Związek

Stary, czasami najlepsze, co możesz zrobić dla kobiety twojego życia, to pozwolić jej odejść

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 lipca 2019
Fot. iStock
 

Stary, czy wiesz, że czasami najlepszym, co mógłbyś zrobić dla niej, to pozwolić jej odejść? Tak, nie przesłyszałeś się. Nie musisz czytać jeszcze raz pierwszego zdania dopatrując się złośliwego chochlika, który zmienił jego sens.

Widzę facetów, którzy nie pozwalają odejść kobietom ich życia, choć zbyt późno zrozumieli, że nimi były. Sam tak robiłem. Przepraszałem, chciałem rozmawiać, przynosiłem kwiaty, obiecywałem, że się zmienię, żeby dała mi jeszcze jedną szansę. I dawała. Wierzyła mi. Tylko ja kolejny i kolejny raz ją zawodziłem. Bo kiedy znowu poczułem się pewnie w naszym związku, kiedy minął lęk przed tym, że jej „odejdę” stanie się realne, odpuszczałem. Wracałem do utartych nawyków, do tego, na co ona zwracała mi uwagę, a ja zupełnie ignorowałem. Przecież jest dobrze – myślałem, już znowu jest dobrze, ponownie jesteśmy w tym samym rytmie, w tej znajomej i bezpiecznej codzienności.

Ale nie. Żona odchodziła ode mnie cztery lata. Przez cztery lata dawała mi szanse na to, bym zrozumiał, jak wiele mogę stracić i jak bardzo potrafię zranić. A ja trzymałem ją kurczowo przy sobie, mamiłem obietnicami, zapewniałem o poprawie, powtarzałem, że już wszystko rozumiem. Bywało, że i ją atakowałem. Mówiłem, że ona też nie jest święta, że mi też czasami w tym związku brakuje czegoś. Wiesz, na czym polegała różnica? Że ona moim słowo wychodziła naprzeciw, analizowała je, myślała, rozmawiała, a na końcu zmieniała się dla mnie. Najgorszą rzecz, jaką dzisiaj w sobie czuję, to to, że wpędzałem ją w poczucie winy, próbując zrzucić na jej barki odpowiedzialność za to, że między nami nie układa się najlepiej.

Poznałem kiedyś faceta. Banalna sytuacja, spotkaliśmy się w pociągu. Siedzieliśmy sami w przedziale. Słyszałem, jak rozmawia z żoną o dzieciach, co robią, gdzie są, jak im minął dzień. Kiedy skończył, miał posępną minę. Zapytałem, czy wszystko w porządku. Wylało się z niego. Opowiedział, jak spieprzył życie sobie i swojej rodzinie. To miały być najpierw niewinne żarty, flirty, które zaczęły przekształcać się w coś więcej. W nocne rozmowy na czatach, w wysłanie zdjęć, w kompulsywne pragnienie uwagi i adoracji innych kobiet. W seks częściej wirtualny niż ten rzeczywisty, choć też się zdarzył dwa razy.

Żona wiedziała, choć nie miała pojęcia o wszystkim. Domyślała się, czuła szóstym zmysłem, że dzieje się coś złego. Rozmawiała z nim, pytała, czasami znajdowała strzępki rozmów w jego telefonie, wiadomości na mailu. Mówiła mu, że ją rani, że ją to boli, że dla niej tłumaczenie, że to nic nie znaczy, niczego nie zmienia. Że jak ktoś kocha, to nie może sprawiać, by ta druga osoba cierpiała. Płakał. Wielki chłop w pociągu płakał. „Za każdym razem dawała mi szansę, a ja za każdym razem ją marnowałem”. Trzymał ją przy sobie ze wszystkich sił. Podobnie jak ja zapewniał, że ją kocha, że ona jest tą jedyną na świecie, że on wie, że robi źle, że już nigdy więcej, że teraz już będzie inaczej. Że przyjdzie do niej i powie jej, kiedy będzie czuł, że zbacza na zły kurs. Ale nie przychodził. Był tak arogancki w swoim postępowaniu, że szukał możliwości ukrycia kłamstw. Miał zawsze gotowe odpowiedzi i żal do niej, że bywa nieobecna, że oddala się czasami do niego. Zawsze jednak wracała, była obok, chciała wierzyć i zaufać, powtarzała, że nie można żyć w związku bez zaufania. „Manipulowałem, oszukiwałem, kombinowałem, by ukryć przed nią te wszystkie rzeczy, jakie robiłem, ale ona znała mnie bardziej chyba niż ja siebie”. Pewnego wieczoru powiedziała mu, że kolejnego razu, kolejnej odkrytej rozmowy, w pół zerwanej z obcą kobietą, nie przeżyje.

