Związek

9 ważnych różnic między związkiem zdrowym, a toksycznym

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
10 stycznia 2022
związek toksyczny
Fot. istock/Mixmike
 

Jak odróżnić związek niszczący od wspierającego? Większość z nas to po prostu czuje. Choć uwielbiamy oszukiwać siebie, to „czucie” jest fundamentalne. Chyba, że w relacji jesteśmy długo, zatracamy zdolność analizowania, bardzo nam zależy albo nie znamy dobrych związków. Dlatego poniżej przedstawiamy krótką ściągawkę.

Akceptacja, a nie próba zmiany partnera

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie myślał o tym, żeby partner się choć ciut zmienił. Kto nie wytrzymał i nie rzucił pod nosem: „Można to zrobić lepiej” albo: „Dlaczego ty zawsze?”. To jest dość naturalne, choć pewnie nie najlepsze. Wynika z wielu powodów: zaczynamy żyć z obcą osobą, która ma czasem irytujące nas nawyki, może coś rzeczywiście potrafimy lepiej. Albo w naszej rodzinie robiono coś inaczej.  I najważniejsze, w sumie od dziecka ktoś nas pouczał. W szkole, w domu, to niemal instynktowny sposób komunikacji. Tyle że dorośli ludzie wiedzą, że próby zmiany partnera nie są w porządku, więcej rzeczy akceptują.

Są natomiast relacje, które opierają się na „naprawianiu” drugiej strony. Kilka dni temu przeczytałam na jednej z grup psychologicznych wyznanie dziewczyny przed ślubem. Narzeczony… zabrania jej jeść, bo chce, żeby była szczuplejsza. Przykłady można mnożyć. On chce, żeby ona robiła karierę, siedziała w domu, żeby inaczej się ubierała, zachowywała, mówiła, robiła. Ona chce, żeby on nie był domatorem tylko z nią wychodził, więcej zarabiał, był ambitniejszy… Nie. Jeśli czujemy, że druga osoba chce nas zmienić, do tego robi to obcesowo, często przy innych– to nie dowód, że z nami coś nie tak, natomiast na pewno dowód, że wybranek zachowuje się toksycznie.

Nadmierne idealizowanie, a realne spojrzenie

Idealizowanie, wielbienie to druga strona medalu. Do pewnego stopnia wszyscy jakoś to robimy, ale jeśli spotykamy kogoś, kto tylko do nas wzdycha i robi to teatralnie, uwielbia, szaleje– najczęściej warto wziąć zimny prysznic, a nie sądzić, że jest się takim ideałem. Idealizują, na początku, rzeczywiście osoby narcystyczne. One też z czasem … detronizują, żeby znaleźć kolejny „idealny” obiekt.

Dialog, a nie walka lub milczenie

fot. gilaxia/iStock

W zdrowym związku jest miejsce na dialog. Inaczej, dialog to podstawa komunikacji w relacji. Związek jest toksyczny, gdy nie rozumiemy i nie słuchamy się nawzajem, gdy nie jesteśmy  w stanie normalnie wymieniać się argumentami, w końcu, gdy druga osoba każe nas milczeniem. Każdy z nas na pewno zna takie zachowania. Boimy się coś powiedzieć, bo ktoś się „obrazi”, zniknie z pola widzenia i jeszcze będzie czekał, aż go przeprosimy. Nie! Można powiedzieć: teraz wychodzę na spacer, proszę, porozmawiajmy jutro, jak emocje opadną. Ale jeśli ktoś notorycznie wycofuje się z dialogu, nie chce go– to już jest toksyczne.

Szacunek, a nie dominacja

W dobrych relacjach ludzie się nie obrażają nawzajem. Nie wyzywają się, nie wylewają na siebie brudów. Jeśli nasz partner mówi do nas po chamsku, jest agresywny albo traktuje nas lekceważąco, czerwona flaga powinna łopotać, jak szalona. Jeśli próbuje nas sobie podporządkować również.

Wolność, a nie kontrola

To zadziwiające, jak niektórzy mylą kontrolę z miłością. Jest zazdrosny, znaczy, że kocha. Zabrania nam nosić krótkie sukienki i dekolty, kocha. Sprawdza telefon, kocha. Robi inne rzeczy naruszające wolność, kocha. Ale takie zachowania nie mają nic wspólnego z prawdziwym uczuciem, to raczej dowód bezradności, kompleksów, problemów, nadmiernej potrzeby kontroli. W dobrych związkach każdy ma osobistą przestrzeń, a przynajmniej ma prawo ją mieć. Czy to są samotne wyjazdy, spotkania z innymi ludźmi, czy choćby prawo do samostanowienia. Nikt nie ma prawa nas tego pozbawiać. A słyszymy różne historie, żona zabrania wychodzić mężowi z kolegami (dlaczego? jakim właściwie prawem?) albo on sprawdza jej telefon, zakłada podsłuch, czy montuje GPS. To jest toksyczne. I jakby co, nie chroni przed zdradą. Znam faceta, którego żona kontroluje we wszystkim, rozlicza go niemal z każdej minuty, cóż, on i tak znajduje sposób, żeby spotkać się z kochanką. Rzadko, bo rzadko, ale…

Troska, a nie egoizm

fot. YakobchukOlena/iStock

Większość ludzi w stałych związkach wie, że dość trudną lekcją jest uspokojenie swojego ego. Tego, który musi mieć zawsze rację, mieć spełnione wszystko swoje potrzeby. Naturalne jest też chyba to, że ewoluujemy i zaczynamy rozumieć, czym jest kompromis. W niezdrowych związkach zawsze wygrywa ego– to nieustanna rozgrywka, siłowanie się czyje ego zostanie akurat zaspokojone. Tymczasem w zdrowej relacji ludzie wyzbywają się nadmiernego egoizmu. Zależy im, żeby druga osoba czuła się dobrze, troszczą się o nią.

Pomaganie w realizacji planów, a nie podcinanie skrzydeł

Marzysz o zmianie pracy, a on ci mówi, że to bez sensu, nie nadajesz się? Nie możesz założyć własnej firmy, nie dasz rady? Chcesz iść na kolejne studia, kurs on przewraca oczami i mówi, że chyba na głowę upadłaś? Albo puka się w czoło? Innym mówi, że masz fanaberie? Tak zachowują się ludzie w toksycznych związkach.  Gdy ludzie są sobie naprawdę bliscy, wspierają się i pomagają sobie nawzajem w realizacji planów.

Dawanie sobie nawzajem energii, a nie używanie się

I dotyczy to obu stron, choć często „używanie” przypisuje się mężczyznom. Bo ona sprząta, gotuje, zajmuje się dziećmi, pracuje, a on uważa, że mu się to należy. Zapominamy, że używać się możemy w różny sposób. Jeśli non stop ciągniemy kogoś za uszy, ale nie dostajemy nic w zamian– to używanie. Jeśli tylko my się do kogoś dostosowujemy– dajemy się używać. I tak dalej. Jednym z objawów tego, że jesteśmy nadużywani w związku, jest zmęczenie, wyczerpanie i złość.

Dobry, fajny seks za obopólną zgodą, a nie pogrywanie, czy nadużywanie

I dotyczy to dwóch stron. W toksycznych związkach ludzie sobą manipuluję, seksu używają jako narzędzia, złoszczą się i wściekają, gdy ktoś nie spełnia ich erotycznych oczekiwań. Toksyczne jest, jeśli musimy się z kimś kochać, choć tego nie chcemy, ale robimy to z lęku, że się obrazi. Albo, na przykład, uprawiamy seks, bo zależy nam na czymś innym i chcemy rozmiękczyć drugą stronę.

