Związek

Jak rozbroić kłótnię z partnerem? Dwa radykalne kroki

Redakcja
Redakcja
19 maja 2021
Photo by Matheus Ferrero on Unsplash
 

Kłócenie się z drugą połówką jest nieuniknioną częścią życia małżeńskiego. Terapeuci podają nam jednak jak na tacy dwa sposoby na złagodzenie i oswojenie gniewu, który zwykle prowadzi nas nieuchronnie do konfliktu.

Jedną z wyjątkowych umiejętności ludzkiego mózgu jest jego skłonność do odzwierciedlania stanów innych. Kiedy widzimy uśmiech dziecka, nie możemy powstrzymać się od uśmiechu. Przychodzi nam to naturalnie, nie panujemy nad tym. Ale reagujemy też na negatywne sygnały. Kiedy czujemy i widzimy, że nasz partner jest poirytowany, my również się takie stajemy. Równie naturalnie jak w przypadku zaraźliwego uśmiechu, w tym przypadku również w nas narasta złość. Odbijamy te emocje jak lustro.

Psychologowie mają nazwę na to zjawisko. Nazywają to „zachowaniem komplementarnym”: naturalną ludzką skłonnością do odzwierciedlania emocji otaczających nas osób. Kiedy znajdujemy się w obecności czyjegoś szczęścia, czujemy się szczęśliwi. Kiedy odczuwamy czyjś strach, sami zaczynamy się bać. Niestety to wzorzec zachowania, który może prowadzić do niekończących się kłótni i konfliktów.

Pytanie brzmi, czy możemy przerwać cykl komplementarnych zachowań?

Dwa radykalne narzędzia do zakończenia kłótni

1. Jeśli wiesz, że jesteś w błędzie – przyznaj to!

Większość konfliktów opiera się na walce o to, kto ma…  rację. Przywiązanie do własnej racji jest w nas tak silne, że w skrajnych przypadkach prowadzić może do całkowitego zakończenia związku. Jednym z problemów związanych z naszym przywiązaniem do własnej racji jest to, że często nie da się ocenić, kto się myli, a kto faktycznie ma rację. Drugi problem polega na tym, że trwanie przy swojej „racji” sporo kosztuje: konkretnie – życie w stanie ciągłej złości i urazy. Tak więc, dla zabawy, podczas następnej kłótni zobacz, co się stanie, gdy otworzysz się na możliwość, że… się mylisz. A może zechcesz pójść o krok dalej: przyznać, że się mylisz?

2. Zdecyduj się na zachowanie niekomplementarne

Teraz przejdziemy do zaawansowanej praktyki. Przeciwieństwem „zachowania komplementarnego” jest to, co psychologowie nazywają „zachowaniem niekomplementarnym”. To radykalna praktyka robienia dokładnego przeciwieństwa swojego partnera podczas konfliktu. To posunięcie w stylu Gandhiego polegające na odpowiedzi z miłością na gniew czy irytację. Tak, to jest ekstremalne. Tak, jest to sprzeczne z naszymi najgłębszymi instynktami.

A jednak jest to ruch, który może zakończyć konflikt w 30 sekund. Ponieważ kiedy przerywasz cykl gniewu, odpowiadając z prawdziwą miłością, życzliwością i uważnością, zmieniasz zasady gry. Twój partner może początkowo zastanawiać się, co się, do cholery, dzieje. Może zapytać, czy dobrze się czujesz. Ale w końcu zarazisz go miłością i dobrem, a konflikt zostanie zażegnany.


Związek

Bądź jak Iga Świątek. Wygrywaj!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
19 maja 2021
fot. Instagram Igi świątek
 

Ma niespełna 20 lat, a już mówi się, że to tytan pracy, wielki talent, największe odkrycie polskiego sportu na przestrzeni ostatnich lat. Wybitna tenisistka. Wygrała w finale turnieju WTA w Rzymie pokonując Karolinę Pliskovą, byłą liderkę rankingu. 45 minut. Tyle potrzebowała by odnieść zwycięstwo. Po tym meczu Iga znalazła się w pierwszej dziesiątce rankingu WTA (największej organizacji kobiecego tenisa).


Obserwując Igę Świątek widzimy nie tylko zawodniczkę, ale też młodą kobietę, wytrwałą, pracowitą, nastawioną na cel. Psycholodzy często mówią, że sport jest trochę, jak życie. Jeśli chcemy zwyciężać (czyt. iść tam gdzie chcemy, realizować marzenia), nie możemy siedzieć z założonymi rękami i czekać aż zdarzy się cud. Musimy mieć plan, a potem pracować nad pewnymi cechami naszej osobowości. A gdyby tak podpatrzeć naszą młodą mistrzynię?

Mieć cel

Nie chodzi o to, żeby wejść na szczyt, ale mieć cel. Iga Świątek wprost mówi, że chciałaby być wysoko w rankingu WTA i utrzymać tę pozycję przez kilka lat.

Iść do niego a nie biec

Cel to jedno, ale to nie znaczy, że musimy go osiągać od razu. Piotr Sierzputowski, trener tenisistki powtarza: „Ja ma wszelkie narzędzia, żeby walczyć o najwyższe cele, ale niekoniecznie o wszystkie i niekoniecznie od razu”.

Nie zadręczać się oczekiwaniami

„Wybujałe oczekiwania mogą spowodować, że skoncentrujemy się bardziej na celu niż na samej drodze i pracy” mówi Iga.

Potrafić się odciąć i skoncentrować

Sportsmence zarzucano, że ma czasem problemy z koncentracją. Ona sama przyznawała, że jej problemem jest tendencja do nakręcania się, na co traci dużo energii i potem tej energii brakuje jej, by ponownie się skupić. W Rzymie pokazała, że potrafi się skoncentrować. Pomógł jej w tym jej team. Kontrola telefonu, odcięcie od bodźców. Iga nie zastanawiała się na którym miejscu jest, ponoć nie wiedziała nawet, że wygrywa. Liczyła się tylko gra, pokonywanie poszczególnych etapów. Czy my czasem nie wytracamy niepotrzebnie energii zamiast po prostu się odciąć i skupić?

Nie traktować porażek, jak straconych szans

„Mogłabym uznać mecz z Simoną Halep w Paryżu za straconą szansę, ale mimo że gładko ram przegrałam, czegoś się nauczyłam. Spotkanie z Karoliną Woźnicką, czy Naomi Osaka wyglądało już inaczej” wspominała Iga jedną ósmą finału French Open. Później zresztą sytuacja się odwróciła i Iga pokonała Halep. „Zagrała niewiarygodnie, była pewna siebie i agresywna” mówiła rumuńska tenisistka.

Dziś przegrywamy, jutro wygramy – taka jest prawda też w normalnym życiu.

Wygranych też nie traktować jako pewnik

Iga Świątek jest w pierwszą w historii zwyciężczynią w Wielkim Szlemie. Kolejny turniej już 30 maja w Paryżu. Ale sportsmenka podkreśla: „Skupię się teraz na przygotowaniach do kolejnych meczów, ale nie chcę, żeby oczekiwano ode mnie, że będę wygrywać każdy mecz”. Nikt nie wygrywa ciągle, nie ma takich ludzi.

Umieć odcinać się od bólu

Mecz z Monicą Puig w Paryżu Iga zaczynała z kontuzją. Grała nawet z plastrami przeciwbólowymi, ale to ją tylko stresowało, bo skupiało jej uwagę, na tym, że nie jest w dobrej formie. „Po pierwszym secie zdjęłam plastry i poczułam się o wiele lepiej. Pierwszy raz udało mi się naprawdę odciąć od bólu” opowiadała. Nie chodzi tylko o ból fizyczny, często chodzi o nasz ból psychiczny. Nie możemy sprawić, że przestaniemy go odczuwać, ale mimo, że jest możemy iść dalej, a nawet o nim zapomnieć.

Nie mieć oczekiwań, że inni będą nas traktować wyjątkowo

Iga mimo że była zawodniczką, osiągała sukcesy zdawała maturę normalnie. Wcześniej nie miała też indywidualnego nauczania. „To inny typ presji, ale jeśli jestem w stanie udźwignąć szkołę i tenisa, to jestem w stanie udźwignąć wszystko” mówiła.

Ale wierzyć w siebie

Gdy dziennikarze pytają ją, czego jej życzyć, mówi, że tylko zdrowia. Resztę już ma, a jak nie ma, to osiągnie. Pozytywne to i motywujące, prawda? Trener Igi w jednym z wywiadów powiedział: „Mamy tendencję, by skakać powyżej średniej i spadać też dużo poniżej. Dlaczego jednak nie czerpać przyjemności z małych rzeczy, cieszyć się z niewielkich sukcesów i odpowiednio przeżywać mniejsze porażki? Takie podejście do życia nie powoduje wahań nastroju”.

Mieć swój team i go doceniać

Iga Świątek po każdym meczu dziękuje innym. Docenia bliskich i tych, którzy pracują na jej sukces. Daria Abramowicz , psycholożka pomaga jej poukładać życie podporządkowując je
sportowi, Piotr Sierzputowski czuwa nad jej kondycją fizyczną, a fizjoterapeuta Maciej Ryszczuk dba o formę jej ciała. Idze byłoby dużo trudniej odnosić sukcesy gdyby nie ludzie, którzy ją wspierają. Zresztą każdemu z nas trudniej bez wsparcia bliskich. A tak łatwo o tym zapomnieć.


Związek

Naomi Campbell została mamą. „Nie ma większej miłości”

Redakcja
Redakcja
19 maja 2021
fot. Instagram Naomi Campbell

Blisko 51-letnia supermodelka powitała na świecie swoje pierwsze dziecko. Zdjęciem pociechy podzieliła się na Instagramie. Na razie nie jest jasne, czy Naomi Campbell dziecko urodziła, czy skorzystała z usług surogatki, czy może adoptowała.

„To piękne, małe błogosławieństwo wybrało mnie na matkę. Jestem zaszczycona, że mam tę delikatną duszę w moim życiu. Nie ma słów, aby opisać trwającą całe życie więź, którą teraz dzielę z tobą, mój aniele. Nie ma większej miłości”

– napisała Campbell pod zdjęciem.

W komentarzach pod zdjęciem można znaleźć gratulacje m.in. od Zoe Saldany, Jodie Turner-Smith i Marc Jacobs. Ale to wpis tego ostatniego przyniósł bardzo ważną informację – malutkie nóżki na zdjęciu należą do dziewczynki.

„O mój Boże! Dziś jest ten dzień? Jakie to niesamowite. Jaka ona ma szczęście, jakie Ty masz szczęście! Jaką cudowną Matką będziesz. Błogosławieństwa” – napisał projektant.

W 2017 r. Campbell wyznała w dzienniku „Evening Standard”, że „bez przerwy myśli o posiadaniu dziecka”. „Teraz, dzięki osiągnięciom nauki, będę je mogła mieć wtedy, kiedy będę tego chciała” – dodała.

https://www.instagram.com/p/CPA-OI0JwBp/

 

 

 


Zobacz także

Pokonać miłość

Jutra może nie być

Jest takie miejsce w mózgu mężczyzny pełne… niczego. Kobieto, wyjdź z tej głowy!