Tylko dzisiaj możesz spakować swojemu dziecku najważniejszy bagaż „na życie”. Upewnij się, że jego tornister jest pełny po brzegi!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
22 listopada 2017
Fot. iStock / Choreograph
Fot. iStock / Choreograph
 

Spakowałam mojemu dziecku tornister. Napchałam do niego po samiutkie brzegi, przynajmniej taką mam nadzieję. Kto wie, może za tydzień już mi na to nie pozwoli?  A jak czegoś zapomni? Ty też to zrób, obiecuję, że nie będzie mu ciężko. Tak blisko siebie jesteśmy tylko teraz – w ten wyjątkowy sposób – i tylko dzisiaj możemy wkładać jak najwięcej do plecaków, tornistrów i toreb naszych dzieci, które już  jutro przez swoje życie będą nieść je samodzielnie.

Czasem tak bardzo chcielibyśmy im pomóc, żeby było im lżej… i żeby lekko było już zawsze. Ale nie będzie. Bez względu na to, jak bardzo będziemy się przed tym bronić, nasze „jutro” zdarza się każdego dnia. Z każdą nową umiejętnością, rozwiązanym problemem, przeczytaną książką. Z każdym jednym centymetrem, o który ubranie zrobiło się za małe.

7 rzeczy, które musimy spakować naszym dzieciom „na życie”

1. Bezwarunkowa miłość

Wyścieła i chroni tornister na długo przed tym, nim dziecko pierwszy raz go założy. Od jego narodzin wkładasz kolejne warstwy swojej miłości. Ta miłość ma pewną magiczną moc – im więcej „wepchniemy” jej do plecaka, tym plecak będzie lżejszy! Szczególnie wtedy, gdy niechcący wpadnie nam do niego coś ciężkiego.

Nigdy nie przestawajcie dokładać tej miłości. Nawet, gdy nasze dziecko przestanie przypominać słodkiego i niewinnego malca.

2. Nadzieja, której nie da się porzucić

Ta szczera, która sprawia, że zawsze warto próbować, kochać i wstawać każdego dnia. Tę, która pozwala nam marzyć.

Nie każmy naszym dzieciom przyglądać się światu, który zmieniamy w krainę cieni, gdzie liczy się tylko czas i pośpiech, gdzie „nie warto, wychylać się przed szereg”, gdzie odmienność jest w złym tonie. Nie karzmy ich za dziurawe dżinsy. Nie odbierajmy im nadziei, że może kiedyś polecą na księżyc. I przede wszystkim nauczmy nasze dzieci, że jednak WARTO… oj, bardzo wiele w życiu warto robić. Również dla innych.

Ale to już żaden wyczyn, jeśli się szczerze wierzy w drugiego człowieka.

3. Radość z małych rzeczy

Umiejętności cieszenia się codziennością, drobiazgami i towarzystwem kogoś bliskiego, to my możemy się od naszych dzieci uczyć. Niezmiennie są w tym najlepsze na świecie.

Co w takim razie możemy im zapakować w tornistry? Tylko i wyłącznie naszą zgodę. Pozwolenie na to, że z radości się nie wyrasta. Że tego od nich nie oczekujemy.

4. Prawdziwi przyjaciele

Ci pierwsi, to zazwyczaj przyjaciele ze szkolnej ławki. Jak dobrze, że są. Pamiętasz jeszcze, jak to było, gdy ty chodziłeś do szkoły? Gdy na małych karteczkach pod ławką przekazywałeś przyjacielowi swoje sekrety na polskim albo biologii? I wtedy, gdy przyjaciel cię zawiódł ten pierwszy raz, a potem się pogodziliście. Tak po ludzku. Pamiętasz?

Zapakujmy naszym dzieciom opowieści o naszych najlepszych kumplach ze szkoły, historie i zdjęcia. I nie zapomnijmy nigdy, przenigdy o tym, że te dziecięce przyjaźni, tak niedoskonałe, uczące się dopiero drugiego człowieka, są nam w życiu szalenie potrzebne. Nie musimy za wszelką cenę chronić naszych dzieci przed innymi dziećmi. Nie wyprzedzajmy biegu zdarzeń i przede wszystkim nie odbierajmy im nigdy wiary w drugiego człowieka sławetnym „inni się na ciebie wypną”.

