Co będą robić ci, którzy nie oglądają meczu?

Redakcja
Redakcja
30 czerwca 2016
Fot. iStock / Bjoern Meyer
Fot. iStock / Bjoern Meyer
 

Odpowiedź jest prosta! NIE MA TAKICH!

TRZYMAMY KCIUKI ZA

BIAŁO-CZERWONYCH

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łączy nas piłka (@laczynaspilka)

Drabinka @uefaeuro #pzpn #polishnationalteam #kadra #zgrupowanie #uefa #euro #euro2016 #france #paris #LeRendezVous Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łączy nas piłka (@laczynaspilka)


Nie narzekaj, że masz pod górę, kiedy zmierzasz na szczyt. #KobietyBiznesuRakiety

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
30 czerwca 2016
#KobietyBiznesuRakiety
Fot. Archiwum prywatne
 

Pamiętam swoją drogę do zdobycia szczytu Kilimandżaro. Po intensywnych przygotowaniach wspólnie z przyjaciółkami wyruszyłyśmy na wyprawę. Na ostatnich odcinkach trasy warunki pogodowe były trudne, a zmęczenie dawało się we znaki. Co chwila jedna z nas była gotowa się poddać. Wtedy pozostałe dodawały otuchy i motywowały do dalszej drogi. Myślę, że ta wyprawa jest najlepszą metaforą drogi, którą przeszłam budując własny biznes. Podejmowanie wyzwań,  pokonywanie przeszkód, działanie zespołu.   

Mój biznes jest oparty na mocnych podstawach, a konkretnie… na stopach. Prowadzę sieć klinik podologicznych FootMedica, zajmujących się diagnostyką, specjalistyczną pielęgnacją i leczeniem stóp. Niewiele z nas zdaje sobie sprawę, że w ciągu życia stopy okrążają kulę ziemską średnio trzy razy. Pracują każdego dnia, nawet wtedy, gdy jesteśmy na urlopie. Co ważne, mają wpływ na postawę naszego ciała, stawy i kręgosłup.

Przypominamy sobie o nich tuż przed latem, gdy chcemy pokazać się w lekkich sandałkach i wtedy, gdy zaczynamy odczuwać dyskomfort, a wreszcie ból. Moim celem jest propagowanie wiedzy, że stopy są podstawą naszego ciała i należy o nie dbać przez całe życie.

Jak wszystko się zaczęło?

Zanim otworzyłam sieć gabinetów podologicznych FootMedica przez ponad 15 lat pracowałam w działach usługowych dla największych międzynarodowych firm m.in. IBM. Zdobyłam bogate doświadczenie w zarządzaniu dużymi projektami. W pewnym momencie poczułam, że w pracy brakuje mi czynnika ludzkiego. Chciałam widzieć rezultat swojej pracy na własne oczy oraz zadowolenie klienta, a to w konsultingu nie jest tak powszechne. Pomysł na biznes przyszedł zupełnie naturalnie. Tematyka zdrowotna jest mi bliska od najmłodszych lat. Moi rodzice są lekarzami, a siostra doktor rehabilitacji od lat zajmuje się diagnostyką i leczeniem stóp. Po gruntownym przeanalizowaniu pod kątem biznesowym sensu stworzenia sieci gabinetów podologicznych, uznałam, że to jest to, czego na polskim rynku brakuje.

Oficjalne otwarcie kliniki FootMedica poprzedziły skrupulatne przygotowania. Po pierwsze bardzo dokładnie przyglądałam się gabinetom podologicznym na świecie. Podologia od lat jest obecna w krajach Europy Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych, gabinety podologiczne są tak powszechne jak gabinety dentystyczne w Polsce. U nas jest stosunkowo nową i mało rozwiniętą dziedziną. W początkowym okresie dużo podróżowałam, przyglądałam się rozwiązaniom za granicą, uczestniczyłam w targach branżowych i konferencjach. Chciałam, aby to miejsce było nowoczesne i odpowiadało na potrzeby pacjentów kompleksowo.

Z drugiej strony szukałam miejsc wsparcia dla początkujących przedsiębiorców. Uczestniczyłam w programie Biznes w Kobięcych Rękach, dzięki któremu brałam udział w wartościowych merytorycznie warsztatach, współpracowałam z mentorką oraz miałam możliwość nawiązania długofalowych relacji.

Pod górkę

Zdobycie szczytu Kilimandżaro wiązało się z podjęciem dużego wyzwania i pokonywania swoich słabości z każdym kolejnym krokiem. W  prowadzeniu własnego biznesu jest podobnie. Na początku największym wyzwaniem było dla mnie wejście w zupełnie nową branżę. Musiałam zejść z pozycji eksperta, osoby, która doradza innym. To wymagało ode mnie pokory, stawiania pytań, szukania odpowiedzi i nieustannego uczenia się. Poczułam się tak, jakbym dopiero była na początku drogi zawodowej.

