Listy do redakcji Związek

„Nie boisz się, że tak samo postąpi kiedyś z tobą? Czujesz ten pat?” Odpowiedź żony na list kochanki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 listopada 2015
Fot. iStock / vitranc
 

Przeczytałam list kochanki do żony i nie zrozumiałam hejtu. Chociaż jestem żoną. Żoną zdradzoną. Oto jakaś dziewczyna przyznaje się do romansu z żonatym. Pisze, że on miał ją wszędzie, że pisał, choć żonie robił kawę. Powinnam być wściekła, zła, obruszona. Powinnam ciskać piorunami, nienawidzić.

Nie jestem.

Wiem jakie jest życie. Bardziej myślę, że w układzie kochanka – żona obie cierpią. Obie są oszukiwane. I niezależnie jak potoczy się sytuacja – życie każdej z nich się zmieni. Tylko ludzie nierozumni nie widzą jak ciężko się buduje szczęście na cudzym nieszczęściu, że jeśli on okłamuje żonę prędzej czy później okłamie też kochankę.  Bo życie, to jednak jest czasem matematyka. Są ludzie, którzy walczą o związek bez romansu i inni, którzy w niego uciekają. Bo tak jest łatwiej. Bo bardzo trudno być wiernym. Trudno codziennie brać odpowiedzialność za siebie, za drugą osobą, za życie „razem”.

Tak, to bywa nudne, męczące, i nie ma tego „wszędzie”. Seksu wszędzie, z którego kochanki bywają tak dumne. Z którego wszyscy jesteśmy dumni, gdy przeżywamy swoje początki, uniesienie, romantyczne chwile.

Kochana Kochanko,

Może kochamy tego samego mężczyznę. Mam jednak tę siłę i przewagę nad tobą, że to ja jestem jego pierwszą miłością, urodziłam mu dzieci, to dla mnie umierał – o czym tak pisałaś, że w czasie przeszłym. Jednak pierwsze miłości pamięta się najbardziej, prawda? A teraz zejdźmy trochę na ziemię.

To ja od ponad dziesięciu lat z nim jestem. Wiem, jak budzi się rano, układam mu skarpetki w szafie, wiem jakiej wody toaletowej używa i co lubi jeść na śniadanie – ty masz często takie marzenie, prawda? Odlatujesz z nim w hotelach, ale marzysz, żeby zobaczyć w jakiej piżamie zasypia, jak usypia dzieci i jakie bajki czyta im na dobranoc,  chętnie porozmawiałabyś z jego mamą, siostrą. Marzysz, by porwać go w codzienność, by się do niej wślizgnąć, by nie czekać na telefony od niego, bo przecież wiem, jak bardzo czekasz. Jak nienawidzisz weekendów, świąt, Sylwestrów i ferii. Ale on w weekendy nie odbiera, albo pisze coś ukradkiem. Naprawdę nie zasługujesz na więcej? Tylko ten SMS: „szaleję za tobą?”.

Ale nie będę się wywyższać, bo po co? Czy to chodzi o wygraną, prawdę, bilans? A może o to, by ponosić odpowiedzialność.

Czy jeśli wchodzisz w nasz związek (jednak wciąż związek) nie czujesz, że naruszasz cudzy świat? Jak bardzo on by nie mówił, że jest nieszczęśliwy, smutny, niespełniony. Dlaczego nie powiesz mu po prostu: „Odejdź”. Bez żadnych warunków, lęków, że jednak wybierze mnie. Po co te półśrodki? Kto cię nauczył, że nie możesz chcieć wszystkiego?

To byłaby miara jego miłości do ciebie, prawda? Rzuciłby dla ciebie mnie, zrezygnował z rodziny, z domu, z samochodu, mieszkania. Życie, to jest w końcu wybór.

Ale jeśli by to zrobił – nie miałabyś uczucia, że tak samo postąpi kiedyś z tobą?

Czujesz ten pat? Czy ty wiesz, co wybierasz wybierając romans? Odpowiedziałaś sobie na te pytania?
Jak czujesz się budząc rano, wiedząc, że ktoś kogo kochasz – budzi się obok kogoś innego. Naprawdę wierzysz, że on nie uprawia ze mną seksu, że nie mówi mi czułych słów, że odrzuca mnie każdego dnia tylko ja jestem tak bardzo ślepa. Kochana,… w 90 procentach przypadków on pogrywa nami dwiema. Z głupoty, ze słabości. Ale nie chcę tłumaczyć jego, bo to nie jest ważne. Ważne jesteśmy my. Każda z nas. Czy mamy z miłości to co byśmy chciały?

