Seks

6 powodów, dla których powinniśmy uprawiać seks na co dzień

Redakcja
Redakcja
15 lipca 2017
Fot. iStock/vgajic
 

Piątkowy wieczór to chyba idealna okazja, żeby trochę zaszaleć. I to niekoniecznie wychodząc z domu. Gdybyście akurat potrzebowały jeszcze jednego powodu na to, by zakończyć dzisiejszy dzień w nieco bardziej przyjemny sposób, pozwólcie, że dodamy… jeszcze sześć.

Oto 6 zdrowotnych powodów, dla których powinniśmy uprawiać seks regularnie:

1. Wzmocnisz układ odpornościowy

Uprawiany regularnie seks pobudza nasz organizm do produkcji immunoglobuliny A – przeciwciała, które odgrywa kluczową rolę w funkcjonowaniu naszego układu odpornościowego.

To oznacza, że w okresie zwiększonej zachorowalności na grypę, mamy większe szanse oprzeć się chorobie. A to wszystko dzięki „zwykłej” przyjemności!

2. Poprawisz zdrowie emocjonalne

Seks z natury jest czymś bardzo intymnym, dlatego nie musisz tego robić ze swoją drugą połówką, by poczuć się z kimś emocjonalnie związana.

Miłość często wyrasta z seksu, ale nie jest warunkiem koniecznym do tego,by móc dzielić się bliskością z drugą osobą. Podczas zbliżenia nasz mózg zasypywany jest lawiną hormonalnego szczęścia, skłaniając nas do postrzegania rzeczywistości w bardziej pozytywny sposób.

3. Nauczysz się osiągać wielokrotny orgazm

Choć większości z nas wydawać by się mogło, że wielokrotnego orgazmu doświadczają jedynie kobiety, okazuje się, że mężczyźni także mogą się tego nauczyć.

Z raportu Instytutu Kinsey w Stanach Zjednoczonych, wynika, że około 20 proc. mężczyzn i 14 proc. kobiet posiada zdolność do przeżywania orgazmu więcej niż raz, podczas jednego stosunku. Czy należysz do tej szczęśliwej 14-tki?

4. To dobry trening dla ciała

Regularny trening jest prawdopodobnie najlepszym sposobem na poprawę kondycji naszego ciała i zdrowia. Podczas, gdy ciężko jest nam odnaleźć w sobie motywację, by wybrać się na siłownię, ochota na seks zazwyczaj przychodzi naturalnie.

Uprawianie seksu podnosi naszą wytrzymałość sercowo-naczyniową i ćwiczy różne partie mięśni (mięśnie brzucha, pleców, nóg i bioder). Dorzuć jeszcze kilka dodatkowych ćwiczeń i wzmocnij swoją kondycję, uprawiając seks regularnie.

P.S. „Wiem, że potrafisz!” 🙂

5. Praktyka czyni mistrza

Być może nie uwierzysz, że może być jeszcze lepiej – ale może! Zawsze może. Każda czynność powtarzana regularnie przybliża nas do perfekcji. Tak samo jest z seksem. Bez względu na to, jakie konkretne korzyści chcielibyście osiągnąć, dwójce osób, codziennie pracującej nad jednym zadaniem, zazwyczaj udaje się osiągnąć cel.

6. Pozwala ci zachować młodość

Po przebadaniu ponad trzech tysięcy osób, dr David Weeks odkrył, że regularne zbliżenia pomagają nam zachować młodość.

Seks stymuluje bowiem produkcje odpowiedzialnych za to substancji. Częste zbliżenia miłosne były podawane, jako drugi najważniejszy czynnik, pod względem zachowania młodości, zaraz po aktywności fizycznej i psychicznej.

Nie zapominajmy jednak o tym najważniejszym.


