Rozwód Związek

Stary, nie bądź zaskoczony, jak ona powie: „Chcę rozwodu”. Kobiety nie odchodzą nagle, to ty jesteś dupkiem, który nie dostrzega problemu

Sziti Mąż
Sziti Mąż
4 stycznia 2019
Fot. iStock / OcusFocus
 

Faceci zawsze są zaskoczeni tym, że ich żona chce rozwodu. Doskonale pamiętam siebie. Siedzieliśmy wieczorem, dzieci poszły spać. Ona coś jeszcze robiła w kuchni, przyszła do mnie, usiadła naprzeciwko i powiedziała: „Chcę rozwodu”. To było jak grom z jasnego nieba. Ale jak to? Rozwieść? Tak nagle? Po prostu? Bez żadnych wyjaśnień? Bez przyczyn?

No właśnie. Dzisiaj jestem mądrzejszy o doświadczenie, którego wcale nie chciałem, ale stało się. Żona odeszła. I teraz wiem, że to wcale nie było nagle, to nie była jej fanaberia, jak mi się na początku wydawało. Kobiety nie odchodzą nagle, nie podejmują tej decyzji pod wpływem impulsu. Moja żona i każda inna odchodziła ode mnie co najmniej dwa lata. Dwa lata byłem głuchy na wszystkie sygnały, które mi dawała, na słowa, które wypowiadała. Te jej:

„Nie czuję się dobrze w naszym małżeństwie”,

„Kochanie, musimy coś zmienić, porozmawiać”,

„Może pójdziemy na terapię?”,

„Czy ty naprawdę nie widzisz, co się między nami dzieje?”,

zbywałem, uważałem, że jest przed okresem albo cokolwiek innego, związanego z babskim nastrojem. Nie brałem tego, co mówiła poważnie. Przytulałem ją, później był seks, czasami zabrałem ją do kina, myśląc, że to wystarczy, że o to jej chodzi.

Tymczasem ona odchodziła, a ja byłem dupkiem tak zadufanym w sobie, że nie dopuszczałem nawet do siebie myśli, że żona mnie zostawi. Jak to mnie? Przecież się kochamy, wzięliśmy ślub, mamy dzieci. To wystarczy. Tak myślałem. I wielu facetów tak myśli, jeśli nie zdecydowana większość tych, którzy pewnego dnia budzą się z ręką w nocniku słysząc: „Składam pozew o rozwód”. Dlatego, jeśli nie chcecie być na miejscu tych wszystkich facetów podobnych do mnie, jeśli naprawdę zależy wam na żonie, to obudźcie się z tego waszego snu, w którym ego urasta do ogromnych rozmiarów i daje przekonanie o waszej wyjątkowości, którą trzeba po prostu kochać. To tak nie działa, serio. One nie kochają za to, że jesteśmy. To jest w ch*j za mało, by ją zatrzymać przy sobie. Skumajcie to w końcu i rozglądajcie się, ona daje wam sygnały, że zbliża się koniec, a wy jeszcze możecie coś zrobić.

Przede wszystkim traktuj poważnie to, co do ciebie mówi

Jeśli słyszysz, że ona czuje się samotna, że dajesz jej za mało czasu, że nie pomagasz w domu, przy dzieciach, przestań myśleć, że to tylko hormony i zaraz jej minie. To chyba najgłupszy i najczęstszy błąd, jaki się nam zdarza, bo ktoś wmówił facetom że wszystko, co nam nie pasuje, to kobiece fanaberie. To cholerna nieprawda. I choć tego nie rozumiesz, nie wiesz do końca o co jej chodzi, wysłuchaj. Porozmawiaj, spytaj, co możesz zrobić, bo nie wiesz, bo nikt cię nie nauczył, jak zadbać o kobietę, którą kochasz, a której miłość nie jest bezwarunkowa.

Rozmawiaj do cholery

Jesteśmy mrukliwymi bucami w domach. W towarzystwie brylujemy żartami, opowiadamy niestworzone historie, ale w domu nie otwieramy nawet ust. Podaj, kiedy, jak, kto – suche komunikaty nam starczają, jej nie. Więc może zamiast włączać wieczorem telewizor, spytaj, jak minął jej dzień, czy w czymś jej nie pomóc. Stary, może myślisz sobie teraz: „co za pie*dolenie”, masz prawo, ale pamiętaj – kobiety odchodzą od swoich mężów. Uwierz, nie chcesz być w tym miejscu, co ja dzisiaj.

Naucz się mówić „przepraszam”

Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile to słowo dla niej znaczy. I nie rzucone na odczepnego, ale powiedziane z pełnym zrozumieniem tego, co zrobiłeś, jak ją zawiodłeś, rozczarowałeś, zraniłeś. Musisz wiedzieć, za co przepraszasz, mieć tego świadomość, kleknąć na kolana i prosić ją, by ci wybaczyła, by nauczyła cię, jak to jest być razem, jak masz się o nią starać każdego dnia, jak jej nie zawieść po raz kolejny.

Dostrzegaj wszystkie sygnały ostrzegawcze

Ona ci je daje. Wiesz, co jest najgorsze? Kiedy przestaje mówić. Tobie się wydaje, że w końcu skończyły się te wszystkie dyrdymały i że jej przeszło. Tymczasem ona nie widzi już sensu w rozmowie z tobą, bo nie zareagowałeś, nie otworzyłeś się, nie słuchałeś. Pomimo jej słów, nic się nie zmieniło, więc już się nie odzywa. Posługuje się tymi samymi komunikatami, jak ty.

Zaczyna o siebie dbać inaczej niż dotychczas. Wychodzi na basen czy siłownię, a może pobiegać. Nigdy wcześniej tego nie robiła. Tak, cieszysz się, choć też wkurzasz, bo dziećmi musisz się zająć. Ale ona nie robi tego dla ciebie, robi to dla siebie. Tak buduje swoją pewność, poczucie wartości, które gdzieś utraciła przez twoją ignorancję. Kiedy pewnego dnia zdasz sobie sprawę z tego, że właściwie nie wiesz, co się u niej dzieje, co w pracy, jak z mamą, przyjaciółkami, obudź się z letargu. To znak, że twoja żona nie dzieli się z tobą swoimi problemami, radościami, sukcesami. Buduje swoje życie bez twojej w nim obecności. A seks? Jeszcze jest? Czy irytuje cię jej boląca głowa? Wiesz, stary, sporo kobiet powiedziało mi, że ból głowy nie jest przeszkodą dla seksu, ale wymówką, bo one nie mają ochoty kochać się już ze swoim mężem. Odchodzą. Ona odchodzi.

Albo coś zrobisz, albo za chwilę usłyszysz: „Chcę rozwodu” i zostaniesz sam jak palec.


Rozwód Związek

Czego nauczyło mnie moje małżeństwo? Ważnych rzeczy. Szkoda, że zrozumiałem je dopiero po rozwodzie

Sziti Mąż
Sziti Mąż
6 stycznia 2019
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz
 

Moje małżeństwo przetrwało 12 lat. Niektórzy powiedzą, że mało, inni, że dość sporo. Ja żałuję jednego, że nie zadbałem o to, by trwało dłużej. Myślałem, że związek to po prostu dwoje ludzi, którzy się kochają, mieszkają wspólnie, z czasem, jeśli chcą, mają dzieci. Wielka mi rzecz. Biorąc ślub byłem przekonany, że najgorsze mam za sobą – znalezienie tej, z którą chcę spędzić życie. Nikt mi nie powiedział, nie uprzedził, że to dopiero początek, że to, że chcę z nią spędzić życie, nie wystarczy.

Rozwiedliśmy się, bo okazałem się dupkiem, ch*jowym mężem, choć kiedy mówiła mi: „chcę rozwodu” o tym nie wiedziałem. Byłem wściekły, rozżalony, zaskoczony, ale nie widziałem żadnej winy w sobie. Dziś, po kilku latach wiem, co zrobiłem źle. Zresztą możecie o tym poczytać na tym blogu. Gdyby ktoś, wtedy – przed ślubem, powiedział mi kilka prawd na temat małżeństwa, które zobaczyłem zbyt późno, moje i mojej byłej żony życie wyglądałoby zupełnie inaczej.

Może jeszcze komuś z was się przydadzą, może ktoś w porę się obudzi, coś zrozumie i uratuje swoje małżeństwo, nim będzie za późno.

Nim zaczniesz się kłócić, upewnij się, że na pewno warto

Skarpetki na podłodze, kosmetyki w sypialni, nieopróżniona zmywarka – serio, to są powody do kłótni, do cichych dni, do obrażania się? Super, jeśli w waszym małżeństwie były tylko takie problemy. Zatrzymaj się, czy za tą pierdołą nie kryje się coś większego, co naprawdę warto przedyskutować wspólnie?

Ona nie jest twoją matką

Ja nie wiem, co my faceci, mamy we łbach, że oczekujemy być obsłużeni przez nasze żony, jak przez matki. Ona nie musi za ciebie wkładać naczyń do zlewu, nie musi ci robić kanapek, obiadu. Rusz dupę, czy dajesz jej choć w połowie tyle, ile ona tobie?

To twoje małżeństwo

Nie jej, nie kogoś obok. Tylko twoje. Jak będzie wyglądać zależy od ilości pracy, jaką w nie włożysz. Ona sama nie wystarczy, tylko razem, we dwoje możecie wzmocnić wasze małżeństwo.

Dbajcie o wspólny czas

Nawet banalną kolację w domu można zamienić na super randkę ze świecami i dziećmi oddanymi do babci, czy wysłanymi do znajomych. Usiądźcie i razem wypijcie kawę, bez telefonów, gazet, porozmawiajcie ze sobą. Każdego dnia dbajcie, by choć kilka chwil spędzić ze sobą naprawdę.

Sama miłość nie wystarczy

Nie mów jej, że ją kochasz, kiedy wiesz, że jest smutna, rozczarowana. Długo myślałem: „przecież ją kocham, czego ona chce”. Sama miłość nie wystarczy, mówienie „kocham” nie rozwiąże wszystkich spraw. Pamiętaj, by dawać jej poczucie bezpieczeństwa, by o nią dbać, troszczyć się, każdego dnia w małych rzeczach pokazywać, jak bardzo ci na niej zależy.

Rozmawiajcie

Błagam – to prośba do was obojga – rozmawiajcie. Mówcie o trudnych dla was rzeczach, o tym, co was boli. Mówcie tak długo, aż druga strona zrozumie, o co wam chodzi. Nie rzucajcie w siebie oskarżeniami. Mówcie, co czujecie, jak się czujecie, a nie kto jest winny tym uczuciom.

Słuchajcie się nawzajem

Czasami w słuchaniu jest więcej mocy niż w mówieniu. Nie udawaj, że słuchasz, słuchaj tak, żeby zrozumieć, co do siebie nawzajem mówicie.

Rozśmieszaj ją

To jest straszne, jak poważnie traktujemy życie, siebie i swój związek. Tymczasem nie powinno nam brakować miejsca na śmiech i zabawę. Dlatego rozśmieszaj ją, kiedy tylko możesz, wywołuj uśmiech na jej twarzy, rób wszystko, by ją rozbawić. Pamiętam, jak moja żona na początku się śmiała, później tego uśmiechu było coraz mniej, przestałem o niego dbać.

Nie ignoruj jej uczuć

Kobiet, wy przestańcie oczekiwać, że on się domyśli, a wy – panowie – nie machajcie ręką na jej fochy, łzy, czy gorszy nastrój. Kurczę, jest tyle przemilczanych rzeczy, które dokładają się kroplami do przelania fazy goryczy i rozczarowania, nie dopuszczajcie do tego. On niech się wykaże większym zrozumieniem, a ona niech mówi, o co jej chodzi. I tak znowu wracamy do rozmowy.

Ja ze swoją żoną w ogóle nie rozmawiałem, choć przez lata wydawało mi się zupełnie inaczej.

