„Mamoooo, ja się nudzęęęęę”. Spraw, by ten rodzinny wyjazd był inny niż wszystkie

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
23 kwietnia 2018
Fot. Hotel Marina Club Destination SPA
Fot. Hotel Marina Club Destination SPA
 

Chociaż kalendarzowa wiosna zaczyna się już w marcu, dla wielu z nas to właśnie majówka jest momentem przełomowym. Po długiej, szarej zimie z wytęsknieniem czekamy na pierwsze, ciepłe, majowe dni. Nic dziwnego, że wszyscy chcielibyśmy maksymalnie wykorzystać ten czas wolny.  Wszyscy wiemy jak to jest z tymi majówkowymi wyjazdami. Ciągle wydaje się, że jeszcze zostało mnóstwo czasu, a potem nagle okazuje się, że urlop zbliża się wielkimi krokami. Co wtedy? Wtedy zaczyna się panika i poszukiwanie odpowiedniego miejsca na wypoczynek.

Wyjazd we dwoje i jego zaplanowanie, to łatwizna, prawdziwa logistyczna gimnastyka zaczyna się, gdy wybieramy się na rodzinny wyjazd. Kilkudniowy wypad za miasto z dzieciakami to już prawdziwe wyzwanie. Gdzie pojechać, żeby wszyscy byli zadowoleni? O czym nie można zapomnieć, planując rodzinny wyjazd? 

Weekend majowy jest idealną okazją, by naładować akumulatory po zimie. Spragnieni słońca i świeżego powietrza, chętnie wybieramy urokliwe zakątki Polski, gdzie można zapomnieć o zgiełku miasta i nacieszyć oko budzącą się do życia przyrodą. Dlatego też, planując swój wyjazd, warto dobrze zastanowić się nad kierunkiem. Góry? Morze? Wybór jest trudny. Szczególnie, jeśli macie do przejechania cały kraj. Idealne więc będą Warmia i Mazury.

Odpoczynek na łonie natury

Jeśli marzy ci się wypoczynek wśród przepięknych zielonych lasów i mazurskich jezior, Hotel Marina Club jest idealnym miejscem dla ciebie. Obiekt położony jest na Półwyspie Wulpińskim, dzięki czemu z każdej
strony otoczony jest wodą. Już sam widok z okien robi wrażenie.

Fot. Hotel Marina Club

Fot. Hotel Marina Club Destination SPA

Dajmy dzieciom się wyhasać

Planując rodzinny wypoczynek, nie można zapomnieć o atrakcjach. Każdy rodzic doskonale wie, jak wypoczywa się z dziećmi, które się nudzą. O jakimkolwiek relaksie można zapomnieć. Jeśli chcemy, żeby nasze pociechy faktycznie dobrze się bawiły, musimy zagwarantować im moc wrażeń. Niech biegają, jeżdżą na rowerach, brudzą nowe ubrania i do późna bawią się na dworze. Ach! Ten moment, kiedy wybawione dziecko pada wieczorem ze zmęczenia… 😉

To, co przede wszystkim wyróżnia Hotel Marina Club, troska o potrzeby najmłodszych. Dzieci mają tu do dyspozycji zewnętrzny plan zabaw, a także szereg atrakcji na wypadek, gdyby pogoda pokrzyżowała wszystkim plany – zajęcia robotyki dla przedszkolaków, teatr lalek dla dzieci, zajęcia plastyczne, akademia gotowania, warsztaty cukiernicze… I to dopiero początek. Na miejscu znajduje się kino dla dzieci, a także strefy x – box, 2 tory do kręgli czy kort tenisowy. Nad dobrą zabawą zawsze czuwają wykwalifikowani animatorzy.

Zadbajmy o więzi rodzinne

Porzućcie na chwilę służbowe komórki i laptopy. Urlop jest po to, żeby odpocząć i spędzić czas z rodziną. To też dobry moment, żeby rozruszać zastane po zimie stawy i w końcu wcielić w życie postanowienia noworoczne. Może wyścigi rowerowe? Dorośli kontra dzieci? Albo przeprawa przez jezioro?

W Hotelu Marina Club można wypożyczać segawey’e, hulajnogi oraz rowery, a także sprzęt wodny taki jak kajaki i rowery wodne oraz łódki elektryczne coco, na które zabrać można kosze piknikowe pełne smakołyków i płynąć w siną dal :) Amatorzy pieszych wędrówek i plażowania również znajdą tu coś dla siebie. Piękne trasy spacerowe nieopodal hotelu zachęcają do kontaktu z przyrodą, a nadbrzeże jeziora sprzyja błogiemu lenistwu na leżaku z książką w ręku. Odpoczynek na prywatnej plaży? Rewelacja!

Fot. Hotel Marina Club Destination SPA

Fot. Hotel Marina Club

Chwila wytchnienia dla rodziców

Wiedząc, że wasze dzieci są pod najlepsza opieką, możecie spędzić niezapomniane chwile we dwoje. Bo tak naprawdę – kiedy znajdujecie na to czas w tej codziennej bieganinie? Aż żal nie wykorzystać takiej okazji. Co powiesz na relaksacyjny masaż w nastrojowym pokoju, przygotowanym w specjalnie dla dwóch osób? A może chcecie skorzystać z zabiegów SPA lub najzwyczajniej w świecie pomilczeć trochę we dwoje w saunie lub łaźni?  Wszystkie te plany możecie zrealizować w Hotelu Marina Club.

Pozwól sobie na odrobinę luksusu i spraw, by ta majówka była inna niż wszystkie wcześniejsze. Zdziwisz się, jak szybko zapomnisz o pracy i codziennych obowiązkach, wypoczywając w tak urokliwym zakątku Polski. I co najlepsze, ani razu nie usłyszysz: „Mamoooo, ja się nudzęęęę!” – to masz gwarantowane!

Artykuł powstał we współpracy z Hotelem Marina Club 


Witamy trzecie Royal Baby! Księżna Kate urodziła syna!

Redakcja
Redakcja
23 kwietnia 2018
trzecie Royal Baby
fot. iStock / Lya_Cattel
 

Pałac Kensington właśnie poinformował świat o narodzinach Royal Baby! Księżna Kate właśnie urodziła syna (choć wcześniej spekulowano, że książęca para oczekuje narodzin córeczki).  Mama i dziecko czują się dobrze. Przy porodzie obecny był książę William. 

Jeżeli zastanawiacie się, cóż takiego fenomenalnego jest w wiadomości, że zdrowa kobieta urodziła zdrowe dziecko – podpowiadamy: wszystkie dobre wiadomości mają to do siebie, że są dobre. Serdecznie gratulujemy!

Mimo trudnych początków, księżna Kate dobrze zniosła trzecią ciążę, pod koniec marca przeszła urlop macierzyński. Teraz wszyscy czekamy na kolejne dobre wiadomości i zdjęcia oczywiście.


Jestem samotną mamą i nie szukam faceta. Powiedzieć ci, dlaczego?

Redakcja
Redakcja
23 kwietnia 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic
Następny

Kiedy mój były mąż stwierdził, że jednak nie jestem miłością jego życia, a wybrankę swojego serca niedawno poznał i chciałby się rozwieść, byłam załamana. Raz, że czułam się oszukana, wykorzystana i zdradzona. A dwa, że byłam przerażona tym, co mnie czeka. Kompletnie nie wyobrażałam sobie życia w pojedynkę, rozpoczynania wszystkiego od nowa i samotnego macierzyństwa. Wydawało mi się, że wszystko mam już poukładane. Nie wiedziałam, jak to będzie, jednego byłam pewna – nie dam rady sama. Muszę kogoś mieć. 

Nie obawiałam się o finanse. Miałam dobrą pracę i nieźle zarabiałam. W dodatku dostałam wysokie alimenty na dziecko. Bardziej przerażała mnie samotność i ta cała logistyka związana z wychowywaniem dziecka i dbaniem o dom. Samej trudno jest wszystko pogodzić. Może zabrzmi to pusto i wyniośle, ale szukałam bardziej pomocy. Oczywiście chciałam się też zakochać, ale nie ma co się oszukiwać – potwornie bałam się kolejnego rozczarowania. Nie chciałam znowu zostać oszukana i skrzywdzona. Pomyślałam sobie, że on musi kochać mnie i zaakceptować mojego syna. Mi wystarczy, jeśli będę go lubić. W teorii brzmi dobrze, prawda?

Przez pierwszy rok (kiedy mąż odszedł, nasz syn miał 4 lata) działałam z automatu. Praca, zakupy, przedszkole, obiad, sprzątanie, usypianie, ogarnianie domu, sen. I tak dzień w dzień. Pobudka o 5:00, do łóżka o 24:00. Wypracowałam sobie całkiem niezły harmonogram, jedynie czasem coś szło nie po mojej myśli, np. gdy coś się w domu zepsuło (kiedyś przez miesiąc robiłam pranie u sąsiadki, bo nie miałam za co kupić nowej pralki) lub dziecko było chore (pracowałam z domu, prosiłam o pomoc koleżanki i moją matkę).

Wtedy poznałam Jarka. Był rozwodnikiem od 10 lat, miał dwoje dzieci, ale wraz z matką mieszkały za granicą i widywał je kilka razy w roku. Jarek miał nawyki starego kawalera. Od rozstania z żoną nie był na poważnie związany z żadną kobietą. Miał swoje mieszkanie, samochód, stałą pracę. Problem z nim był taki, że potwornie się wchrzaniał do wszystkiego. Był ode mnie 12 lat starszy, więc chętnie udzielał mi rad – jak żyć, jak oszczędzać, jak wychowywać dzieci. Chciał ze mną być, ale jednocześnie nie chciał nic zmieniać. Mieliśmy mieszkać oddzielnie i tylko czasem się spotykać. Właściwie w niczym mi nie pomagał, a jedynie dawał poczucie, że „jestem zajęta”. Nie pamiętam kiedy sama zaczęłam go unikać. Przekładałam spotkania, ściemniałam. Generalnie było mi lepiej, gdy go nie było. W końcu wszystko się rozpadło.

Później poznałam Marcina. Był mniej więcej w moim wieku, ale nie miał takiego bagażu doświadczeń. Miał głowę pełną pomysłów i chciał żyć na krawędzi. Imponowały mi jego szalone pomysły, bo już zapomniałam jak to jest włóczyć się po nocy, iść do kina, namiętnie całować się pod blokiem w aucie i uprawiać seks na podłodze w kuchni. Problem z Marcinem był taki, że nie rozumiał, czym jest rodzicielstwo. Było dziecko, ale nie jego, moje. To była moja odpowiedzialność, moje obowiązki. On z przyjemnością wypełniał lukę, gdy miałam wolny czas. Powoli zaczęło mnie wkurzać jego podejście. Sądziłam, że potrzebuje więcej czasu, żeby przekonać się do mojego syna i włączyć się w pewne obowiązki. Widywaliśmy się głównie u mnie (gdy syn już spał), a czasem u niego (weekendy, gdy nie miałam dziecka).

Kiedyś, podczas jednego z takich weekendów, gdy miałam wolne, a on nalegał, byśmy spędzili razem noc, coś do mnie dotarło.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Chcesz szybko schudnąć i za bardzo się nie zmęczyć? Idź na rolki!

Chcesz szybko schudnąć i za bardzo się nie zmęczyć? Idź na rolki!

Fot. Grzegorz Wadowski

„Gdy człowiek czuje się źle ze samym sobą, to powinien pomyśleć o innych ludziach, o tym, co może dla nich zrobić”

Kilka sposobów, by złapać dystans i odetchnąć głęboko

Kilka sposobów, by złapać dystans i odetchnąć głęboko