Związek

Zamiast decyzji o rozwodzie postanowiliśmy przejść trzy miesiące separacji. Czy to uratowało moją rodzinę?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
7 lipca 2022
separacja
fot. Unsplash
 

Nie mieliśmy pewności, czy chcemy się rozwieść. Ale wiedzieliśmy też, ze już dłużej ze sobą być nie umiemy. Poszliśmy na terapię i psycholożka namówiła nas na trzy miesiące separacji. Co z tego wynikło? (Wysłuchaliśmy historii jednej z naszych czytelniczek).

Separacja tak naprawdę nie jest niczym nadzwyczajnym. Przyznaj się, ile razy mąż po kłótni z tobą, trzasnął drzwiami, by zanocować o u swojego brata. Tak, to też była separacja. Tyle że na jedną noc.

Separacja może przynieść pewną poprawę, ponieważ pomaga obniżyć temperaturę emocji między dwójką ludzi. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się z mężem na takie rozstanie. Po prostu w towarzystwie terapeuty uznaliśmy, że jeśli nie będziemy mieć ze sobą kontaktu przez co najmniej trzy miesiące, wtedy emocje ustabilizują się i z tego pułapu łatwiej nam będzie dogadać się: czy chcemy dalej walczyć o naszą miłość, czy też składamy papiery rozwodowe.

Ostatnio po prostu kłóciliśmy się bez przerwy i poczułam, że o niczym innym nie marzę, tylko o tym, by to jakoś przerwać. Chodziło mi to, by wydostać siebie i dzieci się z tego okropnego napięcia. Chciałam też oczyścić swoją głowę. A jak wiadomo – do tego trzeba mieć jakąś przestrzeń. Mój mąż przyznał, że on też potrzebuje uporządkować sobie to, co naprawdę czuje i czego pragnie. On twierdzi, że nie chce rozwodu, tak jak ja czasem to w złości deklaruję. Jednak chętnie przystał na tę propozycję, by zrobić kilka kroków do tyłu.

Po dwóch tygodniach – czułam się świetnie

W końcu mogłam robić to, co chciałam. Upragniona wolność! – krzyczałam szczęśliwa. Nie miałam też żadnych, nawet najmniejszych kłopotów z dzieciakami. Z mężem ostatnio kłóciliśmy się o wszystko. Najbardziej zaś o to, jak wychowywać dzieci. On pozwala córkom w zasadzie na wszystko: mogą pod jego opieką chodzić nawet o godz. 1.00 w nocy spać, a potem nie koniecznie muszą iść do szkoły. Mogą też grać i siedzieć w internecie ile tylko pragną. Byle mu nie za bardzo zawracały głowę. Ja natomiast ustaliłam jasne zasady i w końcu w naszym domu zapanowała harmonia. Dziewczyny wiedza, że mogą dla rozrywki tylko godzinę siedzieć w internecie. Kiedy chcą dłużej, pytają mnie, czy mogą. Pomagają też chętniej przy zwykłych pracach domowych. Na lodówce wywiesiłyśmy grafik, kto i kiedy wychodzi z psem. Mam wrażenie, że nasza trójka odetchnęła głęboko, od kiedy pozbyłam się tego okropnego napięcia z naszego domu.

Miesiąc separacji – całkiem fajna stabilizacja

Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy aby jestem uczciwa w stosunku do mojego męża. Może nie powinnam przedłużać agonii naszego małżeństwa, tylko już dawno powiedzieć mu wprost: „Nie chcę cię. Życie z tobą to okropna męczarnia!” Bo tak naprawdę separacja to jest taki próbny rozwód. Dzieci zaczynają przemieszczać się między naszymi domami, a ja już widzę, że tak chyba jest lepiej, bo one spokojnie się do tego dostosowują. Odnoszę wrażenie, że w ten sposób zyskałam czas na dostosowanie się i domkniecie różnych emocji w sobie.

Sześć tygodni separacji – czy to jego podstęp?

Po raz pierwszy zadzwonił mąż i zaproponował, byśmy przynajmniej w niedzielę zjedli wspólny obiad. Zaprasza nas wszystkich do restauracji. Zaczęłam się więc zastanawiać, czy to nie jest jakiś jego podstęp? Czy on chce namówić mnie do powrotu? Będzie próbował przepraszać? Na nowo się jakoś układać? Wcześniej ustaliliśmy, że zadzwonimy do siebie tylko w sytuacji – jeśli dojdzie do jakiejś ważnej krytycznej sytuacji, dotyczącej jednego z naszych dzieci. Do tej porty – przez całe sześć tygodni – porozumiewaliśmy się tylko poprzez sporadyczne maile.

Fot. iStock / simarik

Osiem tygodni separacji – on też lubi oddzielnie

W końcu zgodziłam się i poszliśmy na ten obiad. Okazało się, że maż wcale nie chce wracać i że też ceni sobie spokój, co mnie kompletnie zdziwiło. Nie tego się spodziewałam! Zaproponował jednak, byśmy raz w tygodniu jedli wspólne obiady i przynajmniej raz w miesiącu umawiali się na dłuższą rozmowę telefoniczną, podczas której wymienimy się informacjami na temat dzieci, by ujednolicić opiekę. Powiedziałam mu, ze to wszystko brzmi bardzo sensownie, ale jednak chce na ten temat porozmawiać terapeutką, bo kompletnie sie takiego obrotu spraw nie spodziewałam. Wydaje mi się, że to jest zmienienie zasad, które ustaliliśmy na początku.

Dziewięć tygodni separacji – nie mogę spać

Ciągle rozmyślam: „Czy oby mój maż nie ma kogoś na boku?” Daliśmy sobie niby w tym temacie zielone światło. W końcu jest to separacja. Ale nigdy nie przypuszczałam, że on by się tak szybko zakręcił koło innej kobiety. Myślałam, że bardziej mu zależny na naszej rodzinie. Nie mogę spać. Przekręcam się z boku na bok. Chyba potrzebuję silniejszych proszków nasennych od psychiatry, bo sobie nie dam rady.

Dziesięć tygodni separacji – to ja chcę teraz porozmawiać

Dzwonie do męża i proponuję mu spotkanie w cztery oczy. Bez terapeutki. Teraz on twierdzi, że się się zastanowi. Po trzech dniach oddzwania i mówi, że chce, ale tylko kiedy obok będzie nasza pani psycholog. Kiedy to mówi, czuję jak łzy napływają mi do oczy. Czuję, że tracę grunt pod nogami. On już mnie nie nie kocha. Gdyby kochał, leciałby na to spotkanie w cztery oczy jak na skrzydłach.

Jedenaście tygodni separacji – chyba za nim tęsknię

Na spotkaniu u terapeutki pytam męża, czy z kimś się spotyka. Zaprzecza. Ale ja mu nie wierzę. Mówię, że chcę na nowo poukładać sobie z nim życie. On milczy. Nie spieszy mu się z odpowiedzią. Twierdzi, że teraz on potrzebuje czasu, bo dobrze i spokojnie mu jest, kiedy mieszkamy osobno. Chciałby natomiast częściej opiekować się dziećmi i pyta mnie, czy rozważyłabym opiekę pół na pół. Ale ja już tego nie słyszę. Zatyka mi gardło. Mnie hardej. Mnie silnej i gadającej wszystkim koleżankom od co najmniej roku, że go już nie kocham. A jednak jest odwrotnie. Chcę, by do mnie wrócił.


Związek

Małe, duże, asymetryczne – każde piersi zasługują na dobry stanik. Jak go wybrać?

Redakcja
Redakcja
7 lipca 2022
jak wybrać stanik
Fot. iStock/razyph
 

Nikomu nie trzeba powtarzać, jak ważne jest odpowiednie dopasowanie biustonosza. Już dawno doceniłyśmy istnienie brafiterek i wiemy, że wcale nie tak łatwo dobrać odpowiedni rozmiar biustonosza. Ale czy wiemy, jaki krój sprawdzi się najlepiej w naszej garderobie? Jak wybrać stanik, żeby dobrze nam służył?

Wbrew pozorom krój stanika, to nie tylko kwestia wyglądu, mody i dopasowania do  reszty garderoby. Okazuje się, że nie każdy model poradzi sobie z każdym typem piersi. Jak dobrać odpowiedni rodzaj stanika do małych, dużych czy szeroko rozstawionych piersi? Przeczytajcie!

Piersi mają swoje miejsce

Każda z nas jest święcie przekonana, że całkiem nieźle radzi sobie z zakupem i dopasowaniem tej części garderoby. Zdziwiłybyście się, jak wiele z nas nosi w rezultacie swoje piersi „na plecach” czy pod pachami. Mhm, dokładnie tak. Za luźny obwód, rozciągnięta, stara bielizna, za małe miski – podstawowe błędy, dzięki którym nasze piersi są dosłownie wszędzie – tylko nie tam gdzie powinny.

Dopasowanie rozmiaru to tylko wstęp do wybrania idealnego biustonosza, każdy z dostępnych modeli staników, nieco różni się budową, wielkością misek czy możliwościami podtrzymania biustu. Nie dla każdego nada się bardotka czy push-up. Będzie zaskoczone, jak można strzelić sobie w kolano, kiepsko dobranym biustonoszem.

Małe piersi

Dobry biustonosz dla małego biustu nie musi go sztucznie wypychać. Idealnie sprawdzi się stanik typu „plunge” – ma blisko osadzone fiszbiny i ładnie wyeksponuje nawet małe piersi, wypchnie je do przodu.

Typ „half cup” również sprawi, że piersi będą wyglądały na pełniejsze.

Słynne „push-upy” – uważajcie na nie, choć kuszą szybki powiększeniem piersi, ich noszenie na stałe jest wielkim błędem. Ciągłe wypychanie wkładkami może spowodować zdeformowanie ładnego biustu.  Wkładki, silikony i poduszki, mogą mocno spłaszczać biust.

Małe piersi pięknie wyglądają w stanikach typu „bralette” – naturalność bez fiszbin.

Duże piersi

Tu najlepiej sprawdzą się biustonosze typu „full cup” – czyli z pełną miską, która obejmuje całą pierś. Spokojnie dziś nie oznacza to wcale babcinych „namiotów”. Przy dużym biuście łatwo o ucieczkę piersi i tworzenie tzw. bułek. Stanik musi być dobrze dopasowany i nie może mieć za małej miski, pierś nie może się z niej wylewać!

Dobrze dopasowana balkonetka, również sprawdzi się u pań z obfitym biustem. Balkonetka to miseczka obejmująca 3/4 piersi. Pamiętajcie, że im mniej obejmuje stanik tym lepiej przyjrzyjcie się jego dopasowaniu, o wiele łatwiej o ucieczkę z balkonetki niż pełnej miski, trzeba sprawdzić w przymierzalni, czy piersi dobrze się układają.

Podobnie będzie w przypadku dobrze dopasowanego stanika „plunge” – nie jest zakazany jeśli utrzyma biust na swoim miejscu.

Szeroko rozstawione piersi

Wybieraj biustonosze z niżej zakończonymi fiszbinami, które zagarną biust spod pach w kierunku do środka. Sprawdzą się „plunge” i „push-upy”.

Blisko osadzone piersi

Jeśli twoje piersi są blisko osadzone, wybieraj biustonosze z dość zbliżonymi na mostu miskami. Stanik musi współgrać z twoim ciałem. Fiszbiny powinny być umiejscowione z przodu, żeby nie wbijały się w piersi

Pełne i okrągłe piersi

Są stworzone do balkonetek, pięknie prezentują się niepełnych miskach. Oczywiście takie idealne piersi ładnie wyglądają praktycznie we wszystkich biustonoszach. Ich posiadaczki  mogą sobie pozwolić na staniki bez fiszbin.

Asymetryczne piersi

Nie denerwuj się naprawdę sporo kobiet boryka się z asymetrią piersi w bardzo rożnym stopniu. Wybieraj biustonosze z usztywnioną miską i wyjmowanymi wkładkami. Pamiętaj stanik musisz dopasować do większej piersi i ewentualnie uzupełnić go dodatkową wkładką.

Fot. iStock

Fot. iStock

Na podstawie: poradnikzdrowie.plmybra.plstanikomania.plkobieta.pl


Związek

Poznaj markę Sinsay

Redakcja
Redakcja
7 lipca 2022

Prężnie rozwijająca się polska marka z odzieżą i akcesoriami dla kobiet, mężczyzn oraz dzieci wraz z działem beauty i dodatkami do domu w atrakcyjnych cenach? To musi być Sinsay! Poznaj ofertę marki i znajdź produkty dopasowane do Twoich potrzeb!

Krótko o historii wieloletniej tradycji 

Pierwszy salon Sinsay, należący do polskiej spółki LPP, otwarto w 2013 roku dla nastolatek z małym budżetem poszukujących własnego stylu. Marka poszerzała swój asortyment, dzięki czemu obecnie proponuje modne i atrakcyjne cenowo: odzież oraz akcesoria damskie, męskie i dziecięce, a także kosmetyki oraz wyposażenie domu.

Moda damska w atrakcyjnych cenach

W Sinsay każda kobieta znajdzie ubrania i dodatki dla siebie!  Wszystkie produkty można kupić w niewysokich cenach, co będzie ogromnym plusem dla osób, które nie chcą wydawać majątku na zakupy. W ofercie marki można znaleźć m.in. sukienki za jedyne 29,99 zł czy szorty już od 14,99 zł!. Jeansy damskie za 29,99 zł? W Sinsay to możliwe! Zobacz ofertę jeansów damskich na dedykowanej podstronie w oficjalnym sklepie marki: https://www.sinsay.com/pl/pl/kobieta/ubrania/jeansy Z pewnością znajdziesz tam swój ulubiony krój jeansów! Na Twoją uwagę zasługują także dodatki np. okulary przeciwsłoneczne, torebki, buty czy czapki! Ciekawą propozycją jest kolekcja GYM HARD dla kobiet uprawiających sport, seria przeznaczona dla kobiet w ciąży czy produkty na licencji z motywami pochodzącymi z filmów czy seriali. Różnorodny i uniwersalny charakter kolekcji oferowanych przez markę stanowi gwarancję, że praktycznie każdy klient sklepu znajdzie w nim coś dla siebie.

Ubrania i dodatki dla mężczyzn za mniej, niż myślisz!

Sinsay to nie tylko ubrania dla kobiet. Mężczyźni również znajdą tutaj wszystkie niezbędne elementy garderoby, w tym sportowe bluzy, spodnie, bieliznę i wiele, wiele więcej! W Sinsay również mężczyzna ubierze się od stóp do głów w świetnej cenie! Dlatego ceny odzieży męskiej, np. koszulek, zaczynają się już od 9,99 zł, a jeansy dostaniesz już od 39,99 zł. Co powiesz na czapkę za 9,99 zł? Nie musisz przecierać oczu ze zdziwienia — to prawda! Natomiast jeśli poszukujesz stroju i akcesoriów do ćwiczeń, zainteresuje Cię kolekcja SNSY PERFORMANCE.

Od pierwszych dni z Sinsay — zawsze w niskich cenach!

Ty pytasz o odzież dziecięcą, Sinsay odpowiada — szeroka oferta w korzystnych cenach! Dlatego kupisz tutaj m.in. wielopak legginsów dla niemowląt za 12,99 zł oraz półśpiochy w cenie od 15,99 zł. Natomiast dla starszych dzieci sklep oferuje np. koszulki od 15,99 zł, spódniczki po 25,99 zł, a nawet plecaki za 29,99 zł. Zdecydowanie jest w czym wybierać! W Sinsay znajdziesz ubrania i akcesoria dla niemowląt oraz starszych dzieci w niezmiennie korzystnych cenach!

Dla Twojego wnętrza w niskiej cenie!

Duszy każdemu wnętrzu nadają dekoracje do domu, dlatego Sinsay przygotował dla Ciebie wyposażenie do sypialni, salonu, kuchni, jadalni, łazienki oraz pokoju dziecka. Co powiesz np. na komplet bawełnianej pościeli za 49,99 zł, ręczniki od 5,99 zł lub dywanik po 15,99 zł, który doda Twojej łazience przytulnego wyglądu? Z Sinsay udekorujesz swój dom niedużym kosztem!

Szukasz niedrogich kosmetyków? Odwiedź Sinsay!

W sklepie znajdziesz szeroką ofertę produktów do makijażu i pielęgnacji m.in. lakier hybrydowy tylko za 9,99 zł oraz balsam do ciała za 15,99 zł. Szukasz czegoś na prezent? Postaw na własnoręcznie skomponowany zestaw np. z lusterka po 9,99 zł, szczotki do włosów w cenie od 17,99 zł. Z tak bogatym asortymentem możesz puścić wodze fantazji!

Zapraszamy do odwiedzin sklepu internetowego marki Sinsay: https://www.sinsay.com/pl/pl/ 


Zobacz także

Dlaczego on nigdy nie przeprasza? Wcale nie musi robić tego złośliwie

Nie kochasz jego, tylko swoje wyobrażenie o nim, ocknij się wreszcie

Po czym poznasz, że jesteś silna? Słaby mężczyzna ma przy tobie tylko dwie możliwości: stać się silnym, albo odejść

Po czym poznasz, że jesteś silna? Słaby mężczyzna ma przy tobie tylko dwie możliwości: stać się silnym, albo odejść