Związek

Czy jesteście dobrani – jak to sprawdzić? Prawdy i mity na temat związku

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 maja 2019
Czy jesteście dobrani – jak to sprawdzić? Prawdy i mity na temat związku
Fot. iStock / nd3000 – Czy jesteście dobrani – jak to sprawdzić? Prawdy i mity na temat związku
 

Żeby małżeństwo czy stały, poważny związek miały swoją wręcz magiczną moc i pozytywny wpływ na życie – zdecydowanie muszą się zaliczać do tych „udanych”, a tutaj wiele zależy od tego, czy dokonamy właściwych wyborów… Pojawia się więc najważniejsze pytanie, po czym poznać dobrze dobraną parę, czy jesteście dobrani?

Peter Pearson, terapeuta par, współzałożyciel Couples Institute w Menlo Park, w Kalifornii podpowiada…

Czy jesteście dobrani – jak to sprawdzić?

Aby związek mógł się udać, aby partnerzy dobrze się w nim do siebie dopasowali, najlepiej spełnić trzy warunki. Bez obaw, to dopasowanie nie ma wiele wspólnego z „dopasowanie” rozumianym potocznie. Nie chodzi o wygląd, pieniądze czy wiek.

Pierwszy czynnik dopasowania to… chemia!

Żeby nie skończyło się na motylach w brzuchu i uczucie mogło się przerodzić w coś poważnego musi między wami iskrzyć. To ta trudna do opisania magia, po prostu chemia! I wcale ta chemia nie powinna się ograniczać do łóżka. Chemia, o którą w miłości chodzi, to pragnienie spędzania czasu z tą / tym jedynym. To potrzeba, coś co w niewytłumaczalny sposób (często wbrew pozorom czy logice) przyciąga nas do siebie jak magnes.

Drugi czynnik dopasowania to… rola w jaką wchodzi w związku

Bardzo wiele zależy od tego w jakie role wchodzimy w związku. Według Erica Berne’a, twórcy analizy transakcyjnej wyróżnić można 3 stany „ego”, czyli trzy wzory postępowania:

  • Dziecko
  • Rodzic
  • Dorosły

Najważniejsze jest jednak nie to, jaką rolę gracie, a czy w tych rolach nie wchodzicie sobie w paradę. Logicznie sprawę ujmując: partner w roli dziecka, najlepiej sparuje się z partnerem, który uzupełni jego deficyty i zaspokoi potrzeby, czyli rodzicem. Typ dorosłego, będzie potrzebowałam partnera w życiu, a nie opiekuna. Istnieją również związku, w których spotykają się partnerzy pełniący tę samą rolę, bywa jednak im trudno zaspokoić wszystkie potrzeby.

Żeby sprawdzić, jakim typem jesteś ty lub partner, można odpowiedzieć sobie na poniższe pytania:

Czy macie podobne wartości i przekonania o świecie? (rodzic)

Czy potraficie się wspólnie bawić? Czy jesteście spontaniczni? Czy uważasz, swojego partnera za „gorącego”? Lubicie podróżować razem? (dziecko)

Czy to co myślicie, mówicie, jest jasne dla drugiej osoby? Czy potraficie rozwiązywać razem problemy? (dorosły)

Trzeci czynnik dopasowania to… czy wam się „chce”…

… nawet jeśli coś przestaje działać, zawsze możecie nad sobą i nad związkiem pracować. Bo te naprawdę udane, rzadko kiedy są darem od losu, tylko ciężka pracą dwóch kochających się osób… osób, którym zwyczajnie ciągle jeszcze się „chce” coś z tym zrobić!

Komedia producentów hitów „SĄSIEDZI”, „SAUSAGE PARTY”, „WPADKA” I „ATOMIC BLONDE”.

Piękna laureatka Oscara CHARLIZE THERON i niepoprawnie zabawny SETH ROGEN w komedii o tym, że czasem najbardziej zgrane są niedobrane pary.

Fred nie jest typem amanta. Potargana broda, kilka zbędnych kilogramów i ciuchy z liceum nie czynią go ikoną stylu. Niewyparzony język i specyficzne poczucie humoru utrudniają zawrotną karierę. Charlotte jest jego zupełnym przeciwieństwem. Piękna, ambitna i powściągliwa, przebojem zdobywa polityczne szczyty i mogłaby mieć każdego mężczyznę, gdyby tylko znalazła czas na życie prywatne.

Gdy Fred Flarsky spotyka po latach swoją dawną nianię Charlotte Field, w której kochał się skrycie jako nastolatek, on jest bezrobotnym dziennikarzem, a ona amerykańską Sekretarz Stanu. Wydaje się, że nie ma na świecie bardziej niedobranej pary. A jednak coś iskrzy. I to na tyle intensywnie, że Charlotte wbrew protestom doradców, zatrudnia Freda jako autora swych przemówień.

Facet ma dobre pióro, jeszcze lepsze serce, ale w wielkim świecie porusza się jak słoń w składzie porcelany. Ona zaś właśnie ogłasza swą kandydaturę na stanowisko prezydenta. Konkurenci już zacierają ręce, bo Fred z pewnością zaprzepaści jej karierę. Chyba, że świat zobaczy w nim to, co dostrzegła ona…


Źródła: Business InsiderThe New York Times

Artykuł powstał we współpracy z Monolith Films.


Związek

Na co wydasz kilka tysięcy? Telefon czy wakacje? Bycie gadżeciarzem nie musi być drogie

Redakcja
Redakcja
16 maja 2019
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Lubicie słowo gadżeciarz? Ja nie za bardzo. Negatywnie mi się kojarzy. I wstyd przyznać, ale choć kojarzy mi się często z jakimś przymusem czy nawet naiwnością, zauważam u siebie pewne cechy sławetnego G.. Nawet przyznaję się do kilku (zarówno niezrealizowanych, jak i spełnionych) telefonowych marzeń. Pamiętacie pierwsze kolorowe wyświetlacze? Eh, jak ja marzyłam o tej Nokii w kolorowej obudowie… Zdjęcia robiła! Szał. Ale skończyło się na dziwnym telefonie z wyświetlaczem wielkości znaczka pocztowego (ale kolorowym!) 🙂 . Byłam jeszcze dzieciakiem, myślałam wtedy: „eh, mieć taki telefon to jest coś, tylko tyle kasy…”. Pamiętam swój pierwszy dotykowy, był tani, ale okazało się, że nie bez powodu… System miał jakiś tani również – koszmarek. Nawet Facebooka miał specjalnego. 😉

Ach ta technologia… Przyznaje się bez bicia, uległam niedawno pokusie wydania więcej na telefon. Kupiłam sobie (oczywiście w abonamencie), wymarzonego, różowego, ajfoniaka – no dobra wymarzony to duże słowo, te kosztują krocie, kupiłam za całkiem sporo (choć to była najtańsza opcja) telefon ledwie o 2 modele niżej, niż ten najnowszy dostępny flagowiec z jabłuszkiem. Tak, jak się domyślacie, coś się wydarzyło. Po 4 miesiącach, spacerując po plaży (nie, nie kąpałam się z telefonem, nie robiłam zdjęć w basenie itd.) wysunął mi się dziad z kieszeni i wpadł do wody… Mhm, wtedy zostało mi jeszcze tylko 32 miesiące umowy (i płacenia za mojego martwego topielca)… Zgroza. A to przecież tylko telefon. A może „aż”?

Jednego się nauczyłam, nie trzeba wydawać kilku tysięcy złotych, żeby być z niego zadowolonym. I żeby miał bajery. I działał – normalnie!

Ponieważ jestem typem człowieka, który z telefonu korzysta bardzo dużo (w pracy), a jednocześnie nie wyobrażam sobie wydać kilku tysięcy złotych na… telefon. Lubię szukać alternatywy. Za taką kwotę wybieram wakacje! Przejrzałam sporo modeli telefonów i uwierzcie, nie zawsze niższa cena skrywa jakieś „ale”. Czasy się zmieniły, a konkurencja jest ogromna.  Dziś prześwietlamy dwa modele TP-Link Neffos: X9 i C9A. Czyli telefony bardzo nowoczesnego za kilkaset złotych!

Przeczytajcie, czy warto sprawić sobie taki model!

Co powinien potrafić dobry telefon?

Dobry, czyli jaki? To chyba najtrudniejsze pytanie. Bo dziś wybór jest ogromny i wszystkie cuda techniki wydają się dobre. Podpowiadamy, na jakie funkcje warto zwrócić uwagę!

Dobry telefon, robi dobre zdjęcia!

Aparaty fotograficzne w telefonach TP-Link Neffos, są świetne. W dodatku model TP-Link Neffos X9 ma ich, aż trzy… tak trzy! Dwa z tyłu i jeden z przodu. Robi wrażenie?

Dobry telefon, poprawia tymi zdjęciami humor!

Bo  telefony TP-Link Neffos mają 10 stopniową funkcję malutkiego „upiększania” waszych selfie. Nie, żebyśmy tego potrzebowały, ale jak jest… 🙂 No które telefony mają to w standardzie?

Dobry telefon nie wymaga dużo uwagi!

Bo ma porządną baterię! Nie musisz biegać z naręczem kabli i wpadać w panikę, że zostawiłaś w biurze ładowarkę. O!

Dobry telefon jest odporny!

Klątwa pajęczego szkła… i serce rozdarte, gdy nowy smartfonik zaliczy upadek… Znamy aż za dobrze. Dobry ekran to nie wszystko! Dodatkowa ochrona nie zaszkodzi, TP- Link Neffos to również dodatki, które pomogą. W modelu C9A znajdziecie folię ochronną na ekran i etui, a w modelu X9 etui. Bez biegania, dobierania i szukania. Tu nie bez znaczenia jest argument finansowy. Oczywiście można ubezpieczyć smartfona, ale znacznie łatwiej naprawić lub wymienić ten za 600 zł niż ten za 5 tysięcy…

Dobry telefon nie męczy wzroku!

Nie ma co udawać, jesteśmy przyklejeni do ekranu. Przynajmniej nie róbmy krzywdy swoim oczom!

Dzięki autorskiej nakładce NFUI 8.0 możesz oszczędzić oczy. Gdy włączysz tryb ochrony wzroku, emisja światła niebieskiego zmniejszy się aż o 89%. Możesz ustawić w swoim telefonie automatyczne uruchamianie trybu o określonej porze dnia. Niezależnie od tego czy chcesz spędzić wieczór z dobrą książką, czy też oglądając swój ulubiony film, tryb nocny dostosuje jasność ekranu do warunków zewnętrznych – ochrona zadziała również w słabo oświetlonych pomieszczeniach.

Dobry telefon pilnuje twoich danych!

Jaka forma ochrony jest najlepsza? Tu pewnie każdy specjalista wykrzyknie swoją ulubioną metodę zabezpieczania telefonu. Kod, pin, czytnik linii papilarnych czy rozpoznawania twarzy? Bierzemy wszystko, a co będziemy sobie żałować!

Dobry telefon nie kosztuje majątku!

Bo dlaczego miałby kosztować?! Telefony tracą szybciej na wartości niż samochody. Praktycznie co pół roku czy rok, każda marka wypuszcza swoje nowe cacko. Nie szkoda płacić za metkę, która za chwilę przestanie być modna?

Dobry telefon jest jak damska torebka!

Wiecie, co mnie najbardziej wkurzało zawsze w moich telefonach? Brak pamięci! Albo wydasz miliony monet na model z ekstra pojemnością albo będziesz płakać! Kilka ubogich filmów z przedszkola i pach, brak miejsca. Oczywiście dowiadujesz się o tym akurat wtedy, gdy chce zrobić coś bardzo ważnego… Dobry telefon jest jak wszech świat mądrości w chińskim filmie karate – nieskończony! Oczywiście, lepiej jest doposażyć go w kartę pamięci. Tak i wymienić ją na tę drugą zapasową, a nie zgrywać przez 2 godziny tryliard zdjęć, kiedy bardzo się spieszysz 🙂

Panie i Panowie, oto przed wami stoi TP-Link Neffos (a nawet dwa boskie Neffosy) – poznajcie się!

