Krzysztof Gojdź: „Coraz częściej widzę kobiety, które na żywo wyglądają jak przerobiony królik”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 kwietnia 2017
Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź

Nazywany lekarzem gwiazd słynie ostatnio z ostrych wypowiedzi na temat świata celebrytów, ale też samej medycyny estetycznej w naszym kraju. Piętnuje zbyt drastyczne ingerencje lekarzy w wygląd – zwłaszcza kobiet. Sam jest zwolennikiem metod, które sprawiają, że kobiety czują się bardziej komfortowo ze sobą, przy czym nie zmieniają rysów swojej twarzy.

O tym, w którą stronę zmierza medycyna estetyczna, o co właściwie chodzi z tym ostrzykiwaniem i o policzkach gwiazd, które wyglądają, jakby miały odpaść rozmawiamy z doktorem Krzysztofem Gojdziem.

Ewa Raczyńska: Twoja ostatnia książka mówi o tym, co można wyczytać z twarzy każdego z nas. Co Ty widzisz?

Krzysztof Gojdź: W twarzy? Bardzo wiele. A na poważnie – prowadzone były badania, według których każdy z nas patrząc na twarz drugiego człowieka przez dwie milisekundy jest w stanie określić czy ta osoba nam się podoba czy nie, czy na pierwszy rzut oka jest fajnym człowiekiem, czy nie. Kiedy po tych dwóch milisekundach zamkniemy oczy, to okaże się, że wiele możemy powiedzieć na temat tego człowieka. Warto sobie zrobić taki eksperyment i poprzyglądać się innym ludziom.

A co można wyczytać z twarzy? Można zobaczyć, czy ktoś miał nieprzespane noce, czy ma jakieś problemy, czy zasypiał na słońcu latem, bo wszelkie zmęczenia czy niedoskonałości na twarzy widoczne są gołym okiem. A już po 40-tce to mamy na niej wszystko wypisane, jeszcze więcej możemy zobaczyć, trudno oszukać, że jest się wyspanym, że w naszym życiu nie ma stresów.

A co z twarzami, które wyglądają trochę jak maski, które są wyprasowane i ulepszone? Jeśli nasze twarze są prawdziwym odbiciem nas samych, to dlaczego chowamy się za zabiegami?

Niestety taka jest tendencja, żeby wyglądać lepiej i lepiej… To wynik kompleksów i braku akceptacji siebie. To media kreują jakiś kanon piękna, w magazynach widać dziewczyny, które upiększył photoshop. Kobiety kupują marzenia w postaci dobrego wyglądu czy kosmetyków i lubią żyć w takim wykreowanym przez media świecie, w takim okłamywaniu rzeczywistości. Czy naprawdę wierzymy, że skoro dana gwiazda nie ma żadnej zmarszczki, to ja też mogę nie mieć? A przecież to wszystko to makijaże, odpowiednie światło, trochę techniki. Ale niestety, wskutek takiej kreacji kobiecego piękna, nawet bardzo ładna dziewczyna chce coś w sobie zmienić, coś poprawić. Staje się to trochę uzależniające.

Wsadziłeś swojego czasu kij w mrowisko mówiąc, że Warszawa mogłaby utonąć w botoksie, który jest w samych tylko ustach kobiet.

A czy ja nie miałem racji? Z medycyną estetyczną mamy do czynienia od ostatnich 20 lat, ale to co teraz się dzieje, przechodzi jakiekolwiek granice normy. Przecież gabinety medycyny estetycznej powstają jak grzyby po deszczu. Wiadomo, że to nasze pokolenie – mówię o 40-latkach, chce wyglądać coraz młodziej, bo ci młodsi dyktują warunki na rynku pracy, to oni wyznaczają standardy tego, jak powinno się wyglądać, by uchodzić za kogoś atrakcyjnego, kogoś godnego uwagi.

I faktycznie jest parcie, żeby na siłę się odmładzać i ten mój tekst odnośnie botoksowej powodzi, to jest szczera prawda. Wystarczy, że przejdziemy się ulicami Warszawy, czy po jakiś klubach, bez żadnego problemu zobaczymy młode dziewczyny z napompowanymi ustami… Jest tego tyle, że gdyby to kiedyś eksplodowało, mogłoby zalać Warszawę.

I to jest moim zdaniem dramat. Naprawdę. Uważam, że warto by się przyjrzeć, co się takiego u nas stało, dlaczego panuje taka tendencja… Ja osobiście nie znam kraju w Europie, który by aż tak bardzo zwariował na punkcie poprawiania urody. Wystarczy chociażby popatrzeć na Francuzki – one pięknie się starzeją, a to właśnie Francja, czy na przykład Włochy kojarzą się nam ze stolicami mody, dbania o siebie, urody. Tyle tylko, że w tych krajach dziewczyny w ogóle się nie szprycują, tylko dbają o siebie, w sposób NATURALNY poprawiają swoją urodę, ale to wszystko jest w jakichś normalnych granicach. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego w Polsce dziewczyny mają kompleks tego, że nie wyglądają jak modelki i dążą do tego, żeby chociaż trochę upodobnić się do tych kobiet, które widzą na okładkach gazet, czy w telewizji. A przecież nie można zapominać, że to jest tylko iluzja piękna.

Nie masz wrażenia, że to upiększanie się idzie w złym kierunku? Mówi się o Polkach, że są pięknymi kobietami.

Jasne, że idzie w złym, ale kobiety mają wiele kompleksów – główny to ten, że jestem z Polski i daleko mi do kobiet z LA, Paryża, czy Mediolanu. I dlatego Polki chcą być piękniejsze i „robić się”… nie wiedzieć czemu tak naprawdę.

Coraz częściej możemy zobaczyć twarze osób medialnych, które nagle trudno rozpoznać…

Niestety… Dla wielu kobiet, które widzą, jak znanym osobom zmienia się twarz i nagle stają się nie do poznania, powinno to być przestrogą, jak nie powinny dbać o siebie i do jakiego lekarza nie powinny chodzić.

Ja jako Gojdź mówię, że nie zmienię nikomu twarzy, nie uwydatnię nienaturalnie policzków, nie zrobię zbyt wielkich ust, w moim zawodowym przekonaniu, jest to po prostu nieetyczne.

Dlatego tym bardziej zaskoczyła mnie ostatnio wypowiedź jednego z lekarzy medycyny estetycznej, lekarza, którego bardzo szanuję i cenię jego pracę, a który jest jednym z tych, którzy wypowiadając się w mediach budzi zaufanie społeczne…

Otóż powiedział on, że jeśli przyjdzie do niego kobieta, która uważa, że będzie piękna z tymi ustami i policzkami, to on jej to zrobi i będzie robił. Nie ukrywam, że zszokowała mnie ta postawa, bo okazuje się, że ten znany lekarz poszedł w tym kierunku, co większość lekarzy – czyli w stronę kasy. Cóż, każda ampułka wstrzykiwana kobiecie to kolejne tysiąc pięćset złotych, a nawet dwa tysiące do zarobienia…

Ja jednak uważam, że takie osobowości medialne, do których pacjenci mają zaufanie, powinny jednak zwracać uwagę i piętnować to, co się obecnie dzieje i nie przykładać do tego ręki. Powinni tłumaczyć tym kobietom, że taka ingerencja, to nie jest dobra droga, zaproponować psychoterapię, gdyż często pod chęcią tak drastycznych zmian ukryte są głęboko problemy. Ja sam wysyłam swoje pacjentki do psychologa, kiedy widzę, że poddanie się zabiegom medycyny estetycznej, to nie jest jedynie chęć zadbania o siebie… Bywa, że faktycznie niepokoi mnie, kiedy słyszę, co kobieta chce zrobić ze swoja twarzą.

Nie ostrzykuję kobiet dla pieniędzy, byleby zarobić. Może dlatego kobiety czekają nawet rok na wizytę w mojej klinice, a bywa, że wracają do mnie te, które doceniają, że odmawiam im zabiegów, które uważam za zwykłą fanaberię.

Jasne, że powinno mi zależeć na szprycowaniu kobiet, że takie piętnowanie zabiegów to kalanie własnego gniazda… Ale co ciekawe, obserwuję, że jestem beneficjentem mojego własnego podejścia, bo dzięki temu mam więcej pacjentek, które chcą naturalnie wyglądać, które nie akceptują wyglądu tych wszystkich plastikowych dziewczyn.

Mówi się, że jesteś lekarzem gwiazd, nie obawiasz się, że skutkiem Twoich ostrych wypowiedzi, będzie mniejsza ich obecność w Twojej klinice?

Mi nie zależy na ilości pacjentek, zresztą akurat o to w ogóle się nie martwię. Za to chciałbym, by moje pacjentki były przede wszystkim bardziej świadome, żeby były wizytówką mojej pracy i mojego podejścia do medycyny estetycznej, by dbały o siebie naturalnie. Nie chcę, żeby do mnie trafiały te celebrytki, które chcą zmieniać rysy swojej twarzy.

Jakaś część się obraziła?

Myślę, że tak, bo część celebrytek tych właśnie plastikowych przestaje mi patrzeć w oczy. Może obawiają się, że z sarkazmem gdzie e je opiszę. Jest też część osób, które, kiedy przychodzę na jakąś imprezę, udaje, że mnie nie widzi, ucieka wzorkiem, albo w trzyma się z daleka od mojej osoby. Ale to te plastikowe twarze.

Nie jest tak, że korzystanie z medycyny estetycznej idzie w złą stronę, że nadal brak nam edukacji w tym temacie?

Absolutnie się zgadzam. Brakuje nam edukacji, ale też dostępu do dobrych lekarz, którzy mają wiedzę i zmysł estetyczny oraz artystyczny. Bo technikę można sobie wyrobić, można się jej na siłę nauczyć, ale jeśli w ten sam sposób robi się wszystkie twarze, wstrzykuje się zawsze w te same punkty, jak książka mówi, to nie wszystkim wyjdzie na dobre. Przecież nie można wszystkich twarzy sprowadzić do jednego mianownika, traktować w ten sam sposób. Niestety nie każdy lekarz jest artystą, by takie istotne niuanse zauważyć.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której wcześniej nie wspomniałem, to dylematy, które mają osoby medialne, które występują w telewizji. Otóż z punktu widzenia kamery – twarz wygląda inaczej, niż naturalnie. Dlatego też coraz częściej widzę kobiety, które w telewizji jakoś wyglądają, z daleka nawet fajnie ale na żywo to przerobiony królik… Szczerze mówiąc, to stojąc obok takich osób obawiam się, że jak mocniej tupnę, to policzki im odpadną i usta też, bo one na żywo wyglądają tak, jakby miały gips podoklejany do kości policzkowych. Te gwiazdy, czy celebryci dobrze wyglądają w telewizji, ale na żywo to już jest masakra. Dla nich to pewnie kwestia wyboru życia w obłudzie, żeby się podobać nie swoim znajomym, którzy na co dzień ich widzą, ale tym tysiącom, czy milionom, którzy ich oglądają w telewizji.

Czy takie nienaturalne upiększanie nie szkodzi medycynie estetycznej?

Jasne, że szkodzi, kobiety odbierają mylne sygnały, źle postrzegają to, co powinno im służyć. Często w mniejszych miejscowościach, poza Warszawą, słyszę: „Ale po co to całe ostrzykiwanie?”. Tak kobiety chcą dobrze wyglądać, dbają o siebie, ale nie rozumieją tego pędu do tak bardzo ingerujących zabiegów.

Więc po co na siłę to ostrzykiwanie?

I po co to całe odmładzanie? Czy medycyna estetyczna nie powinna pomagać się ładnie zestarzeć?

Właśnie o to chodzi. Powinna nam pomagać właśnie się ładnie zestarzeć, ale też trochę naszą próżność zaspokoić, bo niemal każdy chce wyglądać lepiej. Lepszy wygląd pomaga czuć się bardziej pewnym siebie i bardziej dowartościowanym. Mam grupę pacjentek z tak zwanego Mordoru warszawskiego. To są te wszystkie korporatki, które rozpoczęły karierę 10 – 15 lat temu i teraz zbliżają się do 40-tki. Tymczasem do ich firm przychodzą coraz to młodsze dziewczyny, które mają wpojone, że muszą dbać o siebie, że nie mogą mieć żadnych zmarszczek i poza tym super się prezentować. Wskutek tego, korporatki 40 plus chcą młodziej wyglądać, bo po pierwsze: pracują z coraz młodszym zespołem, po drugie – awansują ludzie, którzy lepiej wyglądają – to udowodnione. Te wszystkie zmiany podyktowane są przez bezlitosny dla kobiet rynek pracy.

I pewnie te różnice w podejściu do medycyny estetycznej kobiet z Warszawy, czy dużych miast a kobiet z mniejszych miejscowości są wynikiem totalnie innych priorytetów. Faktem jest, że kobiety w Warszawie się zatracają, jest praca, kariera, wygląd, później myślą o posiadaniu dziecka. Ciekawe, jak wyglądałyby wyniki badań, gdyby tak porównać, co myślą o upiększaniu się kobiety z dużych miast, a co z mniejszych.

A może najpierw po prostu edukować, żeby kobiety nie robiły sobie krzywdy?

No tutaj nie jestem przekonany. Ja edukuję już od wielu lat, część kobiet się mnie słucha, ale jest gros, które pójdzie do lekarza, który je ostrzyknie, zrobi to, co one będą chciały, nie licząc się z konsekwencjami. Bo są dziewczyny zafiksowane na punkcie zabiegów, uważają, że policzki a’la dana dziennikarka telewizyjna są seksowne. A przecież każdy z nas jest inny, każdy na swój sposób piękny i wyjątkowy, z twarzą, z której da się wyczytać, jakim jest się człowiekiem… Gdy ją zdeformujemy, co zostanie? Tylko iluzja.


 

Krzysztof Gojdź podkreśla, jak ważna jest wiedza o medycynie estetycznej, dlatego też zapraszam na Ogólnopolskie Spotkanie Kobiet, który odbędzie się 13 maja w Warszawie, a także na swojego bloga, gdzie znaleźć można wiele odpowiedzi na nurtujące nas pytania www.drogojdz.com.

CoverPhotoBlog3


Nigdy nie pozwól mu odejść, jeśli potrafi dla ciebie zrobić te 7, najważniejszych rzeczy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 kwietnia 2017
Fot. iStock/franckreporter
Fot. iStock/franckreporter

To oczywiste, że żaden związek nie jest doskonały. My nie jesteśmy doskonali. Z wiekiem zaczynamy jednak rozumieć, że udana relacja nie jest doskonałym związkiem dwojga idealnie dobranych partnerów, ale połączonych dobrą miłością ludzi, którzy chcą tego samego, patrzą w tym samym kierunku. I nie krzywdzą się, bo się szanują. Twój partner nie „uratuje” twojego życia, bo nie jest za nie odpowiedzialny. Ale sprawi, że łatwiej ci będzie o siebie walczyć, pokonywać problemy i trudności, z którymi w pojedynkę radzić sobie źle.  

