Związek

Utrzymujesz częsty kontakt z byłym partnerem? Najprawdopodobniej nie jesteś zadowolona z obecnego związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 grudnia 2016
To, czy powinniśmy utrzymywać kontakt z byłym partnerem, zależy do tego, która z motywacji nami kieruje.
Fot. istock/swissmediavision
 

Nie jest niczym niezwykłym, że zdarza nam się utrzymywać kontakt z byłym partnerem. Jeśli mamy razem dzieci, kontakt ten jest dość oczywisty. Ale co się dzieje, jeśli utrzymując tę relację, wchodzimy w nowy związek? Czy powinniśmy zakończyć dawną znajomość? Czy może ona zaszkodzić nowej miłości? Naukowcy postanowili to sprawdzić.

W badaniach, przeprowadzonych na reprezentatywnej grupie młodych ludzi, psycholodzy starali się określić jak często komunikujemy się z byłymi partnerami, dlaczego utrzymujemy ten kontakt i jak on się przekłada na nasz aktualny związek. Okazało się, że około 40 procent badanych utrzymuje kontakt ze swoją dawną miłością.

Najrzadziej kontaktujemy się wtedy, jeśli stan naszej aktualnej relacji jest „poważny”: jesteśmy szczęśliwi i zaangażowani. Im mniejszy staż i mniejsze zaangażowanie emocjonalne, tym większe prawdopodobieństwo, że będziemy nadal do siebie dzwonić. Duży wpływ ma również samo rozstanie: jeśli odbyło się w zgodzie, będziemy bardziej chętni, by znajomość podtrzymywać.

Co oznacza to dla naszej aktualnej relacji? Naukowcy uważają, że samo „utrzymywanie kontaktu” nie ma większego znaczenia, natomiast jeśli jest on częsty – najprawdopodobniej nie jesteśmy zadowoleni z obecnego związku.

Spotykamy się z byłym partnerem, bo kierują nami cztery typy motywacji:

  1. Nasza przyjaźń z nim jest silna i satysfakcjonująca
  2. „Eks”  jest przez nas postrzegany jako „wyjście awaryjne”, jeśli obecny związek kończy się niepowodzeniem.
  3. „Były” nadal jest częścią większej grupy naszych przyjaciół.
  4. Zainwestowaliśmy w związek z nim wiele czasu i emocji.

To, czy powinniśmy utrzymywać kontakty z byłymi partnerami zależy do tego, która z motywacji nami kieruje. Jeśli „eks” jest dla ciebie właśnie takim „wyjściem awaryjnym”, wasze spotkania bardzo osłabią twój aktualny związek.

Utrzymywanie kontaktu z byłymi partnerami jest dość powszechne, ale nie zawsze musi oznaczać problemy dla aktualnej relacji. To, czy będą miały na nią negatywny wpływ zależy bowiem od tego, dlaczego tak naprawdę, pozostajecie w kontakcie ze swoimi „eks”.


Źródło: psychologytoday.com


Związek

Uciec przed przeznaczeniem – czy to możliwe? Poznaj losy tych, którzy stanęli z nim do walki

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Kto z nas nie zastanawiał się choć raz nad tym, co tak naprawdę jest nam w życiu pisane? Chcemy być szczęśliwe, spełnione, docenione. Jakkolwiek nie różnią się plany i marzenia każdej z nas, los może z nich zakpić i dopisać zupełnie inne zakończenie do jednej z historii, które w ciągu wielu lat życia stają się naszym udziałem.

Te, które nie wierzą w przeznaczenie, chcą same zawojować świat i podporządkować go swoim planom. Ale nawet gdy odrzucamy w świadomości rolę fatum, losu czy przeznaczenia, nie wszystko leży w naszej mocy.

Godzić się z losem, czy zawalczyć o swoje?

Nawet jeśli rzeczy, których doświadczałaś, składałaś na karb losu, być może niejedną z nich starałaś się zmienić. Bo przecież nawet wiara w nieuniknione, nie oznacza w pełni zgody na to, co może się stać. Nie musisz, a nawet nie powinnaś godzić się ze wszystkim, co niesie ślepy los. Są przecież momenty, których nadejście zmienia diametralnie nie tylko sytuację, w której się znajdujesz, ale i całe życie.

Wyobraź sobie, że to właśnie ty stajesz oko w oko z niebezpieczeństwem. Wiesz co się może stać i mimo ryzyka starasz się uchronić siebie lub bliskich przed nieszczęściem. Nie pozwolisz dziecku w pośpiechu wybiec na ruchliwą jezdnię, nawet, gdy sama się spieszysz. Nie wsiądziesz późnym wieczorem do auta nieznajomego, mając możliwość zamówienia taksówki.

A przecież istnieją się takie zrządzenia losu, z powodu których możesz znaleźć się w samym centrum zagrożenia, bez sensownego wyjścia. Możesz wracać do domu bezpiecznie, sprawnym autem. Ty dostosujesz się do przepisów, kierowca z naprzeciwka wjedzie na twój pas ruchu, wypychając pojazd z jezdni. Próba gwałtu, rozbój, porwanie, atak terrorystyczny czy bezpośrednie zagrożenie życia. Zapewne wierzysz, że ciebie to na pewno nie spotka….

Oni zawalczyli o siebie, ty możesz czerpać inspirację

Jednak życie potrafi niemile zaskoczyć, zmieniając poczucie bezpieczeństwa w strach… Owszem, niepotrzebne jest rozmyślanie o takich przypadkach i zastanawianie się, co wtedy mogłabyś zrobić, co mogłabyś czuć. Czy byłaby to chęć dzikiej walki o przetrwanie, czy rozpaczliwa ucieczka? Okażesz się superbohaterką nieoglądającą się na jakiekolwiek ryzyko, czy małą, bezbronną dziewczynką, która będzie pragnęła jedynie zniknąć? Odczujesz strach, ból, nadzieję czy też zastygniesz w oczekiwaniu na nieuniknione? Zamiast tracić energię nad rozmyślaniem o tym, co mogłoby cię czekać, dowiedz się co zrobili ci, którzy naprawdę stanęli oko w oko ze swoim przeznaczeniem.

„Oszukałem przeznaczenie”, 10-odcinkowa seria dokumentalna

To seria dokumentalna przedstawiająca historie ludzi, którzy brali udział w tragicznych wydarzeniach i jako jedni z nielicznych przetrwali je. O swoich wstrząsających doświadczeniach opowiedzą m.in. niedoszłe ofiary Andersa Breivika i kobieta, której udało się przeżyć zamach terrorystyczny w Paryżu w listopadzie 2015 r.

Oto bohaterowie, których niezwykłe historie poznacie na kanale CBS Reality:

1. Gill Hicks: przeżyła zamach w Londynie (7 lipca 2007 r.)

7 lipca 2005 r. to czarny dzień w historii Wielkiej Brytanii – wtedy właśnie w Londynie miały miejsce trzy eksplozje w metrze i jedna w autobusie, w wyniku których zginęły 52 osoby, a ponad 700 zostało rannych. Bohaterką pierwszego odcinka serii będzie Gill Hicks, jedna z ostatnich osób, które zostały uratowane z płonącego po wybuchu metra. Kobieta opowie o tym wstrząsającym wydarzeniu. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

2. Mo Lea: przeżyła atak Petera Sutcliffe’a, „Rozpruwacza z Yorkshire”

Peter Sutcliffe, znany także jako „Rozpruwacz z Yorkshire”. w latach 1975-1980 zamordował trzynaście kobiet, zaś siedem innych okaleczył. Jedną z osób, która cudem uniknęła śmierci z ręki mordercy, była Mo Lea, której historia zostanie przedstawiona w drugim odcinku serialu.

3. Stephen Gault: przeżył atak terrorystyczny zorganizowany przez Irlandzką Armię Republikańską

W kolejnym odcinku poznamy tragiczną historię Stephena Gaulta. Chłopak miał zaledwie 18 lat, gdy na jego oczach w wyniku zamachu terrorystycznego zorganizowanego przez Irlandzką Armię Republikańską zginął jego ojciec i 11 innych osób. Po 25 latach od tego tragicznego wydarzenia Gault opowiada o tym feralnym dniu i o drodze jaką przebył walcząc o sprawiedliwość dla swojej rodziny i rodzin pozostałych ofiar wybuchu bomby. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

4. Margaret Mountney: przetrwała dwuletnie małżeństwo z mordercą i gwałcicielem, Peterem Tobinem

5. Caroline Langlade: przetrwała atak terrorystyczny na salę koncertową Bataclan w Paryżu (13 listopada 2015 r.)

W piątym odcinku serii usłyszymy opowieść Caroline Langlade – kobiety, której udało się przeżyć jeden z ataków terrorystycznych zorganizowanych w Paryżu przez bojowników ISIS pamiętnego 13 listopada 2015 r. Bohaterka tego odcinka, podobnie jak około 1500 innych osób, wybrała się tego feralnego wieczoru na koncert grupy Eagles of Death Metal do sali koncertowej Bataclan. Caroline nie tylko przedstawi swoje wspomnienia dotyczące tego zdarzenia, ale opowie także o założonej przez siebie organizacji mającej na celu pomoc innym poszkodowanym w paryskim ataku. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

