Związek

Drogi BYŁY mężu, dziękuję, że odszedłeś. To jedyny, ale najlepszy prezent, jaki w życiu mi dałeś – twoja nieobecność

Listy do redakcji
Listy do redakcji
26 listopada 2019
Fot. Pixabay / Foundry / CC0 Public Domain
 

Drogi BYŁY mężu,

nigdy nie myślałam, że przyjdzie taka chwila, kiedy serdecznie ci podziękuję za to, że mnie zostawiłeś.

Ja głupia byłam przekonana, że moje życie bez ciebie nie będzie miało sensu, wypełni się pustką i żalem po stracie. Że już po raz kolejny nie poczuję, co znaczy być szczęśliwą u boku mężczyzny. Tylko – uwaga – dzięki, temu, że odszedłeś, zrozumiałam, że przez ostatnie lata w ogóle nie byłam przy tobie szczęśliwa! Że jedynie wydawało mi się, iż nie ma większego szczęścia nad gotowanie tobie codziennie obiadków, robienia kanapek do pracy i prania twoich skarpet i gaci. Naprawdę! Jak durna wierzyłam, że to doskonałe życie. Dziękuję, że tak skutecznie, acz drastycznie (ale nic nie szkodzi) wyprowadziłeś mnie z błędu.

Kiedyś za szczyt codziennej przyjemności brałam mycie po tobie naczyń, odkładanie twoich ciuchów do prania i zbieranie z podłogi rzuconych tam, gdzie chciałeś, skarpetek. Byłam przekonana, że tak wygląda wspólna szczęśliwa małżeńska codzienność. Mycie zlewu, który zaplułeś pastą, robienie kawy z trzema łyżeczkami cukru i podstawianie ci jej pod nos, kupowanie piwa na piątkowy wieczór, żeby sprawić ci miłą niespodziankę i pieczenie ciasta w sobotę, które lubiłeś. Jakbym Pana Boga za pięty złapała i jeszcze całowała najchętniej, że obłaskawił mnie kimś takim jak ty.

Tak często mi mówiłeś, żebym użyła rozumu, żebym naiwna nie była, żebym w końcu pomyślała samodzielnie, a ja taka wpatrzona w ciebie byłam, boś ty moim sterem i okrętem był. I zamiast cię posłuchać, podjąć decyzję, jeszcze jak idiotka przytakiwałam, żeś ty jest głową naszego związku, więc wszystkie mądrości są po twojej stronie. Matko, gdybym ja cię wcześniej posłuchała, to sama bym odeszła kilka lat wcześniej, a nie czekała, aż zamienisz mnie na inny model. Ale trudno, moja strata. W końcu każdy musi się nauczyć na własnych błędach.

Dziękuję, że mogłam dostrzec swoje. Że w końcu dotarło do mnie, że błędem było znosić twoje humory czy cierpliwie czekać, aż odburkniesz mi cokolwiek na pytanie, jak minął ci dzień. Błędem było biegać z herbatką z cytrynką i kanapeczką z czosnkiem, kiedy tylko katarek ci się przypałętał, podczas gdy sama z gorączką po zakupy leciałam, żeby ci tort na urodziny przygotować. To nic, że go nawet nie posmakowałeś twierdząc nagle, że jesteś na diecie. Przecież najważniejsze było moje poświęcenie.

O właśnie – dziękuję ci za to, że nie muszę się już dla ciebie poświęcać. Ani tobie ani naszemu małżeństwu. Że nie muszę rezygnować ze spotkań z przyjaciółkami, z wyjścia na spacer czy do kina, bo ty nie masz ochoty. Zresztą uważałeś to za głupoty – lepiej żebym poważniejszymi rzeczami się zajmowała – na przykład kolacją dla ciebie. Dziękuję ci, że teraz już nie muszę ci tej kolacji podawać, że mogę iść pobiegać, że na zajęcia z fitnessu się zapisałam. Dziękuję ci, że uwolniłeś mnie od siebie i nagle zyskałam całą masę czasu, którą wcześniej tylko tobie poświęcałam. Dzięki twojemu odejściu zauważyłam, że zupełnie zapomniałam o sobie. Że błędnie myślałam, że ja i ty jesteśmy jednością, że twoje szczęście równa się moje. I dalej bym żyła w tym przekonaniu, gdybyś mnie od niego nie wyzwolił swoją zdradą i pozwem o rozwód.

Dziękuję ci też za to, że w końcu mam okazję się przekonać, że życie jest cudowne bez ciebie. Ba – jest lepsze, niż bym była w stanie sobie wyobrazić. Sama bym się pewnie nie odważyła spróbować, bo przecież powtarzałeś, że o niczym nie umiem zadecydować. Dziękuję, że tym razem to ty podjąłeś męską decyzję. Że postanowiłeś swoją osobą zadręczać inna kobietę. Że w końcu stwierdziłeś, że wszystko to, co ja tobie daję, jest dla ciebie niewystarczające. Oj, kochany, bo ja byłam gotowa dać ci jeszcze więcej, dałabym ci wszystko, czego byś tylko zapragnął, ale na moje szczęście ty tego nie chciałeś. Ufff.

Dziękuję, że zwróciłeś mi wolność. Że mając 40 kilka lat mogłam odzyskać siebie i swoje życie. Zacząć robić, to co kocham, poznawać nowych ludzi, nowe miejsca. Rozwijać się, smakować świata, tańczyć w deszczu i skakać po kałużach. Tak wiem, zawsze uważałeś to za dziecinadę, która nie przystoi żonie i matce dwójki dzieci.

Dziękuję, że postanowiłeś nie ograniczać mnie dłużej swoją obecnością. Że nie muszę już słuchać, że wspólny wyjazd na weekend to strata czasu i pieniędzy. Teraz tracę mój czas i moje pieniądze, czego wcale nie uważam za marnotrawstwo. Dziękuję, że już nie pytasz po co mi kolejna książka czy para butów. Nie czekam na prezent urodzinowy od ciebie, którego nigdy nie dostałam, za to teraz kupuję go sobie co miesiąc – wynagradzając sobie te wszystkie poprzednie lata.

Dziękuję, że nie muszę z tobą dzielić sypialni, bo nagle odkryłam, że seks naprawdę może być przyjemny i zabawny. Rety, gdybyś nie odszedł, nigdy w życiu bym się tego nie dowiedziała – dziękuję!

Dziękuję, że mogę śmiać się i płakać, robić to, na co mam ochotę, a ni tylko skupiać się na tym, jak ciebie zadowolić. Dbam o siebie. Dziękuję, że mi na to pozwoliłeś.

Życzę ci wszystkiego co najlepsze, bo na koniec właśnie to od ciebie dostałam – twoją nieobecność w moim życiu.


Związek

Poradnik wyboru paneli podłogowych Fixly!

Redakcja
Redakcja
26 listopada 2019
Fot. Materiały prasowe
 

„Jak wybrać panele?” – to pytanie zadaje sobie wiele osób, remontujących bądź wykańczających dom czy mieszkanie. Możliwości jest wiele, dlatego każdemu przyda się kilka podstawowych informacji na ich temat. Fixly.pl – serwis od usług – przedstawia poradnik wyboru paneli podłogowych.

Wybieramy panele podłogowe – krok po kroku

Montaż paneli podłogowych to jedna z najpopularniejszych usług w serwisie Fixly – od usług do usług. Nic dziwnego, w końcu każdy chce stworzyć w swoim wnętrzu funkcjonalnie wykończoną podłogę i cieszyć się najwyższą estetyką pomieszczeń. Jeżeli chcesz wybrać odpowiednie panele podłogowe, w pierwszej kolejności musisz dokładnie poznać własne potrzeby, dowiedzieć się jakie są rodzaje paneli i dokładnie dopasować je do poszczególnych pomieszczeń. Jak wybrać panele w czterech krokach?