TP-Link Neffos X9 z podwójnym obiektywem i ekranem 18:9 – cena ok. 600 zł

Fot. Materiały prasowe

Co wyróżnia TP-Link Neffos X9?

  • Podwójny tylny obiektyw, 5,99-calowy, panoramiczny wyświetlacz typu full-view
  • Poliwęglanowa obudowie typu unibody
  • Smukłe wykończenie w technologii CNC, które zapewnia użytkownikowi komfort trzymania
  • Pojemna bateria 3060mAh
  • Funkcja wykrywania twarzy
  • Czytnik linii papilarnych
  • Dwa sloty na karty nano SIM
  • Dwa tylne obiektywy – 13Mpx i 5Mpx, które umożliwiają osiągnięcie precyzyjnego efektu bokeh, czyli oddania nieostrości obiektów znajdujących się na dalszym planie
  • Przednia kamera 8Mpx pomaga w wykonaniu doskonałego selfie dzięki 10-stopniowej funkcji upiększania
  • Szerokokątny obiektyw aparatu selfie, o polu widzenia aż 86 stopni umożliwia również wykonanie autoportretu z całą grupą przyjaciół.
  • Wyświetlacz IPS chroniony jest przez szkło Corning Gorilla Glass 2.5D z powłoką AF,
  • Lekko zaokrąglone krawędzie
  • Ekran TP-Link Neffos X9 gwarantuje także dwa tryby chroniące oczy, dzięki wbudowanemu czujnikowi oświetlenia

 

Fot. Materiały prasowe

  • Możliwość obsługi ekranu w rękawiczkach, wybudzanie podwójnym kliknięciem i sterowanie aplikacjami za pomocą prostych gestów
  • Czytnik linii papilarnych
  • Czterordzeniowy procesor MediaTek MT6750, 32GB ROM i 3GB RAM
  • Tacka na dwie karty nano SIM w technologii Dual Standby, które umożliwiają proste przełączanie się pomiędzy dwoma numerami, np. służbowym i prywatnym
  • Zamiast drugiej karty SIM można zastosować kartę microSD zwiększającą pamięć wewnętrzną urządzenia nawet do 128GB.
  • System Android 8.1 Oreo

TP-Link Neffos C9A – smartfon z wyświetlaczem 18:9 od TP-Link – cena ok. 400 zł

Fot. Materiały prasowe

Co wyróżnia TP-Link Neffos C9A?

  •  5,45-calowy wyświetlacz typu full-view
  • Smukła obudowa, dużo mniejsza od tradycyjnych smartfonów z ekranem o podobnej przekątnej
  • Pojemna bateria 3020mAh,
  • Funkcja rozpoznawania twarzy,
  • Czytnik linii papilarnych
  • System Android 8.1 Oreo wspierany autorską nakładką NFUI 8.0.

Fot. Materiały prasowe

 

  • Przedni aparat 5MP Softlight pomoże w zrobieniu stylowego selfie, dzięki 10-stopniowej funkcji upiększania w czasie rzeczywistym, a szeroki kąt 84 stopni obejmie na zdjęciu grupę znajomych
  • System automatycznego ogniskowania z detekcją fazy w tylnym aparacie 13MP pozwala na zarejestrowanie ostrych i szczegółowych zdjęć bez utraty jakości obrazu
  • Filtr niebieskiego światła sprawi, że ujęcia z C9A będą dokładniej odwzorowywać naturalne kolory
  • Przydatne na co dzień funkcje ekranu takie jak możliwość obsługi w rękawiczkach, wybudzanie podwójnym kliknięciem i sterowanie aplikacjami za pomocą prostych gestów
  • Przechowywanie odcisków palców za pomocą ścieżki TrustZone
  • Czterordzeniowy procesor MediaTek MTK6739WW, 16GB pamięci ROM i 2GB RAM
  • Obsługuje dwie karty SIM w technologii Dual Standby, które umożliwiają proste przełączanie się pomiędzy dwoma numerami.
  • Trzeci slot na dodatkową kartę microSD, dzięki której można zwiększyć pamięć wbudowaną do 128GB.