Więc, skoro kochasz, nie pozwól mu odejść, jeśli on:

 1. Potrafi cię uspokoić, kiedy jesteś zła, pocieszyć, kiedy jesteś smutna

Jasne, że każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje emocje. Ale jeśli jego obecność sprawia, że jeszcze bardziej gwałtownie eksplodujesz złością, a jego słowa drażnią, zamiast pomóc ci dojść do ładu ze swoimi uczuciami i reakcjami – nie świadczy to dobrze o waszej relacji. Twój partner powinien znać cię na tyle, by wiedzieć co powoduje twoją złość, z czym sobie nie radzisz, kiedy odpuścić i pozwolić ci na samotność.

2. Nie stara się ciebie kontrolować

Opiekuńczy, kochający partner rozumie, że oboje potrzebujecie pewnej przestrzeni  w związku, nie jest zaborczy i nie robi ci wyrzutów, jeśli czujesz potrzebę, by spędzić trochę czasu z inną, bliską osobą.

3. Ufa ci

Problemy z zaufaniem, ciągły lęk przed zdradą czy kłamstwem, irracjonalne podejrzenia, to wszystko bardzo szkodzi relacji i uczuciu, jakim się darzycie. Nie proś go o telefon, żeby zajrzeć do jego wiadomości i służbowych e-maili. I nie pozwól, by on przeglądał twoją skrzynkę pocztową. Nie masz nic do ukrycia, jemu powinno to wystarczyć. Dobry partner wie, że bez zaufania nie ma udanego związku.

4. Zachęca cię do rozwoju i podejmowania wyzwań

Nie tych, ponad twoje siły, ale tych, na które cię stać, i które pozwoliłyby ci stać się lepszą. On chce dla ciebie jak najlepiej, dlatego nigdy nie popchnie cię w kierunku rozwiązań i decyzji, które są dla ciebie krzywdzące, zbyt ryzykowne, niebezpieczne. Ale zawsze powie ci, że powinnaś się rozwijać, a w życiu zawodowym i osobistym, dążyć do uczucia szczęścia i satysfakcji.

5. Wierzy w ciebie, w twój talent i możliwości

A to oznacza, że nie umniejsza twoich osiągnięć, nie krytykuje i nie ciągnie cię „ w dół”. Dobry partner nie konkuruje z tobą na żadnym polu, ale cieszy się z twoich sukcesów i jest dla ciebie wsparciem.

6. Kocha cię bezwarunkowo

Czyli akceptuje. Kocha każdą część ciebie, dobrą i złą, zna twoje mocne strony i słabości i nie próbuje cię na siłę zmieniać. Nie oczekuje perfekcji, bo jesteś dla niego więcej niż „wystarczająca”. W najlepszy, możliwy sposób.

7. Pokazuje ci nowe rzeczy w życiu

Dobry partner uczy cię nowych rzeczy, potrafi cię zaciekawić i być wspaniałym kompanem do rozmowy. Jeśli ma jakąś pasję, potrafi opowiedzieć ci o niej tak, żebyś poczuła, jak bardzo jest dla niego ważna. A przede wszystkim, chce się z tobą dzielić tym, co dla niego istotne, interesujące, zaskakujące. I jest ciekawy twojej opinii.


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


9 rzeczy, które mogą zniszczyć twój seks

Redakcja
Redakcja
7 kwietnia 2017
Fot. iStock / Jacob Ammentorp Lund
Fot. iStock / Jacob Ammentorp Lund

„Seks jest fajny!” słyszysz od swoich przyjaciółek, które podczas każdego waszego babskiego spotkania z wypiekami opowiadają o nowych pozycjach, jakie wypróbowały ostatnio oraz o tym, jak można wykorzystać erotyczne jajeczka podczas gry wstępnej. Patrzysz na nie pobłażliwie i szczerze im zazdrościsz. Bo ty dobrego seksu nie masz od dłuższego czasu. Zadajesz sobie pytanie, dlaczego? Przecież nie chodzi o to, że nie kochasz swojego partnera. Poszłabyś za nim w ogień… Od jakiegoś czasu traktujesz seks jako obowiązek, który musisz wykonać, tak jak pranie, sprzątanie, prasowanie. Twój ginekolog powiedział, że wszystko jest w porządku i nie wynika to z żadnych przyczyn ginekologicznych.Więc dlaczego do cholery twój seks nie jest fajny?! Być może powodem jest któryś z czynników, których sobie nawet nie uświadamiasz. Jeśli zrozumiesz problem, będziesz mogła popracować nad zmianą. A uwierz, warto! Wtedy i ty będziesz mogła opowiadać swoim przyjaciółkom, jak niegrzeczna byłaś ostatniej nocy.