5. Samodzielność

Jeśli zapakujemy ją do dziecięcego plecaka, prawie natychmiast zacznie działać. Roztoczy wokół siebie ochronne pole, które nie pozwoli nam już deptać dziecku po piętach. Ta samodzielność jest bardzo trudna do podarowania, choć pewnie najchętniej oddalibyśmy swoją, już działającą, z olbrzymim katalogiem doświadczeń, ostrzeżeń i murów ochronnych. Ale zamiast tego możemy  wrzucić do środka jedynie małe ziarenko, które samo musi urosnąć.

Gdy będzie wzrastać, my – rodzice, będziemy nerwowo zaciskać wargi, przemierzać kilometry od okna do drzwi, a każde 15 minut spóźnienia, będzie zamieniało się w wieki. Jednak, jeśli dziś pozwolimy sobie na nasz dyskomfort, wypuścimy nasze dzieci do dość przyjaznego świata. Do szkoły, którą znają, do przyjaciół, którzy mogą im pomóc i do poznawania siebie. Jeśli tego nie zrobimy, za kilkanaście lat, te same dzieci wkroczą w ogromną i drapieżną dżunglę mając przy sobie wciąż małe ziarenko, które nigdy nie miało okazji wykiełkować.

6. Szacunek

Spakujmy tak wiele, żeby starczyło na całe życie. Niech będzie go na tyle dużo, by rozdawać go każdej napotkanej osobie. I nie za mało, by wystarczyło go też dla siebie.

Jest tylko jeden sposób, by nauczyć nasze dziecko szacunku – dawać mu go codziennie. Okazywać. Sprawić, by wiedziało, gdy popatrzy na to, co sami robimy, gdzie leży granica. Czytać mu o szacunku, tym dziecięcym, który zdarza się na jego szkolnym korytarzu i podczas zabawy na podwórku. I rozmawiać. Nigdy nie żałujmy ani czasu, ani sił na rozmowę.

7. Prawo do miłości (i łamania serca też)

Jak to będzie, kiedy się zakocham. Czy mogę o tym komuś opowiedzieć? A co jak on/ona się dowie?

Pamiętacie jeszcze te rozterki? Co teraz pomyśleliście? „Też mi problemy, chciał(a)bym mieć tylko takie rozterki”? To chyba automatyczna reakcja dorosłych. Ale ileż łez wtedy przelaliśmy? Zapakujmy naszym dzieciom prawo do miłości, do kochania, pierwszych rozczarowań i zachwytów. Do tego wszystkiego, czego jeszcze nie znają. I prawo do tego, żeby mogły przeżywać swoje „końce świata”.

Ja do tego tornistra wkładam jeszcze pięć książek. I mam nadzieję, że pewnego dnia moje dziecko zapyta: „Mamo, może chcesz jeszcze raz przeczytać?”. I na pewno je przeczytam. To kolejny sposób, by nigdy nie zapomnieć, że i ja mam na plecach swój tornister, i że życie nie zawsze musi być skomplikowane. Tak długo, jak będziemy pamiętać, jak to jest być dzieckiem.

Inspiracją do stworzenia tej listy były książki z serii Tornister pełen przygód (Wydawnictwa Adamada), które serdecznie polecam. Im starsi jesteśmy, tym trudniej nam pamiętać i rozumieć, że każdy z nas ma inne problemy i radości. Inne życie. Nawet, gdy mieszkamy pod jednych dachem. A to co najcenniejszego możemy naszych dzieciom dać, to zgoda, by swoje życie – dzieciństwo, przeżywały tak jak pragną. One – nie tylko my!

Tornister pełen przygód

Szkoła dla początkujących

Napisała:Elżbieta Pałasz
Zilustrowała:Katarzyna Jerzyk
Stron:80

szkola-dla-poczatkujacych.1
Świetna lektura na rozpoczęcie przygody z całą serią „tornistra”. Szczególnie, gdy czytamy pierwszoklasiście.

Książka jest zbiorem perypetii z szkolnej ławki. Towarzyszymy dzieciakom w rożnych uroczystościach i codzienności podczas roku szkolnego. Cudowna i wciągająca fabuła skrojona na miarę młodego odbiorcy. Mikołajki, urodziny, wzloty i upadki. Poniedziałki, środy i cała reszta ubrane w zabawne sytuacje, które zdarzają się każdemu pierwszoklasiście. A pomiędzy wierszami to wszystko, o czym warto z dzieckiem porozmawiać. Doskonały i bardzo namacalny dowód na to, że szkoła wcale nie musi być „zła”. A wręcz przeciwnie.

Do czego służy kotlet

Napisała:Anita Głowińska
Zilustrowała:Anita Głowińska
Stron:152

do-czego-sluzy-kotlet.1Genialna i zabawna opowieść o tym, jak to jest nie wiedzieć… Tak! I o tym, że czasem jednak warto zapytać i pomyśleć troszeczkę, zanim z szaleństwem w oczach zrobimy komuś niedźwiedzią przysługę. Myślę, że to jedna z tych książek, którą dzieci po prostu kochają – bo potrafi bawić do łez. A w dodatku za każdym razem, za tym śmiechem ukryta jest cenna lekcja.

Bardzo przystępne książka, która poprowadzi dziecko do odkrycia znaczenia wartości przyjaźni, szczerości i szacunku. O tym, jak ważne jest wsparcie i empatia. I o tym, że kto pyta, nie błądzi.

Perypetiom bohatera towarzyszy ważne przesłanie: nigdy nie można krzywdzić innych.

Dziura w gazecie

Napisała:Anita Głowińska
Zilustrowała:Anita Głowińska
Stron:128
Oprawa:twarda

dziura-w-gazecie.1Ach, mieć znów siedem czy osiem lat i ponownie przeżywać wszystko po raz pierwszy… Ale zaraz, zaraz, doskonale się składa, bo książka „Dziura w gazecie” dedykowana jest właśnie uczniom pierwszych klas podstawówki.

To opowieść o ich świecie. O tym, że czasem ich świat na chwilę się zatrzymuje, a czasem nawet kończy – nie ma w tym nic złego.

Przyjaciele czasem zawodzą, popełniamy różne gafy i błędy, ale też po raz pierwszy się zakochujemy. Po raz pierwszy budujemy z przyjaciółmi bardziej skomplikowane relacje. Po raz pierwszy tak wiele doświadczamy. Bardzo fajna, jak zawsze bogata w humor książka o życiu. O tym, że czasem się rozczarowujemy i musimy zmierzyć również z tymi trudnymi emocjami.

Zabawna fabuła doskonale przemyca ważne wątki – chociażby kwestię tolerancji.

Zawiła historia niesfornego Kacperka

Napisała:Katarzyna Michalec
Zilustrowała:Grażyna Rigall
Stron:80

zawila-historia-niesfornego-kacperka.1Książka dla każdego, kto choć przez sekundę poczuł się „odmienny”. Kacper nie ma łatwego życia, jest marzycielem, którego „nikt nie rozumie”. Rodzice nie do końca chcą zrozumieć temat dziurawych spodni, a rówieśnicy zawsze znajdą jakiś sposób, chociażby te nieszczęsne jedenaście piegów na nosie.

Kacper jest doskonałym nauczycielem dystansu do samego siebie. Jego przygody i postać (czasem mocno przerysowana) uczą, że każdy z nas potrzebuje dobrych relacji, potrzebuje akceptacji i przyjaźni. I że nie warto ulegać stereotypom. Czasem po prostu wystarczy poszukać bratniej duszy gdzieś indziej, niż myśleliśmy do tej pory.

Zając zostaje!

Napisała:Melania Kapelusz
Zilustrowała:Magda Wosik
Stron:96

zajac-zostaje.1Piękna i wciągająca opowieść o współczesnych dzieciach. Głównym bohaterem jest Antek (i jego królik), który rozpoczyna naukę w szkole. Cóż w tym niezwykłego? O, całkiem sporo, bo Antek ma ma i swoje problemy, ale jak się okazuje nie tylko on. Cudowna pozycja opowiadająca o trudnych emocjach, jakie towarzyszą naszym odmiennością i rozłące (tata Antka wyjechał „na wyspy”). Tak to już w życiu jest, że musimy stawiać czoła różnym trudnością, ale z pomocą przyjaciół i fajnej, wyrozumiałej pani wychowawczyni – to już zupełnie inna para kaloszy! Świetna lektura, aby oswoić swoje lęki i stawić im czoła.


Właśnie urodziłam dziecko i nie chcę twoich odwiedzin w szpitalu. 5 powodów, dla których powinniście się wstrzymać z pierwszą wizytą

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 listopada 2017
Fot. istock/NataliaDeriabina
Fot. istock/NataliaDeriabina
 

Prawie każda przyszła mama ma w głowie opracowany odpowiednio wcześniej z położną plan porodu, a w pogotowiu przyszykowaną starannie torbę do szpitala. Ale czy myślimy o tym, co się stanie, kiedy dziecko pojawi się już szczęśliwie na świecie, czy myślimy o jego komforcie i swoim spokoju? Ostatnio opanował nas dziwny zwyczaj odwiedzania matek w połogu jeszcze w pierwszej dobie po narodzinach dziecka, ba, nawet kilka godzin po rozwiązaniu. I jest to bardzo zły zwyczaj, na który często narzeka personel szpitala.

O ile obecność taty po porodzie  (czy w jego trakcie) jest czymś naturalnym i potrzebnym rodzącej, to już tabuny ciekawych nowego członka rodziny odwiedzających może przynieść więcej szkody niż korzyści.

Nawet jeśli kochasz swoich najbliższych i bardzo chcesz się z nimi podzielić swoim szczęściem, pamiętaj, że te kilka tygodni po narodzinach dziecka to czas, który powinien służyć tworzeniu waszej relacji. Więc zanim wyślesz SMS z zaproszeniem do szpitala, bo uważasz, że wszyscy tego oczekują i że „tak trzeba” rozważ, że:

Potrzebujesz odpoczynku

Właśnie urodziłaś dziecko! Musisz o siebie zadbać. Twoje ciało przeszło wiele zmian i potrzebuje czasu, aby powrócić do właściwego trybu, do formy. Twój organizm jest wycieńczony. Jesteś śpiąca, zmęczona i nie masz siły, by się do wszystkich radośnie uśmiechać.

Potrzebujesz czasu, by nawiązać więź ze swoim dzieckiem

Nie uważasz, że najlepiej będzie wam się ze sobą zapoznać, bez tego całego hałasu, prezentów, nachalnych zdjęć?…

Być może karmisz piersią

W teorii jesteś przygotowana, ale w praktyce okaże się, że minie trochę czasu, zanim znajdziesz pozycję, w której wygodnie ci karmić. Początki mogą być bardzo trudne i… frustrujące. Dobre rady ciotek i teściowych nie poprawią sytuacji…

Wizyty są stresujące

Stres poporodowy bywa zbyt trudny do zniesienia. Zaspokajanie potrzeb twojego dziecka wymaga dużej ilości energii i czasu. Pod koniec dnia będziesz wyczerpana. Czas drzemki dziecka to twój czas na drzemkę. Może się okazać, że obecność innych osób bardziej cię drażni, męczy i denerwuje niż sprawia ci radość.

Chodzi również o dziecko.

Jeśli uważasz, że takie maluchowi „wszystko jedno”, zrozum, że noworodek uwielbia przebywać ze swoją mamą przez cały czas. Jej głos go uspokaja. Ale głowy i obce twarze mogą go przestraszyć.


7 kobiecych błędów, które zniszczą każdą miłość. Ale uwaga, mężczyźni też je popełniają

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 listopada 2017
Fot. iStock / Martin Dimitrov
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

To prawda, że ​​kiedy związek się kończy, zawsze jest temu winna jakaś kombinacja kilku czynników – on nigdy nie poświęcał ci tyle uwagi, ile potrzebowałeś, nie było między wami wystarczająco zaufania, przestałaś się starać go zrozumieć… Analizujesz to bez końca, prawda? Trudno jest dokładnie określić te czynniki i znaleźć ogólny wzorzec zachowań, który prowadzi do rozpadu relacji, ale jest kilka typowych błędów, które popełniamy my – kobiety. Błędów, które mogą mieć pewne okropne, długotrwałe efekty, choć nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

7 bardzo kobiecych błędów, które zniszczą każdą miłość

1.  Nie doceniasz tego, co twój partner robi dla ciebie

Często zdarza się, że czujemy się automatycznie uprawnieni do wszystkich rzeczy, które robi dla nas nasz partner. Czy są to proste sprawy, takie jak dawanie ci znać, że on jest „dla ciebie”, że chce cię chronić, opiekować się tobą, czy niezwykłe dowody na to, jak bardzo jesteś dla niego ważna – on robi to wszystko z miłości. Sztuka polega na tym, by umieć docenić i zauważyć nawet najdrobniejsze gesty.

2.   Nie zdajesz sobie sprawy z własnej wartości

Jeśli schemat się powtarza i zazwyczaj związujesz się z facetami, którzy nie traktują cię najlepiej, jeśli boisz się prosić o rzeczy, których naprawdę pragniesz w związku, jeśli pociągają cię mężczyźni „emocjonalnie niedostępni” i tacy, którzy będą z tobą tylko wtedy, gdy tak będzie dla nich wygodnie –  masz problem z poczuciem własnej wartości. Taka postawa nie pozwoli ci odnaleźć dobrej miłości, dlatego najpierw zajmij się sobą i swoimi emocjami, a dopiero potem – szukaniem partnera.

3.   Nie odwzajemniasz tej miłości, którą dostajesz

Uważasz, że jedynym celem związku jest uszczęśliwienie ciebie? Nie. Tu chodzi o znalezienie osoby, którą naprawdę pokochasz – osoby, której szczęście będzie dla ciebie priorytetem. Związek zawsze polega na dawaniu i braniu, a nie tylko przyjmowaniu bez odwzajemniania miłości i uczucia, którym zostałaś obdarzona.  Czasami, gdy partner kocha nas bezwarunkowo nie prosząc o nic w zamian, zaczynamy wierzyć, że cała ta miłość i troska zawsze będą istniały niezależnie od naszych własnych działań. To nie jest prawda.

Bez względu na to, jak bardzo on cię kocha, bez względu na to, jak ważna jesteś dla niego, i bez względu na to, jak puste stanie się jego życie bez ciebie, w końcu zmęczy go bycie jedyną osobą, która naprawdę dba o to, aby ten związek funkcjonował.

4. Zbyt wcześnie chcesz sformalizować ten związek

Niekoniecznie w urzędzie :). Chodzi  o to, że nie dajesz wam czasu, na to by ze sobą pobyć „sam na sam”. Chcesz od razu przedstawić go znajomym, rodzicom, chcesz mówić o jego przeprowadzce do ciebie, chcesz decydować „o przyszłości”.  Pozwól sprawom toczyć się krok po kroku, niczego nie przyspieszaj, niczego nie wymuszaj. Tak będzie lepiej dla was.

6.   Po prostu nie próbujesz zrozumieć swojego partnera

Wszystko, czego naprawdę potrzebują od związku mężczyźni, to uczciwość, zaufanie i akceptacja tego, kim naprawdę są. Nie pozwól mu poczuć się tak, jakbyś nigdy mu nie ufała, nie naruszaj stale jego prywatności. Postaraj się zrozumieć tę osobę, którą masz przed sobą, a nie jakiś wymyślony mit na jej temat, z twojej głowy.

7.   Wolisz tworzyć dramaty, zamiast tworzyć wspomnienia

Ta relacja ma zapewnić ci bezpieczną przestrzeń, pomóc uciec od stresu i napięć dnia codziennego, dać powód do szczęścia i radości nawet wtedy, gdy dzieje się źle. Jeśli ciągle szukasz kłótni, doszukujesz się problemów, nie potrafisz być po prostu szczęśliwa, zamiast spędzać czas w spokoju i radości, miłość stanie się męcząca i smutna. A potem się skończy.


Zobacz także

Fot. Wojciech Rudzki/Sylwia Chutnik

„Ojej, pani taka sympatyczna, a tutaj było napisane, że to spotkanie z feministką”

Mat. prasowe

Związek to nie jest bajka, ale gdyby tak ubrać go w formę komiksu?

Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain

Dzień #23. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO