Psychologia Seks Związek

365 dni bez seksu. Kto da więcej?

Kobieta na standby'u
Kobieta na standby'u
29 września 2015
Związek to nie tylko seks
Fot. iStock
 

Kiedyś zastanawiałam się co to za beznadziejna tradycja, żeby na wieczór panieński sprezentować pannie młodej wibrator?! Dziewczyna właśnie wychodzi za mąż, będzie miała faceta z gwarancją wieczystą, na cholerę jej silikonowa pałka, hello?!?

Tak, ale to było kiedyś. Dzisiaj powiedziałabym: kobieto, bierz i się  nie zastanawiaj! Niestety bardzo wiele może się zmienić po ślubie… i nie dlatego, że ją ciągle boli głowa.

Pewnie rozbawił was nieco początek. Bo przecież facet stroniący od seksu, to abstrakcja, żart. Bardzo smutny żart. Zupełnie jak 365 dni bez seksu… albo dłużej. Byłam tam. Wciąż tam wracam. Poza tym związek, to nie tylko seks… mhm…

Jak to jest (żyć bez seksu)?

Nie jest. To nie wyznania zbolałej nimfonaki na odwyku. To zabija. Powoli, nie wiadomo kiedy. Tylko dlatego, że w całej swojej dziewczęcej wyrozumiałości wciąż szukamy powodu, przyczyny. Na wszystko mamy gotowe wyjaśnienie. Przecież związek to nie tylko seks – dudni w głowie po kolejnej przepłakanej nocy. Przecież ja – kobieta cudowna, kochająca i romantyczna – nie mogę się tak fiksować tylko na cielesności – jak jakaś k**wa!. To prostackie, zwierzęce, jestem ponadto….

Jeśli tak myślisz, to… chyba już nie ma dla was ratunku. Oburzona? Niepotrzebnie, też kiedyś tak myślałam, zanim sama przekonałam się, że…:

  • Brak bliskości – tej w łóżku – zjada stopniowo każda formę czułości. Dyskretnie. Tak, żebyś od razu nie zauważyła. Aż stajesz się smutkiem. Niedowierzaniem. Bo sama nie możesz uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. I  że w tym uczestniczysz.
  • Brak seksu, to pogrzeb twojej kobiecości, choćbyś była kobietą, za która oglądają się wszyscy na ulicy.Jak masz się czuć piękna, gdy najbliższa ci osoba nie ma na ciebie ochoty? Przecież to ewidentnie twoja wina – myślisz – gdzieżby ci (dobrej kobiecie), przyszło do głowy obwiniać tego wymarzonego, na którego tak długo czekałaś. Na pewno z tobą musi być coś nie tak.
  • On wcale nie jest jak inni faceci. A może “inni” nie są tacy, jak my sobie wyobrażamy. jedno jest pewne, on nie chce rozwiązywać problemu, bo jest przekonany, że go nie ma. To logiczne. Przecież to on nie potrzebuje seksu, więc w niczym mu to nie przeszkadza. A Ty… jesteś coraz bardziej samotna, ale nadal wszystko sobie świetnie tłumaczysz. Bo przecież seks to nie wszystko, a on na pewno potrzebuje czasu, żeby się otworzyć.
  • Tak bardzo boję się odtrącenia, że nie chcę już nawet próbować.
  • To zniszczyło wszystko co nas łączyło. Czy to znaczy, że byliśmy zbyt słabi, żeby to przetrwać? Nie. Byłam zbyt mądra (a może głupia?), by udawać, że wszystko jest w porządku. Niestety trochę za późno.
  • Że choć bardzo bym chciała, nie potrafię już tylko cieszyć się dawaniem prezentów. Nie jestem szczęśliwa. Nie przetrwam ani sekundy dłużej udając, że nie muszę żyć naprawdę.
  • Ja też potrzebuję, pragnę, czuję i cierpię. A wszystko to z ukochanym u mojego boku. To nie uszlachetnia.
  • Zmieniam się w zło. Sama zaczynam niszczyć i ranić, choć tym gardzę. Nie daję rady.

To zaskakujące ile możemy się o sobie dowiedzieć. Ile możemy się dowiedzieć o nim. Jak bardzo możemy się sobą wzajemnie rozczarować.

Czego dowiedziałam się o sobie?

Że nie chcę już być twarda, choć całe życie innym udowadniałam, że tak jest. Ale nie potrafię nie być, a może nie mogę. Że nie chcę już się starać o lepsze, to marzenia graniczące  z obłędem. Już nie wierzę w to lepsze. Będzie ciut lepiej, potem wróci stare, znane i cholernie niesprawiedliwe.

Myślałam, że będę walczyć zawsze, bo miłość jest warta każdego poświęcenia. Nadal uważam, że miłość jest warta bardzo wiele, ale wiem, że nawet ja mogę nie dać rady. Że miłość może przestać być miłością. Że można się poddać. A to wcale nie znaczy odejść, a przestać walczyć, zobojętnieć. Może to jeszcze gorzej?

To nie kwestia godności, wierzcie mi, tę czasem lepiej sobie włożyć w buty.

Nie wiem, nie potrafię… jestem zamrożona. W łóżku i w salonie. Nie wiem czy chce trwać, gdy nie widzę sensu, nie wiem czy nie popełniam błędu mając lub nie mając nadziei. Wiem tylko, że stoję tam, gdzie być nie chcę i nie powinnam. Z różnych powodów, choć zaczęło się przecież TYLKO od seksu.

Można odejść lub uciec i zacząć od nowa, ale to trudne – bo wtedy, trzeba będzie przyznać (przed sobą), że nie tylko o łóżko tutaj chodzi.

Stwierdzenie: związek, to nie tylko seks – jest tak samo prawdziwe, jak to, że nie ma prawdziwego związku między mężczyzną a kobietą bez seksu. To tylko kwestia czasu. Bo w życiu już tak jest, że poznajemy prawdziwą wartość i smak, tylko wtedy, gdy już coś stracimy.

Związek to nie tylko seks? Serio?

Fot. iStock

Psychologia Seks Związek

Nie mogę wrócić do twojego świata, mogę go odwiedzić tylko na chwilę, a ty… a ty jeszcze długo nie będziesz potrafił należeć do mojego

Kobieta na standby'u
Kobieta na standby'u
28 marca 2016
Nie mogę wrócić do twojego świata, mogę go odwiedzić tylko na chwilę, a ty… a ty jeszcze długo nie będziesz potrafił należeć do mojego
Fot. iStock / Casarsa
 

Stoimy w przedpokoju, przygnieceni jakąś magiczną chemią do ściany. Zawieszeni w tym pierwszym i ostatnim pocałunku… Jestem sztywna jak struna, sparaliżowana wyborem, którego muszę dokonać, ale wiem, że już nigdy nie będę mogła wrócić do twojego świata…

Budzę się do życia

Nie chce się obudzić z tego snu, z którego tak skutecznie wyrywają mnie dzieci. To powrót ze świata lekkiego, przesyconego jego trochę cierpkim zapachem. Powrót do stygnących tostów i uciekającego autobusu. Świata pędzącego samotnie od szóstej do dziewiętnastej, zawsze tak podobnego, do tego z wczoraj. Bezpiecznego i do złudzenia przypominającego pułapkę.

Smaruję kromkę masłem, leniwie przypominając sobie na czym skończył się mój sen. Zawsze kończy się dobrze, zanim jeszcze wyjdę, ucieknę. Otrząsam się, bo przecież tak bardzo nie lubię uciekać. Para z czajnika maluje na szybie tło dla spadającego równie leniwie deszczu.

Ktoś powiedział, że gdyby życie było proste, znudzilibyśmy się nim przed dorosłością. Może. Staram się tego nie analizować, czasy, gdy mogłam kochać do szaleństwa, już dawno minęły, trochę szkoda – myślę i podaję dzieciom śniadanie…

Już wiem, ale ten zapach jest silniejszy

Zaczęło się niewinnie, jak wiele takich historii. Niewinny flirt przy firmowym ekspresie do kawy, potem dłuższe rozmowy, spacery, jedna kawa. I ten dreszcz na plecach w jego obecności. Oboje wiedzieliśmy, jak to się kiedyś skończy – tyle, że każde z nas wtedy wyobrażało sobie finał z tanich erotyków, tak jest przecież znacznie prościej i przyjemniej. Pomarzyć, odciąć się od wszystkiego co wokół, chcieć i móc. Jakby te dwa słowa nigdy się nie wykluczały. Nic innego nie istniało oprócz teraz.

Pamiętam to dobrze, ty jeszcze nie poznałeś innego świata. Pamiętam ten czas, kiedy „pragnę” nie miało ograniczeń, gdy czas należał tylko do mnie, zobowiązanie, było tylko złożoną obietnicą, słowem, a muszę – tego nie było, było tylko „nic nie muszę, tylko chcę”. Patrzę wtedy na ciebie zafascynowana twoją wolnością, w ekstazie – jak ktoś, kto po wielu latach wychodzi z ciemnego pokoju, oślepiona tobą. Przeniknięta twoim spojrzeniem, z drżącymi dłońmi. Śmieję się, tak jak dawno już się nie śmiałam i chociaż wiem, że będę musiała przed tym wkrótce uciec, nie mam dość siły. Chcę ci ulec, urwać ile się da z tej chwili, zagarnąć bez wstydu tylko dla siebie. Spotykamy się tak przez chwilę i podsycamy to drżenie. Tylko ty nie musisz z tego świata nigdzie wracać, możesz trwać w nim, gdy zasypiasz i gdy się budzisz.

Ja wracam do niego tak często – a jednak zbyt rzadko. Gdy mam czas dla siebie pod prysznicem, mieszając zupę i jadąc tramwajem. Nawet dzieci widzą, że jestem jakaś bardziej uśmiechnięta.

Nasze światy bezlitośnie się mijają, spotykając tylko na ułamek sekundy, gdy ich orbity się krzyżują. Mój obraca się powoli i pewnie, twój pędzi, skacze, zmienia się, gdy tego zapragniesz. Kobieta z bagażem, z ratą kredytu, dwójką dzieci i abonamentem rodzinnym na basenie.  A przecież tak wiele nas łączyło. Tyle się wydawało.  Jaki los bywa okrutny, że tak bardzo nam nie po drodze.

Kiedy ja wrzucam do koszyka płatki, pieluchy i piwo bezalkoholowe, ty zakładasz swój elegancki płaszcz i wychodzisz na spontaniczny spacer, wino z przyjaciółmi, pobiegać. Może jeszcze nie wiesz, gdzie chcesz na końcu dojść, ale idziesz tam, gdzie chcesz. Nie rozumiesz mojego świata, nie rozumiesz jeszcze wagi niektórych zobowiązań – nie chcę byś ich ze mną kosztował. Ten smak jeszcze nie jest dla ciebie, długo nie będzie.

„Seks story”

Stoimy w przedpokoju, przygnieceni jakąś magiczną chemią do ściany. Zawieszeni w tym pierwszym i ostatnim pocałunku… Jestem sztywna jak struna, sparaliżowana wyborem, którego muszę dokonać, ale ja już nigdy nie będę mogła wrócić do twojego świata…

Czuję twoje dłonie, cierpki zapach miesza się w mojej głowie z zapachem świeżo palonej kawy z firmowego ekspresu. Pytasz czego chcę, czego chcę teraz. A ja jak nigdy wcześniej, chcę byś nie przestawał mnie rozbierać. Chcę, żebyś mnie pieprzył. Teraz. I wiem, że teraz muszę uciec. Inaczej złamiesz mi serce. „Nie mogę” – naprawdę to powiedziałam? Zapamiętuję mocno tę chwilę – twoje usta na mojej szyi… Uciekam.

Nie mogę wrócić do twojego świata, mogę go odwiedzić tylko na chwilę, a ty… a ty jeszcze długo nie będziesz potrafił należeć do mojego. Dla mnie teraz – to za mało. Gdybyśmy tylko żyli w innej historii.