8 toksycznych zagrywek w związkach. Najgorzej, że tę walkę uważamy za normalną…

 


Związek

Sprawdź, czy warto jeszcze ratować związek. Poukładaj myśli przed ważną decyzją

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 stycznia 2022
Fot. iStock/stsmhn
 

Czy od jakiegoś czasu myślisz o zerwaniu? Może nie jesteś pewna, czy nadal kochasz lub kiedykolwiek kochałaś swojego partnera? Albo od dłuższego czasu próbujesz coś zmienić, ale nie udaje ci się znaleźć rozwiązania? Myślisz sobie, że on ma dużo dobrych cech, ale jednak brakuje czegoś istotnego. W dodatku twoi rodzice lub znajomi uważają, że on jest świetny. Jak w takiej sytuacji poukładać myśli i podjąć słuszną decyzję, by potem jej nie żałować? Czas przyjrzeć się temu, co się dzieje.

Kroki, które należy podjąć przed zerwaniem:

1. Oceń swoje potrzeby

Dla jednaj osoby najważniejsze jest dzielenie się emocjami. Ktoś inny ceni sobie intelektualną rozmowę albo wspólne zainteresowania czy stabilność finansową. Dlatego nikt nie może ci powiedzieć, co powinieneś zamieścić na tej liście. Ale kiedy już ją stworzysz, spróbuj ustalić priorytety, co jest dla ciebie najbardziej istotne. Najlepiej ponumeruj swoje potrzeby. Co ciekawe badacze wykazali, że mężczyźni są szczęśliwi, jeśli ich małżeństwo w 50% spełnia ich potrzeby. Kobiety są zdecydowanie bardziej wymagające: czują rozczarowanie, gdy małżeństwo nie spełnia ich oczekiwań już w 20%.

2. A co należy do ciebie

Zastanów się, które potrzeby są twoim obowiązkiem wobec siebie i jednocześnie nie należą do obowiązków partnera. W ten sposób upewnisz się, że nie obwiniasz go za własne nieszczęścia i niepowodzenia. Przykład? Jesteś odpowiedzialna za swoje zdrowie. Jeśli przestałaś chodzić na jogę, bo twój partner nie lubi sportu, to tylko twoja wina.

3. Jak się czujesz

Jeśli jesteś teraz zestresowana w pracy albo masz wyjątkowo dużo powodów do smutku, twój związek też cierpi. W takiej sytuacji możesz nie tylko nie mieć ochoty na seks, ale też nie potrafisz cieszyć się czymkolwiek. Weź odpowiedzialność za swój nastrój. Poszukaj porady. Od partnera możesz oczekiwać krótkoterminowego wsparcia, ale nie pomocy w uporczywym, przewlekłym problemie lub żalu, który trwa od miesięcy. W takiej sytuacji to twój nastrój, a nie partner prowadzą wasz związek nad urwisko.

„W porządku” – mówisz, kiedy pytają jak się czujesz. Pora powiedzieć prawdę – twoje zdrowie psychiczne to fundament twojej rodziny

4. Intuicja prawdę powie

Zwróć uwagę na to, jak czujesz się ze swoim partnerem. Jego deklaracje miłości i różne wysiłki zawsze sprawią, że poczujesz się lepiej, ale nie są tym od czego zależy długoterminowe szczęście. Tu chodzi o uruchomienie intuicji. Nie próbuj niczego racjonalizować. Co z tego, że on dobrze zarabia? Co z tego, że jest przystojny? Niech teraz serce ci mówi… jak się przy nim czujesz?

5. Kto chodzi do łóżka

Kobiety często nie ufają swoim instynktom. Nie mają ochoty na seks, ale racjonalizują sobie, że jednak nie odejdą, bo ich mężczyzna odnosi sukcesy i boją się, że bez niego nie dadzą sobie rady. Natomiast kiedy mężczyźni nie czują pociągu seksualnego, częściej wyciszają swoje uczucia i wycofują się emocjonalnie, wkładając swoją energię – w pracę, hobby, romans lub uzależnienia. Dlatego warto wsłuchać się w instynkty swojego ciała. Jeśli nie masz ochoty przytulić się, pogłaskać partnera i uprawiać z nim seksu – to jest poważny sygnał, że w relacji dzieje się coś niedobrego. I nie chodzi tu tylko o łóżku, a raczej coś poza nim.

6. Druga połówka – bzdura

Zastanów się, czy kiedy opadło pierwsze zauroczenie i dostrzegłaś więcej wad i realnych cech partnera, nie przestraszyło cię to nadmiernie? Na początku związku często wydaje nam się, że znaleźliśmy kogoś idealnie do nas pasującego. To mit! Ten człowiek ma inny zapis doświadczeń i reakcji na stres i smutek, których nauczył się w swojej pierwszej rodzinie. Ta nagle odkryta odmienność może przerażać.


Związek

Gdy traumatyczne wydarzenia zostawiają trwały ślad w psychice. Czym jest i kogo może dotyczyć zespół stresu pourazowego?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 stycznia 2022
Zespół stresu pourazowego
Fot. iStock

Zespół stresu pourazowego (post-traumatic stress disorder, PTSD) zaliczamy do grupy zaburzeń lękowych. Może on wyniknąć z silnie stresogennej, traumatycznej sytuacji, takiej jak np. pożar, wypadek samochodowy, działania wojenne czy przemoc. Przyczyny u różnych osób mogą być inne, ale w każdym przypadku zespół stresu pourazowego wymaga uwagi i wsparcia osoby nim dotkniętej.

Czym jest zespół stresu pourazowego?

Zespół stresu pourazowego (PTSD) wynika z narażenia na działanie stresora, na który nie można się przygotować i którego nie można samodzielnie przepracować po pewnym czasie. Może to dotyczyć informacji o np. tragicznym wypadku i śmierci bliskiej osoby, jak i dotyczyć obecności przy wypadku z udziałem obcej osoby. Zazwyczaj w trudnej sytuacji przeciętnie wrażliwy człowiek doświadcza ostrej reakcji stresowej (np. niepokój, koszmary), po której w ciągu miesiąca samodzielnie wraca do normy. Gdy jednak coś zaburza powrót do równowagi, pojawia się zespół stresu pourazowego.

Jednym z warunków rozpoznania PTSD jest doświadczenie uczucia silnego strachu, przerażenia, czy też bezsilności w momencie zagrożenia. W efekcie następuje sytuacja, w której nie można przepracować traumatycznego wspomnienia, które mocno obciąża psychikę. Taka sytuacja może pociągnąć za sobą poważne konsekwencje, powodując trudności w funkcjonowaniu danej osoby w sferze społecznej, zawodowej lub innych sferach życia.

Fot. iStock

Rozpoznanie PTSD wg. klasyfikacji ICD-10 następuje, gdy kryteria objawowe zostały spełnione w ciągu sześciu miesięcy od zdarzenia powodującego uraz.

Zgodnie z klasyfikacją ICD-10 wyróżnia się PTSD:

  • ostre — trwa krócej niż trzy miesiące;
  • przewlekłe — objawy zaburzenia trwają trzy miesiące lub dłużej;
  • z początkiem opóźnionym —  w przypadku gdy objawy pojawiają się co najmniej sześć miesięcy po traumatycznym przeżyciu.

Co może wywołać PTSD?

Zespół stresu pourazowego może rozwinąć się w efekcie różnych, trudnych do udźwignięcia wydarzeń. Przyczyn może być wiele:

  • śmierć bliskiej osoby;
  • obserwowanie śmierci innej osoby lub zadawania jej krzywdy;
  • gwałt i molestowanie seksualne;
  • przemoc fizyczna lub psychiczna;
  • uczestnictwo w katastrofie;
  • doświadczenie lub obserwowanie aktu terrorystycznego, działań wojennych;
  • uczestnictwo w wypadku komunikacyjnym, i in.

