90 PLNFEMESTAGE_ FW16_ 60966-55X_ 749,90 PLN

Kolekcja kurtek, płaszczy i swetrów dostępna jest w salonach FEMESTAGE w całej Polsce i e-sklepie: femestage.com

FEMESTAGE_EVA MINGE_AW2016 (8)


Artykuł powstał we współpracy z FEMESTAGE


Nie zmarnujcie ani minuty. Życie jest za krótkie na takie historie

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
14 października 2016
Fot. iStock / MichelleMorrisonPhoto

Relacje z rodzicami nie zawsze są tak oczywiste, jak się wydaje. Nie zawsze dają tyle miłości i zaufania, jakie chcielibyśmy otrzymywać, nierzadko są wręcz kosmicznie skomplikowane. Podjęcie decyzji o separacji z najbliższymi to zawsze ciężka sprawa. Naleciałości z przeszłości i wydarzenia, o których wolelibyśmy zapomnieć, skutecznie przedłużają ciszę w słuchawce o rok, o dwa. Zanim dojedziemy do istotnych wniosków, że winy sprzed lat nie są już z tak duże i nie bolą jak kiedyś, możemy w krnąbrności i bezsensownej bucie zapętlić się na nazbyt długo. A co, jeżeli dawno powinny się już zagoić, telefon zadzwonić a mina smutnej matki nareszcie uśmiechnąć po odzyskaniu syna? Co jeśli od zawsze niechciany i niekochany ojciec, który zostawił mamę samą dwadzieścia lat wstecz, poszedł po rozum do głowy i jest wyjątkowo dobrym człowiekiem?

Dokładnie 22 lata nie było taty. To znaczy mieszkał gdzieś w tym samym mieście ze swoja drugą rodziną i miał mnie w szczerym poważaniu. Całe nastoletnie życie murem stała za mną mama, która ledwo wiązała koniec z końcem. Nie wiem, jak to robiła, jak cicho płakała przez zamknięte drzwi łazienki, że ja się nie orientowałam. Nigdy, mimo poważnych kłopotów z pieniędzmi nie czułam się gorsza niż moi rówieśnicy. Jeździłam na kolonie, miałam ciepłe ubrania, kiedy łapał mróz. Mało tego, miałam takie ubrania, jakie chciałam, chociaż fakt posiadania życia przeciętnego człowieka i wynagrodzenia matki na poziomie średniej, później najniższej krajowej, nauczył mnie szybciutko, że spodnie wystarczają na długo, bo drugich nie będzie. Pamiętam jak dziś, jak przebijamy się z mamą przez całe miasto z południa na północ, jak podróż zajmuje nam półtorej godziny w zimnym, nieogrzanym Ikarusie. Jedziemy po zimową kurtkę, która w sklepie na północy była ileś procent tańsza niż w innym sklepie na południu.

Z perspektywy czasu kurta była paskudna, ale mina matki, która zakłada na mnie czarny worek pierza, naciągała czapkę z pomponem na zmarznięte uszy i w duszy dziękuje, że będzie mi ciepło w tym roku, rozczula mnie do dziś. Wycieczka po zimówkę jest alegorią starań mamy przez całe moje życie i historią, którą zawsze stawiam przed oczami, kiedy mnie denerwuje w dorosłości.

Ojciec natomiast przez dwadzieścia lat zadzwonił może  pięć razy. Raz kupił doładowanie do pierwszego telefonu z wielką anteną, raz odmalował mi pokój. Generalnie miał kilka zrywów zaj*ebistości. Pojawiał się na chwilę, obiecywał, że będzie, mimo względnie ułożonego życia prywatnego po mojej mamie. Później odchodził. Nie dzwonił. Nie oddzwaniał. W przypadku taty przed oczami staje mi jedna scena. Kiedy do mieszkania niani, w którym przesiadywałam po szkole, przyszła odebrać mnie matka, a za nią, na starej klatce schodowej podskakiwał na schodach ojciec.