Ale on i tak to zrobił. Płakał, błagał, przepraszał. Tylko tym razem było inaczej. Postawiła ścianę, odcięła się. A on się bał, ale miał nadzieję, że znowu mu się uda.

Odeszła. Na koniec powiedziała: „pozwól mi odejść, proszę cię”. Wiesz, płakałem w tym pociągu razem z nim. Dwóch dorosłych facetów, którym głos w gardle dławiły łzy. Jak absurdalna musiała być to dla kogoś sytuacja.

A później opowiedziałem mu o sobie. O tym, ile zrozumiałem, ile dowiedziałem się o sobie, o mojej byłej żonie, o kobietach i związkach, dowiedziałem się, bo chciałem dokładnie wiedzieć, gdzie leżał mój błąd i czy aby na pewno był on moim błędem.

Dowiedziałem się jednego: czasami trzeba pozwolić kobiecie odejść:

– żeby ona zaznała w końcu spokoju, by mogła odetchnąć pełną piersią i w końcu pomyślała tylko o sobie, a nie o tym, jak dalej ma ciebie kochać

– żeby zmieniła perspektywę, by mogła przyjrzeć się także tobie z pewnej odległości, poukładać swoje emocje i myśli

– żebyś ty zrozumiał, jak wiele straciłeś i podjął decyzję, czy stać cię na walkę, nie o was, ale w pierwszej kolejności o siebie, by ona zobaczyła cię takim, jakim byłeś na samym początku, gdy powierzyła swoje życie twojemu

– żebyś pobył sam ze swoją pychą i dumą unuraną w pokorze, żebyś cierpiał tak, jak ona cierpiała przez te wszystkie lata, by dotarł do ciebie ogrom jej straty, do której się przyczyniłeś

– żebyś zdecydował, czy chcesz walczyć

– żebyś w samotności dokonał wyborów, żebyś poczuł się sam jak palec i odpowiedział sam przed sobą szczerze na pytania, które powinieneś zadać sobie już dawno: czy na pewno chcesz z nią być, czego ty chcesz, kim ty dzisiaj jesteś i w jakim miejscu naprawdę chcesz być za dwa lata.

Odłóż na bok złość, frustrację i rozpacz, prawo do rozpaczy miała tylko ona, ty okazałeś się dupkiem tak pewnym jej miłości, że zgubiła cię własna pycha i egoizm. Teraz jej pozwól na ten egoizm. Nie błagaj o wybaczenie, nie żebrz o jej uwagę. Stań twardo na nogach i zdecyduj, w którą stronę chcesz iść. Jeśli chcesz z nią być, jesteś o tym przekonany, pracuj nad sobą, by już nigdy nie iść tuż za nią, ale z całą swoją mocą wyjść jej naprzeciw.

Stary z pociągu, tego ci właśnie życzę i trzymam mocno kciuki.


Związek

Jak wiek wpływa na płodność kobiet? Poznaj mechanizm zegara biologicznego

Redakcja
Redakcja
9 lipca 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Uważa się, że kobieta rodzi się ze skończoną ilością komórek jajowych (oocytów), które następnie wykorzystywane są w każdym cyklu menstruacyjnym aż do ich wyczerpania i menopauzy. W ciągu życia rezerwa jajnikowa zmniejsza się bezpowrotnie, wpływając na płodność kobiety. Jak to się dzieje, z czego wynika i jak zbadać rezerwę jajnikową? Odpowiedzi znajdziesz w naszym artykule.

Płodność kobiety definiowana jest między innymi przez jej wiek. Im starsza, tym mniejsze są jej szanse na poczęcie i urodzenie dziecka. Negatywne zmiany w płodności zachodzą także u mężczyzn, jednak u nich nie przebiegają one tak dramatycznie. Aby doszło do zapłodnienia, mężczyźnie potrzebny jest jeden dobry plemnik z milionów, które produkuje na bieżąco. Kobiecie – jedna kompetentna komórka jajowa z kilkuset, które ma do dyspozycji na cały okres rozrodczy, czyli na okres około 40 lat (od pierwszej miesiączki do menopauzy).

Skąd się biorą komórki jajowe?

Oogeneza to wytwarzanie przez organizm kobiety dojrzałej żeńskiej komórki płciowej (komórki jajowej). Komórka ta dojrzewa w pęcherzyku jajnikowym. Gdy pęcherzyk pęka, uwalnia komórkę, która powinna być zdolna do zapłodnienia i zapoczątkowania rozwoju nowego organizmu.

  • Pęcherzyki jajnikowe z niedojrzałymi komórkami jajowymi w środku, pojawiają się u żeńskiego płodu w około 9 tygodniu jego rozwoju.
  • Do 6 miesiąca życia płodowego takich pęcherzyków jest już około 7 milionów.
  • Liczba pęcherzyków jajnikowych spada w momencie narodzin do około 1 miliona oocytów I rzędu, które powinny być podzielone równo między oba jajniki.
  • Okres dojrzałości płciowej, czyli pojawienie się miesiączki, sygnalizuje dojrzewanie pierwszych komórek.
  • W każdym cyklu dojrzewać może około 20 pęcherzyków jajnikowych, ale zwykle tylko z jednego powstaje dojrzała komórka jajowa – oocyt II rzędu.

– W okresie prokreacyjnym kobieta wykorzystuje około 400-450 oocytów. Dzieje się tak, ponieważ fizjologicznie z całej kohorty pęcherzyków wchodzących w danym momencie w cykl, tylko 1-2 komórki jajowe uzyskują dojrzałość, a reszta ulega atrofii – tłumaczy doktor Jarosław Kaczyński, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie.

Wiek kobiety a szansa na poczęcie dziecka

Szanse na posiadanie dziecka u człowieka wcale nie są duże i ulegają ograniczeniu wraz z wzrastającym wiekiem biologicznym matki, w wyniku:

  1. utraty rezerwy jajnikowej (jako następstwo wykorzystania posiadanych oocytów),
  2. wrastającego ryzyka nieprawidłowych podziałów komórkowych w tworzącym się zarodku, czego następstwem są poronienia.

Utrata rezerwy jajnikowej a szansa na dziecko

O liczbie pęcherzyków jajnikowych zdolnych do wzrostu i rozwoju komórki jajowej informuje nas tzw. rezerwa jajnikowa. Im niższa, tym mniejsze szanse na poczęcie dziecka.

  • Uważa się, że najlepsza jakość komórek jajowych wykorzystywana jest w początkowym okresie zdolności prokreacyjnych kobiety, dlatego prawdopodobieństwo samoistnego poczęcia dziecka w 20 roku życia zdrowej pary wynosi 20 proc. na cykl.
  • Według danych The American College of Obstetricians and Gynecologists, rezerwa jajnikowa zaczyna się znacząco zmniejszać około 32 roku życia kobiety i intensywnie przyśpiesza po 35-37 roku życia. Gdy kobieta osiąga ten wiek, szansa na poczęcie dziecka spada aż o połowę i wynosi ok. 11 proc.
  • W 40 roku życia to prawdopodobieństwo spada do 2 promili – czyli na 1000 par czterdziestolatków tylko dwie zajdą w ciążę w danym cyklu.

Ryzyko poronienia rośnie z wiekiem

– Do tego należy jeszcze wziąć pod uwagę wzrastające ryzyko poronień po ukończeniu przez kobietę 35 roku życia. Bezpośrednio wiąże się to z jakością materiału genetycznego zawartego w komórce jajowej, odpowiedzialnego za proces podziałów komórkowych zachodzących w rozwijającym się zarodku. Upraszczając, razem z kobietą starzeją się też jej komórki jajowe – tłumaczy ginekolog Jarosław Kaczyński.

Na przebieg ciąży mogą też wpływać powikłania, których ryzyko rośnie wraz z wiekiem. Takimi powikłaniami mogą być: nadciśnienie tętnicze, stany przedrzucawkowe, cukrzyca ciężarnych, anomalie chromosomowe czy ciąża pozamaciczna. U starszych kobiet wzrasta też ryzyko urodzenia dziecka z wadą wrodzoną oraz chorobą genetyczną.

Jak zbadać rezerwę jajnikową?

