Depresja nie bierze się z głowy? Przyczyną mogą być … jelita! Najnowsze badania nad depresją

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 lipca 2016
depresja
Fot. iStock / Mixmike
 

O depresji mówi się coraz częściej, szczególnie w kontekście nierozpoznanych przypadków i braku zrozumienia w społeczeństwie dla człowieka dotkniętego tą chorobą. Pojawiające się zaburzenia nastroju najczęściej bywały bagatelizowane przez bliskich. Krótkie „weź się w garść” żadnej osobie dotkniętej depresją nie pomogło. 

Do tej pory uznawano, że depresja i związane z nią zaburzenia wywodzą się z nieprawidłowego funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego na poziomie komórkowym czy białkowym (przyczyny biologiczne). Wpływ na ujawnienie się depresji mają także czynniki psychologiczne, które mogą dotknąć każdego człowieka – negatywny sposób myślenia, kłótnie, konflikty w domu, tragiczne wydarzenia rzutujące na dotychczasowe funkcjonowanie osoby. Poszukiwano również genu, który odpowiadałby za ujawnienie się depresji, ponieważ pacjenci, u których wystąpiła depresja w rodzinie, sami częściej zapadają na tę chorobę.

Naukowcy poszukując przyczyn wyszli poza obręb mózgu

Szukając przyczyn i skutecznego, farmakologicznego poradzenia sobie z depresją, naukowcy przestali skupiać się jedynie na ludzkim mózgu, jako głównej przyczynie występujących problemów. Badacze skupili się na związku między mózgiem i jelitami, oraz ich wpływom na ogólne funkcjonowanie organizmu.

Okazuje się, że bakterie jelitowe są istotne nie tylko dla poprawienia procesów trawienia. Zdrowe bakterie jelitowe usprawniają aktywację i regulację działania układu immunologicznego przewodu pokarmowego oraz wpływają na wytwarzanie cytokin, a w konsekwencji regulację nasilenia stanu zapalnego. Hamują także rozwój drobnoustrojów chorobotwórczych, biorą udział w syntezie szeregu witamin (w tym z grupy B i K) oraz wytwarzają szereg metabolitów sprzyjających uszczelnianiu bariery jelitowej. Do funkcji metabolicznych mikrobioty jelitowej należy przekształcanie steroidów i kwasów tłuszczowych oraz udział w absorpcji jonów. Prawdopodobnie wykazują także zdolności bakterii jelitowych do przekształcania i neutralizacji związków potencjalnie rakotwórczych. Nie dziwi więc odkrycie, że jelita mają wpływ nawet na zaistnienie lub brak stanów depresyjnych. 

Zapalenie jelit źródłem depresji?

Naukowcy zbadali wpływ bakterii jelitowych na stan zdrowia myszy laboratoryjnych. Wykazano, iż w zależności od składu ekosystemu jelitowego zwierzęta laboratoryjne różnie reagują na warunki stresowe. Z kolei myszy wychowane w warunkach sterylnych reagują na stres istotnym podwyższeniem kortykosteronu i kortykotropiny (hormony stresu).  Podanie zwierzętom probiotycznego szczepu Bifidobacterium infantis całkowicie zahamowała wydzielanie obu hormonów pod wpływem stresu. Jednak korzystny efekt osiągano jedynie u zwierząt, które zostały skolonizowane przed ukończeniem szóstego tygodnia życia. W badaniach wykazano, iż probiotyczny szczep Bifidobacterium infantis podwyższa zawartość tryptofanu będącego substratem do produkcji hormonu szczęścia, czyli serotoniny. Jednocześnie podaż probiotyku istotnie zmniejszała stan zapalny. To odkrycie dokonane na myszach otwiera drogę poszukiwań podobnych powiązań u ludzi. Trwają prace nad wyselekcjonowaniem mieszanin szczepów, które wywierałyby podobny wpływ na ludzki mózg. Być może probiotykoterapia stanie się alternatywą wspomagającego leczenia u pacjentów z depresją i innymi zaburzeniami psychiatrycznymi.

Na ostateczne wyniki badań na ludziach należy poczekać, ale już teraz warto zrobić coś dla swojego zdrowia psychicznego

Modyfikacja diety która może przyczyniać się do zmniejszenia ryzyka wystąpienia depresji, nie wymaga wiele zachodu.

  • Spożywaj produkty jak najmniej przetworzone. Żywność wysoko przetworzona, wprowadza do organizmu substancje, które nie znalazłyby się w naturalnym pokarmie. To sprawia, że organizm musi włączyć więcej sił, aby rozłożyć dane substancje, i z tego powodu w obciążonym organizmie może wytworzyć się stan zapalny.
  • Unikaj przetworzonych form cukru, mleka i glutenu. Spożywanie przetworzonych form cukru nie tylko zmniejsza w znacznym stopniu wartość odżywczą pokarmu, ale przyczynia się do rozwoju złej flory bakteryjnej w jelitach.
  • Jedz zdrowe tłuszcze i białka. Produkty takie jak orzechy czy mięso pochodzące z drobiu oraz tłustych ryb morskich, są ważnym źródłem aminokwasów, witamin i minerałów, które mają wpływ na funkcjonowanie neuroprzekaźników.
  • Suplementuj witaminę D. Niedobór witaminy D jest często związany z depresją i innymi zaburzeniami nastroju. Poza syntezą pod wpływem promieni słonecznych, należy dostarczać tę witaminę z zewnątrz, w takich produktach jak tłuste ryby morskie, oraz jajka lub mleko i żółty ser (tu ilości witaminy D są niskie).

 

źródło: www.depresja.pl.pl , www.lifehack.orgwww.vitaimmun.pl


5 nawyków, które zabijają poczucie własnej wartości

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
27 lipca 2016
Fot. iStock/Hramovnick
 

Wszystkie mamy takie dni, kiedy czujemy się naprawdę podle. Nic nam nie wychodzi, w pracy same spięcia, facet kolejny raz ignoruje twoje wiadomości, a na dodatek twoje włosy jakby żyły swoim życiem. Problem zaczyna się, gdy zaczynamy myśleć o sobie w negatywnie, gdyż to definiuje zachowanie innych wobec nas. Pora więc porzucić wszystkie nawyki, które sprawiają, że poczucie własnej wartości spada na łeb i szyję.

1. Próbowanie zadowolenia wszystkich

Urządzasz przyjęcie i od samego początku starasz się robić tak, żeby wszystkim było dobrze – tu danie wegańskie, tu wegetariańskie, a tu stek, no bo przecież bez mięsa nie da się żyć! Pamiętacie takie powiedzenie „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”? Niezależnie od tego, kiedy powstało, jest ciągle aktualne. Będąc typem osoby, która ciągle myśli o przyjemnościach innych, kosztem siebie samej, stajesz się łatwym celem dla wszelkich ludzi spod ciemnej gwiazdy. A wystarczy powiedzieć nie, kiedy nie chcesz czegoś robić. Może to zabrzmieć bardzo destrukcyjnie, ale uwierz – za każdym razem, kiedy mówisz nie czemuś, na co zupełnie nie masz ochoty, mówisz tak sobie samej. Sama świadomość, że potrafimy być asertywne i myślimy o sobie sprawia, że stajemy się wierne sobie samym i lepiej czujemy się we własnej skórze.

2. Porównywanie siebie do innych

To chyba nasz największy grzech w stosunku do poczucia własnej wartości, bo w zderzeniu z panującymi ideałami zawsze wypadniemy dość blado. Może ciągłe gadanie, że każda z nas jest inna i tak samo wartościowa jest dość nudne, ale prawdziwe. Po co masz się porównywać do koleżanki, która co roku wyjeżdża na wakacje do Azji, a ty wybierasz co najwyżej Mazury, o ile w ogóle masz czas gdziekolwiek jechać? Zestawiając siebie z drugą osobą, zawsze będziemy na przegranej pozycji, bo podświadomie wierzymy, że czyjś intelekt, ciało czy zdolności są po prostu lepsze od naszych. Naukowcy ze Stanford University przeprowadzili badania, w czasie których wyszło na to, że niezbyt szczęśliwi ludzie po informacji, że dobrze wykonali zadanie, byli z siebie naprawdę dumni. Wystarczyło jednak, żeby dowiedzieli się o lepszych wynikach swoich znajomych, a ich pewność siebie powracała na niski poziom. Pora skupić się na sobie i swoich celach!

3. Kiepskie traktowanie ludzi

Czy kiedykolwiek po kłótni z kimś bliskim poczułaś się znacznie gorzej? Wyrzuty sumienia to ogromny wróg, a jak mówią lekarze – lepiej zapobiegać niż leczyć. Bardzo często spotykam się z pancerzem, jakim jest bycie niemiłym dla całego świata. To ochrona przed zranieniem, bo gdy kogoś do siebie dopuścisz, nie masz wpływu na to, co zrobi. Jeden z moich znajomych traktował to jako odpowiedź na zupełnie niespodziewaną śmierć swojej mamy, która była jedyną bliską mu osobą.

Wokół niego było wielu ludzi, którym bardzo nim zależało, ale swoim zachowaniem sprawił, że został zupełnie sam. Pewnego wieczora obudził się z ogromnymi wyrzutami sumienia, bo uświadomił sobie, jak źle traktował wszystkich, którym na nim zależało. Będąc niezbyt przyjaźnie nastawionym do otaczających nas ludzi sprawiamy, że otaczają nas już tylko ci z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, co wcale nie pomaga nam nie pomaga, a wręcz przeciwnie – sprowadza nas na dno. Dlatego pora zacząć się uśmiechać do innych!

