Związek

„Miłość umierała w ciszy. W dniu, w którym się wyprowadził, po raz pierwszy usłyszałam swój oddech.

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 maja 2022
 

Mój związek umierał przez ostatnie 3 lata. Każdego dnia byłam sama, pomimo tego, że w naszym mieszkaniu ciągle było dużo ludzi. Nauczyłam się żyć pod dyktando.

Racje zawsze były jego racjami, a kiedy był rozdrażniony nie mogłam się odzywać, bo to denerwowało go jeszcze bardziej. Na spotkaniach był duszą towarzystwa, jednak nie z moją rodziną, w mieszkaniu moich rodziców siedział i obserwował wszystkich czekając na wyjście. Próbowałam to samotne życie jakoś ogarniać, bo pojawiło się dziecko (córka ma 4 lata), nowy, niestety wspólny dom, kredyt. Wcześniej mieszkaliśmy w moim mieszkaniu.

Pół roku temu zdecydowałam się odejść. Wielokrotnie mówiłam mu o tym, że jak się nie zmieni, to zostanie sam. Myślał, że się z nim droczę, a ja nie mogłam już dłużej znieść nieustającej krytyki i ciągłych haseł: „nie jesteś idealna, dąż do perfekcji”.

„Powiedz mi, co mam zrobić, bo nie będę się przed Tobą płaszczył” – powtarzał, kiedy próbowałam rozmawiać o naszej relacji.

Teoretycznie w dniu, w którym się wyprowadził powinnam poczuć pustkę, smutek, a ja dopiero wtedy usłyszałam swój własny oddech. Córka nawet się nie zorientowała, że się wyprowadził, takim gościem był w domu.

Dzisiaj minęło pół roku, pół roku szarpania się, szantażowania mnie w kwestii domu. I przyszedł czas kiedy zaczęłam się na wszystko godzić, żeby dał mi święty spokój. Sytuacja była tak napięta, że mój tata z nerwów dostał zawału. Zgodziłam się na wszystko. Sama wyprowadziłam się z dzieckiem i psem. Stracił kontrole nade mną, nie mógł już wpadać o każdej porze, nie wiedział co robię. Dzisiaj wysyła mi tylko smsy związane z pieniędzmi i pogrywa dzieckiem do którego czasem wpada, a ja nigdy nie wiem gdzie jest z córką, ani o której będzie z powrotem, mimo że wyznaczam godziny. Takie mamy prawo. Dopóki nie będzie wyroku sadowego, nic nie mogę. Wczoraj pojechałam do naszego wspólnego domu zabrać resztę swoich rzeczy. Okazało się, że on się znowu do niego wprowadził, niby na okres jego sprzedaży.

Na mój widok ledwo trzymał się na na nogach ze złości. Zaczął mnie przy 4 latce wyzywać od szmat i kazał „wy..dalać”, tłumacząc dziecku, że się zdenerwował na mój widok. Gdyby mnie poinformował, że wrócił do domu, na pewno nie przyszłabym bez uprzedzenia, zwłaszcza podczas jej obecności. Byłam tak sparaliżowana po tych tekstach, że stałam jak wryta, czekając na córkę.

Wróciłam do domu i nie mogłam przestać o tej sytuacji myśleć. Zaczęłam mieć do siebie pretensję tłumacząc sobie jego zachowanie i choć logika podpowiadała, że nie ma prawa tak do mnie mówić i traktować – to poczucie winy było przerażające. Co jeśli to wszystko moja wina? Dlaczego ja w ogóle mam do siebie pretensje? Tyle lat męczarni, bez żadnego wsparcia, a ja rozmyślam, że być może to ja wszystko zepsułam, że może powinnam go przeprosić…

Ten stan na szczęście nie potrwał długo, jego sms sprowadził mnie na ziemię. Ma jeden cel: „zabrać mi wszystko, na co nie zasłużyłam”. Nie zasłużyłam… Jestem przerażona, dźwigam uśmiech na ustach dla córki i taty, okłamuje wszystkich. Zarywam twardziela, a tak naprawdę jestem już psychicznym wrakiem…


Związek

„Nie wyglądasz na 40 lat” – wciąż to słyszę!

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
21 maja 2022
 

„Nie wyglądasz na 40 lat”- wciąż to słyszę. Uśmiecham się, choć wewnątrz czuje ten znajomy ścisk niezgody. Czy to komplement?

Czy ja mam coś przeciwko temu, by wyglądać na 40 lat? Jak wygląda 40-latka? Czy jest coś złego w wyglądaniu, jak ta cholerna 40-latka. Sami powielamy te stereotypy. Napędzamy kobietom strachy. 30,40,50 – jakie ma to znaczenie. Wiek jest we łbie. Mam w nosie na ile lat wyglądam, po prostu staram się wyglądać dobrze. Wciąż przypisujemy cyfrom niepotrzebne znaczenie.

Nie mówcie tak do mnie, dla mnie to nie komplement, to raczej jedno wielkie stygmatyzowanie. Mam 43 i jest mi dobrze. Starzeje się, mam gorszy wzrok, objawy menopauzy i czasami nie trzymam moczu gdy kichnę. No i jeszcze metabolizm, beznadziejne, powolne spalanie. Ogólnie grubsza jestem i mam brzuch czasami wydęty.

Ale poza tym mam lepiej poukładane w głowie, spokój i pewność siebie, o której marzyłam jako 20 i 30-latka. Jestem cięższa, a lżej żyję. Mam więcej planów i marzeń.

Mam 43 lata, ale super. Tule Was mocno!


Związek

„Myślę o mamie, ale w inny sposób niż wtedy, kiedy była tutaj, na ziemi. W taki bardzo wybaczający, wybaczający też sobie.”

Redakcja
Redakcja
20 maja 2022
fot. TVN Style

Czy można przygotować się na odejście mamy? Bliskich? Czy strata może dać siłę? Jak śmierć najbliższej osoby może nas zmienić? Co jest wtedy najważniejsze?

Tysiące pytań, które towarzyszą nam po stracie wypełniają naszą codzienność. Najpierw walczymy o każdy oddech, żeby wrócić do rzeczywistości, potem nie widzimy świata przez łzy, a kiedy wydaje nam się, że oswoiliśmy najtrudniejszy z momentów naszego życia – przychodzi ona. Złość. Szarpie naszymi emocjami. Każdy dzień staje się emocjonalną traumą. Taka emocjonalna trauma utraty ma głęboki wpływ na umysł i ciało.

To będzie najtrudniejsza rozmowa i temat, z jakim od czasu śmierci mamy Małgosi Ohme przyszło się jej zmierzyć. Już w najbliższą niedzielę, o godz. 12.30, Małgosia będzie gościem programu „Miasto Kobiet” w TVN Style.

Mam wrażenie, że ona wiedziała, że odchodzi. Na koniec poddała się. Z jednej strony bardzo chciała żyć, a z drugiej bardzo tęskniła za tymi, którzy odeszli. Jakby czuła się trochę niepotrzebna, obciążona tym, że muszę jej dostarczać towarzystwa w życiu. Moja mama była tak bardzo na mnie skupiona, że byłam obciążona tym, że jestem jakby jej partnerem. Kiedy byłam na nią zła mówiłam okropne rzeczy. Nie jak była chora, tylko wcześniej. Myślę, że nikomu nigdy nie powiedziałam takich rzeczy. I musiałam zmierzyć się z tym, że uświadomiłam sobie, że mam dużo zrozumienia i wybaczenia dla ludzi – a dla niej nie miałam – powiedziała Małgorzata Ohme w programie.

Czy śmierć może nas czegoś nauczyć? Czy możemy wyjść z niej silniejsi? Lepsi? Zdaniem Małgosi – tak. Obejrzyjcie niedzielne wydanie niezwykle wzruszającego spotkania. Zapraszamy

 

 

fot. TVN Style


Zobacz także

Dwie rzeczy, których kobiety chcą w łóżku, a o których NIGDY nie powiedzą

Twoja seksualna biografia zaczyna się w dzieciństwie. Potrafisz szczerze odpowiedzieć na pytania?

Partner na całe życie? Powinien mieć te 10 cech. Udało ci się takiego znaleźć?