Czy faktycznie, jeśli zapłacimy mniej, dostaniemy mniej? Jak widzicie, wniosek nasuwa się sam.


Artykuł powstał we współpracy z TP-Link


Związek

I że cię nie opuszczę, aż do śmierci… Co dziś znaczy przysięga przed ołtarzem czy urzędnikiem?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 maja 2019
Fot. iStock

Mam znajomą, która właśnie rozwiodła się po raz drugi. Oczywiście, absolutnie nie jest w kwestii rozwodów żadną rekordzistką, bo cóż znaczą jedynie dwa nieudane małżeństwa przy takiej Elizabeth Taylor, która byłych mężów miała aż siedmiu? Nie o liczbę tu jednak chodzi, a o niezachwianą wiarę w zalegalizowane związki. Wiarę, mimo niezbyt przyjemnych doświadczeń. Bo ilu osobom można przyrzekać „aż do śmierci” i ile razy tej przysięgi nie dotrzymać?

Związek jest decyzją dwojga ludzi. To ich uczucie, wolna wola, a często jeszcze tak zwane „życiowe okoliczności” trzymają ich razem. Można być w wolnym związku będąc bliżej siebie niż niejedno małżeństwo. Pewnie znacie takich „ślubnych”, którzy prawie ze sobą nie rozmawiają. Choć są jeszcze młodzi, już zdążyli się sobą znudzić. Tylko tkwią w tej relacji, bo tak wypada. Bo dzieci, bo mieszkanie, bo kredyt. Bo kot. Bo pies, o którego koty drą.

Ale czy małżeństwo jest nam jeszcze w ogóle do czegoś potrzebne? Oczywiście, jeśli zawarcie ślubu jest kwestią naszego wyznania i z tego powodu jest dla nas ważne, sprawa wygląda inaczej, jeśli jednak chodzi tylko i wyłącznie o „lans w białej sukience z welonem” i piękne zdjęcia na Instagramie, to może nie warto niczego przysięgać?…

Po co przysięgać, jeśli przygotowując się do ślubu kłócimy się o listę gości i przemówienia przy weselnym stole, o stroik na stole i muzykę, która ma nam towarzyszyć?

Po co przysięgać, jeśli nie mamy szacunku dla siebie i swoich bliskich?

Po co przysięgać, jeśli po ślubie wcale nie zamierzamy nieustannie wkładać w nasz związek wysiłku?

Po co przysięgać, jeśli on nie chce mieć z tobą rodziny, a jedynie ty desperacko trzymasz się myśli, że jak będzie częściej widywał dzieci twojej siostry, to obudzi się w nim instynkt ojcowski?

Po co przysięgać, jeśli już teraz spędzacie więcej czasu osobno niż razem i właściwie to nawet wolisz, kiedy jest daleko, bo jakoś wszystko idzie wtedy sprawniej, szybciej, a ty jesteś spokojniejsza?

Po co przysięgać, jeśli w tyle głowy, wciąż myślimy o niej, o nim, byłej miłości, a może już tej przyszłej, jako „alternatywie”, gdyby się nie udało?…

To nie są czarne scenariusze. To są życiowe scenariusze. Historie, które się po prostu zdarzają.

Nie, nie jestem przeciwna legalizowaniu związków. Myślę tylko, że małżeństwo jest dla odważnych. Dla tych, którzy są siebie pewni i którzy mają podobne marzenia. A takich par chyba coraz mniej.

Znajoma zarzeka się, że teraz to tylko „ na kocią łapę. Że na żadne obrączki już się nie zgodzi. A jeżeli już coś, kiedykolwiek, to tylko rozdzielność majątkowa.


Zobacz także

Zastanawiasz się, czy wasz związek ma jeszcze sens? A może czas się rozstać? Odpowiedz na te pytania i poznaj prawdę o waszej relacji

Ona cię opuści, gdy zrozumie, że nigdy nie byłeś lekarstwem, a stałeś się trucizną zatruwającą jej życie. List do faceta

Nie żałować