4. Alkohol na poprawę humoru

Zaczyna się od kieliszka na poprawę humoru, a kończy na tym, że codziennie mamy depresję, więc pijemy. To tylko pozornie łatwe rozwiązanie, bo przecież po łyku czy dwóch problemy jakoś szybko znikają albo wydają się bardzo błahe. Cały amabaras polega na tym, że po wytrzeźwieniu problem staje się jeszcze większy, bo potęguje go ból głowy i ogólne kiepskie samopoczucie. Jeżeli w pełni świadomie nie doświadczymy tych gorszych chwil, nigdy nie nauczymy się z nimi walczyć, a przecież są integralną częścią życia. Nie uczymy się przecież z samego posiadania złych emocji, ale raczej z mierzenia się z nimi. No i jeszcze jedno – tylko poznając gorzki smak życia, potrafimy cieszyć się jego słodyczą.

5. Spędzanie większości czasu online

Facebook, Instagram, Snapchat, Twitter, Google+, Flickr… O czymś zapomniałam? Internet to pochłaniacz czasu, ale i naszej pewności siebie. Fakt, aktualnie ciężko znaleźć pracę, która nie miałaby nic wspólnego z pracą przed komputerem, ale to nie oznacza, że musimy ciągle przeglądać strony pełne pięknych zdjęć naszych znajomych czy nieznanych nam ludzi, prowadzących (pozornie) perfekcyjne życie. Uczeni z University of Salford dowiedli, że aż 50% ludzi uważa, że pojawienie się social media sprawiło, że ich życie jest gorsze. Jak to możliwe? Pamiętasz punkt o porównywaniu się do innych? Media społecznościowe to idealne miejsce do tego, by znaleźć kogoś piękniejszego, mądrzejszego i zdolniejszego od siebie. Nie musisz się nawet za bardzo starać! Szkoda tylko, że zapominamy o tym, jak bardzo wybiórczo tworzy się obraz swojego życia na fejsbukach i innych instagramach. Pora spędzać mniej czasu online i skupić się na sobie, pamiętając o tym, jak bardzo wartościowa jesteś!

 


Dlaczego wystąpienie Meryl Streep i Michelle Obama przejdzie do historii? Bo w kobietach tkwi siła!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 lipca 2016
Fot. Screen / You Tube
Oglądam filmy z poparciem dla Hilary Clinton w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych i wzruszam się. Naprawdę. Ktoś może powiedzieć – też mi – Stany, to ich bajka. Ale ja się wzruszam poparciem, które Hilary Clinton otrzymuje od kobiet, które widzą, jak jej wygrana to ważna dla nich sprawa.

Te wybory pokazują, jaka siła potrafi tkwić w kobietach, jakie zrozumienie dla własnych praw i potrzeb ponad podziałami politycznymi, ponad różnymi światopoglądami. To pokazuje, jak wspólnie potrafią walczyć o sprawy ważne dla siebie, dla swoich dzieci. Czasami naprawdę warto poszerzyć horyzonty, rozejrzeć się dookoła, otworzyć się na to, co dostajemy i nauczyć się czegoś od innych.
Od Michelle Obama, od Meryl Streep mogłybyśmy się nauczyć, jak walczyć o prawa kobiet, jak zwracać uwagę na to, że kobieta może pełnić ważne i odpowiedzialne stanowiska zyskując poparcie innych kobiet, które za nią pójdą, bo wiedzą, że to wygrana Hilary Clinton pokaże, że pokonujemy podziały na świat męski i żeński, na czarny i biały.
Tak tworzy się historia. Niczego nie dostałyśmy – my kobiety, wszystko wywalczyłyśmy – zyskałyśmy prawa wyborcze, mamy prawo decydowania o sobie (które chcą nam jednak w Polsce odebrać) . I musimy pamiętać, że nic nie jest nam dane na zawsze. Bądźmy razem. Także my – tutaj. Wspierajmy się, popierajmy inicjatywy, które walczą o to, by kobieta po tylu latach walki nie została zepchnięta do kuchni, garów, mycia podłogi i usługiwania mężczyźnie.
Bądźmy dumne z tego, że choć tam – tak daleko, kobiety pokazują, jaka w nas potrafi tkwić siła!

Wystąpienie Michelle Obama (źródło: gazeta.pl)

Meryl Streep przypomniała, że po 100 latach zyskania przez kobiety prawa głosu, wyborcy Stanów Zjednoczonych mogą stworzyć historię, by zapisać w niej, że kobieta została prezydentem ich kraju.
„Wiem, że Hilary Clinton będzie świetnym prezydentem. Będzie pierwsza, ale nie ostatnia”.


Zobacz także

Detoks na dobry sen

Marzysz o spokojnym, relaksującym śnie? Wykorzystaj 10 sprawdzonych sposobów

Niezwykłe właściwości wigilijnego kompotu. Teraz przestaniesz kręcić nosem

Otyłość u dzieci – jak jej zapobiegać? Poznaj 5 najważniejszych zasad