Krok 1 – Poznaj dostępne możliwości

Istnieją dwa podstawowe rodzaje paneli podłogowych – drewniane i laminowane. Te pierwsze składają się z kilku (najczęściej trzech) klejonych ze sobą warstw drewna i prezentują się na podłodze niezwykle naturalnie. Są fabrycznie lakierowane i olejowane, w celu zachowania jak najwyższej estetyki na długie lata. Z kolei podstawą paneli laminowanych jest wodoodporna płyta HDF, pokryta z obu stron laminatem. Są to wyroby bardzo odporne i mogą wyglądać niezwykle różnorodnie. W przypadku uszkodzenia płyt, możliwa jest ich bezproblemowa wymiana.

Krok 2 – Zwróć uwagę na kwestie techniczne

Zarówno płyty drewniane, jak i laminowane różnią się parametrami technicznymi, spośród których najważniejsze są grubość oraz odporność na ścieranie. W tym pierwszym przypadku nie ma niespodzianek – im panele podłogowe są grubsze, tym ich wytrzymałość oraz stabilność będą wyższe. Zalecana grubość paneli to 10 mm. W przypadku wyrobów laminowanych warto postawić na odpowiednią klasę odporności – masz do wyboru zarówno rozwiązania odporne na ścieranie i odkształcenia, jak również zaplamienia i wysoką temperaturę.

Duże znaczenie w kontekście funkcjonalności i trwałości paneli ma odporność na ścieranie – tutaj masz wybór od klasy 21/AC2 (najmniejsza odporność, np. do sypialni) do klasy 33/AC5 (najwyższa odporność, np. do obiektów użyteczności publicznej). Oczywiście im wyższa klasa ścieralności, tym droższe panele podłogowe, jednak warto zainwestować więcej, by cieszyć się wieloletnią trwałością i pięknem podłóg.

Krok 3 – Dobierz panele do pomieszczenia

Aby ułatwić Ci zadanie, pomożemy wybrać panele pod kątem pomieszczenia, w którym zostaną ułożone – na co zwrócić szczególną uwagę?

  • Sypialnia. Jest to najmniej eksploatowane pomieszczenie, więc wystarczą nawet najtańsze panele o niskiej odporności na ścieranie.
  • Salon. Im panele będą wyższej jakości, tym lepiej – pokój ten jest bowiem eksploatowany dość często i przez większość domowników, dlatego zwróć uwagę na wysoką klasę odporności – na ścieranie i zabrudzenia. Dodatkowo, to zwykle najbardziej reprezentacyjne pomieszczenie w domu, w którym przyjmuje się gości.
  • Przedpokój. Z jednej strony muszą to być panele podłogowe o wysokiej odporności na ścieranie, a dodatkowo odporne na odkształcenia.
  • Kuchnia. W tym przypadku, poza odpornością na ścieranie, zwróć szczególną uwagę na zabezpieczenie przed działaniem wody oraz wysokiej temperatury.
  • Łazienka. Podobnie jak w przypadku kuchni – panele powinny być szczególnie odporne na działanie wilgoci, a dodatkowo także odbarwienia.

Co z wyglądem paneli?

Tutaj wybór należy do Ciebie – dzięki ogromnej różnorodności rozwiązań, znajdziesz panele podłogowe o różnym wzornictwie i kolorystyce. Pamiętaj, by przed wyborem wymarzonego produktu, sprawdzić jego jakość wykonania oraz parametry – to od nich zależy, czy wybrane panele będą funkcjonalne i zachowają swój piękny wygląd na długi czas.


Artykuł sponsorowany


Związek

Kiedy on odchodzi po 20 latach, wszyscy się dziwią. „Coś się musiało stać” – mówią

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 listopada 2019
Fot. istock/Kerkez

Są takie pary, o których mówi się: „oni nigdy się nie rozstaną, są dla siebie stworzeni”. Zazdrości się im tej miłości i zerka z podziwem, myśląc sobie, że o to czas mija, inni się rozchodzą, rozstają, nienawidzą, a oni wciąż ręką w rękę, wciąż razem stawiają czoła życiowym wzlotom i upadkom. Tyle razem przeszli, coraz bardziej umacniając swoje uczucie. Co mogłoby tu pójść zle? Życie nauczyło mnie jednak już dawno temu, by nie używać tych dwóch słów: „nigdy” i „zawsze”. I nie zakładać, że już zawsze będziemy tacy sami.