Nie wyrzygujcie sobie przeszłości

Jeśli ona mówi: „Prosiłam cię, nie pomogłeś mi”, nie sięgaj po kontrargumenty z przeszłości. Jesteście tu i teraz, odgrzewanie starych kotletów nic nie da. Tamto mleko się rozlało, ważne, żeby z tym sobie poradzić. Najgorsze, jak kłótnia przeradza się w: „a kiedyś”, „a pół roku temu”, „a pamiętasz”. Odpuścicie to, co już było. Zmierzcie się z tym, co dzisiaj was spotkało.

Szanujcie się

Nawzajem. Ty szanuj ją, dostrzegaj wszystko to, co ona robi dla ciebie, dla was, dla waszej rodziny. Szanuj jej emocje, jej nastroje, to, co mówi do ciebie. I ty szanuj jego, pokazuj mu, co ma robić, żeby między wami było lepiej i lepiej. Rozmawiaj z nim z szacunkiem, nie traktuj jak półgłówka, który nic nie chce zrozumieć. On chce, bo chce być z tobą, tylko gubi się, wskaż mu drogę. Idźcie nią oboje. Mi i mojej żonie zabrakło do tego chęci i cierpliwości, niech wam jej nie zabraknie.


Rozwód Związek

Siedem trudnych pytań, jakie kobiety zadają facetom. Uważaj, jak na nie odpowiadasz!

Sziti Mąż
Sziti Mąż
27 listopada 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic

Dzisiaj odpuszczam temat rozwodów, powodów kryzysów i innych trudnych rzeczy w związku. Co nie znaczy, że będzie łatwo i przyjemnie, ale trochę z przymrużeniem oka. Natchnęły mnie rozmowy ze znajomymi podczas ostatniego weekendu. Z niewinnej zabawy w „zgadnij co mam na myśli”, wynikła zagorzała dyskusja o tym, że faceci nie rozumieją kobiet, że tyle czasu z wami spędzamy, a nadal tak niewiele wiemy. Zdziwieni pytaliśmy, o co do cholery chodzi. I proszę, oto kilka przykładów, które padło.

Drodzy panowie, chcecie uniknąć kłótni i nieporozumień w związku, dowiedzcie się, co tak naprawdę kobiety mają na myśli, gdy pytają:

„Nie wyglądam grubo?”

Uważaj, nie masz nawet sekundy do namysłu, musisz mieć w głowie zakodowane: „Ależ skąd kochanie”, to jak odruch bezwarunkowy – ta odpowiedź. Pamiętaj trzeba mieć przekonujący ton głosu, musisz być oburzony w ramach „co ci w ogóle przyszło do głowy”. Jak dodasz jeszcze na głos: „Fantastycznie wyglądasz” – jesteś chłopie uratowany. Nie rozwijaj swojej myśli, nie próbuj nawiązać w tym temacie dłuższej rozmowy. Tu obowiązuje zasada szybkiej odpowiedzi i zakończenia tej sprawy. No chyba, że chcesz spytać: „Dlaczego tak w ogóle myślisz?”, ale uważaj, stąpasz po grząskim gruncie.

„Czy ty mnie jeszcze kochasz?”

Słyszysz cienki głosik, który dochodzi zza stery poduszek i koców. Nie musisz rozumieć tego nastroju, jak to kobiety mówią – dołku, poczucia osamotnienia, zagubienia, ty musisz wiedzieć jedno – że gdy ona tak pyta, odpowiadasz: „Głuptasie, co ci przyszło do głowy, oczywiście, że cię kocham”. Jak jeszcze do tego ją przytulisz i zaproponujesz, że zrobisz jej ulubioną herbatę, nic więcej nie musisz. To wystarczy, serio. Ona zadzwoni do przyjaciółki, wygada się, powie, jaki jesteś cudowny i jak się o nią troszczysz, bo to ważne – pamiętaj, troszcz się o swoją partnerkę.

„Ej, fajnie ta Anka ostatnio wygląda, co?”

Zasada jest jedna – nigdy nie odpowiadaj tak po prostu, jak na niezobowiązujące pytanie. Otóż nie, znajome kobiety uświadomiły mi, co się za nim kryje. Kobieta nie spyta wprost: „Podoba ci się Anka?”, „Zdradzasz mnie?”, „Myślisz o innych kobietach?”, „Jestem nadal dla ciebie atrakcyjna?”. Faceci pewnie by tak spytali, gdyby mieli taką potrzebę, ale nie kobiety. Najlepsza odpowiedź: „Tak? Nie zauważyłem?”. Co prawda może to oznaczać twoją ignorancję, ale z pewnością uspokoi nadchodzącą z daleka burzę. Bo wyobraź sobie, co by było, gdybyś powiedział: „Tak, świetnie, właśnie się zastanawiałem, czy tylko ja to zauważyłem” – ZONK, nie dość, że zauważyłeś, to jeszcze o niej myślisz. „Bo ja wiem, normalnie” – też brzmi nieźle. Nie daj się podpuścić i pamiętaj, kobieta, która o to pyta, zawsze jest najpiękniejsza i wygląda najlepiej.

„Zjadłabym pączka”

Ot stwierdzenie faktu, prawda? Ale nie w przypadku kobiety. Uważaj, czasami tak rzucone hasło, nie może pozostać bez echa, to sprawdzian, czy sprostasz, czy zareagujesz, czy ci na niej zależy. Tak wiem, ja też przewracałem oczami i łapałem się za głowę, bo jak przez pączka, którego nikt nie zjadł, można stanąć na krawędzi? A jednak? Kobieca logika jest trochę inna niż nasza. Kiedy ona mówi, że zjadłaby pączka, nawet nie pytaj, czy iść jej kupić, po prostu to zrób. Tak samo lody, czekoladę, czy cokolwiek innego. Zostaniesz dzięki temu bohaterem we własnym domu.

„Przytulisz mnie?”

Uwaga panowie, tu wcale nie chodzi o seks. Przytulenie to nie jest wkładanie ręki między jej nogi, czy od razu łapanie piersi. Przytulenie, to przytulenie, po prostu. Nic więcej. Jeśli ona chce się przytulić podczas oglądania filmu, nie myśl, że jej się nudzi. Kiedy naprawdę ak będzie, na pewno poczujesz.

„Wiesz, że Marek zabrał ostatnio żonę na weekend do SPA?”

W tym momencie w twojej głowie powinna zabrzmieć policyjna syrena, zapalić się wszystkie światła ostrzegawcze. Nie, nie myśl o tym, że to dlatego wykręcił się ze wspólnie oglądanego z kolegami meczu i ile za to zapłacił i czy nie szkoda mu było kasy. Te myśli zostaw dla siebie. Jeśli ktoś zabrał gdzieś kogoś, o czym informuje cię twoja żona, to znaczy w jej ustach: „Ja też tak chcę, dawno niczym mnie nie zaskoczyłeś”. Chcesz mieć spokojne życie, noś w kieszeni bilet do kina albo do teatru. Nastaw sobie powiadomienie w telefonie, które przypomni ci, że to już czas na jakąś niespodziankę dla niej. Uwierz, to bardzo ułatwia wspólną codzienność.

„Czy ty ciągle musisz siedzieć w tym garażu?”

Ona tak pyta, a ty powinieneś usłyszeć:

– tęsknię

– poświęcasz mi za mało czasu

– nie czuję się ważna

– garaż jest ważniejszy ode mnie.

Tak wiem, też byłem zaskoczony tym tłumaczeniem, ale faktycznie kobiety tak czują. One chcą być dla nas ważne, chcą, żebyśmy zabrali je do kina, na kolację, a potem już możemy siedzieć w tym garażu. Ile razy moja żona mówiła: „Znowu musisz iść z tymi kolegami?”, a ja to odbierałem jak atak na moją wolność, kłóciliśmy się o to, a wystarczyłoby, żebym dzień wcześniej spędził z nią więcej czasu, gdzieś z nią poszedł i byłoby zupełnie inaczej.

Szkoda, że ja tak wielu rzeczy o kobietach dowiaduję się za późno, bo już po rozwodzie. Wy macie szansę, pokazać swoim żonom, że je kochacie. Nie zmarnujcie jej.