Seks Związek

Kiepski seks? Nigdy więcej! Krótki poradnik dla kobiet wyzwolonych

Seksualnie
Seksualnie
25 kwietnia 2018
Fot. iStock/proud_natalia
Następny

Wszyscy wiemy, że życie jest jedno i warto przejść przez nie tak, żeby na starość być zadowolonym i mieć co wspominać. My natomiast często żyjemy w toksycznych relacjach, które ściągają nas w dół, pracuje za nędzne grosze, bo boimy się postawić na swoim i uprawiamy kiepski seks, bo nie potrafimy wyartykułować, czego nam potrzeba. Z tych trzech rzeczy ostatnią naprawdę najłatwiej zmienić. A może jak to się uda, to i dwie pozostałe sprawy da się jakoś ogarnąć? 

Umówmy się więc – od dziś koniec z kiepskim seksem! Koniec! Zbyt często akceptujemy to, co dostajemy, zamiast wyciągnąć ręce po swoje marzenia. Ale, ale! Chcesz, żeby on robił to, czego pragniesz? Najpierw sama musisz wiedzieć, co to jest. To nasz podstawowy błąd – oczekujemy, że on wpadnie na jakiś genialny pomysł lub wprowadzi innowację, którą zobaczył na pornosie. Dość! Jeśli wiesz, co doprowadza cię do orgazmu, będziesz potrafiła pokazać to partnerowi. Jeśli znasz swoje ciało, co lubi, a czego nie, możesz mieć rewelacyjny seks.

Oto krótki poradnik dla kobiet wyzwolonych, które nie mają już chęci bezmyślnie rozkładać nóg i nie oczekują, że „facet się domyśli”:

Stymuluj swój mózg

Mózg jest naszym najpotężniejszym narządem płciowym oprócz łechtaczki. Intymność, seks i orgazm – wszystko zaczyna się od pożądania. Jeśli nie masz ochoty, nie będziesz w stanie osiągnąć orgazmu. Tak że zanim jeszcze cokolwiek się zadzieje, musisz pochylić się nad swoim mózgiem i sprawić, by pojawiła się chemia, podniecenie, żądza.

Masturbuj się

To idealny sposób, by poznać swoje własne ciało i jego potrzeby. W żaden inny  sposób nie uda ci się tego zrobić. Próbuj, kombinuj, eksperymentuj. Sięgaj po zabawki, oglądaj filmy pornograficzne, zmieniaj techniki, odrzuć wstyd. Nie ma nic złego w tym, że sama zaspokajasz swoje potrzeby. Jako kobieta wyzwolona masz do tego pełne prawo. Szczególnie, gdy potrafisz zrobić sobie dobrze.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Seks Związek

7 kompleksów, które lepiej zostawić za drzwiami sypialni

Seksualnie
Seksualnie
26 kwietnia 2018
Fot. iStock/eclipse_images
Następny

Gdybym teraz zaczęła wymieniać wszystkie swoje kompleksy, czytanie tego tekstu mogłoby ci zająć godzinę. Nie ma się co oszukiwać – wszystkie mamy sobie coś do zarzucenia. Jesteśmy niezadowolone ze swojej wagi, cellulitu, wyglądu piersi, zahamowań i lęków. Świadomość, że mamy z czymś problem wiele ułatwia – gdy da się wskazać wroga, łatwiej z nim walczyć lub pogodzić się z jego obecnością i żyć dalej. Gorzej, gdy coś nas nieustannie blokuje i wpędza w zły nastrój.

KOmpleksy mają ogromny wpływ na nasze życie. Mogą spowodować, że nie dostaniesz upragnionej pracy, że facet do którego wzdychasz nie zwróci na ciebie uwagi oraz że będziesz miała kiepski seks. Wszystkie przecież znamy te męski żarty z naszego gaszenia światła w sypialni.

Wkurzamy się na facetów, że nie robią w łóżku tego, czego pragniemy, a często to my same sabotujemy nasze życie seksualne. Właśnie przez te wszystkie blokady i wewnętrzne lęki.

Tak, wstyd i niepewność potrafią schrzanić seks. Oto kilka kompleksów, które należy zostawić przed drzwiami sypialni.

Wygląd twojego ciała

Jest wielce prawdopodobne, że on nie dostrzega tych wszystkich mankamentów, które tobie spędzają sen z powiek. A nawet jeśli, to najwyraźniej kompletnie mu nie przeszkadzają. Gdyby było inaczej, nie poszedłby z tobą do łóżka. Nie całowałby i nie pieścił twojego ciała. Przypadek? Przestań myśleć o tym, jak wyglądasz i czego w sobie nie lubisz. To na pewno nie ułatwi ci osiągnięcia orgazmu.

Czas, jakiego potrzebujesz do osiągnięcia orgazmu

Niektóre z nas dochodzą szybciej, inne wolniej. Wiele zależy od indywidualnych predyspozycji i wrażliwości, ale także od umiejętności partnera, stresu czy przyjmowanych leków. Jeśli potrzebujesz dużo czasu, by dojść i wstydzisz się, czas zrozumieć, że nie ma w tym nic złego. Skup się na przyjemności, której doświadczasz, zamiast odliczać minuty i drżeć z niepokoju. Może być tak, że nie dojdziesz w ogóle i też nie ma w tym nic złego.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Seks Związek

7 erotycznych sekretów naszych panów, o których nie chcą nam mówić

Seksualnie
Seksualnie
24 kwietnia 2018
Fot. iStock/nd3000
Następny

Wiecie, jak to jest – wszyscy mamy coś za uszami. Niby mówi się, jak ważna w związku jest komunikacja, a jednak każdy z nas ma pewne sekrety. Są one mniej lub bardziej wstydliwe. Ukrywamy coś, bo boimy się wyśmiania, czasem nie chcemy sprawić przykrości partnerowi. My, kobiety udajemy orgazmy i fantazjujemy w łóżku o innych facetach – o celebrytach i gwiazdach, a nawet byłych partnerach i drugich połówkach naszych koleżanek. Oglądamy pornosy, choć same ganimy za to mężczyzn. 

Nie ma się co dziwić, że faceci też mają swoje sekreciki. Co ciekawe, o wiele chętniej opowiadają o nich obcym kobietom niż własnym partnerkom. Zapytałam kilku znajomych, o czym oni wolą nie mówić. Oczywiście gwarantowałam anonimowość. I języki jakoś tak się nagle rozwiązały…

Jeden z panów powiedział mi, że czasem traktuje seks jak trening. Gdy nie chce mu się lub z różnych powodów nie mógł iść na siłownię, urządza swojej partnerce istny maraton seksualny. Ona na ogół jest zadowolona, bo niewiele musi się wysilać. On natomiast unosi, podnosi, trzyma, bzyka – full opcja. Ciekawe, czy bidulce przeszło przez głowę, że te jego wygibasy mają nieco inny cel niż tylko doprowadzenie jej do rozkoszy?

Smutny sekret nr 2 – w czasie seksu oralnego fantazjują, żeby szybciej poszło. Cóż, nie zawsze robimy to tak dobrze jak by sobie tego życzyli. Ci, którzy mają w sobie więcej taktu, nie mówią o tym partnerce, tylko jeszcze komplementują. Trochę jak z naszymi udawanymi orgazmami, prawda? Przykre.

Żeby podkręcić atmosferę i dodać sobie animuszu, zdarza im się mówić do siebie jeszcze przed seksem. Czasem też w myślach mówią coś do siebie o wielkim penisie i super ogierze. Cóż, nie słyszą tego od nas, to sami muszą sobie dopowiedzieć.

Nie chcą też przyznać, że większość pozycji seksualnych, które proponują, widzieli na jakimś pornosie. W trakcie nie mówią, że ledwo dają radę, bo nie sądzili, że to taki trudne (prędkość, wygięcie ciała, kąt penetracji). Starają się po prostu stanąć na wysokości zadania.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie