Całe życie równym krokiem… O chłopcu, który jedną nóżkę miał krótką, ale drugą dłuższą…

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
27 października 2017
Fot. iStock / wonry
Fot. iStock / wonry
 

„Mówimy teraz, czy później?” – to były pierwsze słowa, które usłyszałam po narodzinach Maksa. Dwanaście lat temu. „Teraz” – odpowiedział mój ówczesny partner. Położna pokazała mi synka sygnalizując: „Coś jest nie tak z jego kością udową ale nie mamy pewności. Na moje oko jest za krótka…”.

Pierwszy rentgen dzień później i diagnoza – wrodzony niedorozwój kości udowej bliższej (PFDD). Dzisiaj myślę, że to nie był wyrok, a wyzwanie. Przez pierwszych kilka miesięcy jeździliśmy po całej Polsce, żeby skonsultować Maksa przypadek u jak największej liczby specjalistów. Część z nich sugerowała chirurgiczną segmentację, kilka dobrych lat w szpitalu, inni operacje. Generalnie co wizyta, to nowe pomysły…

Dzisiaj myślę sobie o tych setkach wyjeżdżonych kilometrów, że miały zabić mój strach, bo w niczym innym nie pomogły. Radość z macierzyństwa przyszła zdecydowanie później, kiedy oswoiłam ból, przestałam koncentrować się na jego niepełnosprawności a postawiłam zwyczajnie i po ludzku – na jego szczęśliwe dzieciństwo. Bo i mój smutek zaczął najwidoczniej doskwierać synkowi. Pamiętam to jego cudowne zdanie, które zawsze powtarzał, kiedy żal ściskał moje serce: „Mamo, nie martw się. Ta nóżka jest krótsza ale za to druga – dłuższa”… Poczucie „sprawiedliwości” było w nim dosyć wymowne i rozczulające.

Maks nie został poddany żadnej interwencji chirurgicznej. Jego dzisiejszy skrót wynosi ponad 30 cm. Jako rodzice, z partnerem, podjęliśmy decyzję wspólnie, z wszelkimi konsekwencjami, biorąc za nią odpowiedzialność tak długo, jak długo Maks będzie tego potrzebował. Postanowiliśmy skupić się na właściwym kształtowaniu jego psychiki i osobowości, zamiast na „wydłużaniu” jego nóżki. Zamiast fundować mu dzieciństwo przepełnione bielą szpitalnych fartuchów oraz cierpieniem potencjalnych powikłań, postawiliśmy mu pomoc we właściwym kształtowaniu jego osobowości. Taką podjęliśmy decyzję. Czy słuszną? Dziś tego nie wiemy. Na to pytanie odpowie nam już dorosły syn, a może jego dzieci…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dziś idziemy z Maksiem dalej – coraz równiejszym krokiem, coraz silniejszym i mniej podatnym na wyboje pojawiające się w życiu każdego chłopca. Jest bardzo pogodnym, wrażliwym młodym człowiekiem. Świetnie pływa, biega, wspina się nie tylko na przeszkody parków linowych, ale i na kolejne szczyty polskich gór, uprawia turystykę motocyklową, żegluje, jeździ na narcie, trenuje piłkę nożną (AmpFutbol). Właściwie nie ma zajęcia, którego by się nie podjął albo przynajmniej nie spróbował.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

***

image001

Pod koniec września, w przepiękny słoneczny dzień, Fundacja Równym Krokiem, do której należy Maks, zorganizowała pierwsze w Polsce spotkanie integracyjne dla dzieci z wrodzonymi wadami kończyn dolnych, nad którym patronat objął portal ohme.pl. Na warszawskim Targówku, w Folwarku Bródno spotkało się sprawie sto dzieci :)

_BUL5843

Po raz pierwszy spotkali się również i rodzice małych bohaterów, którym przyszło mierzyć się z trudnościami już na zawsze. Dla wszystkich było to jedno z najważniejszych spotkań, ponieważ wszyscy zdaliśmy sobie sprawę z faktu, że nie jesteśmy sami, a nasze dzieci chcą przede wszystkim bawić się i cieszyć życiem. I z całą pewnością na tym polega ich wyjątkowość, bo są niezłomne i nigdy nie mogą się poddać.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jakże wspaniale było zobaczyć ich na warsztatach teatralnych prowadzonych przez aktorkę Anetę Todorczuk-Perchuć, w zażartym meczu piłki nożnej z reprezentacją AmpFutobolu. A i rodzicom lżej zrobiło się na sercu po spotkaniu z Dorotą Zawadzką

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Partnerem spotkania była Fundacja PZU. 

Fundacja Równym Krokiem serdecznie dziękuje wszystkim firmom zaangażowanym w pomoc w organizacji spotkania i przekazania dzieciom upominków:

Amp Futbol- za przygotowanie zajęć ruchowych dla dzieci;

Fizyczna Karuzela  za zorganizowanie warsztatów fizyki na wesoło.

Upominki dla dzieci przekazali:

Benjamin ( http://www.beniamin.com.pl/), Storck, Wydawnictwo Media Service Zawada (www.msz.com.pl),

Nadleśnictwo Cisna

Restauracja „Wołosań”

GlobalLogic S.A.

GRim Biuro Techniczno-Handlowe Ryszard Gładysz

Stowarzyszenie „W naszych rękach”

Bright Junior Media Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp.k.

Anna Madej

plakat wersja ostateczna

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fotografie: Łukasz Bularz


Ludzie cię nie lubią lub stale ignorują? Prawda może być okrutna

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
27 października 2017
Fot. iStock/Martin Dimitrov
Fot. iStock/Martin Dimitrov
 

Znasz to nieprzyjemne uczucie, gdy ktoś cię ignoruje albo wyklucza? Najczęściej w takich sytuacjach myślimy, że to z tą drugą osobą jest coś nie tak. Rzadko przychodzi refleksja, że to może jednak my i nasze zachowanie działa ludziom na nerwy. Jest kilka rzeczy, które czasem nieświadomie robimy, a które powodują, że inni nie mają ochoty ani z nami rozmawiać, ani nawet przebywać w naszym towarzystwie. Zmierzenie się z tym wcale nie jest proste. 

Ciągle czegoś potrzebujesz

Czasem po prostu pomocy w pewnych sprawach, innym razem czyjejś obecności lub uwagi. Jeżeli nieustannie domagasz się czegoś od innych ludzi, oni czują się, jakby na ich szyi zaciskała się pętla. Często zupełnie nieświadomie unikamy takich ludzi jak ty, ponieważ wiemy, że dając im palec, wezmą całą rękę.

Nieustannie narzekasz

Wszystko widzisz w czarnych barwach. Negatywnie postrzegasz samą siebie, ale także i otoczenie. Nawet gdy ktoś, z kim rozmawiasz, jest radosny, podświadomie robisz wszystko, by udzielił mu się twój ponury nastrój. Nikt tak jak ty nie potrafi w ekspresowym tempie znaleźć dziury w całym. Bardzo lubisz również wszystko negować. Czy to czyjeś intencje, czy pomysł na weekend. Kto chciałby przebywać w towarzystwie takiej osoby?

Chcesz się przypodobać

Nigdy nie jesteś sobą, ponieważ bardzo ci zależy na sympatii innych. Chcesz być lubiana, więc mówisz to, co ludzie chcieliby usłyszeć, jesteś na każde zawołanie i nie ma za grosz asertywności. Problemy w tym, że ludzie szybko wyłapują ten fałsz. Po prostu na kilometr czuć, że czujesz się ze sobą źle.

Narzucasz innym swoje poglądy

Niektórzy ludzie potrafią w sposób jasny i rzeczowy przedstawić swoje stanowisko w jakiejś sprawie, ale i z uwagą wysłuchują cudzej opinii. Nawet jeśli nie dojdą do porozumienia, nie próbują przekonywać rozmówcy na siłę. Jeżeli należysz do osób, które agresywnie bronią swojego zdania i kompletnie nie szanujesz drugiej strony, inni będą cię unikać lub ignorować. To super, że masz jasne stanowisko w kwestii globalnego ocieplenia czy wycinki Puszczy Białowieskiej, ale staraj się trzymać nerwy na wodzy.

Nie wykazujesz zainteresowania

Jeżeli jesteś typowym mrukiem, który otwiera usta tylko wtedy, gdy ktoś go o coś zapyta, nie dziw się, że jesteś ignorowana. Już lepiej, żeby przy stole zostało puste miejsce, niż miałby je zająć ktoś taki jak ty – osoba, która siedzi z boku i nie angażuje się w rozmowę. Dwa, trzy razy ktoś nawiąże z tobą kontakt i to by było na tyle. Nie tylko rozmowa, ale relacje międzyludzkie tak w ogóle, opierają się na tym, by dawać i brać – obie strony po równi. Nikt nie będzie ci wiecznie nadskakiwał.

Masz dobrą radę na wszystko

To ten typ, który zawsze wie, co należy zrobić. Chociaż pomysły mogą nie być trafione, jest alfą i omegą. Najczęściej zaczyna od słów: „Wiesz, co powinieneś zrobić w takiej sytuacji?”, a potem już leci cała tyrada. Być może wydaje ci się, że w ten sposób jesteś postrzegana jako osoba pomocna, ale w rzeczywistości takich zachowaniem zniechęcasz do siebie ludzi. Czasem mówimy o swoich problemach po to, by po prostu odczuć ulgę. Gdy powiemy coś głośno, może nam być łatwiej spojrzeć na sprawę z innej perspektywy i znaleźć rozwiązanie. Co robić? Jeśli nikt nie prosi cię o radę, nie wyrywaj się.

Jesteś samolubna

Tu nie ma się nad czym rozwodzić. Ludzie nie chcą przebywać w towarzystwie kogoś, kto myśli tylko o swoim interesie. Samoluby często knują i manipulują innymi, by osiągnąć zamierzony cel.

Jesteś wyniosła

„To miło, że pytasz, ale nie, nie potrzebuję pomocy”. No pewnie, że nie, bo przecież jesteś taka samodzielna i samowystarczalna. Poza tym wszystko robisz najlepiej. Problem w tym, że najczęściej jest to zachowanie na pokaz, bo w rzeczywistości bardzo potrzebujesz pomocy i obecności innych. Każde fałszywe działanie sprawia, że odpychasz od siebie ludzi.

Jesteś wampirem energetycznym

Znajomi już dawno przestali pytać, co u ciebie słychać, bo wiedzą, że zaraz zaczniesz wylewać swoje żale. Że dzieciak przechodzi bunt dwulatka i już masz serdecznie dość. Że mąż w ogóle nie pomaga ci w domu i kolejny raz płakałaś całą noc. Że pogoda taka paskudna i żyć ci się odechciewa. Serio? W twoim życiu nie dzieje się nic pozytywnego?

I najważniejsze! Masz niewielki wpływ na zachowania i uczucia innych osób. Jeżeli robisz coś niewłaściwie, zdajesz sobie z tego sprawę i nie chcesz dłużej być odtrącana, pracuj nad sobą. Jeżeli natomiast inni mają cię w głębokim poważaniu, a tobie to wisi, żyj dalej swoim życiem i nie jęcz.


 

Na podstawie: Love Panky


To już jest koniec! Jak wam minęło #30dnibezkawy?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 października 2017
Fot. iStock/Ridofranz
Fot. iStock/Ridofranz
 

Powiem szczerze – po pierwszych ośmiu dniach myślałam: „Nie, no bez szans, 30 dni, to jest strasznie długo, za długo, że też nie wymyśliłam 14-tu dni, tylko jak to ja, od razu całe 30”.

Ten pierwszy tydzień był najgorszy. Serio. Ból głowy na detoksie mnie nie opuszczał. I szczerze mówiąc, trudno było mi uwierzyć, że to przez odstawienie kawy. Włączało mi się: „Przecież tak dużo jej nie piję, czasami dwa kubki, czasami pięć, ale nie jest to jakaś wielka ilość każdego dnia”. A jednak. Po dziewięciu dniach ból głowy minął jak ręką odjął, przestał też mnie kusić zapach kawy, bo przez pierwsze dni mój węch był wyostrzony na jej aromat.

Później przyszedł czas rutyny. Naturalne było dla mnie robienie sobie co rano kawy zbożowe, plus wypijanie szklanki wody z cytryną. Przestałam zupełnie myśleć o kawie, do tego stopnia, że na imieninach u cioci bez cienia żalu sięgnęłam po dzbanek z herbatą, a nie kawą.

Im dalej, tym było zdecydowanie łatwiej, bo po prostu przestałam o kawie myśleć. A od jakiś ośmiu dni mam takie trudno wytłumaczalne poczucie, że lepiej się czuję. Naprawdę. Śpię zdecydowanie lepiej i to bez dwóch zdań. Znajoma spotkana wczoraj zaskoczona powiedziała: „Jaką masz twarz jasną” – więc kto wie, może tu też wpływ braku kawy, bo przecież kremu do twarzy nie zmieniłam.

Choć piłam sporo wody, tak mi się wydawało, to po odstawieniu kawy, zaczęłam pić jeszcze więcej. Na nowo odkryłam smak herbaty, jej różnych odmian i propozycji podania. A, co dla mnie ważne, wróciłam do picia kawy zbożowej, której chyba od czasu ciąży nie tknęłam, a przecież tak lubiłam.

Tu trzeba oddać Ince – że jej propozycja smaków kawy zbożowej sprawia, że każdego dnia możesz pić inną kawę. Wartość dodana do detoksu, to znalezienie zastosowania kawy zbożowej w przepisach, moje dzieci zajadał się ciasteczkami z kawą zbożową, świetne urozmaicenie i pewnie z niejednego przepisu jeszcze skorzystam.

Ponadto obserwując swój organizm zdałam sobie sprawę, że zbyt duża ilość kawy wywoływała we mnie pewnego rodzaju niepokój, nie mówiąc o bólu brzucha. Kawa też często tłumiła mój apetyt. Wstyd się przyznać, ale spędzając cały dzień w rozjazdach i na spotkaniach, piłam jedynie kawę i wodę. Teraz w torbie zawsze mam mieszankę orzechów, żurawiny lub rodzynek. Na szczęście nie byłam już w stanie spędzić całego dnia bez jedzenia. Detoks od kawy uświadomił mi moje złe nawyki, szczegóły, na które zupełnie nie zwracałam uwagi.

Okazuje się, że wystarczy coś zmienić w naszej rutynie na dłużej niż tydzień, by przyjrzeć się sobie dokładniej. To niesamowite, że gdy skupimy się na jednej tylko rzeczy, którą dla siebie robimy, otwiera ona całą lawinę innych, na które zaczynamy zwracać uwagę. Detoks od kawy stał się okazją do zobaczenia siebie zaplątanej w różne czynności zupełnie na zewnątrz nieuświadomione. Dzisiaj myślę, że detoks od kawy (jak pewnie każdy inny)  może być początkiem innych zmian.

Wiecie co jeszcze? U mnie w domu zaczęto pić ciut mniej kawy, co cieszy mnie ze względu na zdrowie najbliższych. Poza tym znajomi, którzy wpadali na kawę, mówili: „A wiesz co, zrób mi też zbożówkę, tak dawno nie piłam”.

Cóż? Czy jutro rano wypiję kawę? Skłamałbym, gdybym powiedziała, że nie mam na nią ochoty. Marzy mi się pyszna latte. Detoks zwrócił moją uwagę na też na to, jaką kawę piję… Myślę, że docenię teraz smak tych naprawdę dobrych kaw, a nie byle jakich, które miały oszukać mój mózg przed zmęczeniem.

Nie byłabym sobą, gdybym nie myślała o kolejnym wzywaniu, bo spodobała mi się bardzo ta zabawa. A wam? Jak poszło? Jakie są wasze doświadczenia, jak wy się czujecie, po tych dniach bez kawy?

Akcja #30dnibezkawy

Zadanie konkursowe: Przyjmij wyzwanie #30dnibezkawy i pod kolejnymi artykułami dotyczącymi akcji, w komentarzach bądź ze mną, pewnie będę miała niejedno pytanie dotyczące tego, jak się czujecie i czym zastępujecie kawę. Ja chcę na 30 dni wyeliminować kawę, by dać swojemu organizmowi oddech od jej nadmiaru. Co mnie do tego skłoniło? Informacja o tym, jak wiele pozytywnych właściwości ma kawa zbożowa. Czy dam radę? Nie wiem, ale przecież spróbować zawsze mogę. A ty? Dlaczego chcesz dać sobie wytchnienie od kawy naturalnej? Napisz, jak będzie nas więcej, to może damy radę!

Nagrody: Dla najbardziej aktywnych i wspierających uczestniczek akcji Inka ufundowała zestawy kawy zbożowej.

Nagrody:

Nagroda I stopnia

1 x zestaw Inka w skład, którego wchodzą:

1 x Porcelanowy imbryk Eva Solo w czerwonym „sweterku”

1 x kubek Inka

1 x puszka Inka Klasyczna

1 x Inka Magne

1 x Inka Błonnik

1 x Inka Wapń

1 x Inka z orkiszem

1 x Inka Bio z figami

1 x Inka karmelowa

Nagroda II stopnia

2 x zestaw Inka w skład, którego wchodzą:

1 x kubek Inka

1 x poduszka Hayka wypełniona łuską gryki

1 x puszka Inka Klasyczna

1 x Inka Magne

1 x Inka Błonnik

1 x Inka Wapń

1 x Inka z orkiszem

1 x Inka Bio z figami

1 x Inka karmelowa

Nagroda III stopnia

7 x zestaw Inka w skład, którego wchodzą:

1 x kubek Inka

1 x puszka Inka Klasyczna

1 x Inka Magne

1 x Inka Błonnik

1 x Inka Wapń

1 x Inka z orkiszem

1 x Inka Bio z figami

1 x Inka karmelowa

 9720017-01-Inka-Wapn-100 9483923-10-Inka-Magne-100 9483998-03-Inka-Blonnik-100g
9720051-00-Inka-Bio-Orkiszowa-100g9960957-10-Inka-puszka-2014inka kubek wizualizacja lg9720052-00-Inka-Bio-Figowa-100g9483967-04-Inka-karmelowa-200g
czajnik+kubek-lgbig_STRAW_buckwheat_50x30

Akcja trwa od 28.09.2017 do 27.10.2017 roku.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


 

 

 


Zobacz także

Fot. Materiały prasowe

Ruszyła akcja #rzsporozmawiajmy. 12 października – Światowy Dzień Reumatyzmu

Fot. iStock/SolStock

Syndrom pustego gniazda

Fot. iStock / SanneBerg

4 główne zasady, które czynią Skandynawów najszczęśliwszymi ludźmi na świecie