Związek

Ta podstępna platoniczna miłość. Kiedy „nic wielkiego” zaczyna być problemem

Redakcja
Redakcja
23 lipca 2022
platoniczna miłość
Fot. Priscilla du Preez/Unsplash
 

„Nic się nie dzieje, przecież my tylko rozmawiamy, tylko się lubimy, przecież nigdy nie posunęlibyśmy się dalej…” Jeśli zdarzyła się wam miłość platoniczna,  być może doświadczyliście tego uczucia, gdy „czysta, niewinna” emocja zaczyna ewoluować w kierunku seksualnego przyciągania, kiedy to sprawy wymykają się spod kontroli. Czy miłość platoniczna może być niebezpieczna? Owszem. Kiedy jesteś w związku, lepiej nie ryzykować. Nie oburzaj się na partnera, który zwraca ci uwagę na to, że twój najlepszy przyjaciel „dziwnie” na ciebie patrzysz, a ty „dziwnie” się zachowujesz w jego towarzystwie.  Zastanów się, czy wasza relacja nie zmienia się w coś bliższego, w potrzebę dotyku i czułości. Bo stąd tylko krok do zdrady. 

Kiedy uczucie platoniczne wymyka się spod kontroli? Jest kilka sygnałów alarmowych, które mogą cię zaniepokoić. Najczęściej sama intuicja podpowiada ci, że wkraczasz w sferę ryzyka, bo:

Zaczynasz czuć się niezręcznie

Jeśli nagle w towarzystwie mężczyzny, którego dotąd „kochałaś jak brata” zaczynasz czuć się nieswojo, kiedy krępują cię jego spojrzenia, przypadkowe dotknięcia, jeśli nie czujesz się już tak swobodnie jak dawniej, zastanów się nad swoimi emocjami. Obserwuj swoje reakcje na jego widok i jego obecność. Intuicja cię nie zawiedzie, nie oszukuj tylko rozsądku. I oprzytomniej – czy naprawdę warto wszystko skomplikować?

Potrafisz sobie „to” wyobrazić

Można kochać kogoś intensywnie, ale go nie pożądać. Duchowe połączenie z taką osobą w zupełności nam wtedy wystarcza. Bywa jednak, że z czasem budzi się w nas namiętność w stosunku do osoby, która dotąd była dla nas atrakcyjna jedynie pod względem intelektualnym. Emocje i fizyczność zaczynają się wówczas na siebie nakładać i idealizujemy osobę oraz uczucie. Jesteśmy gotowi na fizyczną zdradę, a nawet jej chcemy. Wyzwanie okazuje się zbyt trudne. Fantazjujemy o realnym związku, o seksie, o pocałunkach. Zaczynamy mieć przed partnerem swoją „mała tajemnicę”.

Dążysz do ciągłego kontaktu

Jeśli zaczynasz spędzać z tą osobą coraz więcej czasu, jeśli nie możesz sobie wyobrazić, że wasz kontakt zostanie ograniczony lub całkowicie odcięty, jeśli myśl o tej osobie jest twoją pierwszą myślą po przebudzeniu, sprawa zaczyna wyglądać poważnie i nie ma co się dłużej oszukiwać – uczucie wymyka ci się spod kontroli i zaczyna tobą sterować. Nie jest już takie niewinne i niegroźne. Dokąd dasz się zaprowadzić? Ta miłość nadal może być platoniczną, ale równie dobrze może zamienić się w potrzebę fizycznego kontaktu i seksualnego spełnienia. To się dzieje zupełnie naturalnie, gdy dobrze się czujesz w czyimś towarzystwie.

Czujesz, że musisz wybrać

Bo porównanie do partnera nasuwa się samo. Wydaje ci się teraz, że musisz coś zdecydować, pójść w jakimś kierunku, zakończyć aktualny związek, byle tylko mieć czystą kartę i jak najszybciej zacząć nową relację z tym, kogo przecież znasz już jakiś czas.  Doznajesz olśnienia – może prawdziwa miłość zawsze była na wyciągnięcie ręki, tylko jej nie dostrzegałaś? Z jednej strony nie jest to więc szaleńczy krok w nieznane, z drugiej strony, nikt nie da ci gwarancji, że ryzyko związane z „rzuceniem wszystkiego” oraz złamanie partnerowi serca się, mówiąc brutalnie, opłaci. Często to, co wyobrażamy sobie jako doskonałe szybko okazuje się pełne rys i skaz. Związek, który jawi się nam jako perfekcyjny, wymarzony, w rzeczywistości nie ma racji bytu, a my nie jesteśmy w nim szczęśliwi.

Masz wrażenie, że ta miłość rozwiąże wszystkie twoje problemy

Ale miłość nie rozwiązuje problemów. Miłość nie temu służy. Ona może sprawić, że jesteśmy bardziej zmotywowani, szczęśliwi, że podejmujemy działania, które są dla nas dobre, które nam służą. Ale ślepe podążanie za uczuciem w oczekiwaniu, że od teraz wszystko samo zacznie się układać, jest emocjonalną „ślepą uliczką”, tworzeniem sobie samemu zależności, która może okazać się bardzo szkodliwa.

Pewne słowa nie powinny nigdy zostać wypowiedziane. Pewnych uczuć nie powinniśmy podsycać.


Związek

Wstyd, blokady, a jednocześnie egoizm. Czy naprawdę jesteśmy kiepskimi kochankami?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
24 lipca 2022
Fot. iStock/grinvalds
 

Moja przeciętna kochanka. Nienawidzi swojego ciała, wstydzi się go. Jednocześnie chce, żebym się skupiał tylko na niej. Może źle trafiłem, ale naprawdę kobiety, z którymi sypiałem wcale nie było takie świetne w łóżku.

To historia mojego kolegi. Lat 40 (więc może to i kwestia pokolenia). Napisał do mnie kilka dni temu. „Rzucił mi się dziś w oczy tekst o tym, jak to kobiety są wreszcie wyzwolone, nie muszą udawać orgazmów, są w łóżku wolne i tak dalej. Nie muszą zadowalać dupków. Skąd tyle agresji? Rozumiem, tysiące lata trwania patriarchatu, ale sorry dziś jest 21 wiek. Mężczyźni nie chcą, żeby ich partnerka udawała orgazmy. Dlaczego ma być niespełniona? Zresztą powiedzmy sobie szczerze, wiele kobiet ma wielkie oczekiwania, a to nie zawsze działa w drugą stronę i nie chcę, żeby to brzmiało, jak lincz, żalenie się. Po prostu nie zachowujemy się wobec siebie sprawiedliwie. Teraz tylko czytam, że faceci są ci źle, a kobiety? No genialne zawsze”.

Pisaliśmy ze sobą kilka dni tocząc gorącą dyskusje, jakie błędy popełniamy i kto tak naprawdę teraz cierpi. Mój kolega opisał i zgodził się opublikować cztery opowieści o swoich eks.

Karolina. Była żona

Pierwszy poważniejszy  związek, poznaliśmy się w klasie maturalnej, na imprezie u znajomych. Byłem jej pierwszym kochankiem. Przez ileś lat było cudownie. Namiętnie. Tak, miała w łóżku opory. Wstydziła się swoich ud, choć miała piękne. I nie chciała się zgodzić, żebym jej zrobił ustami. Często gasiła w pokoju światło. Dla mnie to było niebywałe. Tak, obwiniałem o to jej wcześniejszych chłopaków. Jeden powiedział, że ma duże wargi sromowe, a drugi rzucił ją, bo, jak stwierdził woli jednak szczupłe laski.

Pobraliśmy się, urodziło nam się jedno dziecko, drugie. Zszedłem na dalszy plan. Powiecie, że normalne. Ale dlaczego normalne? Mieliśmy chętnych do pomocy rodziców, marzyli, by zostać z dziewczynkami na weekend, czy zabrać ich choć na jedno popołudnie. Nie, to nasze dzieci. Nigdzie nie będziemy ich podrzucać.

Potem ona zaczęła z dziewczynkami spać. Ponoć za bardzo chrapałem. Okej. przeniosłem się do innego pokoju. Ale oddalała się coraz bardziej, mało seksu, jeśli już inicjowałem, było słabo. Żona nic nie robiła dla mnie. Leżała. Minął wstyd, zaczął się egoizm. Głupio mi było powiedzieć wprost: „Pomyśl też o mnie”. Myślałem, że taki czas. Ale on nie minął.

Do tego lekka nadwaga zamieniła się w otyłość. I w ogólne zaniedbanie: nieogolone nogi, włosy spięte w kitkę, dresy. Zacząłem się odsuwać, flirtować z koleżankami w pracy. Wtedy miała pretensję: olewam ją, nie dbam o nią. Ale to, że ona nie dbała o mnie to było w porządku? Przybywało kłótni, konfliktów, zaczynaliśmy się nienawidzić. Gdy zaproponowałem rozwód, na początku się zgodziła, a potem przez miesiące robiła afery, że jestem zdrajcą i oszustem.

Raz w życiu gadałam o tym z kumplami. Usłyszałem, że nie jestem wyjątkiem, a takich historii jest mnóstwo tylko nie wszystkie kończą się rozwodem.

Marta. Pierwsza partnerka po rozwodzie

Seks na początku obłęd. Pasja, namiętność. Skończyło się po kilku miesiącach, ciągle bolała ją głowa. Z kobiety, która kochała się w aucie, w lesie, w kinie– zamieniła się w osobę, która w ogóle nie potrzebuje seksu. Albo potrzebuje go, gdy chce coś załatwić. Odwieziesz jej córkę na obóz tenisowy 300 km? W nagrodę seks. Zapłacisz za jej studia podyplomowe? W nagrodę seks. W normalnych, codziennych sytuacjach:  boli ją głowa,  ma dużo pracy. Tak wiem, że coraz częściej kobiety mówią, że mężczyzna odmawia seksu. To więc chyba każdy z nas czuje, jak to jest się czuć tak odrzucanym ileś razy. Przestajesz inicjować, oddalasz się. A potem znów pretensje, że odchodzisz. Bo co? Nie chcesz tkwić w związku, gdzie nie możesz dotknąć swojej kobiety? Po co w ogóle tkwić w czymś takim?

Kamila. Druga partnerka

Tu od razu było słabo. Myślałem, że to zmienię, otworzę ją. Szczególnie, że charakterologicznie byliśmy dobrani świetnie. Wspólne pasje, długie rozmowy, wyjazdy. Byłem bardzo długo cierpliwy. W końcu ona przyznała, że nie lubi seksu, wcale nie potrzebuje tego do życia. I czuje się przeze mnie osaczona. Dlaczego nie powiedziała mi tego na początku wprost? Pewnie powinienem wyczuć, nie angażować się. Ale co by to było, mówię, że się wycofuje, bo dziewczyna nie chce seksu? Podły taki gość, drań.  Na szczęście rozstaliśmy się polubownie, wciąż się kumplujemy.

Iza. Kochanka

Chciałem odpocząć od związków, ona twierdziła, że ich nie szuka. Umówiliśmy się tylko na seks. Mnie było świetnie. Gadaliśmy o tym: że taka chemia, rozwala nas na atomy i jest genialnie. Tyle że moja kochanka nagle zaproponowała, że jednak chce czegoś więcej. „Nie tak się umawialiśmy” rzuciłem szczerze. Awantura, wściekłość, wywalanie rzeczy, które u niej zostawiłem. I na koniec słowa: „Byłeś chujowy w łóżku„, „Nigdy nie miałam z tobą orgazmu”. Założyłem, że to prawda– dlaczego miałaby kłamać. Pytam więc: dlaczego mówiła, że jest genialnie? Po co? Poczułem się, jakby ktoś zapodał mi wielkiego kopniaka w tyłek i jeszcze do tego przywalił w gębę.


Związek

Detoks dla twojego życia. Pora oczyścić życie z tego, co mu najbardziej szkodzi

Redakcja
Redakcja
23 lipca 2022
fot. Unsplash

Najwyższy czas na detoks. Żyjemy szybko i w napięciu. Egzystujemy w chaosie, w którym coraz trudniej usłyszeć samego siebie, swoje myśli,  potrzeby duszy i ciała. Mamy coraz mniej czasu, ale bierzemy na siebie coraz więcej obowiązków. Nie dbamy o zdrowe relacje z najbliższymi. Jesteśmy przemęczeni – tyle spraw wydaje nam się „najważniejszych”, że nie potrafimy już ustalić sobie osobistych priorytetów. Pora oczyścić życie z tego, co mu najbardziej szkodzi.

1. Z przywiązania do planów i schematów

Bo uczucie, że jeśli nie wyjdzie tak jak w grafiku, to nastąpi koniec świata, jest paraliżujące i zabiera radość z małych lub choćby połowicznych sukcesów. Za to zatruwa poczuciem, że „znowu nie wyszło”, podkopuje wiarę we własne siły i możliwości. I nie zostawia życiu szansy na nawet najmniejszy margines nieprzewidywalności.

2. Z negatywnych uczuć

Z zazdrości o to, co mogą lub mają inni (a przecież rozwiązaniem jest tu jedynie zmiana perspektywy), z nienawiści do osób, których już obok nie ma, albo nie mają żadnego wpływu na nasze życie. Z ciągłej obawy, że za chwilę nastąpi coś, z czym sobie nie poradzisz, czego nie uniesiesz. Z emocji, które cię niszczą od środka bądź blokują twoje dążenia do realizacji marzeń. Z wiecznego poczucia niezadowolenia, bo wszystko jest „nie tak jak trzeba”.

3. Z rzeczy kompletnie nieistotnych

Czyli takich, bez których twoje życie toczyłoby się jak zwykle, ale może troszkę wolniej i „luźniej” ze względu na zaoszczędzony czas, energię i nerwy. Zawracanie sobie głowy złośliwymi komentarzami osób, na których kompletnie nam nie zależy, obawa przed tym „ co inni powiedzą”, kiedy żyjesz w zgodzie ze sobą samym to zachowania nieracjonalne, a przynoszące spore koszty emocjonalne.

4. Z przeszłości, która nic nie wnosi w twoją teraźniejszość

Ze wszystkiego, co choć wydawało się kiedyś ważne, dziś już nic nie znaczy.  Zamykanie rozdziałów, do których już nigdy nie wrócisz, to bardzo ważny punkt naszego życia. Przynosi wewnętrzny spokój i miłą świadomość, że w życiu dostajemy wiele szans, że spotykamy na swojej drodze wielu ludzi, a wszystko ma swój czas, który czasem po prostu mija. I wtedy nadchodzi nowe.

5. Z toksycznych relacji

Bo relacja z drugim człowiekiem to coś, co może nas „zbudować” albo „zniszczyć”. Zdarza się, że wiążemy się emocjonalnie z kimś, kto zamiast wnosić w nasze życie dobro, odbiera nam to, co mamy w sobie najlepsze.  Żeby żyć – dobrze, godnie i pełnie, toksyczne relacje trzeba ucinać. Raz na zawsze.

6. Z odpowiedzialności

Za to oczywiście, co absolutnie od ciebie nie zależy. I jeszcze, pora skończyć z takim podejściem, że „jeśli ty tego nie zrobisz, nikt inny temu nie podoła”. Nie ma ludzi niezastąpionych. Skończ także z odpowiedzialnością za swoje dorosłe dzieci, czy partnera w szponach nałogu. Niech każdy ze swych błędów rozlicza się sam.

7. Z wiecznego krytykowania

To, jak mówimy o innych zbyt często kształtuje ich samoocenę. Popełniasz błędy, inni też je popełniają, zaakceptuj to wreszcie, bo nie żyjemy (na szczęście) w idealnym świecie, wśród nieomylnych ludzi. Kochasz oceniać innych? Raczej skoncentruj się na sobie i na swoim rozwoju. Staniesz się o wiele lepszym człowiekiem. Szanuj tych, których stać na odwagę i życie według własnych przekonań.

Życiowy detoks, to próba wyeliminowania tego, co nie pozwala nam budować, a zabiera energię. Warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić, co powinniśmy definitywnie „odstawić”, by zrozumieć jakie są nasze priorytety.


Zobacz także

7 najczęstszych kłamstw narcyzów. Co naprawdę znaczą?

10 rzeczy, które rozumiemy dopiero po rozwodzie, a szkoda…

„Naprawdę chcesz się kłócić w sobotę?” pyta i ucieka w milczenie. Nawet seksu nie pragnie

Dlaczego nigdy nie wyjdę za mąż za mojego chłopaka