Trudno opisać uczucie dziewięcioletniego dziecka, które topiło w się przez ułamek sekundy w niewyobrażalnej ekscytacji, że to właśnie on pokonuje dla mnie schody , żalu,  że nie było go tak długo i lęku, że za chwilę pójdzie i znowu go nie zobaczę kilka lat. Mimo wszystkich krzywd, których doznałam w związku z jego nieobecnością, wtedy na klatce tąpnęła mną miłość. Wielka miłość w bardzo małym ciele. Jak szybko przyszedł, tak szybko odszedł znowu.

Ojciec próbował dzwonić do mnie jeszcze kilka razy, kiedy zrobiłam się dorosła. Wyprowadziłam się z domu, poszłam na studia, zaczęłam pracę. Dopadły go wyrzuty sumienia i, jak teraz mi się wydaje, żal za tak drastycznie zmarnowanych dwadzieścia lat. Wydawało mi się, że jestem ponad to, ponad jego. Niezależna, młoda i jedyne zwycięstwa, jakich byłam uczestnikiem, zawdzięczam mamie. Nie chciałam z nim już rozmawiać. Nigdy. My mieliśmy się już nigdy nie spotkać.

Kiedy skończyłam 25 lat urodziłam pierwsze dziecko. Córka rozwaliła poukładany system wartości. Rzeczy nieważne, nieistotne zdjęła z piedestałów. Temu co ważne wreszcie nadała sens. Nie było starych przekonań, pewnym stała się tylko jej obecność i to, że jest największa miłością mojego życia. Wszystko inne dało się zrobić, wytłumaczyć, odpuścić. Dało się zadziałać. Dwadzieścia dwa lata po tym, jak ojciec zabrał ostatnia parę skarpet i spodni w workach na śmieci, zadzwonił telefon. W słuchawce dobrze znany głos zapytał, czy może poznać wnuczkę i mimo, iż wie, że ja raczej nie chcę go znać, zaprasza mnie z rodziną na święta. Do siebie.

Nie wiem, kto padł szybciej na glebę z zaskoczenia, kiedy bez wahania odpowiedziałam „Tak. Chętnie”, ja czy on. Dzisiaj dziękuję za to córce i mężowi, który na pierwszym spotkaniu trzymał mnie mocno za rękę. Z Tatą poznaliśmy się na nowo dwa lata temu.

Dziwne skręty i możliwe, że źle wybrane kierunki jazdy rozdzieliły nas na ponad dwadzieścia lat. Na tamtych przełomowych świętach wziął mnie na stronę i jedyne co był w stanie powiedzieć to „przepraszam”. I choć wydawało mi się, że po wszystkich ciężkich wspomnieniach, nieopisanym żalu będzie musiał postawić minimum pałac, żebym w ogóle chciała z nim rozmawiać, to tamto „przepraszam” rozgrzeszyło wszystkie pomyłki. Nigdy wcześniej ani później nikt mnie nie przeprosił tak, że czułam w każdym centymetrze kości, jak bardzo czegoś żałuje.

„Tato” przechodziło  mi trochę trudno przez gardło, ale teraz  używam go z dumą. Facet, którego nie znałam wcale, okazał się najlepszym dziadkiem na świecie dla moich dzieci i człowiekiem, na którego mogę liczyć o każdej porze dnia i nocy. Nie spodziewałabym się, że będzie jedną z pierwszych osób, do której zadzwonię z prośbą o natychmiastową pomoc, kiedy odeszły mi wody przy drugim dziecku. Tato odrobił wszystkie lekcje z życia.

Stoi obok, patrzę na łysiejącą głowę i pierwsze siwe włosy. W myślach dziękuję, że jest. Że się znalazł. I choć pewnie nigdy nie powiem mu głośno, że go kocham, to wiem, że przeczyta ten tekst, a resztę dopowie sobie sam. Mój Tato czyta wszystkie moje teksty.

Nie zmarnujcie ani minuty. Jeżeli jest ktoś do podania ręki nie traćcie czasu. Życie jest za krótkie na takie historie. Niech moja was czegoś nauczy.


Zobacz także

Lepiej być samotnym niż biec za kimś, kto nie chce być ściganym

Jak się bronić przed wampirem energetycznym

Uciekaj, zanim wyssie cię jak landrynkę… Jak się bronić przed wampirem energetycznym

Czy wiecie, że... 22 wskazówki dotyczące seksu, które warto znać

W jakim kraju partnerzy zdradzają się najczęściej? Już wiadomo!