Jak się okazało dużym wyzwaniem było również to, o czym w korporacji niejednokrotnie marzyłam – samodzielne podejmowanie decyzji. W korporacji niejednokrotnie musiałam konsultować swoje decyzje z przełożonym, osobą z działu prawnego czy finansowego. Często mi to ciążyło, ponieważ chciałam podjąć decyzję szybko. Teraz we własnej firmie wszystkie decyzję muszę podejmować sama: od najdrobniejszych do najbardziej strategicznych. To nie jest takie proste…

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Satysfakcja z objętej drogi

Największym wyzwaniem, ale zarazem największą satysfakcją w prowadzeniu własnego biznesu jest zespół.  Poczucie, że tworzysz coś od początku, widzisz jak kształtuje się zespół, jak ludzie uczą się razem funkcjonować, pracują nad wspólnym celem. Ogromną satysfakcję czuję, gdy widzę zadowolonych pacjentów, wychodzących od nas. To jest ten element ludzki, którego brakowało mi
w pracy w korporacji. Poczucie, że to, co tworzę ma bezpośrednie przełożenie na ludzi, na ich zdrowie i samopoczucie. Największą motywacją dla nas, dla zespołu, jest zadowolenie pacjentów. Cieszę się, gdy otrzymuję informacje od pacjentów, że zespół jest bardzo dobry, że jakość naszych usług jest na wysokim poziomie i że z przyjemnością do nas przychodzą.

Dużą radość daje mi też fakt, że działa nasz element edukacyjny. Ludzie zaczynają rozumieć, że stopa to podstawa, fundament  naszego ciała i że jej stan ma przełożenie na kolana, biodra, kręgosłup.

Jak zdobyć szczyt? Moje wskazówki

Znów odniosę się do metafory zdobywania szczytu: najważniejsze, to mieć wyznaczony konkretny cel, który wytacza kierunek drogi. Teraz wiem, że gdy jestem przekonana o słuszności czegoś, to już jestem w połowie drogi.  Daje mi to napęd do działania, a wszystkie przeszkody, które pojawiają się wówczas na mojej drodze są do pokonania, bo mam przed sobą swój wymarzony cel i wiem do czego dążę. Pokonanie tych przeszkód, tylko przybliża mnie do realizacji celu.

W głowie mam wspomnienie zdobycia szczytu Kilimandżaro. Pamiętam tę radość i satysfakcję, kiedy wraz z przyjaciółkami tam dotarłam. Wierzę, że podobnie jest z moją firmą. Wraz z moim zespołem zmierzamy wciąż w górę.


kobietyrakiety-350pxProwadzisz własną firmę? Opowiedz nam o niej! Ruszamy z akcją #Kobiety biznesu Rakiety

Chcesz pokazać innym, że chcieć to móc, a ty sama jesteś kobietą, która ze swoim biznesem wystartowała jak rakieta?

Napisz do nas koniecznie na adres kontakty@ohme.pl. Na naszym serwisie i namamopracuj.pl opublikujemy najciekawsze historie. Akcja #Kobiety biznesu Rakiety trwać będzie od 10. maja do 8. czerwca.

Prosimy, by przesyłając swoją historię załączyć oświadczenie:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me. Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora akcji swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

MP_logo_RGB_horizontal_color


Więcej na temat serwisu www.portal-medica.pl odnajdziecie na ich stronie firmowej oraz w portalu społecznościowym Facebook. 


Dlaczego ciągle przyciągam niewłaściwych facetów?! Pora na zmiany!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
30 czerwca 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev
Fot. iStock / Petar Chernaev

Ciągle szukasz księcia z bajki, a zamiast niego przez twoje serce przewijają się dziesiątki „bad boyów”, którzy dają tylko chwilowe złudzenie szczęścia. W końcu zaczynasz zadawać sobie pytanie, co jest z tobą nie tak. Odpowiedź jest prosta, choć bolesna; ci ‚źli faceci’ to skutek słabości i złych przeżyć z dzieciństwa, dzięki którym teraz nie doceniasz sama siebie. Umawiamy się z facetami, na których zasługujemy według swojego zagmatwanego myślenia. To zamknięte koło, sprawdź jak je przełamać!

1. Nazwij powtarzane wzorce

Zanim cokolwiek się zmieni, musisz zrobić sobie porządny rachunek sumienia. Zrelaksuj się, weź kieliszek wina i zastanów się, co łączyło wszystkie twoje nieudane związki i zupełnie nietrafionych partnerów. Być może czeka cię też bolesny powrót do dzieciństwa, w którym miałaś trudną relację z jednym z rodziców lub uczyłaś się modelu związku na przykładzie niezbyt udanego małżeństwa rodziców. Istnieje mit, jakoby dzieci z rozbitych rodzin nie potrafiły zbudować dobrego, długotrwałego związku. Na szczęście to tylko mit! Możesz chcieć zrekompensować sobie to, czego nie dostałaś w dzieciństwie lub świadomie powtarzać ból, który już znasz, bo oswojony jest lepszy niż ten, którego nie znamy. Pora jednak z tym z skończyć! Mit pozostanie mitem, gdy uświadomisz sobie daczego lgniesz do „kłopotów”.

2. Skończ ze schematami

Kiedy już wiesz, które schematy stale i uparcie powtarzasz, sama ze sobą musisz ustalić, kiedy skończy się to zamknięte koło. Nie wmawiaj sobie, że twój idealny związek musi być dokładnie taki sam jak twoich rodziców, bądź też zupełnie przeciwnie. Jeżeli założysz, że musisz robić coś zupełnie odwrotnie do tego, co się wydarzyło, wpadniesz w panikę przy pierwszej okazji, kiedy dana sytuacja przypomni ci o czymś z dzieciństwa. Jest jeszcze jeden przełomowy moment. To ten, w którym uświadomisz sobie, że twój partner wcale się nie zmieni, nie zmienisz go też ty. Jedyne co cię czeka, gdy będziesz czekać na przemianę, to złamane serce i hektolitry łez. Będzie bolało, ale dorastanie to ból.

3. Przyznaj się do błędu

Nie musisz pisać oświadczenia, w którym przyznasz, że się myliłaś i popełniłaś błąd, chcąc kogoś zmieniać czy odmieniać swoje dzieciństwo przez swój własny związek. Przyznaj się sama przed sobą. Przyznawanie się do błędów zawsze przychodzi nam z trudem; próbujemy zwalić winę na kogoś innego lub na nieszczęśliwy zwrot wypadków. Tutaj takich nie ma. To ty zapraszasz ludzi do swojego życia, nie tylko dlatego, że są dla ciebie atrakcyjni, ale także dlatego, że przypominają ci kogoś znajomego z przeszłości, a to sprawia, że nie musisz bać się tego, co cię czeka, bo podświadomie wiesz, co się wydarzy.

4. Uwierz, że zasługujesz na prawdziwą miłość

Pewność siebie ma dużo wspólnego z dobrymi związkami. Kiedy kochasz siebie samą, łatwiej kochać kogoś innego, a przy okazji dopuścić do siebie szczere i poważne uczucia innych. Zanim zaczniesz poszukiwać księcia na białym koniu, uporaj się ze swoimi lękami. Zamknij sprawy, który powinny zostać zakończone już wieki temu; naucz się chronić swoje uczucia, nie oczekując cudów i zmian; mówiąc kolokwialnie – napraw siebie samą.
To działa mniej więcej tak: ci „dobrzy partnerzy” przyciągają kobiety pewne siebie, znające swoją wartość, ci „źli” szukają słabych charakterów, pełnych kompleksów, którymi łatwo mogą manipulować. Brzmi znajomo? A wystarczy, że pokochasz siebie, choć to także nie prosta droga.

5. Otwórz swoje serce

Wszyscy mówią, że są otwarci na nową miłość, a ich serce tylko czeka na pozytywne uczucia, o których marzą. Ale czy to na pewno prawda? Może trwasz w związku, który nie daje ci szczęścia, bo boisz się zamknąć pewien rozdział, który już znasz i otworzyć się na zupełnie nowe doznania. Pamiętacie reklamę z Sercem i Rozumem? Serce kieruje się uczuciami, nie myśląc o konsekwencjach, nie widzi problemów, chce ciągle więcej i więcej. Rozum próbuje racjonalnie podchodzić nawet do spraw, których nie da się tak postrzegać, a taką „sprawą” jest właśnie miłość. Zazwyczaj zamknięte serce jest spowodowane czymś więcej niż tylko strachem. Może w przeszłości wydarzyło się coś złego, co teraz nieświadomie wypychasz z pamięci lub w dzieciństwie nie dostałaś wystarczająco dużo miłości od swoich bliskich.

To wszystko ma wpływ na decyzję, która wcale nie jest łatwa, jest za to jedyną słuszną drogą do znalezienia „tego właściwego” i jedynego faceta, który nie potraktuje twojego otwartego serca jak kolejnej przygody.


Zobacz także

Fast loose weight

Fast loose weight jest jak jedzenie mrożonek w lecie – bez sensu

Fot. iStock/Martin Dimitrov

8 rzeczy, które robisz swoim włosom, a które cię postarzają. Z pewnych fryzur czas zrezygnować!

Mat. prasowe

Joga lekarstwem na stres. Już dziś zapraszamy na Międzynarodowy Dzień Jogi