Nagrywał filmy, jak przechadza się obok mojego domu. Głuche telefony, listy, maile… Nie uciekniesz. Tak smakuje 7 lat strachu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
1 marca 2016
Fot. iStock / MotoEd
 

Policja. Zeznawałam przez 14 godzin, po tym jak zostałam wezwana. On doniósł, że brałam udział w porwaniu Iwony Wieczorek. Opowiadałam ze szczegółami, co on mi zrobił przez te siedem lat. Siedem lat nękania, poniżania i zastraszania.

Na początku uważasz to za zabawne

Śmiejesz się, że ktoś oszalał na twoim punkcie. To takie filmowe – te wiadomości, maile, listy. Wtedy jego natarczywość ci nie przeszkadza, bo myślisz, że nic w tym złego. W końcu każdy ma prawo się zakochać, a że na zabój – cóż, miło łechce taka świadomość.

Zaczepił mnie jeszcze na Naszej Klasie. Podobno poznaliśmy się na jakieś studniówce. Nie pamiętałam, ale powołał się na jakiś znajomych, pisał, że rozmawialiśmy. Faktycznie mogliśmy się spotkać. Rozmawialiśmy ze sobą pół roku. Wykręcał się od spotkań, ale nie dawałam za wygraną.

linia 2pxW aktach policyjnych przeczytałam, że miał na swoim komputerze ponad 1200 moim zdjęć.
linia 2px

Myślisz: „A jakiś idiota, się wygłupia”

Kiedy go zobaczyłam, okazało się, że to zupełnie inny człowiek niż ten z profilowych zdjęć. Był młody, ale niepodobny do tego, którego zdjęcia oglądałam przez pół roku. Szok, dezorientacja. Po kilku minutach powiedziałam, że na spokojnie spotkamy się kolejnego dnia, bo teraz znajomi na mnie czekają. Nazajutrz wysłałam SMS-a. „Okłamałeś mnie, nie mogę kontynuować tej znajomości”. Bo jak przyjaźnić się z kimś, kto na samym początku oszukał.

To był czas, kiedy o stalkingu w Polsce w ogóle nie mówiono. Nie zdawałam sobie sprawy na co mogę być narażona korzystając z Naszej Klasy – portalu, gdzie wszyscy byli dla siebie znajomymi…

Znajomi mówią: „To takie holiwoodzkie”

Zaczęłam dostawać po 150 wiadomości dziennie. SMS-y, maile, listy. Najpierw pisał miłe rzeczy. Za chwilę ubliżał mi, obrażał, że jestem najgorsza, że na nic nie zasługuję, że nic nie jestem warta. Później przepraszał. Znowu był miły. I tak w kółko. Na żadną wiadomość nie odpisywałam, myślałam: „Jak nie będę się odzywać, to w końcu mu się znudzi. Urażona męska duma”

linia 2pxAkta policyjne: okazało się, że zaraz po tym, gdy oglądał mój profil, logował się na strony pornograficzne z wyszukiwaną kategorią „malutkie kobiety – duzi faceci”.linia 2px

Ale on się nie poddaje, nie nudzi mu się

Zaczął zaczepiać moich znajomych. Prowokować ich do zwierzeń na mój temat lub do kłótni ze mną. Pisał do nich: „A wiesz, że Róża to wcale dobrze o tobie nie mówi”, „Uważaj na nią, to na pewno nie jest przyjaciółka”.

Zaczął wstawiać ogłoszenia na miejskich portalach. Pisał, że jestem prostytutką lub, że szukam sponsora. Podawał mój numer telefonu. Pojawiały się też takie, w których proponował wynagrodzenie dla tych, którzy się z nim skontaktują przekazując mu informacje na mój temat.

Poszłam na policję. Powiedziano mi, że kwalifikuje się to tylko do wykroczenia, i że szkoda czasu na takie duperele, że on pewnie działa pod fałszywym nazwiskiem. A w ogóle, że to takie miłe – takie zainteresowanie, jak w filmie. I że powinnam się cieszyć, że ktoś się tak zakochał.

On idzie dalej

Pojawiają się filmiki z moimi zdjęciami i opisem nosicielem ilu chorób wenerycznych jestem. Przeprowadziłam się, chciałam od tego odciąć się od tego. On jednak zdobył mój adres, przysłał listy. Nagrywał filmy, jak przechadza się obok mojego starego domu.

Dopóki żyjesz w takim stałym napięciu i strachu, nawet nie wiesz, że można inaczej. Kiedy ktoś nęka cię przez lata, to wydaje ci się, że twoje emocje, reakcje są naturalne. Dzisiaj mam stwierdzoną nerwicę lękową. Na spotkania wychodzę tylko ze znajomymi i to pod warunkiem, że po mnie przyjdą i ktoś mnie odprowadzi. On nie zbliżył się do mnie fizycznie, a ja i tak nigdy nie wyjdę sama z psem na wieczorny spacer.

Zaczął pisać, że mnie śledzi. Bałam się. Na policji powiedzieli mi tym razem, żebym wynajęła hakera, który namierzy autora wiadomości i filmów, a któremu moi koledzy najlepiej niech spuszczą łomot. Mam to załatwić sama.

Studiowałam prawo. Obiecałam sobie wtedy, że to będzie pierwsza sprawa, którą poprowadzę.

I wchodzi na „wyższy” poziom

Przez chwilę dał mi spokój. Wycofał się. Nie trwało to długo. Zaczęłam dostawać wezwania. Między innymi z urzędu celnego – dostali zgłoszenie, ze szmugluję papierosami i alkoholem. Był urząd skarbowy – przekręty w podatkach. Niedaleko mojej miejscowości zginął chłopiec, policja otrzymała donos, że byłam w to zabójstwo zamieszana… Nie wiesz, w jakiej rozsypce mogą być twoje nerwy.

Przysyłał listy, na których były ślady spermy. Dostawałam gotowe ogłoszenia, które pewnie gdzieś rozwieszał – o tym, że jestem dziewczyną na telefon, że szuka informacji na mój temat.

Nawet nie zdajesz sobie sprawy, w jakiej klatce cię zamyka. Boisz się obcych ludzi. Schodzisz do podziemia, nie masz odwagi przedstawiać się swoim prawdziwym nazwiskiem.

Wielu z moich znajomych, którzy nie znali mnie dobrze, odsunęło się ode mnie – uwierzyli jemu. Nawet dziś nie wiedzą, jak całą historia się skończyła. Zostali prawdziwi przyjaciele.

Prowadziłam dziennik. Zapisywałam wszystko. Wiadomości, głuche telefony, listy, maile. Wiedziałam, że w sądzie będę musiała udowodnić przesłankę o uporczywości. To jest najważniejsze – dokumentować każdy przejaw nękania, treść wiadomości jest sprawą drugorzędną.

linia 2pxAkta policyjne: wyszukiwał informacji pod hasłami: miejsca zabójstw kobiet, jak uprowadzić kobietę, zdjęcia zamordowanych kobiet…linia 2px

Kiedy Róża trafiła do komendy wojewódzkiej policji, po tym gdy ktoś podsunął jej nazwisko w sprawie Iwony Wieczorek – była przerażona. To tam w końcu, po siedmiu latach, ją wysłuchano i obiecano pomoc. Okazało się, że stalker działał pod swoim nazwiskiem. Wcześniej nikomu nie chciało się go sprawdzić. Policja zarekwirowała u niego dwa komputery, telefony.

Poprosił o rozmowę. Obiecał wpłacić pieniądze na jakieś schronisko dla psów, bo wiedział, że ona bardzo lubi zwierzęta… Chciał, by wycofała oskarżenie.

Dostał wyrok w zawieszeniu, zakaz kontaktu, zakaz zbliżania się, nakaz podjęcia terapii i wypłacenie zadośćuczynienia swojej ofierze.

Miła wbity wzrok w podłogę, gdy spotkali się w sądzie. – Tego spotkania przez te wszystkie lat bałam się najbardziej, a zobaczyłam faceta, który nie był w stanie spojrzeć mi w oczy. Typ stalkera, który czuje się mocny na odległość.

Napisała pracę magisterską ze stalkingu, dziś pomaga innym kobietom w podobnej do jej sytuacji. – Zbieraj dowody nękania, wzywaj policję, gdy stoi pod twoim domem. Moim koleżankom mówię, żeby uważały, do kogo piszą, z kim rozmawiają, jakie zdjęcia pokazują w sieci. Bo stalkerem nie musi być ktoś obcy, to może być zazdrosny znajomy, były facet, czy dziewczyna.

Dzisiaj wypalam paczkę papierosów dziennie. Może reaguję mniej nerwowo, gdy słyszę telefon. Nie lubię zostawać sama. Sama nie wiem, czy to koniec. Facebook zablokował mi konto, bo ktoś zgłosił, że jest pod fałszywym nazwiskiem, odblokowali, kiedy wysłałam skan swojego dowodu. Czasami ktoś pod nazwiskiem moich znajomych wysyła mi zaproszenie, by mieć dostęp do moich myśli, do zdjęć. A na profilu tylko jedno zdjęcie… Ostrożność, ona mi towarzyszy.


Hej, kobieto, odpuść sobie. Puść w cholerę tę całą potrzebę kontroli

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 marca 2016
potrzeba kontroli - jak z nią walczyć?
Fot. iStock
 

Weź głęboki oddech i pomyśl: „Świat bez mojej ingerencji i kontroli  się nie zawali” i powtarzaj to sobie za każdym razem, kiedy zechcesz skontrolować wszystko, co dzieje się wokół.

Bo załóżmy, co się takiego stanie, gdy:

– nie zadzwonisz do męża przypominając mu, że ma dziś zawieźć córkę na tańce

– nie sprawdzisz synowi tornistra do szkoły, czy o niczym nie zapomniał

– nie sprawdzisz, czy aby na pewno wystarczy mleka do kolacji

– nie przygotujesz wieczorem obiadu na kolejny dzień

– nie zrobisz dzieciom kanapek przed twoim wyjściem do pracy

Co może się wydarzyć? Naprawdę jakaś wielka tragedia? W najgorszym wypadku:

– córka nie pojedzie na zajęcia,

-syn zapomni zeszytu lub książki

-na kolację zrobisz coś, do czego mleko nie jest potrzebne,

– zamówisz pizzę, albo kupisz mrożone pierogi w drodze do domu

– dzieciaki na pewno sobie poradzą, a jak nie, to z chęcią zjedzą te odmrożone pierogi.

Czy to koniec świata? Kumpela mówi: „Bo jak ja odpuszczam, to on dzieci zabiera do knajpy, bo zapomni zrobić zakupów, jak nie zadzwonię i nie przypomnę”. Wiec pytam – i co z tego? Komuś stała się krzywda?

Kontrolowanie wszystkiego i wszystkich to pakowanie się w pułapkę: „Jestem idealna, wszystko ogarniam, a jak odpuszczę, to nikt nawet nie zauważy, jak bardzo się starałam, nie docenią tego”. To może spytaj siebie: „Po co mi kontrolowanie? Czuję się przez to potrzebna? Ważna? Lepsza?”. Może coś w tym jest? A nie lepiej zamiast – ja wszystko zrobię sama, na nikogo nie mogę liczyć, pewnego dnia wstać i pomyśleć: „A w nosie, niech oni też zaczną się angażować i ponosić konsekwencje swoich decyzji”. Nie  żeby im pokazać, jak jesteś niezastąpiona. Ale żeby uświadomić innym, że nie jesteś robocopem i masz prawo O D P U Ś C I Ć. I nie myśleć o wszystkim i wszystkich.

Daj innym przestrzeń na oddech, na popełnianie błędów. Przestań żyć w ciągłym napięciu, czy aby wszystko do końca zostanie zapięte na ostatni guzik. Pozwól sobie na to, żeby pewne rzeczy się po prostu wydarzały.

Tak, ja wiem, że to nie takie proste. Bo trudno powstrzymać się od kontrolnego SMS-a: „Kochanie, czy pamiętasz o imieninach twojej mamy”, „Pamiętaj, że zupa w lodówce”, „Nie zapomnij – trening Adasia na 17-tą”.

A co jak zapomni? Trudno, jest szansa, że następnym razem skupi się na tym, co ma do zrobienia, a nie będzie czekał na twoje przypomnienie.

Ale zacznij od siebie. Nie musisz po wejściu do domu robić prania, myć naczyń, odkurzać, planować co na kolację. Usiądź na kanapie, rozejrzyj się i poczekaj na to, co się stanie. A na pytanie: „To jakie mamy plany”, odpowiedz: „Nie wiem, a co proponujecie?”.

Odpuszczenie kontrolowania codzienności ma naprawdę swoje dobre strony, bo nagle się okaże:

– że twoje dzieci potrafią same o siebie zadbać,

– że jak ty nie zrobisz raz czy drugi zakupów, to w końcu zrobi je twój mąż,

– że życie na większym luzie bywa zabawne, bo pełne kreatywnych rozwiązań,

– że odpuszczenie to ściągniecie z ciebie nadmiaru obowiązków,

– że czujesz wolność, bez presji wywieranej na samej sobie, bo już nie musisz myśleć o tysiącu rzeczy za kilka jeszcze innych osób,

– że są wokół ciebie ludzie odpowiedzialni, na których możesz liczyć,

– że jesteś niezastąpiona nie dlatego, że kontrolujesz, ale dlatego, że można na tobie polegać,

– że brak kontroli to zaufanie do innych i wdzięczność za ich pomoc,

– że pozwolenie na samodzielne podejmowanie decyzji innym, to budowanie ich pewności siebie i wyciąganie przez nich wniosków z tego, co robią (lub nie robią),

– że niekoniecznie wszyscy chcą iść twoim trybem, a ktoś obok ma swoje potrzeby i propozycje dla ciebie, których warto wysłuchać,

– że masz czas dla siebie, po prostu.

Zamknij oczy i wyobraź sobie świat bez twojej kontroli. Ale tak szczerze. Nie żebyś od razu tworzyła wizję chaosu. Pomyśl, jak NAPRAWDĘ by wyglądał. Nie jest bardziej kolorowy, wesoły, a ty w nim uśmiechnięta? Otwórz się na to, nie zamykaj w klatce i nie ograniczaj swoich horyzontów tą cholerną potrzebą kontroli.

Spróbuj, a zobaczysz, że kiedy ty odpuścisz, wszystko samo zacznie się układać. Jasne, że nie zawsze po twojej myśli, ale na to już nie masz wpływu, więc po co się tym stresować. A że ktoś inny popełni błąd, zapomni o czymś – to jego problem, a nie twój. Pamiętaj.


Chcesz by twoja córka była pewną siebie kobietą? Nigdy nie mów jej tych 5 rzeczy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 marca 2016
Fot. iStock / gradyreese

Nic nie ukształtuje nas lepiej niż mądre wsparcie ze strony rodziców i świadomość, że jesteśmy akceptowani przez tych, których kochamy. Jeśli chcesz wychować swoją córkę na mądrą i świadomą swej wartości kobietę, pracuj nad tym od jej najmłodszych lat. Twoja obecność to jedno, ale równie ważne są słowa jakie do niej kierujesz. Są momenty, kiedy zamiast motywować łamią i krzywdzą boleśnie. Czy twoja córka ma lat 5, 15 czy 20, nigdy nie mów jej:

1. „Nie potrafisz podjąć właściwej decyzji”

Umacniaj ją w przekonaniu, że umie zadecydować sama co jest dla niej dobre – to możliwe także w przypadku małego dziecka (niech na początek decyduje o kolorze koszulki, którą założy albo o tym jakimi klockami będzie się bawić). Pokazuj jej zawsze, że ma wybór i że zanim podejmie się decyzje, warto się zastanowić. Jeśli wybierze źle, naucz ją, że wszyscy popełniamy błędy i wspieraj ją. Nie porównuj swojej córki do siebie słowami „Ja w twoim wieku…” Z reguły idealizujesz.  Nie porównuj jej w ogóle. Jesteś dużo starsza i zdecydowanie bogatsza w życiowe doświadczenie.