Nie jestem żoną walczącą. Kiedyś zadzwoniła do mnie przyjaciółka. Podejrzewała męża o zdradę. To dla niej, w środku zimy, stałam przed klubem, gdzie trwało właśnie spotkanie integracyjne męża.

Przyjaciółka dostała histerii, paliłam nerwowo papierosa, mówiłam, żebyśmy jechały, bo to upokarzające. A ona w końcu zobaczyła Tamtą, ubraną w czerwoną sukienkę, szczupłą brunetkę. „Czy ona jest dużo ładniejsza ode mnie”– pytała gorączkowo.

Nie, to moja przyjaciółka była dużo ładniejsza. Ale szpiegowanie, kompleksy, błagania, porównywanie się zawsze obniża naszą wartość, zawsze jesteśmy wtedy brzydsze. Brak siły jest, niestety, słabością.

Pamiętałam o tym, gdy to Ty wtargnęłaś w moje życie. Choć złamałaś mi serce. Okej, on złamał mi je bardziej, bo przecież powinien mnie szanować. Kochałam go, gdy tracił pracę, gdy był biednym studentem,  nie mieliśmy na nasze pierwsze mieszkanie. Gdy go dopingowałam. Miałam prawo się wkur…., że przyszłaś na gotowe. Rodziłam mu dzieci i wychowywałam je, przecież nie tylko dla siebie. To miało być coś naszego. Rodzina. Ale on na to wyrzygał. Może ze słabości, może z szału dla ciebie, bo byłam bardziej niż przeciętna prosząc, by kupił mleko, zapłacił rachunki i coś tam posprzątał. Jeśli znajdziesz receptę jak żyć z kimś iks lat i wciąż nie być przeciętną – zapłacę ci każde pieniądze. Bo przebaczyć ci już nie muszę – przebaczyłam.

Widzisz, nie prosiłam twojego ukochanego  (mojego męża), by został. Czytałam waszą korespondencję i zjechałam miliom pięter w dół. Bo dla ciebie to, co on pisał było wyjątkowe, dla mnie niestety, znajome.

O smutne, gdy czytasz zdania, które cię stworzyły, gdy słuchasz tych samych piosenek – które on dziś oznacza przeznacza innej kobiecie, tobie.  To boli tak, że ciężko się oddycha i nie bardzo można wstać następnego dnia.

Ale to można przeżyć, naprawdę. Uczysz się, że słowa, to tylko słowa. Dlatego uważałabym, gdy on pisze, że „szaleje”. Nie, nie ze złośliwości, uwierz.

I widzisz, mój mąż sprzedał cię w sekundę, płakał, wyznawał, że kocha tylko mnie, chociaż to z tobą w tych hotelowych pokojach (wiesz, że ze mną kiedyś też? Tak, potrafi być wspaniałym kochankiem). I wiem, że nie zawsze tak jest. Ale co z tego? Czy warto być z kimś kto oszukuje?

Czy warto słuchać kogoś, kto szepcze nam do ucha różne słowa, a potem idzie gdzieś i tak naprawdę żaden ten jego świat nie jest prawdziwy.

Współczuje bardzo tobie i współczuje sobie – zasługujemy na kogoś więcej. Nie na faceta, który żyje w kłamstwie. Nie na faceta, którego siłą są słowa. Nie na faceta, który wyprał nam mózgi tak, że my – dwie kobiety – zagryzłybyśmy się nawzajem.

Czy ma sens nasza rywalizacja? Jakie ma znaczenie, która wygra? Którą on bardziej? Zawsze któraś przegra, któraś ma złamane serce.

A przecież gdybyśmy wszystkie, my kobiety, były wobec siebie lojalne nie byłoby romansów. Byłyby ewentualnie rozstania. I ich, mężczyzn – odpowiedzialne – decyzje. My im te decyzje często utrudniamy.

Przemyśl to sobie,

pozdrawiam,
Żona


Listy do redakcji Związek

Wsłuchaj się w siebie i bądź dobra dla siebie. Tydzień trzeci, dzień #3

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 listopada 2015
Fot. iStock / skynesher
 

Ten tydzień ma być duchowym wyzwaniem. Ale powinniśmy pamiętać, że największym przyjacielem naszej duszy jest ciało. Nie lubimy go, nie akceptujemy, zawsze widzimy coś do poprawy. Ale kto jest dla nas wierniejszy? Kto pozwala nam zrobić wszystko to, co musimy, co planujemy?