Kiedy moją przyjaciółkę, po 20 latach związku i 13 latach małżeństwa zostawił mąż, większość wspólnych znajomych „nabrała wody w usta”. Nikt nie chciał się wychylić, nikt nie mógł uwierzyć. Po kilku tygodniach zaczęły się nieśmiałe telefony, komentarze. „Tam się coś musiało stać”. „To niemożliwe, żeby on po prostu odszedł”. „Niemożliwe, żeby przekreślił ot tak wszystko, co razem tyle lat budowali”. Chyba zwariował. To niemożliwe.

Ale właściwie dlaczego niemożliwe?

Co się mogło wydarzyć? Wszystko i wcale niekoniecznie to „najgorsze”, czyli zdrada. Dlaczego tak trudno uwierzyć, że kiedy czas mija stajemy się innymi ludźmi? Że wszystko, co nam się przydarza, wpływa na nas, zmienia, sprawia, że zmieniają się nasze potrzeby i perspektywa? Że i nasza miłość się zmienia i podejście do związku. I czasem, budzimy się pewnego ranka obok partnera i dociera do nas oto z całą mocą, że już nie kochamy. Że chcemy czegoś innego niż kiedyś.

Jasne, gdzieś po drodze popełniliśmy błąd. W jakimś szaleńczym biegu nie wyłapaliśmy momentu, w którym nasze ścieżki zaczęły się rozchodzić. Bo nam się nie chciało, bo tak było wygodniej. Bo założyliśmy, że nie trzeba. Że mamy coś „zagwarantowane”.

Właśnie. Najgorszym naszym grzechem w miłości jest zakładanie, że jesteśmy ze sobą na zawsze. Że nasza miłość będzie trwała, „sama”, siłą rozpędu. Że jeśli przetrwaliśmy ze sobą kilka, kilkanaście lat, to tak już zostanie. Samo.

Moja przyjaciółka powiedziała mi ostatnio: „Nie mam do niego żalu. Byliśmy zbyt blisko, byliśmy non stop razem. Nie mieliśmy żadnej indywidualnej przestrzeni. Dusiliśmy się w tej jedności”. Wspólne życie, wspólne wakacje, wspólni znajomi, wspólny pies  i kot, wspólne hobby i nawet te książki, wspólnie przeczytane. Wydaje nam się absurdalne, że wszystko co tak silnie łączy, może nas w końcu podzielić. A jednak… Tak się zdarza.

Czy ta miłość minęła? Raczej nie. Oni nadal się kochają, szanują, myślą o sobie dobrze. Ale to już nie jest ta sama, namiętna miłość, pragnienie bycia razem. To bardziej sympatia i przywiązanie. Ale nie takie, które powinniśmy czuć do kogoś z kim chcemy spędzić całe życie. On odszedł, bo poczuł, że oboje są w zupełnie innych punktach życia. Takich, których już nie można pogodzić.

Cóż, stara prawda powtarzana od lat, że o miłość trzeba dbać nie jest banałem. Jest jedyną pewną rzeczą jaką kiedykolwiek powiedziano o miłości. Dajmy o nią, dbajmy o nasze uczucia, nie pozwólmy im wygasnąć. A jeśli spostrzeżemy, że się od siebie oddalamy, postarajmy się znów do siebie zbliżyć. Zanim będzie za późno.

 


Zobacz także

"Nigdy ci nie wybaczę...". Trzy fazy gniewu po rozstaniu, przez które musisz przejść

„Nigdy ci nie wybaczę…”. Trzy fazy gniewu po rozstaniu, przez które musisz przejść

Uratuj swoje małżeństwo w dwóch krokach

11 zdań, których nigdy nie powinno mówić się mężatce. I błagam, nie róbcie tego…