źródło: higherperspectives.com


Seks

„Pozwoliłaś mi odejść, przez kilka miesięcy żyłem z tamtą kobietą. Żałowałem już chwilę potem, jak zamknąłem za sobą drzwi naszego mieszkania”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lipca 2017
Fot. iStock/kieferpix
 

Siedem lat temu, w małym, drewnianym kościele w górach (bo ty kochasz góry), przysięgałem ci wierność. O czym wtedy myślałem? Że to proste, przecież tak bardzo cię kocham. Sześć lat później „kochałem” już kogoś innego, a nasza przysięga uwierała mnie tak mocno, tak bardzo zapragnąłem wolności, że chciałem, żebyś zniknęła z mojego życia. Żałowałem, że cię mam. Wyobrażałem sobie, że to ty mnie zdradzasz, że już mnie nie kochasz, że okazałaś się kimś innym niż jesteś. Zarzuciłbym ci wszystko, byle tylko móc odejść, by z czystym sumieniem zacząć „coś nowego”. Z nią.

Ale nie, twoje uczucia, jak na złość, pozostały takie same. Niezmiennie kochałaś mnie tak samo, a może nawet jeszcze mocniej. Niezmiennie zarzucałaś mi na szyję ręce wracając z pracy i całowałaś w czoło, trochę po matczynemu, trochę jak mała rozbójniczka, ciekawa efektu. Jak to możliwe, że kiedykolwiek przestałem tego chcieć? Jak to możliwe, że zapragnąłem kogoś innego?

Zauważyłaś coś? Na pewno. Ale nic nie zrozumiałaś. Słyszałem raz twoją rozmowę z przyjaciółką: „Martwię się o niego, jest taki spięty, nerwowy – ta nowa praca to musi być dla niego olbrzymie obciążenie” … Zakląłem w myślach. Naprawdę musisz być taka troskliwa? I taka naiwna? Musisz być takim cholernym ideałem? Gdybyś chociaż raz, jeden jedyny raz dała mi powód, nawet najdrobniejszy…

Albo, gdybyś chociaż zaczęła mnie podejrzewać, szpiegować, sprawdzać telefon, robić awantury za późne powroty, za to, że zapomniałem o rocznicy (nie zapomniałem, specjalnie spóźniłem się z życzeniami i kwiatami), za to, że cię nie zauważam, że mnie nie interesujesz. Nie. Ty czekałaś, trwałaś, tuż obok. Martwiłaś się i czytałaś tylko w Internecie o depresji. Robiłaś ciepłą herbatę z cytryną i sokiem z malin. I podsuwałaś mi witaminy. Nienawidziłem cię.

Tamtego dnia też nic nie podejrzewałaś, obejmując mnie mocno, ufnie, jak zwykle. Odsunąłem cię, zapaliłem papierosa. Bez jednego słowa, w kompletnej ciszy. Jak kocica zwinęłaś się w kłębek na twojej ulubionej kanapie. Pewnie pomyślałaś, że mam ciężki dzień. Kolejny. Jak to możliwe, że byłaś aż tak wyrozumiała?…

„Nie rób scen” – rzuciłem prosto z mostu, a ty zdziwiona szeroko otworzyłaś oczy. Wiedziałem, doskonale wiedziałem, że nawet nie podejrzewałaś co właściwie chcę ci powiedzieć. „Już cię nie kocham. Musimy się rozwieść. Chcę być z kimś innym”.  Znowu cisza. Myślałem, że gdy tylko to powiem, zaczniesz krzyczeć, płakać, zadawać pytania. A ty tylko leżałaś na tej kanapie i patrzyłaś na mnie, intensywnie, długo, próbując pojąć, co właściwie się wydarzyło. Odwróciłem wzrok. Byłem tak bardzo pewny, że tego chcę. Musiałem zakończyć to wszystko jednym cięciem. Żadnych „chodźmy na terapię”, ani „błagam cię, spróbujmy uratować ten związek”. Nie powiedziałaś nic.

Tego, co zobaczyłem w twoich oczach, kiedy się do ciebie ponownie odwróciłem, nie zapomnę do końca życia. Zaskoczenie, ból, łzy i najgorsze – niedowierzanie. Tak silna była twoja wiara we mnie. Tak mocno mi zaufałaś. Zabrałem ci tę ufność w kilka sekund. Wstałaś. Pomyślałem, że za chwilę upadniesz, albo że wybuchniesz – złością, agresją, nienawiścią. Że zadasz mi teraz setki pytań – o nią. Nic takiego się nie wydarzyło.

Wstałaś, po cichu poszłaś do sypialni, spod łóżka wyjęłaś moją walizkę. „Proszę, spakuj się teraz, kiedy mnie nie będzie” – wyszeptałaś, włożyłaś trampki na nogi i wyszłaś. Zaniemówiłem. Inaczej to miało wyglądać, inaczej miałaś się zachować. Miałaś usłyszeć ode mnie, że nie zmienię zdania, że to koniec, że rozmowy nic nie dadzą. Nie dałaś mi szansy, żebym był jeszcze bardziej okrutny. Cała Ty.

Pozwoliłaś mi odejść. Przez kilka miesięcy żyłem z tamtą kobietą. Każde kolejne były coraz trudniejsze, bo okazywało się, że to tylko chwilowe zauroczenie, przyciąganie czysto fizyczne, które skończyło się zanim zdążyliśmy się lepiej poznać. To szaleństwo nie było warte ani jednej Twojej łzy. Nie umiem powiedzieć Ci jak bardzo żałuję. Żałowałem już chwilę potem, jak zamknąłem za sobą drzwi naszego mieszkania.

W przeddzień kolejnej rocznicy naszego ślubu zaczynam rozumieć swój błąd i to, jak bardzo cię skrzywdziłem. To o całe dwanaście miesięcy za późno. Nie śmiałbym prosić cię o drugą szansę. Wiem, że tego nie chcesz. Zbyt wiele kosztowała cię ta moja zdrada i sposób, w jaki odszedłem.

Wiem, że znowu się uśmiechasz, że zdarza ci się spotykać z tamtym dawnym znajomym ze studiów, na kawę i spacer. Nie mam prawa być zazdrosnym. Sam się go pozbawiłem. Za tydzień spotkamy się w sądzie i jeśli wszystko pójdzie po twojej myśli, znów staniemy się dwojgiem wolnych osób.


Seks

11 oznak, że twój związek bardziej cię dołuje, niż motywuje i przynosi radość

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 lipca 2017
Fot. iStock/mammuth

Zbliża się nowy rok, a z nim pora na odrobinę pozytywnych zmian w naszym życiu. Może i w miłości nadszedł moment na nowe? Jeśli czujesz, że twój związek bardziej cię dołuje niż przynosi ci radości i motywuje do stawania się kimś lepszym, nie unikniesz trudnych decyzji. Trzeba będzie solidnie popracować nad relacją, na której wam obojgu zależy, albo definitywnie zakończyć taką, która i tak zmierza ku końcowi. Choć tak naprawdę nikt nie może doprowadzić cię do depresji, czasem warunki, okoliczności i ograniczenia, które występują w twoim związku przyczyniają się do negatywnego napięcia i złych emocji – skutkują twoim złym samopoczuciem.

Mając świadomość, że to właśnie twój związek wpływa na ciebie przygnębiająco, możesz łatwiej dokonać wyboru, albo zacząć działać w kierunku pozytywnych zmian.

11 oznak, że twój związek cię dołuje

1. Czujesz, że nie masz tu „nic do powiedzenia”

Brak realnego wpływu na to, co dzieje się w twoim związku jest jasnym znakiem, że jeden z partnerów dąży do przejęcia pełnej kontroli nad wasz relacją. Każde z was powinno mieć równe prawo głosu w kwestii podziału obowiązków, w podejmowaniu decyzji dotyczących waszej przyszłości, finansów, dzieci i innych, ważnych aspektów waszego związku.

2. Ciągle boisz się jak zareaguje twój partner

Jego złość, gniew, silne emocje mogą sprawić, że coraz bardziej się wycofujesz w tej relacji, a czasem także izolujesz się od innych, wybierasz samotność (a to może już być oznaka depresji). Unikanie komunikacji z partnerem nie naprawi tej sytuacji, ale sprawi, że będziesz się czuć jeszcze gorzej.

3. Jesteś zależna od twojego partnera

Naukowcy zbadali wpływ relacji na skłonności do depresji. Ujawniono 8 negatywnych czynników, przyczyniających się do częstych stanów depresyjnych. Są to:

  • przemoc emocjonalna
  • romans i problemy dotyczące sfery seksualnej
  • problemy z komunikacją w związku
  • osamotnienie
  • brak energii / motywacji
  • zależność od relacji/partnera
  • brak zrozumienia
  • niepewność co do naszch/uczuć

4. Odczuwasz ten związek jako ciężar

Jeśli twoja relacja jest dla ciebie ciężarem, który sprawia, że trudno ci głębiej odetchnąć, zapewne towarzyszy ci także uczucie „utkwienia w martwym punkcie”. Trzeba wielkiej odwagi i siły wewnętrznej by się zmobilizować i zacząć rozwiązywać wspólne problemy, albo pójść dalej, swoją, osobną, drogą.

5. Nie czujesz wparcia bliskich, bo twój kontakt z nimi jest ograniczony

Może tu chodzić o przyjaciół, o rodzinę. Czujesz, że twój partner nie chce, żebyś się z nimi widywała, choć te spotkania są bardzo ważne dla twojego zdrowia psychicznego. Nie wolno dopuścić do takiej sytuacji w związku, kiedy jedna ze stron używa szantażu emocjonalnego, by wymusić na drugiej ograniczenie kontaktu z innymi, bliskimi osobami.

6. Chciałabyś coś naprawić, ale nie masz na to siły, ani energii

Chciałabyś być bardziej szczęśliwa, pragniesz pozytywnych relacji z partnerem, ale czujesz, że potrzebna do tego energia jest poza twoim zasięgiem. Depresja często może prowadzić do braku energii fizycznej, który sprawia, że jesteś w stanie działać.

7. Wnosisz do tej relacji o wiele więcej niż twój partner

Być może chodzi tu o obowiązki domowe, albo fakt, że to ty zapewniasz płynność wspólnemu budżetowi. Czujesz, że wszystko to funkcjonuje tylko dzięki tobie, to bardzo frustrujące i krzywdzące.

8. Nie pamiętasz kiedy ostatni raz się razem śmialiście

Jeśli doświadczasz radości i pozytywnych emocji w swoim związku, nie będzie czasu ani powodów by się dołować. Szczęście widać nawet w twoich uśmiechach. Jeśli brak tych kluczowych, pozytywnych momentów, łatwiej o stany depresyjne. Nie można być w związku wiecznym smutasem!

9. Nie możesz przestać martwić się o przyszłość waszej relacji

Kiedy czujesz, że nie czeka was już nic dobrego, boisz się, doszukujesz różnych zagrożeń, albo już wiesz, że ten związek zmierza ku końcowi, możesz mieć także poczucie osobistej porażki. Stres, zmartwienie, niepokój – wszystko to dołuje cię niemiłosiernie i odbiera radość życia.

10. Twój partner nie słucha

Dobra komunikacja między parterami jest podstawą udanej relacji. Jeśli czujesz, że on cię nie słucha, możesz zacząć się wycofywać, izolować, mieć poczucie osamotnienia, niezrozumienia i tak zwanej „beznadziei”.

11. Szukasz „kogoś z zewnątrz” do rozmowy, bliższego kontaktu

Poczucie, że o problemach w twoim związku łatwiej porozmawiać z kimś „z zewnątrz” niż z własny partnerem jest bardzo przygnębiające. Przecież to właśnie z tą najbliższą osobą powinnaś móc dzielić się wszystkim.

Nie zapominajmy, że wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej z naszego punktu widzenia, a inaczej, gdy uda nam się zmienić nieco perspektywę i spojrzeć na nasz związek z „tej drugiej strony”. Pora zadziałać.


Źródło: powerofpositivity.com


Zobacz także

Chcesz wcielić się w dominę? 5 skutecznych sposobów, by ten seks został mu w pamięci

Kilka powodów, dla których faceci nie chcą uprawiać seksu, gdy pojawi się dziecko

Kilka powodów, dla których faceci nie chcą uprawiać seksu, gdy pojawi się dziecko

„Co z tymi facetami?! Ranią albo wymagają opieki jak dzieci”. Singielka o tym, dlaczego wybiera życie w pojedynkę