Kogo może dotyczyć zespół stresu pourazowego?

Zespół stresu pourazowego może rozwinąć się na skutek różnych wydarzeń i nie tu ma określonej reguły, kto jest narażony na jego wystąpienie mniej lub bardziej. Granica odporności na trudne sytuacje jest inna dla każdego. Czynniki, które mogą wywoływać PTSD, u jednej osoby mogą spowodować traumę, a u innej tylko przykre wspomnienie. Z tego powodu ryzyko wystąpienia zespołu stresu pourazowego nie dla każdego jest takie samo. Zaburzenie to może wystąpić również u osób, które były wcześniej przygotowywane na trudne sytuacje, np. policjantów, strażaków, lekarzy, żołnierzy.

Fot. iStock

Zespół stresu pourazowego — objawy 

Zespół stresu pourazowego powoduje objawy, które mogą być inne, w zależności od indywidualnego przypadku. U wielu osób obciążonych PTSD wspomnienia feralnego wydarzenia stale powracają, nie sposób jest wyrzucić ich z pamięci. Powracają w snach, w chwilowych przebłyskach, zmuszając do ponownego ich przeżywania. Osoba dotknięta zespołem stresu pourazowego czuje się tak, jakby po raz kolejny uczestniczyła w zdarzeniu. U innych z kolei mogą pojawić się braki w pamięci związane z traumą.

Zespół stresu pourazowego powoduje także chęć trzymania się z daleka od tego, co kojarzy się z bolesnym wydarzeniem. Osoby dotknięte PTSD starają się unikać miejsc, osób, czy też przedmiotów związanych z nim. Konfrontacja z powyższym powoduje silny lęk.

Przeciągający się zespół stresu pourazowego może powodować objawy utrudniające normalne funkcjonowanie. Osoby, które przeżyły traumę mogą rezygnować z dotychczasowych aktywności, czuć się nierozumiani i wyobcowani. Pacjenci z utrwalonym PTSD żyją w poczuciu zagrożenia, są ciągle czujni. Mogą się izolować od otoczenia, reagować niewspółmiernie do sytuacji. Pojawiają się u nich ataki paniki, napady lęku, wybuchy złości. Przestają w wielu przypadkach odczuwać przyjemność, mogą pojawiać się u nich również zachowania autodestrukcyjne, myśli samobójcze.

Fot. iStock

Objawy fizyczne zespołu stresu pourazowego

Także ciało może wysyłać symptomy towarzyszące PTSD. Mogą pojawić się bóle głowy, kołatanie serca, przyspieszenie oddechu, uczucie ściskania w żołądku. Pojawiają się problemy ze snem, a często i bezsenność.

Nie ma tu jednej reguły, stąd ile osób dotkniętych PTSD, tyle możliwych reakcji.

Leczenie PTSD

W przypadku podejrzenia zespołu stresu pourazowego warto skonsultować objawy z lekarzem psychiatrą lub psychoterapeutą. Wśród skutecznych metod leczenia PTSD uznaje się psychoterapię poznawczo-behawioralną. W przypadku jej zastosowania objawy zaburzenia ustępują u około 70% pacjentów. Najczęściej psychoterapia trwa trzy miesiące, ale gdy istnieje taka konieczność, może trwać dłużej. Wspomagająco stosuje się także leczenie farmakologiczne, jako postępowanie uzupełniające i często w przypadku łagodzenia towarzyszących PTSD objawów.


źródło:  www.mp.pl, www.centrumdobrejterapii.pl 

Zobacz także

„Przecież jak zdradza to nie kocha, nie można tak okrutnie skrzywdzić kogoś, kogo się kocha. Prawda?”. List zdradzonej kobiety

„Ciągnie się coś za nami, czego nie można nazwać ani miłością, ani przyjaźnią, ani romansem. To jest pierwsza miłość, po prostu…”

„Pogaduchy do poduchy…”. O czym rozmawiamy w łóżku?