Kroki milowe twojego dziecka w wieku 12-18 miesięcy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 kwietnia 2017
Fot. iStock / lisegagne
Fot. iStock / lisegagne

Hurra, samodzielność! – pod takim hasłem upłyną wasze kolejne, wspólne miesiące. Dziecko w wieku 12-18 miesięcy zaczyna zupełnie nowy rozdział w swoim życiu. Większa samodzielność motoryczna, szybko zaowocuje apetytem na poznawanie świata i chęcią większej niezależności.

Nie martw się, jeszcze wiele czasu upłynie zanim twój maluch wyfrunie  z gniazda, cieszcie się tym czasem. Twoja rola jest bardzo ważna, ponieważ właśnie od ciebie zależy, na jak wiele samodzielności pozwolisz dziecku. Bądź jego dobrym duchem, pozwól mu odkrywać, pokaż jak najwięcej piękna otaczającego świata.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Obszary rozwoju dziecka w wieku 12-18 miesięcy

Następne trzy miesiące życia twojego dziecka, to istna rewolucja. Maluch będzie coraz bardziej samodzielny – i co najważniejsze,  coraz sprawniej zacznie się poruszać w przestrzeni.

  • motorycznym: dziecko dokonali umiejętność chodzenia i biegania. Coraz śmielej wspina się i sięga po przedmioty, które go interesują. Zmiany zaobserwujesz podczas wizyt na placu zabaw, być może odniesiesz wrażenie, że trudno ci nadążyć za maluchem.
  • poznawczym: chęć poznawania wszystkiego, co nowe i powracania do zabawa czy miejsc dobrze znanych, będą teraz jeszcze większe. Dzięki większej samodzielności motorycznej, wzrośnie również apetyt na poznawanie świata.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

  • komunikacyjnymtwoje dziecko bardzo szybko przechodzi na kolejny poziom komunikacji. Zaczyna budować dwuwyrazowe wypowiedzi, chętnie pokazuje ci i opisuje to, co widzi. Komunikuje się za pomocą mowy orz gestów.
  • społecznym: na tym etapie rozwoju dziecko coraz chętniej przebywa wśród rówieśników. Na razie ich wspólne zabawy opierają się głównie na wzajemnej obserwacji, ale to bardzo ważny element rozwoju. Dziecko bacznie obserwuje i powtarza, chętnie ogląda zabawki innych dzieci i podejmuje nowe zaobserwowane formy aktywności.

Wspieraj swoje dziecko w rozwoju

Najważniejsze na tym etapie rozwoju, są zabawy pomagające dziecku zrozumienie otaczającego świata. Czas spędzony na wspólnej aktywności, to istny poligon doświadczalny. Prawdziwą fascynację wzbudzisz pokazując, jak upadają różne przedmioty, wydają z siebie dźwięki; ukazując różnice między nimi. W zabawie dobrze sprawdzą się pierwsze puzzle oraz zadania polegające na sortowaniu i grupowaniu przedmiotów.

To również doskonały moment na budowanie prostych konstrukcji i aktywności ściśle powiązane z ruchem – dzieci w tym wieku uwielbiają zabawki, które można za sobą ciągnąć lub pchać, podawanie sobie piłki (poćwiczcie pierwsze rzuty lub zacznijcie od turlania do siebie piłeczki po podłodze).

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Szukanie rozwiązań – to nowe wyzwanie dla twojego dziecka. Dotychczas malec chętnie naśladował czynności, które ty wykonywałaś, teraz zacznie próbować wykonywać różne czynności wedle własnych pomysłów.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nie ograniczaj

Drogi rodzicu, pozwalaj się ubrudzić. To ten moment, kiedy twój maluch bardzo chętnie będzie wykonywać wiele codziennych czynności. Ubieranie się, samodzielnie jedzenie to nie lada atrakcja dla twojego malucha. Wykorzystaj to, ty również wiele zyskasz na samodzielności szkraba.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Podstawa zdrowego rozwoju malucha kryje się w tym, co je

Twoje dziecko poznaje coraz więcej smaków. To kolejny etap zmian w jego życiu, nadal natomiast do zdrowego rozwoju potrzebuje mleka. Intensywny okres rozwoju nie uda się bez wspierających te wszystkie trudne zadania witamin i bardzo ważnych kwasów tłuszczowych DHA.

Kwasy DHA wspierają między innymi rozwój wzroku, rozwój intelektualny – to ważne, aby mieć pewność, że dieta twojego dziecka, zawiera wszystkie niezbędne do rozwoju składniki odżywcze. Pamiętaj, że rozwój twojego dziecka – tonie tylko rozwój fizyczny. Dbaj o to by miało okazję poznawać nowe smaki, próbować i wybierać.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Enfamil Premium 3 jest mlekiem modyfikowanym dla dzieci powyżej 1. roku życia, zawierającym składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego wzrostu i rozwoju dziecka, stanowiąc ważny element coraz bardziej urozmaiconej diety. Wraz ze wzrostem dziecka wzrastają jego potrzeby. Enfamil Premium 3 zawiera specjalną mieszankę składników odżywczych, takich jak kwas ALA (α-linolenowy), wapń, żelazo, cynk i witaminy, zapewniając prawidłowe żywienie, odpowiedniejsze niż mleko krowie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Enfamil


5 wskazówek dla bliskich osób z zaburzeniami psychicznymi. By żyło się lżej

Redakcja
Redakcja
7 kwietnia 2017
Fot. iStock / filadendron
Fot. iStock / filadendron

Choroby i zaburzenia psychiczne odciskają piętno nie tylko na osobach chorujących, ale również na ich bliskich, wciągając ich w chorobę. Ten stan jest niczym swego rodzaju stygmat, z którym trudno się walczy, szczególnie przy braku współpracy ze strony chorego oraz braku empatii ze strony otoczenia. 

Opieka nad tego rodzaju pacjentami jest trudna z wielu powodów. Ci, którzy mieszkają z kimś z zaburzeniami, często zapominają o sobie i skupiają się przede wszystkim na pomocy bliskiemu. Wymaga to praktycznie całkowitego podporządkowania swojej codzienności osobie chorej, a bywa, że nawet wymusza rezygnację z własnych planów czy pragnień, aby zawsze okazać gotowość do pomocy. Atmosfera panująca w domu może powodować lęk lub niechęć do towarzyszenia stanom chorego. W wielu wypadkach opiekun musi dźwigać obciążenia choroby, mierzyć się z brakiem stabilizacji, wrogością, odrzuceniem oferowanej pomocy. Jeśli atmosfera w relacji z bliskim chorym jest napięta, nieprzyjazna, interakcje te mogą działać wręcz destruktywnie na opiekuna.

Gdy bliski choruje psychicznie

Opiekun czy też osoba towarzysząca, staje przed trudnym zadaniem chcąc oferować pomoc, jednocześnie troszcząc się o własne potrzeby. Szczególnie to drugie jest trudne, bo nikt nie jest niezniszczalną emocjonalnie maszyną. Aby choroba bliskiego nie odbijała się w różnych aspektach życia osoby zdrowej, należy pamiętać o kilku cennych wskazówkach:

1. Szukaj informacji

Informacje dotyczące problemu, z jakim się zmagasz, pozwolą go lepiej zrozumieć, zaakceptować i radzić sobie z nim. Czytaj fachowe publikacje, szukaj na forach dla osób z podobnymi problemami, obserwuj profesjonalne witryny internetowe zajmujące się zaburzeniem, które dotknęło twojego bliskiego. Będzie ci lżej, gdy nie dasz się niemiło zaskoczyć obliczu choroby, ale pamiętaj, że stopień nasilenia chorób psychicznych może być różny u różnych pacjentów.

Fot. iStock / openeyed11

Fot. iStock / openeyed11

2. Poszukaj wsparcia

Nie jesteś sama z chorobą bliskiej osoby. Nawet gdy czujesz wstyd czy niechęć do opowiadania o sytuacji, która cię dotknęła, poszukaj dla siebie wsparcia z zewnątrz. Pójdź na spotkania grupy wsparcia, wysłuchaj historii, wyrób swoją opinię i skorzystaj z pomocy, gdy uznasz, że to cię buduje i umacnia. Możesz doświadczyć wielu pozytywnych rzeczy i zrozumieć, że w swoim problemie nie jesteś osamotniona. Pamiętaj, że możesz również liczyć na pomoc ze strony:

  • szpitala psychiatrycznego,
  • ośrodków wsparcia dziennego,
  • zespołów leczenia środowiskowego,
  • poradni zdrowia psychicznego.

3. Ustal granice

To może być trudne i wydawać się dość egoistyczne. Ale towarzysząc komuś w chorobie, nie możesz wymazywać z pamięci własnych potrzeb. Stawianie granic, dbanie o siebie pozwoli ci zachować zdrowie, poprawi humor i pomoże nabrać sił na kolejne zmagania. Znajdź dla siebie czas i angażuj się w satysfakcjonujące działania.

4. Pozwól sobie na oddech

Każdy opiekun chorego ma prawo czuć się zmęczonym dodatkowymi obowiązkami oraz często odczuwalnym napięciem psychicznym. W tej sytuacji należy zadbać o własny komfort, by pozwolić sobie na regenerację sił fizycznych i emocjonalnych. Zorganizowanie opieki nad osobą chorą i okazjonalne oddalenie od siebie konieczności codziennych obowiązków, nie jest egoizmem, ale zdrowym podejściem do wsłuchania się we własne potrzeby. Pamiętaj, że twoje starania są niezwykle ważne, ale sama nie będziesz w stanie wyleczyć chorego, biorąc całą odpowiedzialność na własne barki. Odpoczywaj tak jak lubisz, gdy czujesz, że zaczynasz dochodzić do ściany. Zmęczona, nie będziesz umiała uruchomić w sobie pokładów sił, aby wspierać chorego.

5. Pozwól sobie pomóc  

Szukaj dla siebie i swojej rodziny wsparcia w trudnej sytuacji. Nawet jeśli wierzysz w to, że jesteś wystarczająco silna, by dźwignąć ciężar choroby bliskiego, porozmawiaj z terapeutą. Warto złożyć swoje przeżycia na barki kogoś, kto, znając problem, z boku, chłodnym okiem spojrzy na twoją sytuację. Nie czekaj, aż sytuacja cię przerośnie, podaruj sobie wsparcie.

6. Nie wykluczaj — angażuj

Mimo że chciałabyś mieć nad wszystkim kontrolę i jak najbardziej ułatwić życie choremu, nie powinnaś wykluczać go z podejmowania codziennych aktywności. Rodzaj zaangażowania chorego zależy oczywiście od stanu zdrowia, ale jeśli jest taka możliwość, wspieraj go w podejmowaniu nawet prostych działań. Nie rób wszystkiego za drugiego człowieka, ponieważ izolowanie i ograniczanie udziału w dotychczasowych czynnościach (w domu czy podczas zajęć hobbystycznych) może podtrzymywać objawy i niepotrzebnie przedłużać terapię. Ty, przekazując choćby kilka domowych czynności choremu, zyskasz kilka chwil, aby spokojnie usiąść i złapać kolejny oddech.


źródło: psycholog-pisze.pl,  www.doradcarodziny.pl

 


„My, pielęgniarki nie jesteśmy z kamienia, też jesteśmy ludźmi”. List do redakcji

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 kwietnia 2017
Fot. iStock / sudok1
Fot. iStock / sudok1

Pewnego letniego dnia wydarzyło się coś, o czym chciałabym opowiedzieć.   Tak właściwie to ta właśnie historia, ten konkretny dyżur spowodował, że zaczęłam pisać bloga. Jestem pielęgniarką, pracuję na Intensywnej Terapii.  W pewien lipcowy wtorek miałam dyżur, naprawdę ciężki psychicznie dyżur. Jeden z najgorszych w moim życiu.

Miałam pod opieką dwóch pacjentów, dziadziuś miał się nie najgorzej, natomiast 2 lata starsza ode mnie dziewczyna umierała przez parę godzin. Niestety nie można było jej już pomóc, medycyna czasami jest bezradna i ta świadomość jej nieuchronnej śmierci i ta nasza niemoc była straszna. Jedyne co można było zrobić to sprawić by umierała w jak najlepszych warunkach, co starałam się robić.