Dlatego dzisiaj trudne zadanie – szczerze – dla mnie jedno z najtrudniejszych. Wsłuchaj się w siebie, posłuchaj swojego ciała i zrób dzisiaj to, czego nie musisz, a co byś chciała. Znajdź potrzebę, która w tobie dzisiaj jest – chcesz pół dnia wolnego w pracy – weź. Porcja dobrych lodów – proszę bardzo. Popołudniowa drzemka zamiast wieszania prania – czemu nie. Nic nierobienie?

Ważne, żeby na chwilę być uważnym i skupić uwagę na sobie. Spróbujesz?

Daj znać, czy się udało. I podaj dalej 🙂

Dołącz do naszej listopadowej akcji #Bądźdobradlasiebie


 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi trzeci: 24-30.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień trzeci:
    2 x  Sesja coachingowa ze specjalistką – Karoliną Cwaliną – przeczytaj więcej na Sexy zaczyna się w głowie.

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień trzeci – zobacz wszystkie zadania


Listy do redakcji Związek

Jak mówić i jak słuchać? Czyli poradnik dla kłócących się

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 listopada 2015
Fot. iStock / mikkelwilliam

Czy znacie pary, które się w ogóle nie kłócą? Może sami jesteście w takim związku? A może wręcz przeciwnie, kłócicie się często i zdarza się wam nie raz przekroczyć wszelkie granice, wzajemnie głęboko zranić, a za chwilę o wszystkim zapomnieć? Aby kłótnia nie zamieniła się w regularną bitwę na słowa i niosła za sobą coś więcej niż wyładowanie negatywnych emocji i oczyszczenie atmosfery, warto pamiętać o kilku prostych zasadach.

Gdybyśmy tylko umieli zamiast kłócić się, rozmawiać… Tak, żeby druga strona wysłuchała nas do końca. Tak, by nas rozumiano. Wszystko byłoby o wiele mniej skomplikowane, a nasze „związkowe” życie bardziej pogodne i pozbawione „cichych dni”. Często jednak wyrażamy się niejasno, a swoje potrzeby komunikujemy w niezrozumiały, bądź mało stanowczy sposób. Raz uruchomiona lawina nieporozumień rodzi napięcie, które prędzej czy później spowoduje wybuch kłótni. Nie ma w tym nic nienaturalnego.

Nie dziwi nas również to,  że w miłości raz jesteśmy w stanie zrobić dla naszego partnera wszystko, a innym razem (podczas solidnej awantury) mamy ochotę rozbić mu na głowie wazon (ten od cioci Tosi). Ostatnie badania naukowe dowodzą, że miłość i nienawiść wręcz koegzystują w miłosnej relacji. Wynika to z tego, że ta sama sfera mózgu, która aktywuje ciepłe uczucia jakimi darzymy naszego partnera, odpowiada za te mniej przyjemne emocje takie jak nienawiść i wściekłość. Nie ma więc rady: nawet najszczęśliwsze pary muszą się czasem pokłócić.

Kłótnia może więc oznaczać, że związek jest silny i namiętny. Ale nam przecież chodzi o to, by dochodziło do niej jak najrzadziej. A jeżeli już, to żeby nie przerodziła się w awanturę, która może doprowadzić nas tam, gdzie znaleźć się nie chcemy. Oto krótki poradnik dotyczący związkowej kłótni.

Nie tylko mów, ale i słuchaj

Jeśli podczas kłótni zauważysz, że zaczynasz się powtarzać i masz wrażenie, ze mówisz tylko po to, żeby wyrzucić z siebie wszystkie żale, zatrzymaj się. Nie tędy droga do rozwiązania konfliktu. Przekonali się o tym Marta i Kacper, którzy są parą od 7 lat i kłócą się prawie od początku związku. – Moment, w którym zorientowaliśmy się, że już nie wiemy o co tak naprawdę się sprzeczamy, był dla nas decydujący – przyznaje Marta – Kiedy podczas jednej z awantur wytoczyłam najcięższe dzieło i zaczęłam wypominać mojemu chłopakowi to, jak trzy lata temu zostawił mnie chorą w domu i poszedł na ślub swojej kuzynki, z jego strony popłynęły podobne żale. Po jakimś czasie przypomnieliśmy sobie, że zarzewiem konfliktu była nierozwiązana kwestia wigilijnej kolacji. Gdybym zatrzymała się w odpowiednim momencie i dała Kacprowi przedstawić jego argumenty dotyczące spornej kwestii kłótnia nie przerodziłaby się w karczemną awanturę i festiwal wzajemnych oskarżeń o błędy z początku naszego wspólnego życia. Straciliśmy kilka dni, mnóstwo energii, a przede wszystkim nie rozwiązaliśmy problemu, od którego zaczęła się sprzeczka.

