Wiosenne porządki nie tylko w szafie – jak skutecznie wymodelować swoją sylwetkę? Sprawdzamy ofertę medycyny estetycznej

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2018
modelowanie sylwetki
Fot. iStock / sekulicn
 

Pewnie nie raz słyszałyście o metodach modelowania ciała. Idziemy do kliniki, a miła pani doktor lub kosmetolog, jakimś kosmicznym urządzeniem zasysa nasze niezbyt estetyczne po zimie pupy. Wychodzimy jak z plakatu i możemy już odliczać do lata… Niestety aż tak magicznie nie jest, bo medycyna estetyczna na magii się nie opiera. Jednak drogie panie, warto wiedzieć,  że istnieją zabiegi, które rozprawią się z niejednym kompleksem. Gdzie dieta i ćwiczenia nie mogą, tam spec od jędrności sobie poradzi! W co naprawdę warto zainwestować, żeby były efekty a nie rozczarowanie?

Modelowanie sylwetki

Specjalnie dla was, sprawdzamy na czym polegają i jak działają… najlepsze urządzenia, które wspomagają odchudzanie, walczą z cellulitem i modelują sylwetkę!

Numer 1 – MedShape

Ten innowacyjny sprzęt wspomaga walkę osób, które mają kilka centymetrów więcej w pasie i udach. Dlaczego? To nie tylko masaż pod ciśnieniem, który przyśpiesza metabolizm i detoksykację!

Dzięki zastosowaniu aż trzech technologii równocześnie uzyskujemy spektakularny efekt już po krótkim czasie. Oprócz masażu próżniowego podczas zabiegu  działa laser biostymulujący IR, który  podnosi  temperaturę w tkance tłuszczowej oraz  fale radiowe, które  ujędrniają ciało odbudowując  włókna kolagenowe i elastynowe.

Trzy skumulowane siły aktywują  procesy lipolizy w komórkach tłuszczowych. Trzeba pamiętać, żeby podczas kuracji  pić duże ilości wody i w dniu zabiegu włączyć dietę lekkostrawną. Dziesięć zabiegów MedShape dwa razy w tygodniu w połączeniu z dietą pudełkową i ćwiczeniami dają piorunująco szybki efekt. Sukces Gwarantowany!

modelowanie sylwetki

Fot. Materiały prasowe

Numer 2 – Karboksyterapia

Karboksyterapia polega na wprowadzeniu pod skórę czystego dwutlenku węgla. Inteligentny system, który sam dobiera parametry i ustawia je na podstawie stopnia zaawansowania cellulitu?
W dzisiejszych czasach to możliwe! Karboksyterapia poprawia lokalne mikrokrążenie i odżywienie tkanek, powodując lepszą regenerację komórek.

Następuje stymulowanie produkcji kolagenu w skórze, dodatkowo poprawia się retencja wody czyli następuje zmniejszanie obrzęków. MedShape i karboksyterapia to moja ulubiona metoda łączona. Zabieg można wykonywać co 10 dni na okolicę brzucha, ud i ramion.

Numer 3 – HIFU

HIFU czyli skupiona wiązka fal ultradźwiękowych o dużym natężeniu, dzięki niej następuje kontrolowane poparzenie, dzięki któremu włókna kolagenowe regenerują się i kurczą. Dzięki temu skóra staje się jędrniejsza i gładsza. Szczególnie polecana dla kobiet które mają obwisłe ręce oraz kolana.

modelowanie sylwetki

Fot. Materiały prasowe

Jak widzicie, jest w czym wybierać. To co wypróbujecie, jako pierwsze? :)

PS: Jeśli korzystałyście już z takich zabiegów, koniecznie podzielcie się z nami swoimi doświadczeniami.


 

 O autorce:

Martyna Zarzycka, kosmetolog

Artykuł powstał we współpracy z Klinika Młodości Blanka Pawłowska


8 zachowań, po których można rozpoznać osobę o mentalności ofiary

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2018
Fot. iStock / fcscafeine
Następny

Większość osób ma w swoim otoczeniu kogoś o bardzo pozytywnych cechach charakteru, kto wręcz zaraża życiowym optymizmem. Czasem towarzyszą nam także osoby, które nie mają w sobie takiego entuzjazmu, wydają się przygaszone, nieszczęśliwe, wręcz zabierają innym dobrą energię.

Zazwyczaj takie przypadki łączą się z mentalnością ofiary, która nie pozwala przeżyć w zadowoleniu swojego życia. W dodatku obarczają oni swoimi lękami czy negatywnym zachowaniem innych i sami przyciągają do siebie toksycznych ludzi. Mentalność ofiary często bywa wyborem, którego pewne osoby dokonują na podstawie doświadczeń zbieranych ciągu życia. Bywa, że staje się to sposobem na życie i wiąże się z wieloma nawykami, które niełatwo jest przezwyciężyć, ale można je rozpoznać, by spróbować przeprowadzić potrzebne zmiany w życiu.

8 cech osób o mentalności ofiary

1. Zrzucają na innych odpowiedzialność

Osoby o mentalności ofiary są wręcz przekonane, że inni powinni im pomagać, podczas gdy sami nie robią nic, by wyjść ze swoich kłopotów. Oczekują, że otoczenie zauważy ich dramat i wyciągnie do nich rękę, choć często nie chcą skorzystać z pomocy. Osoby o mentalności ofiary uważają, że sami nie odpowiadają za to, co ich w życiu spotyka, że problemy wynikają ze splotu złych okoliczności oraz złośliwego działania innych osób.

2. Wyolbrzymiają problemy

Bardzo często coś, co mogłoby zostać w prosty sposób załatwione, przez osobę o mentalności ofiary rozdmuchane jest do ogromnych rozmiarów życiowej tragedii. W ten sposób chcą wzbudzić poczucie winy u innych, aby ci ze współczucia wzięły na siebie ich odpowiedzialność.

3. Uważają, że wszyscy są przeciwko nim

Wydaje im się, że każdy spiskuje, aby tylko zrobić na złość, że każdy może mieć negatywny wpływ na ich życie. Gdy coś idzie nie tak, jak zaplanowali, uważają, że z pewnością to wina spisku przeciwko nim.

4. Uważają, że nic dobrego ich w życiu nie spotyka

Mentalność ofiary sprawia, że ludzie dotknięci nią nie widzą pozytywnych aspektów swojego życia. Zdecydowanie wolą siedzieć w miejscu i rozpamiętywać złe rzeczy, zamiast dostrzec możliwości do osiągnięcia czegoś dobrego pozytywnego.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

„Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że właśnie tego ode mnie oczekiwałeś. Byłam jedynie epizodem w twoim życiu”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 kwietnia 2018
Fot. iStock/teksomolika
Fot. iStock/teksomolika

Dostałam od ciebie SMS-a. Nie miałeś odwagi ze mną rozmawiać. Tak, ta rozmowa nie należałaby do przyjemnych. Ale czekałam, miałam nadzieję, że się odważysz stanąć ze mną twarzą w twarz i wysłuchać tego wszystkiego, co chciałam ci powiedzieć.

Dałam ci drugą (i trzecią i czwartą) szansę, ponieważ nie chciałam przekreślać tego wszystkiego, co między nami było.

Przez długi czas wysyłałeś mi sprzeczne sygnały. Mogłam pomyśleć, że nasz związek przestał cię interesować… Mogłam stracić nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze będzie dobrze. Ale postanowiłam walczyć, bo myślałam, że potrzebujesz jakiegoś gestu z mojej strony, żeby zdecydować, w którą stronę chcesz iść.

Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że mogę cię powstrzymać, mówiąc, że to tylko chwilowy kryzys. Myślałam, że będę w stanie cię przekonać, że warto o nas walczyć.

Wymyślałam dla ciebie wymówki. Wymyśliłam powody, dla których mnie odpychałeś. Wciąż w trudnych rozmowach wracałeś do swojego poprzedniego związku, w którym zabrakło miejsca na zaufanie. Z jednej strony bałeś się odrzucenia, a z drugiej, gdy zaczynało się robić poważnie, odsuwałeś się ode mnie. Jakbyś się bał, że możesz mnie prawdziwie pokochać.

Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że właśnie tego ode mnie oczekiwałeś. Myślałam, że potrzebujesz mojej czułości, dobrych słów i gestów, dowodów nawet na tych durnych mediach społecznościowych, które zdawały się mówić: „Tak to jest poważny związek, poważne deklaracje”. Chciałam ci udowodnić, że jestem warta twojego czasu i twojego wysiłku.

Nigdy nie ukrywałam swoich uczuć, nawet wtedy gdy byłam smutna. Uważałam, że lepiej będzie, gdy wiesz, jak się w tym związku czuję, niż pozwolić ci zgadywać, co się tak naprawdę dzieje. Myślałam, że wyrażanie siebie jest lepsze niż wysyłanie sprzecznych sygnałów, jak ty to robiłeś. Chciałam być z tobą szczera. Chciałam, żebyś dokładnie wiedział, jak traktuję ten związek i jakie emocje on we mnie wywołuje.

Nie pozwalałam ci odejść, bo tak bardzo zależało mi na twojej uwadze i nie przejmowałam się, gdy było jej tak bardzo mało. Pogodziłam się z tym, że jestem wciskana w twój plan dnia, między pracą, treningiem, spotkaniem służbowym i samotnym wypadem do kina. Byłam gotowa zrobić wszystko, żebyś zobaczył, jak ważna jestem w twoim życiu, jak wiele wnosi w nie moja obecność.

Nie pozwalałam ci odejść, ponieważ wiedziałam, że jeśli odpuszczę, jeśli nie zawalczę o ciebie, to wszystko, co było między, nami umrze pod naporem twoich lęków, które zmuszały cię do obojętności. Jeśli przestałabym planować nasze spotkania, wyjazdy, nie wiem, kiedy byśmy się spotkali. Wiedziałam, że jeśli nie dam ci kolejnej szansy, ty zejdziesz mi z drogi nie próbując niczego naprawiać. Czułam, że muszę wykonać ogrom pracy, by nas razem zatrzymać.

Nie pozwalałam ci odejść, bo wiedziałam, że ty zawsze mogłeś powiedzieć: „To koniec”, a jednak tego nie robiłeś. Chciałam cię zatrzymać w moim życiu. Chciałam, żebyś stał się trwałą częścią mojego świata. Okazało się, że dla ciebie byłam jedynie krótkim epizodem…


Zobacz także

Facebook/ Andrzej Mleczko

Andrzej Mleczko – zbiorowa histeria, czy kompletne niezrozumienie satyry? Nie jesteśmy przypadkiem „lekko” przewrażliwieni?

Fot. Siostry od kuchni

„Siostry od kuchni” polecają: Sałatka ze świeżych szparagów z grillowanym oscypkiem

Fot. iStock/lechatnoir

Dlaczego ktoś nieproszony mówi nam, jak mamy żyć? Jest przynajmniej 9 powodów…