Przez ten cały czas była z nią zrozpaczona ale też pełna wiary rodzina, wierzyli do samego końca, tak trzeba, dopóki nasze serca biją musimy wierzyć w to, że to jeszcze nie czas, że to jeszcze nie ta pora.

Czasem zdarzają się cuda i to nie jest pusty frazes, bo pracując na Intensywnej Terapii coś o tym wiem.

Każde podejście do łóżka z kolejnym lekiem, kroplówką czy choćby zwykłym termometrem powodował przypływ nadziei u jej męża. Nadziei płonnej bo to była kwestia czasu. Ja to wiedziałam ale mąż nie tracił wiary. Uwierzcie mi, nie jest łatwo pocieszać w takich chwilach zrozpaczoną rodzinę, kiedy sama masz w gardle wielką gulę i ściśniętą krtań, nie życzę tego nikomu, nawet najgorszemu wrogowi.

To nie jest tak, że tylko ja się przejęłam, niejedna z nas ukradkiem ocierała łezkę albo dwie, ale to była moja pacjentka i ja się nią zajmowałam.  Rodziny nikt nie okłamywał. Wiedzieli, że dziewczyna jest umierająca lecz mimo to, mieli nadzieję, że stanie się cud. Pacjentka przebywała na izolatce, więc mieli zapewnione maksimum intymności i mogli być z nią przez cały ten czas.

Dokładnie tego wtorkowego dnia, jej córeczka skończyła 3 miesiące i właśnie w ten dzień jej mama umarła, nie miały obydwie zbyt wiele czasu, żeby się sobą nacieszyć, to zdecydowanie zbyt mało czasu, żeby osoba, która miała bardzo małe, prawie znikome szanse na zajście w ciążę mogła poczuć co to jest macierzyństwo. Jedno jest pewne, nie cierpiała, odeszła w spokoju mając przy sobie pieluszkę swojej małej córeczki i mocno kochającego ją męża.

Przez te parę godzin mąż ciągle do niej mówił, błagał, głaskał po głowie i rękach, przytulał. Ten widok poruszyłby nawet największego twardziela. To było jednocześnie smutne, wzruszające i dramatyczne. Po tym dyżurze byłam wykończona psychicznie, jak nigdy dotąd

To była moja pacjentka i nie mogłam przestać o niej myśleć, nawet będąc w domu. Wstrząsnęło to mną do głębi. Myślałam, że jak na drugi dzień  pójdę do pracy to na tym łóżku będzie leżał już jakiś inny pacjent ale nie, łóżko było puste.

Na drugi dzień natomiast, przyszedł mąż i brat tej dziewczyny. Przyszli nam podziękować za opiekę i za cały trud jaki wnieśliśmy, próbując ją ratować. I jak dzień wcześniej jakoś się przy nich przez te parę godzin trzymałam, tak na drugi dzień emocje mi puściły, podczas chwilowej z nimi rozmowy miałam oczy pełne łez, wykrztusiłam tylko, że bardzo nam przykro z powodu jej śmierci.
Podziękowali raz jeszcze i odeszli.

A ja myślałam o niej przez kilka następnych dni, była o dwa lata starsza ode mnie. Może to wydawać się dziwne, że żal nam naszych pacjentów, których tak naprawdę nie znamy, to są obcy nam ludzie, z którymi często nie możemy zamienić nawet słowa, gdyż są nieprzytomni. My, pielęgniarki powinnyśmy być oparciem dla pacjentów i ich rodzin w tych trudnych chwilach, jakimi z pewnością jest choroba czy śmierć. I jesteśmy, ale czasem i my, pomimo tego że jesteśmy profesjonalistkami miewamy chwile słabości.

My, pielęgniarki nie jesteśmy robotami, mamy w sobie uczucia, mamy empatię i współczucie dla drugiego człowieka.

My, pielęgniarki nie jesteśmy z kamienia, też jesteśmy ludźmi.


autorka listu: Adriana Bednarz


Zobacz także

Fot. iStock

Poproszę o urlop od dzieci, na weekend, jeden dzień. Jestem zmęczona. Mam dość

facebook

Facebook, Instagram, Snapchat, Ask.fm – co to takiego?

Fot. iStock

Lista rzeczy, które obrzydzą ci ciepłe myśli o macierzyństwie