6. Pam Warren: przeżyła katastrofę kolejową przy londyńskiej stacji Paddington (5 października 1999 r.)

7. Declan Brady: przeżył katastrofę lotu British Midland 92 (8 stycznia 1989 r.)

8. Amanda Wright: przeżyła atak Johna Dickinsona, mordercy jej matki

9. Sameem Ali: uciekła z zaaranżowanego małżeństwa z ponad dwukrotnie starszym mężczyzną i uniknęła śmierci z ręki zabójców wynajętych przez jej brata

10. Jarl Riskjelle Gjerde, Tore Bekkedal, Knut Frydenlund, Hege Dalen: przetrwali masakrę na wyspie Utøya, w której z ręki Andersa Breivika zginęło 69 osób

O przerażających wydarzeniach, jakie rozegrały się 22 lipca 2011 r. w Norwegii, gdzie z ręki Andersa Breivika zginęło 69 osób, opowie trzech chłopców, którzy przebywali tego feralnego dnia na wyspie Utøya. Ich relacja zostanie uzupełniona historią Hege Dalen, pielęgniarki, która w tym czasie przebywała na sąsiadującej wyspie i która pospieszyła z pomocą ofiarom masakry. Tego dnia udało jej się ocalić życie ponad 40 osób.

Na premierowe odcinki serialu dokumentalnego „Oszukałem przeznaczenie” CBS Reality zaprasza od 5 do 16 grudnia, od poniedziałku do piątku o 21:00.

 


Związek

Błagając o miłość. Kiedy uzależniamy się od innych ludzi

Karolina Krause
Karolina Krause
5 grudnia 2016
Błagając o miłość
Fot. iStock / Grandfailure

„To było jak piekło. Moje małe, własne piekiełko miłości. Nie mogłam z nim żyć, ale nie mogłam też żyć bez niego. Potrzebowałam go, aby zapełnić tę wielką czarną, palącą pustkę, gdzieś na wysokości klatki piersiowej. Aby uciec od tego całego gówna, które ciągnęło mnie w dół. Te krótkie chwile, kiedy brał mnie w ramiona i szeptał, że mnie kocha, to była dla mnie kolejna dawka. Dawka miłości, której nigdy nie było mi dosyć. Ciągle było mi mało, ciągle błagałam o więcej. Wiedziałam też, że nie dostanę tego za darmo, że muszę na to zasłużyć. To też robiłam wszystko, czego ode mnie oczekiwał, aż w końcu całkowicie przejął nade mną kontrolę. Ten koszmar wracał do mnie każdego dnia, a ja ciągle łudziłam się, że kiedyś się obudzę, że on się zmieni, że w końcu będziemy szczęśliwi…”

Nałóg miłości, to najbardziej podstępne, bo tak często spotykane, a jednocześnie trudne do zdiagnozowania, uzależnienie. Głównie dlatego, że osoby, które go doświadczają, mylą je z uczuciem zakochania. Ale, czy prawdziwa miłość może być koniecznością, zniewoleniem, przymusem?

Prawdziwa miłość jest  unaocznieniem czystego dobra, jakie płynie do nas od drugiej osoby. Jest energią, która motywuje nas do ciągłej zmiany na lepsze. Czy możliwe jest więc, by ktoś mógł się od niej uzależnić? Moim zdaniem nie. Uzależniamy się nie tyle od miłości, co od drugiego człowieka. Od chorej, toksycznej iluzji tego uczucia, która przejawiać się może w sześciu, wzajemnie przenikających się poniższych wzorcach:

Uwodzenie

Kiedy zaczynamy taktować mężczyznę nie jako partnera, a jako obiekt mający zaspokoić nasze ukryte potrzeby (podziwu, adoracji, akceptacji), mówimy o uzależnieniu od „miłości” przez uwodzenie. Używamy wtedy wszystkich możliwych kobiecych wdzięków, od wyzywających ubrań po ciężką broń kokieterii, aby tylko zdobyć obiekt pożądania. A kiedy się to nam w końcu udaje, puszczamy rybkę wolno i przystępujemy do kolejnych „łowów”. Ma to na celu podniesienie naszej wartości, uzyskanie potwierdzenia swojej kobiecości, przez poczucie dominacji nad mężczyznami.

Fantazjowanie

Czyli uzależnienie od tworzonych przez siebie wizji. Zakochiwanie się w mężczyznach, którzy zawsze będą w jakiś sposób niedostępni – żonatym, księdzu, geju albo po prostu niezainteresowanym. Tworzenie relacji, której większa część toczy się jedynie w naszej głowie, a nie w świecie rzeczywistym. Mogą to być związki utrzymywanie na odległość lub wieczne rozmyślanie o byłym partnerze, w kategoriach „co by było gdyby” i „może jeszcze wróci”. O tym, do czego może doprowadzić taki sposób myślenia, pisałyśmy już tutaj.

Obsesyjna „miłość”

Ten cudzysłów przy słowie „miłość” ma swoje uzasadnienie. Bo bycie w takim związku, nie wiele ma wspólnego z miłością. Taka kobieta, mimo pełnej świadomości swojego cierpienia, nie będzie w stanie opuścić relacji. Potrzeba bycia w związku jest bowiem silniejsza od niej samej. I tak jak w przykładzie przytoczonym na początku tego tekstu, rozpoczyna nigdy nie kończąca się walkę o zmianę zachowań partnera. Skupia na tym całą swoją uwagę, obsesyjnie krążąc myślami wokół partnera: „Kiedy wróci?”, „Co to teraz robi?”, „Jak naprawić to, co jest między nami?”, „Jak sprawić, aby mnie pokochał?”. Trwanie w obsesyjnej „miłości” to także pozostawanie przy partnerze, który nas krzywdzi, zdradza, stosuje wobec nas przemoc fizyczną lub psychiczną. I brak zaufania w stosunku do niego objawiający się w ciągłym sprawdzaniu telefonu, poczty, kieszeni.

Współuzależnienie

Współuzależnioną jest [każda] osoba, która pozwala na to, by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie i która obsesyjnie stara się kontrolować zachowanie oddziałującej na nią w ten sposób osoby.”*

W odniesieniu do związków oznacza to na przykład wchodzenie w rolę opiekunki. Wiarę w to, że jesteśmy w stanie zmienić naszego partnera, „uratować go”. Poświęcanie się dla jego dobra. To myślenie na zasadzie: „kiedy ty będziesz szczęśliwy, ja również będę” lub „zmień się, a wtedy ja będę szczęśliwa”. W ten sposób  automatycznie uzależniamy własne szczęście od nastroju i zachowania naszego partnera. Podporządkowujemy się mu, zaczynamy postrzegać świat jego oczami, a zaspokojenie jego potrzeb staje się dla nas ważniejsze od zaspokojenia własnych.

Unikanie bliskości

Paradoksalnie „głód miłości” może objawiać się lękiem przed nią. Tak jak uzależnienie od jedzenia może przejawiać się w kompulsywnym jedzeniu (obżarstwo) lub unikaniu go (anoreksja). Takie osoby unikają bliskości z partnerem w obawie przed dostaniem, tego czego najbardziej potrzebują – bezwarunkowej miłości. Może objawiać się to na przykład przez trzymanie partnera na dystans, kończenie relacji, kiedy zaczyna rodzić się prawdziwa intymność czy preferowanie przelotnych romansów.

Toksyczne tango

Czyli „taniec” dwojga uzależnionych kochanków. Rozpoczyna się on wtedy, gdy osoba kochająca w sposób obsesyjny zostanie zwabiona przez tę unikającą bliskości. Kiedy uda się jej połknąć haczyk, tamta odsuwa się. To doprowadza do rozpoczęcia nieustannej walki o zdobycie uczuć partnera, który z każdym staraniem będzie oddalał się coraz bardziej . I tak do momentu kiedy nałogowiec o wzorcu obsesyjnym zdecyduje się w końcu na rozstanie. Wtedy rolę się odwracają i to unikający zaczyna zabiegać o jej uczucia. Taki schemat będzie się powtarzał wielokrotnie póki jedno z partnerów definitywnie nie zakończy tej toksycznej relacji. W której intensywność i namiętność mylona jest z uczuciem prawdziwej miłości.

Błagając o miłość

Fot. iStock / modera76

Przyczyny i drogi wyjścia z nałogu

„Odejście od niego oznaczałoby dla mnie masochizm. Zdradę wobec własnego serca, które tak bardzo go kochało.  Za to bycie z nim już samo w sobie było masochizmem. I wtedy zrozumiałam, że kocham nas oboje, ale siebie kocham bardziej.”

Z uzależnienia nigdy nie wychodzi się łatwo. To długi proces. Tak jak i ten, który do niego doprowadził. Najczęściej wina tkwi w braku doświadczenia bezwarunkowej miłości w dzieciństwie. Zabiegając o miłość któregoś z rodziców uczymy się, że na miłość trzeba zasłużyć. Wchodzimy więc w dorosłe życie powielając te same schematy. Staramy się zadowolić naszego partnera na każdy z możliwych sposobów, aby tylko odkryć, gdzie leży klucz do jego serca. I choć nie wiem, jakbyśmy się starały, nigdy się nam to nie uda. Bo świat tej drugiej, ważnej dla nas osoby, nie rządzi się żadnymi prawami, zależy od chwili, impulsu, nastroju dnia.

Proces wychodzenia z uzależnienia w tym przypadku ma więc na celu nauczenie się zdrowej miłości, zdrowych relacji z samą sobą i z mężczyznami, a nie abstynencji do końca życia. Aby tego dokonać powinnaś skupić się, na tych kilku rzeczach:

1. Podejmij odpowiednie kroki

Pierwszym krokiem do wyjścia z nałogu jest uświadomienie sobie, że jest się uzależnionym. Aby to sprawdzić warto szczerze odpowiedzieć sobie na tych kilka pytań.

2. Zdefiniuj, w czym tkwi problem 

Każdy z nas sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla nas czynnikiem uzależniającym. Może to być na przykład toksyczna relacja w jakiej się znajdujemy, nieustanna potrzeba flirtowania i adoracji ze strony mężczyzn lub rozpamiętywanie minionych relacji.

3. Zdecyduj, co chcesz z tym zrobić

Kiedy już ustaliłaś co konkretnie ciągnie cię w dół, podejmij decyzję o „odstawieniu”. Ważne, aby to wypływało od ciebie. Jeśli nie jesteś na to gotowa, poczekaj na moment, kiedy będziesz. Pamiętaj jednak, że prawdopodobnie nigdy nie będziesz tego w 100 proc. pewna.

 4. Weź sprawy w swoje ręce

Przebuduj swój sposób myślenia. To nie świat ma cię zaakceptować, to ty sama musisz to zrobić. Nie zrobisz tego jednak od razu. Taka zmiana wymaga czasu. Codziennej, żmudnej pracy.

Błagając o miłość

Fot. iStock / Grandfailure

5. Szukanie akceptacji w czach innych, to droga donikąd

Lekarstwo na brak poczucia własnej wartości tkwi w tobie. Musisz tylko pozwolić mu działać. Pokochać samą siebie, miłością jakiej nikt inny nie jest w stanie ci dać. Szukanie potwierdzenia, co do swojej wartości w zewnętrznych poszlakach, nigdy nie przyniesie ci pożądanego efektu. Nie nasyci głodu miłości, jaki w tobie tkwi. Bo ciągle będzie tobie „za mało”. Za mało pochwał, za mało komplementów, za mało sukcesów…

6. Skup się na pozytywach

Za każdym razem, kiedy myślisz o sobie źle, krzywdzisz samą siebie. Nie zasłużyłaś na to. Krytykę zostaw innym ludziom. Sama natomiast skup się na pozytywach, na tym co zrobiłaś dobrze.

7. Stwórz listę

Każdej nocy przed pójściem spać ułóż w głowie listę rzeczy, które udało ci się osiągnąć.

8. Nagradzaj swoje sukcesy

Nawet te najmniejsze. Pozwalaj sobie na drobne przyjemności. Kup sobie kwiaty. Stań się swoją najlepszą przyjaciółką. I nie martw się, gdy powinie ci się noga. Każdemu się zdarza. Ja w ciebie wierzę. Pora żebyś ty sama także uwierzyła…


Melody Beattie (1994). Koniec współuzależnienia.

Źródło: psychologia.net.pluzaleznienieodmilosci.pl

Błagając o miłość


Zobacz także

Test „trzech dni”, czyli nie odzywaj się do niego przez 72 godziny i zobacz, co się wydarzy

„Ja o krzywdzie i wybaczaniu wiem dużo. Molestował mnie ojciec, dziś jestem blisko niego”

Seks oralny. On robi to fatalnie, a ty milczysz, bo nie chcesz go urazić