Rada: Nawet w kłótni staraj się przeprowadzić rozmowę. Inaczej nie usłyszysz argumentów drugiej strony, a co za tym idzie, nie będziesz miał szansy jej zrozumieć ani dojść do porozumienia w spornej kwestii.

Nie rób osobistych wycieczek

Wiem, pod wpływem emocji bardzo trudno się opanować, ale proszę staraj się nie używać słów, których potem będziesz żałować. Już słynne „bo ty zawsze” oraz „bo ty nigdy” powinno zniknąć z naszych słowników. O inwektywach i wypominaniu dawnych błędów nie trzeba wspominać, przecież nie chodzi o to by się wzajemnie ranić, prawda? Marta podczas kłótni z ukochanym folgowała sobie do woli. W dosadnych słowach krytykowała nawet jego wygląd. Zrozumiała jak bardzo to boli, gdy Kacper zaczął odpowiadać jej tym samym. Zapomnieć było bardzo trudno.
Niestety, nasz mózg działa w ten sposób, że z dużo większą łatwością wyłapujemy skierowane ku nam negatywne treści niż te pozytywne. Nie trudno zgadnąć, że to jeszcze pozostałość z czasów jaskiniowców, kiedy nasze przetrwanie zależało od umiejętności uniknięcia w porę dostrzeżonego niebezpieczeństwa.

Rada: Starajmy się minimalizować negatywny wpływ naszych słów. Nie chodzi o to, by się wzajemnie dołować, ale o to by rozwiązać kwestię sporną. Zamiast więc krzyknąć „Ty leniwa małpo!”, krzyknij tak jak podpowiadają psycholodzy: „Czuję się osamotniona w domowych obowiązkach” ;).

Przestań myśleć o tym, że masz rację i nie próbuj ciągle czegoś udowadniać

Konflikt najłatwiej rozwiązać wtedy, jeśli żadna ze stron nie próbuje „wygrać”, a oboje partnerzy skupiają się na osiągnięciu kompromisu. W dojrzałym związku to, że się różnicie w jakiś kwestiach nie stanowi dużego problemu. Problemem może być sposób w jaki o tych różnicach rozmawiacie.
Kiedy atmosfera dyskusji zagęszcza się, szybko spróbujcie znaleźć jakiś aspekt, w którym się zgadzacie. Może warto zrobić rachunek sumienia?

– Podczas jednej z naszych kłótni otwarcie przyznałam: Wiem, wysyłam do ciebie zbyt wiele SMS-ów kiedy wychodzisz ze znajomymi z pracy – opowiada Marta – Wiem, że to denerwujące, ale bardzo martwię się kiedy nie odpowiadasz. Szczere wyznanie Marty stanowiło punkt zwrotny w tej sprzeczce. Kacper zrozumiał, że gra w „kto ma rację” nie ma tu sensu, bo oboje operowali nieporównywalnymi argumentami („Niepokoję się, że nie dajesz znaku czy wszystko w porządku” i „ Nie mogę co chwila odpisywać na twoje wiadomości, kiedy próbuję przeprowadzić poważną rozmowę z przyjacielem”.)

Rada: Przestańmy walczyć, skupmy się na szukaniu rozwiązań. Związek, w którym nie zawieramy kompromisów nie przetrwa.

Pamiętajcie, że jesteście parą

To może być trudne, przyznaję: czy próbowaliście kiedykolwiek podczas kłótni, wyrazić w stosunku do partnera jakieś pozytywne emocje? Wykonać jakiś czuły gest? Spróbujcie, jego siły nie sposób przecenić. Nagle okaże się, że nawet przykre słowa bolą mniej. A my daliśmy do zrozumienia, że kochamy i że nam zależy…

Rada: To chyba oczywiste? Zatrzymaj się, uśmiechnij, nawet jeśli to trudne i pomyśl o tym, co najważniejsze: przed tobą stoi człowiek, którego kochasz.

Łatwo powiedzieć, prawda? No pewnie. Ale, czy nie uczymy się na błędach? I jeszcze, czy dla dobrych relacji z ukochaną osobą nie warto próbować przezwyciężać własne słabości?


Zobacz także

„Stworzyłaś mnie na nowo. Na lepsze”. Akcja #matko i córko

6 cech, których żadnemu facetowi wybaczyć nie można. Nad innymi da się pracować

Teksty facetów wołające o pomstę do nieba. Czyli czym nas wkurzacie jak nikt inny!