Depresja zatrzymuje cię w miejscu, tkwisz w niej. Sport daje szansę na powrót do równowagi

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 października 2016
Fot. iStock / Martin Dimitrov
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

Sport to zdrowie. Jak się okazuje, nie tylko w kontekście tężyzny fizycznej i funkcjonowania organizmu, ale również pod kątem zdrowia psychicznego. Naukowcy zaciekawieni tematem skupili się na aktywności fizycznej w zakresie zapobiegania i wspierania terapii w przypadku leczenia depresji.

Depresja ma wiele twarzy

Depresja dotyka 350 milionów ludzi na całym świecie i jest wielkim problemem dla tych, którzy chorują oraz ich bliskich. Zanim chorzy decydują się na sięgnięcie po profesjonalną pomoc, zazwyczaj mija wiele cennego czasu. Osoba z depresją nie żyje tu i teraz, stara się nie wychodzić poza obszar bezpiecznego dla siebie świata — czterech ścian własnego domu, w których nikt jej nie dręczy i nie przeszkadza. Bo depresja to choroba duszy, która często bywa ignorowana, napiętnowana, a zwykłe klepnięcie chorego w plecy i hasło „weź się w garść”, mało komu pomogło. Łatwiej jest stanąć do walki, gdy bliscy mają świadomość stanu osoby z depresją, gdy wiedzą jak pomóc.

Depresję leczy się z różnym skutkiem

Ważne, by zacząć w ogóle ją leczyć, sama — o ile to faktycznie depresja, a nie chwilowy spadek nastroju — nie minie. Dotychczas oferowano cierpiącym na nią osobom kilka wariantów leczenia. Duże znaczenie dla chorego i jego bliskich ma terapia behawioralna, czyli metoda terapii rozmową, podczas której pacjenci uczą się radzenia sobie z sytuacjami powodującymi depresję. Często dobre efekty daje połączenie terapii z farmakoterapią, które wspiera leczenie zaburzeń zdrowia psychicznego. Wsparcie najbliższych osób ma ogromne znaczenie dla postępów leczenia, bo depresję można zarówno leczyć skutecznie, jak i stawać do walki z nią wielokrotnie przez długie lata. Teraz oręż walki z nią powiększa się o jeszcze jeden sposób — aktywność fizyczną.  To istotny dla wielu pacjentów punkt zahaczenia, ponieważ do tej pory nie wynaleziono skutecznego leku na depresję, który pomógłby każdemu na nią cierpiącemu.

Aktywność fizyczna daje nie tylko wyrzut endorfin i serotoniny

Badania udowodniły, że aktywność fizyczna jest wartym zaangażowania środkiem walki z depresją wynikającą ze stresu, a przede wszystkim doskonałym narzędziem profilaktyki. Znaczenie mają tu zarówno dobrze nam znane w procesie poprawy nastroju endorfiny (uśmierzają odczuwanie bólu oraz dają poczucie błogości), jak i serotonina (wpływa na poczucie zadowolenia). Ruch ma nieoceniony wpływ na wzrost liczby neurotransmiterów, czyli substancji pośredniczących w przekazie impulsów między komórkami nerwowymi.

Naukowcy z Karolinska Institutet w Szwecji wykazali w badaniu na myszach, że trening fizyczny wpływa na zmiany w mięśniach szkieletowych, które mogą oczyścić krew z substancji gromadzącej się w czasie stresu, a która szkodzi mózgowi. Badaniu poddano genetycznie zmodyfikowane myszy z wysokim poziomem białka PGC-1A1 w mięśniach szkieletowych, które wpływa na poprawę kondycji mięśni szkieletowych. Zmodyfikowane myszy, wraz z grupą kontrolną zwykłych gryzoni, wystawiono na działanie stresu. Wystawiano zwierzęta na głośne dźwięki, oślepiające błyski oraz zaburzano ich rytm snu i czuwania. Po pięciu tygodniach stosowania łagodnego stresu, u zwykłych myszy rozwinęły się zachowania depresyjne, podczas gdy myszy z dobrze wykształconymi mięśniami nie wykazywały objawów depresyjnych. Okazało się, że wyćwiczony mięsień produkuje enzymy, które wypłukują z ciała szkodliwe substancje, w tym kinureniny – aminokwasu związanego z wieloma zaburzeniami psychicznymi.

Z badań wynika, że mięśnie szkieletowe wpływają detoksykacyjnie, co może chronić mózg przed uszkodzeniami. Jeśli prace prowadzone pod tym kątem się powiodą, może to być początek nowego farmakologicznego leczenia depresji, ​​w którym lekarze będą wpływać na funkcje mięśni szkieletowych, zamiast bezpośrednio na mózg.

Jak ćwiczyć, by sobie pomóc?

Według badań przeprowadzonych w 2000 roku przez Paluska i Schwenk najbardziej skuteczne są ćwiczenia aerobowe oraz rozciągające, które wymagają nie tyle wzmożonego wysiłku fizycznego, ile samego zaangażowania w ruch. Najlepszy efekt przynoszą nie pojedyncze sesje ćwiczeń, ale systematyczne treningi. Ponadto regularność ruchu i możliwość spotykania się z innymi osobami w grupie ćwiczących, sprawia, że nawiązane znajomości mogą stać się źródłem wsparcia do walki z depresją.


źródło: www.afektywni.plparkpsychologii.plstylnazdrowie.pl


4 unikalne sole, które zamiast rujnować zdrowie, dbają o nie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 października 2016
Fot. iStock /  Anna-Ok
Fot. iStock / Anna-Ok
 

Kochamy dobrze doprawione jedzenie. Nie żałujemy podczas gotowania soli, pieprzu i innych przypraw. Musi być wyraziście, ale z tego powodu nie zawsze jest zdrowo. Dietetycy i lekarze biją na alarm z powodu nadmiernego spożycia soli, które wpływa negatywnie na nasz organizm. 

Sól, którą zazwyczaj mamy na kuchennych półkach, nie ma żadnych zalet poza smakiem. Proces suszenia w bardzo wysokiej temperaturze naturalnej soli, niszczy zdrowe substancje w niej zawarte. Do większości produkowanej, rafinowanej soli dodaje się fluorki, jodek potasu, substancje antyzbrylające, oraz wybielacze. Zjadamy jej 3 razy więcej, niż powinniśmy, a efekty nadużywania nie są łaskawe dla zdrowia — zatrzymanie wody w organizmie, wzrost ciśnienia tętniczego, przeciążone nerki, prawdopodobny wpływ na powstawanie nowotworów żołądka, cukrzycy typu II, otyłości, udaru mózgu oraz wystąpienia osteoporozy.

Zdrowa alternatywa dla oczyszczonej soli

Sól stołowa nie ma tego mineralnego dobrodziejstwa, co sól nieprzetworzona. A warto wiedzieć, że coraz większą popularnością cieszą się sole naturalne, które zawierają w sobie aż 93 minerałów śladowych i soli naturalnych. Są nie tylko zdrowsze, ale również bardziej smaczne i nie trzeba ich używać w takiej ilości jak soli oczyszczonej, by uzyskać ten sam efekt.

Kala Namak — czarna sól

Ta pochodząca z kuchni hinduskiej sól, charakteryzuje się „jajecznym” aromatem. Dzięki temu wyrazistemu aromatowi świetnie sprawdza się jako dodatek do zup i sałatek. Mimo swojej nazwy nie jest czarna, a za sprawą zawartości związków siarki, cieszy oko ciemnym odcieniu różu lub fioletu. Uważa się, że Kala Namak ma właściwości detoksykacyjne, pozytywnie wpływa na skórę i stymuluje wzrost włosów. Jej zwolennicy twierdzą, że ta sól łagodzi zapalenie błony śluzowej żołądka.

Różowa himalajska sól krystaliczna

W 100% czysta sól himalajska zawiera 84 przyswajalne pierwiastki niezbędne dla naszego organizmu, a jej cząsteczki są wystarczająco małe, by mogły być wchłonięte przez komórki naszego organizmu i metabolizowane. Ta delikatna w smaku, różowa sól pochodzi z prastarych osadów dna morskiego, poddanych ogromnemu ciśnieniu przez miliony lat. Wg. przeprowadzonych badań, obniża ciśnienie krwi i pomaga utrzymać regularne bicie serca (tego o zwykłej soli powiedzieć nie można), działa oczyszczająco na komórki organizmu, a używana do kąpieli solnych, pobudza krążenie krwi i rozluźnia mięśnie.

Czerwona sól hawajska

Powstaje na Hawajach, w wyniku wyparowywania wody za pośrednictwem energii słonecznej. Kryształki soli zostają wymieszane z ekstraktami mineralnymi z użyciem ziemi wulkanicznej, a swoją czerwoną barwę zawdzięczają zawartości tlenku żelaza.Czerwona sól zawiera 80 z 93 dostępnych minerałów śladowych, co czyni go jedną z najbardziej odżywczych soli. Tradycyjnie używano jej jako środek konserwujący oraz wszechstronna przyprawa nawet do słodkich deserów.

Sól z Morza Martwego

Jest solą najwyższej jakości w 100% naturalnie czystą i zawiera aż 92 z 93 pierwiastków śladowych. Pomaga utrzymać zasadowość organizmu, poprawia trawienie i wzmacnia system odpornościowy. Jest wszechstronną przyprawą, wykorzystywaną w dowolnych daniach. 

Wyżej wymienione naturalne sole, pozytywie wpływają na zachowanie zdrowia, więc są idealną alternatywą dla oczyszczonej soli kuchennej.


źródło: www.powerofpositivity.com, www.biova.de


Dziesięciolatka specjalistką od związków!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
5 października 2016
Screen Twitter/Denny Dimples
Screen Twitter/Denny Dimples
 

Wydaje nam się, że z wiekiem o związkach i miłości wiemy coraz więcej. Niby wiemy, że nawet w najbliższej relacji trzeba ustalać granice, jednak ciężko nam to idzie. Możemy się uczyć od dziesięcioletniej Zoe, która napisała list do swojego kolegi z klasy. Szczerość dziecka jest jednak bardzo pomocna!

W liście do Noela, kolegi z klasy, Zoe postanowiła dokładnie ustalić granice i zasady, które miały między nimi panować. Nie miała jednak zamiaru się wygłupiać! Na koniec listu dodała, że gdyby nie przestrzegał jej zasad, powie mamie, tacie i przyjaciółce mamy.

Jakie zasady wymyśliła dziesięciolatka?

1. Nie dotykaj mojego ramienia. 

2. Nie chowaj się za mną ze swoimi zabawami i głupotą (a tak naprawdę, to w ogóle do mnie nie podchodź!).

3. Nie mów do mnie, no chyba, że to powitanie (które nigdy nie nastąpi).

4. Przestań ze mną pogrywać w autobusie.

5. Mam średnią tolerancję dla ludzi, a ty rujnujesz mój cały dzień, bo pogrywasz sobie za bardzo!

6. Przeczytaj to 500 razy!

7. Lubisz mnie (jak dziewczynę), ale ja nie lubię ciebie (jak chłopaka) jestem za młoda!!! 

No dobrze, ale czego możemy się nauczyć od małej specjalistki do spraw związków? Za każdym razem, kiedy będziemy się zastanawiać, jak rozmawiać z facetami, trzeba sprawy postawić jasno! Masz wybuchowy charakter? Zanim ktoś się o tym przekona, ostrzeż go. A może nie lubisz, gdy ktoś dotyka cię w ramie? Po prostu to powiedz. Szczerość i jasne ustalanie granic jest podstawą w każdej relacji. Dobrze, że dzieci czasem nam o tym przypominają.

 


Zobacz także

Fot. Flickr /

Startuje kampania społeczna Cartoon Network z Grzegorzem Krychowiakiem. „Bądź kumplem, nie dokuczaj”

Fot. iStock/Mixmike

11 rzeczy, które robimy, nie zdając sobie sprawy z tego, że kieruje nami lęk

Fot. iStock/gilaxia

„Oddam dzieci na weekend od zaraz”. Jest co najmniej kilka powodów, dla których warto spędzić weekend bez dzieci