Kompleksy

Patrzysz w lustro i nie możesz na siebie patrzeć. Jedyne, co ci się rzuca w oczy, to za duży brzuch i okropne uda. Niestety, jeśli masz problem z akceptacją, nie będziesz mogła w pełni się rozluźnić i oddać przyjemności, jaką niesie seks. Chowając się pod kołdrą, na własne życzenie rezygnujesz z przyjemnych doznań. Uświadom sobie, że jeśli jesteś z tym facetem w związku, to on cię pożąda taką, jaka jesteś i nie przeszkadzają mu twoje niedoskonałości. Niedoskonałości, których często on nie dostrzega, a widzisz je jedynie ty. Jeśli wiesz, że masz problem z samooceną, popracuj nad nią. Możesz zacząć uprawiać sport, rozwijać swoje zainteresowania. Od razu poczujesz się lepiej.

Zbyt obfita kolacja

Zwróć uwagę na to, co jadasz na kolację. Doskonale wiesz, że ciężki posiłek przed seksem powoduje, że będziesz czuć się ociężała i jedyne, o czym będziesz myśleć, to położyć się spać. Pełny brzuch przeszkadza ci się odprężyć i poddać miłosnym uniesieniom. Jeśli twój mężczyzna planuje spędzić z tobą upojną noc, zjedz lekki posiłek i daj się ponieść namiętności.

Problemy

Twoja głowa jest zaprzątnięta codziennymi problemami, które powinnaś rozwiązać. Cały czas zastanawiasz się, jak poradzić sobie z kłopotliwą koleżanką z pracy, bądź za co zrobicie remont w kuchni. Seks nie sprawi, że twoje problemy znikną – niestety, tak to nie działa. Ale możesz na chwilę zapomnieć o tym, co cię trapi i oddać się przyjemności. Dotyk ukochanego mężczyzny i słowa miłości pomogą ci oderwać się od problemów, które pod wpływem wydzielanych hormonów w czasie seksu, przestaną być takie straszne.

Brak gry wstępnej

Faceci nie zdają sobie nawet sprawy, jak ważna dla rozbudzenia kobiety jest gra wstępna. Myślą, że mamy tak samo jak oni, czyli jesteśmy zawsze gotowe i wystarczy nam szybkie przytulenie się. Niestety, jesteśmy inaczej zaprogramowane. Potrzebujemy dotyku i pieszczot, które wywołają u nas dreszczyk i ochotę na dalszą zabawę. Nasz mężczyzna powinien wiedzieć, czy lubimy być dotykane delikatniej, czy mocniej. Każda z nas ma swój ulubiony sposób, który działa na nasze zmysły. I on powinien to szanować i już nigdy więcej nie powinien zapominać, jak ważna dla ciebie jest gra wstępna.

Zła pozycja

Wybór odpowiedniej pozycji jest niezwykle ważny, bo to dzięki niej twoje szanse na orgazm rosną. Sama wiesz, jak się ułożyć, żeby czerpać maksiumum przyjemności. Eksperymentujecie, oczywiście. Ale jeśli źle się czujesz w pozycji, którą właśnie wypróbowaliście, powiedz szczerze o tym swojemu mężczyźnie. Nie bój się, że go urazisz – on na pewno zrozumie, że czujesz się niekomfortowo i nie możesz osiągnąć orgazmu. Szczera rozmowa jest niezwykle ważna. Nie popełniaj błędu, który popełnia mnóstwo kobiet. Nie daj się namówić na niewygodną i nielubianą przez ciebie pozycję tylko dlatego, że on ją uwielbia i szybko dochodzi. Twoje potrzeby są ważne i oboje musicie to zrozumieć, że jednakowo macie prawo do przyjemności.

Egoizm partnera

Kolejny raz odmówiłaś seksu, bo już wiesz, czego się spodziewać. Szybkie ściągnięcie ubrań, on w ciebie wejdzie, kilka szybkich ruchów i pytanie: dobrze ci było? A ty znowu się powstrzymasz przed wykrzyczeniem mu, że było chuj***. Bo znowu byłaś tylko dziurą, która dała mu przyjemność. Masz dosyć tego, że on w ogóle się nie stara i nie pamięta o tym, że lubisz być całowana delikatnie w szyję i odpływasz, kiedy szepcze ci do ucha, że kocha twoje ciało. Przestań się już męczyć i porozmawiaj z nim szczerze. Uświadom mu, że twoje potrzeby są równie ważne i powiedz mu, jak lubisz być dotykana. Pikantny język na pewno będzie mile widziany.

Brak delikatności

Powiedziałaś mu, że chciałabyś wprowadzić do waszej sypialni klapsy. On się bardzo ucieszył i od razu postanowił dać ci to, czego chcesz. Kiedy poczułaś jego rękę na swoim pośladku odechciało ci się eksperymentów. Twój ukochany zamierzył się jakby miał przed sobą worek treningowy. Od raz straciłaś ochotę na dalsze igraszki i wyszłaś spać obrażona do salonu. A on zupełnie nie zorientował się, o co ci chodzi i mamrotał pod nosem, że przecież sama tego chciałaś, a on tylko spełnił twoje życzenie. Niestety, delikatność nie jest jego mocną stroną.

Suchość pochwy

Powoduje duży dyskomfort i powoduje ból, dlatego jeśli na nią cierpisz, to nic dziwnego, że nie masz ochoty na seks. Warto powiedzieć o niej ginekologowi, czego niestety nie robi mnóstwo kobiet, ponieważ może prowadzić do konsekwencji zdrowotnych. Jeśli nie ma podłoża zdrowotnego, możesz ratować się lubrykantem. Bardzo ważne jest dobre nawodnienie organizmu.

„Dawaj, mamuśka”

Wiele kobiet lubi poświntuszyć podczas seksu, a mocne słowa i komendy je nieźle nakręcają. Jednak jeśli należysz do grupy, która uważa to za żenadę, nie zniesiesz seksu z facetem, który rzuca hasełkami. „Dawaj, mamuśka!”, „no chodź do tatusia” mogą skutecznie ostudzić nawet najbardziej napaloną kobietę. Mam nadzieję, że wystarczy szczera rozmowa z takim typem faceta, bo jeśli nie, to radzę uciekać, jeśli masz jeszcze taką możliwość.

Przyczyn, które nie pozwalają ci cieszyć się seksem, jest mnóstwo. Najważniejsze to zrozumieć, co cię blokuje przed czerpaniem przyjemności ze zbliżenia. Odkrycie przyczyny pomoże podjąć kroki, które powinnaś podjąć. Seks naprawdę jest fajny i warto pokonać problem, żeby to poczuć.


Zobacz także

Fot. Marzena Filipczak/Islandia

Marzena Filipczak: „Jeśli ktoś nie wie, co zrobić z życiem, to podróż na pewno mu w tym nie pomoże. Natomiast jeśli ma na siebie pomysł – na pewno z podróży skorzysta”

Fot. iStock / Filograph

Uwolnij dobrą energię. Akcja „Bądź aktywna jesienią”, zadanie #6

Fot. Screen/Youtube

Nastolatki mają setki sekretów… O niektórych musimy wiedzieć,żeby zapobiec tragedii. Obejrzyjcie…