2. „Dziewczynki się tak nie zachowują”

„Tak” oznacza więc automatycznie „jak chłopiec”. Dziewczynki nie plują, nie biją się z kolegami, nie brudzą ubranek, nie odpowiadają niegrzecznie, nie okazują skrajnych emocji, nie mówią co myślą… Ależ skąd! To są zachowania, na które stereotypowo „przymykamy oko” w stosunku do chłopców, ale nie wybaczamy ich dziewczynkom. Bądź konsekwentna. Niech wyznacznikiem tego co wolno, a co nie będą normy społeczne a nie płeć!

Ważne! Powiedz swojej córce: Mów zawsze szczerze co myślisz i czujesz, mając świadomość, że czasem możesz kogoś zranić. My, kobiety mamy z tym duży problem – często wydaje nam się, że jesteśmy odpowiedzialne za dobre samopoczucie i emocje innych.

3.”Nie oczekuj zbyt wiele”

Od życia, pierwszego chłopaka, przyjaciół. „Przyjmij wszystko, co zechcą ci dać  z wdzięcznością” – to chcesz przekazać swojej córce? Nie. Ucz ją, że zasługuje na wszystko co najlepsze: szczere uczucia, lojalność i szacunek. Niech sama decyduje, kto jest jej wrogiem, a kto przyjacielem. Niech odróżnia znajomości, które są wartościowe od tych, które przynoszą jej cierpienie. I niech będzie na tyle silna by nie uzależniać się emocjonalnie od innych.

4. „Nie zaprzątaj sobie tym swojej ślicznej główki”

Inaczej mówiąc: „Dziewczynki nie myślą o takich sprawach, nie martwią się”. Idąc dalej – myślą tylko o tej swojej ślicznej główce. I o ciuchach. Nie, dziewczynki takie nie są! Chcą się rozwijać, dowiadywać, uczyć. Nie są tylko „grzeczne i ładne”. Mogą wiele. To my, dorośli kształtujemy w ten sposób nasze córki, nie pokazując im świata i możliwości jakie niesie, tego, jak bardzo jest interesujący. Stroimy je, czeszemy, zwracamy uwagę na to, jak ładnie wyglądają wpajając im tym samym, że wygląd to podstawa.

5. „Jesteś dla niego za dobra”

Wiem, starasz się chronić swoją córkę jak umiesz najlepiej. Ale przecież, kiedy się zakocha i tak cię nie posłucha. Więc jeśli masz wątpliwości co do jej wyboru, bądź blisko, ale nie krytykuj.  Staraj się mieć z nią takie relacje, by sama mówiła ci o tym, co czuje. “Kobieta musi choć raz czy dwa w życiu pokochać złego faceta, żeby potem potrafiła docenić tego właściwego” – powiedziała  Marjorie Kinnan. Pewnych rzeczy po prostu nie da się uniknąć. Nie nauczysz swojej córki dobrej miłości chroniąc ją przed złymi doświadczeniami.

Słowa mają znaczenie. Używaj ich mądrze, a swojej córkę przekonuj każdego dnia, że ma w tobie wsparcie i akceptację. I że jest w stanie osiągnąć bardzo dużo. Najwięcej zależy od niej samej.


Zobacz także

Znajdź najlepszą metodę leczenia dla twojego znaku zodiaku. Czyli medycyna holistyczna a astrologia, z przymrużeniem oka

Ani odejść ani normalnie żyć. Chce odegrać się już, teraz, zaraz… A myślała, że to ona jest temu winna

„Te baby to wstydu nie mają. Takie grube i się zdjęciami jeszcze z wakacji chwalą. Chyba lustra im w domu brak”