Jak dotąd najskuteczniejszym parametrem oceny rezerwy jajnikowej w różnych okresach życia kobiety jest badanie stężenia AMH (ang. Anti-Müllerian Hormone). Hormon antymüllerowski produkowany jest przez komórki ziarniste otaczające komórki jajowe, które są gotowe do wzrostu. AMH jest markerem określającym rezerwę jajnikową oraz stan pęcherzyków jajnikowych.

Norma AMH jest wartością orientacyjną, zależną także od wieku. – Wartością AMH posługujemy się w celu doboru dawki gonadotropiny. Wartość w zakresie od 1,2 do 3 lub 3,5 uważana jest za Normoresponders, czyli odpowiadającą prawidłowo na terapię – wyjaśnia doktor Kaczyński. Minimalny poziom AMH kwalifikujący do uzyskania dofinansowania do procedury in vitro z programów miejskich wynosi przeważnie 0,7 ng/ml.

Badanie AMH można wykonać w wielu laboratoriach. Jeśli jednak przyczynkiem do badania są problemy z zajściem w ciążę, warto zrobić je w klinice leczenia niepłodności, a wynik skonsultować w ramach tzw. pierwszej konsultacji niepłodnościowej z lekarzem, który ma doświadczenie w leczeniu par starających się o dziecko.


Artykuł sponsorowany


Związek

5 zachowań, które świadczą o tym, że jesteś silna psychicznie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 lipca 2019
w kobietach siła
Fot. iStock / fcscafeine

Wszystko, co robimy lub czego nie robimy w życiu, zależy od naszego nastawienia umysłowego. Oczywiście, inne okoliczności mogą również wpływać na nasze sukcesy lub porażki, ale w większym stopniu to my sami mamy kontrolę nad naszym życiem, a wtedy, przy dużej determinacji, nasze marzenia dosłownie stają się rzeczywistością. Bycie silnym psychicznie nie jest łatwe, ale na szczęście można się tego nauczyć.

5 zachowań, które świadczą o tym, że jesteś silna psychicznie

1.Nie narzekasz

Ale to nie znaczy, że nie mówisz o swoich problemach. Starasz się je realnie ocenić i koncentrujesz się na rozwiązaniach. Wiesz, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana, nawet jeśli zmiany niekoniecznie są pozytywne, idziesz z prądem i nie opierasz się temu, co proponuje ci życie.

2. Kontrolujesz swoje życie

Silni psychicznie ludzie nie obwiniają innych za swoje nieszczęścia, nie oczekują, że zjawi się ktoś, kto ich „uratuje”. Przejęli kontrolę i dokonali niezbędnych zmian, aby ich życie było lepsze. Bierzesz odpowiedzialność za siebie i swoje życie i podejmujesz odpowiednie działania, aby zbudować to, czego pragniesz.

3. Uczysz się jak tańczyć w deszczu

Silni psychicznie wiedzą, że życie nie ma jednej instrukcji, musisz ją sama napisać. Będziesz musiała stawić czoła wielu przeszkodom, ale w tylko w ten sposób docenisz to, co masz. Chwilami będzie ciężko, czasem trudno będzie wytrzymać, nieraz pomyślisz, że nie dasz rady.

4. Umiesz pozbyć się tego, co toksyczne

Uzależnień, słabości, ludzi… To, co nie dodaje wartości twojemu życiu, ale daje mu wartość ujemną, to co cię niepotrzebnie obarcza rozpoznajesz jako szkodliwe. W tym tkwi twoja siła – wiesz, co jest dla ciebie niedobre i  nie obawiasz się tego pozbyć. Nawet jeśli kochasz, nawet jeśli jest ciężko…

5. Umiesz powiedzieć „nie”

Umiesz nie wpuścić w swoją przestrzeń osób, które na to zasługują, potrafisz postawić granice tym, których kochasz. Dbasz o swój komfort psychiczny i wiesz, kiedy się zatrzymać, kiedy powiedzieć „stop”. Wiesz, że choć wielu chce dla ciebie dobrze, nie zawsze dobrze wychodzi. Że tak naprawdę tylko ty wiesz, co będzie dla ciebie najlepsze.


Na podstawie: www.powerofpositivity.com


Zobacz także

Ledwie zauważalne nawyki, które każdego dnia niszczą wasz związek

Zanim wybierzesz partnera na życie poczytaj w nim trochę

Zanim wybierzesz partnera na życie… poczytaj w nim trochę

Miłość od pierwszego wejrzenia