Związek

5 powodów, dlaczego nie warto porównywać obecnego partnera do swoich „eks”

Redakcja
Redakcja
6 września 2021
girl in a gray jacket is sitting on the sofa and looking at old photos in a photo album
 

Te słowa ranią mężczyzn jak nóż wbity w sam środek serca! Czasem zdarza się, że w złości lub – co gorsza – z bezmyślności mamy na końcu języka gotowe porównanie: „Nie rób tak, bo tak robił mój ex” albo „Zrób coś, bo tego nie miałam w poprzednim związku”. Albo jeszcze gorzej: „Mój eks robił to sto razy lepiej od ciebie!” Stop! Nie warto i nie można! Ugryź się w język. Dlaczego takie słowa ranią mężczyzn jak nóż wbity w sam środek serca?

1. Idealny partner nie istnieje

Czasem myślę sobie, że gdybym ze wszystkich moich partnerów wzięła najlepsze ich cechy – powstałby ideał. Tomek miał mózg analityczny, co mi niezmiernie imponowało. Mateusz był świetny w łóżku, tylko z nim przeżywałam wielokrotne orgazmy. Natomiast z Andrzejem miałam najlepsze porozumienie intelektualne. Rozumieliśmy się bez słów. Artur zaś akceptował mnie bez zastrzeżeń. Był tak zakochany, że niemal wszystko mu we mnie pasowało. Śmiał się z akceptacją, kiedy popełniałam gafy. Mogłabym nawet zaryzykować stwierdzenie, że on je lubił. Z nikim się tak nie śmiałam właśnie, jak z nim. I co teraz?

Idealny partner niestety nie istnieje. Każdy to wie! Dlatego warto zejść na ziemię, pogodzić się z tym i nie bujać w obłokach. Nie ma innej rady.

2. Ideał to niestety nuda

Na pocieszenie powiem, że pewnie gdyby istniał taki ideał, to by ci się szybko znudził lub wkurzył. Dlaczego? Jeśli w związku nie ma wyzwań, jeśli nie ma sporów, albo spraw, nad którymi oboje musicie pracować, to wkrada się nuda, impas, flauta. Taka jest nasza natura ludzka. Lubimy kłopoty 🙂 Jeśli partner na wszystko się zgadza – wydaje się mdły i bez charakteru! Jeśli śmieje się z każdego twojego dowcipu – na pewno ściemnia. Jeśli zawsze jest świetny w łóżku… Nie, to przecież niemożliwe. Każdy przecież ma gorszy dzień i brak mu wtedy melodii na seks.

Moim zdaniem najfajniejszy w związkach jest właśnie ten obszar, który nas różni, który jest wyzwaniem i tajemnicą. Zaryzykuję nawet, że cudownie jest się nie zgadzać z partnerem i czasem o coś z nim sobie powalczyć. Och, to właśnie jest najlepsze!

3. Porównywanie boli okrutnie

Nauczyłam się tego. Warto trzymać na niektóre tematy język za zębami. Zwłaszcza w łóżku! Jeśli powiesz swojemu obecnemu partnerowi, że poprzedni był mistrzem oralnych pieszczot, sprawisz mu ogromną przykrość. Przykrość… to słowo tu nie pasuje. Po prostu zmiażdżysz brutalnie jego ego i nic dobrego z tego nie będzie. Lepiej podziałać kobiecymi delikatniejszymi sposobami.

Nauczyć nowego chłopaka dotyku, jaki lubisz. Czasem nie trzeba do tego nawet specjalnych słów. Wystarczy szept albo zaproponowanie mu… nowej zabawy.

4. On nie musi ci niczego kompensować

Zdarzyło ci się powiedzieć obecnemu partnerowi, np. by nie odwracał się po seksie do ciebie plecami, bo tak robił inny chłopak i ty tego nie znosisz? A może naciskałaś, żeby mówił częściej, że cię kocha, bo w poprzednim związku ci tego brakowało. Serio, tak robisz? Ja też tak robiłam i większość moich koleżanek też. A nie powinniśmy! Partner nie ma obowiązku kompensować ci traum czy to z dzieciństwa, czy z poprzednich relacji. On nie jest po to! Nie po to go „więzłaś”, by nagle wszystko naprawiał.

Naprawdę powinnaś sama zająć się swoim obniżonym poczuciem wartości i traumą po poprzednich relacjach.

5. Nie da się zmienić faceta na siłę

Wiele moich koleżanek uparcie wierzy, że uda im się „przerobić” faceta na takiego, który będzie im pasował w stu procentach. Po pierwszej chwili zauroczenia przychodzi rzeczywistość i wtedy okazuje się, że inteligentne rozmowy Adama, zaczynają cię irytować, bo zamieniają się w zarozumiałe tyrady, a praktyczny kiedyś zamiłowanie do pedantyzmu, staje się nieznośnym kompulsywnym nałogiem. Zaś idealistyczna praca na uczelni przekłada się nagle na kłopoty finansowe. Wtedy pewnie aż świerzbi cię, by powiedzieć… „A Marek umiał zarobić kasę. Bałagan mu nie przeszkadzał i nie zanudzał mnie opowieściami o sytuacji ekonomicznej w Etiopii”. Mam dwie myśli wokół takiej sytuacji.

Pierwsza – niestety nie da się Adama przerobić nagle na Marka. Druga – już zapomniałaś, że Marek owszem zarabiał, ale bałaganił tak, że szlag cię trafiał i milczał z niezrozumiałych powodów? Wtedy narzekałaś, że brakuje wam porozumienia i dlatego go rzuciłaś i wybrałaś w kontrze właśnie pedantycznego i rozgadanego Adama. Kropka!


Związek

Cukier spożywczy – czy wszystko o nim wiesz?

Redakcja
Redakcja
6 września 2021
 

Tradycja uprawy cukru jest dłuższa i ciekawsza niż się wydaje. Pierwsze jego plantacje powstały 8000 lat przed naszą erą, nazywany był „indyjską solą”, a przez niebotyczną cenę wykorzystywany był tylko w celach leczniczych. Przez tysiące lat cukier obrósł wieloma mitami, które czasem przesłaniały jego pozytywne aspekty. Raz wychwalany pod niebiosa, raz demonizowany. Gdzie leży prawda o cukrze?

Wszystkie oblicza cukru

Czym tak naprawdę jest cukier? To związek chemiczny znany jako dwucukier sacharoza lub sacharoza spożywcza, który znajduje się w wielu owocach i warzywach, nadając im słodki posmak. Najczęściej jest pozyskiwany z trzciny cukrowej lub buraków cukrowych. W procesie produkcji poddawany jest rafinacji, czyli oczyszczaniu, które poprawia jego smak i kolor. Różnorodność form i zastosowań cukru doprowadziła do tego, że można spotkać wiele jego wariantów, takich jak na przykład:

  • Cukier biały
  • Cukier trzcinowy
  • Cukier kokosowy
  • Cukier puder

Nazewnictwo różnych wersji bywa czasem mylące i wydaje się zagmatwane, ale sam podział na rozmaite rodzaje cukru wynika między innymi z różnic w produkcji, stopniu rozdrobnienia czy użytkowaniu. Ta rozbieżność wynika między innymi z jego uniwersalności. Cukier jest wszechstronnym składnikiem i niezbędnym elementem każdej kuchni. Nie tylko dodaje on słodyczy potrawom i wypiekom, ale także korzystnie wpływa na ich teksturę oraz kolor.

Życie bez cukru?

Każda książka kucharska zawiera przepisy, w których istotny jest cukier. Chociaż najczęściej stosowany jest on do deserów i wypieków, służy on w kuchni na wielu frontach. Doskonale balansuje on kwasowość i gorzki posmak, dzięki czemu dodany do pomidorów lub sosów na bazie octu równoważy wyrazistość ich smaków i nadaje im głębi. Jest potrzebnym składnikiem do konserwacji produktów, ponieważ absorbuje wilgoć. To właśnie on sprawia, że chleb jest dłużej świeży, a dżem zrobiony na jesień, jest dobry także, gdy za oknem szaleje zima. Cukier obniża temperaturę zamarzania i nie pozwala na formowanie się twardych bryłek lodu, a w konsekwencji, to właśnie on nadaje lodom ich gładkość i miękkość. Dobrze użyty, zapewnia masom, galaretkom i ciastu odpowiednią, aksamitną konsystencję. Dodaje im także objętości – bez cukru nie udałoby się zachować lekkości ubitych jajek, a upieczony chleb byłby zbity i niewyrośnięty. Cukier wzbogaca smak bogatych w błonnik źródeł, takich jak otręby czy płatki owsiane, a karmelizowany odpowiada za piękny złocisty kolor i przyjemny zapach wypieków.

Nie taki cukier straszny

Cukier zadomowił się w przepisach z każdego rodzaju, jest nieodłącznym elementem gotowania i częścią składową wielu produktów, które znajdują się na półkach sklepów na całym świecie. Nie dziwne więc, że zaczął budzić strach, ale jednak demonizowanie go jest niesłuszne. Czy to prawda, że cukier uzależnia? (polecamy do czytania artykuł ekspercki na ten temat: https://uczymyjakslodzic.pl/czy-to-prawda-ze-cukier-uzaleznia) To nadal jest kontrowersyjnym tematem w środowisku naukowym, przez co na cukier padł niesprawiedliwy cień piętna, nazywając go szkodliwym produktem. Należy pamiętać, że przesada szkodzi wszystkiemu, czego dotyczy, a cukier mimo całej złej sławy ma wiele zalet. Jest naturalnym źródłem energii i dobrego samopoczucia, w odpowiedniej ilości wspomaga koncentrację i pamięć. Racjonalne i świadome używanie cukru służy utrzymywaniu zrównoważonej diety, tak dobrej i ważnej dla naszego zdrowia.

Cukier służy zrównoważeniu i poprawieniu smaku, a przez to zachęca do spożywania owoców i warzyw. Użyty w przetworach pozwala na cieszenie się ich smakiem dłużej. Dzięki swojemu wszechstronnemu zastosowaniu przysługuje się zdrowemu odżywianiu. Jest składnikiem, którego nie należy się bać, a jedynie używać z rozsądkiem, by w pełni korzystać ze wszystkich jego zalet.


Związek

Nietrzymanie moczu, słabsza forma po porodzie, brak orgazmu – jak sobie z tym poradzić samodzielnie? Jest rozwiązanie!

Redakcja
Redakcja
4 września 2021
fot. Adene Sanchez/iStock

Jeszcze do niedawna problemy takie jak nietrzymanie moczu, obniżenie narządu rodnego, czy osłabione mięśnie dna miednicy po porodzie, były zagadnieniem wstydliwym i kobiety niechętnie dzieliły się nimi z rodziną, przyjaciółkami, a nawet ze swoim ginekologiem! Biorąc pod uwagę fakt, że dolegliwości te dotykają znaczącej liczby kobiet w każdym wieku wydaje się konieczne, by rozmawianie na ich temat (w końcu!) znormalizować. 

Statystki są alarmujące!

  • blisko 20% rodzących kobiet doświadcza dolegliwości związanych z obniżeniem narządu rodnego
  • nawet co piąta kobieta po 40. roku życia i co druga po 80. cierpi z powodu nietrzymania moczu
  • w zależności od źródła, od 10 do nawet ponad 40% kobiet boryka się z problemem nadreaktywnego pęcherza

Na szczęście, o mięśniach dna miednicy (MDM) mówi się coraz głośniej i coraz więcej. Struktury te, zwane często mięśniami Kegla, odpowiedzialne są między innymi za utrzymywanie moczu w pęcherzu, czy utrzymanie w prawidłowym położeniu narządów znajdujących się w jamie brzusznej.

Regularny, odpowiednio prowadzony trening MDM stanowi doskonałą profilaktykę chorób związanych z naszym „podwoziem”, wspiera rehabilitację po porodzie i… poprawia jakość życia seksualnego sprawiając, że przeżywane orgazmy są jeszcze silniejsze! Korzyści jest aż nadto, więc nawet jeśli dalekie Ci rozmyślanie o tym, czy i kiedy wspomniane problemy dotkną także Ciebie – warto rozpocząć treningi już dziś!

Istotnym jest, by mięśnie dna miednicy były mocne i sprawne, ale nie nadmiernie napięte. To właśnie z tego drugiego powodu wzmacnianie MDM przy pomocy popularnych kulek gejszy, na koniec, nie zdaje egzaminu – gadżety te indukują wyłącznie skurcz mięśni, bez ich relaksacji, co w konsekwencji może doprowadzić do trudności w ich pełnym rozkurczaniu (i rozwinięcia zespołu nadreaktywnego pęcherza!). Optymalnym rozwiązaniem są treningi nie tylko budujące siłę mięśni dna miednicy, ale także uczące ich rozluźniania – zgodnie z zasadą, że im większy relaks mięśni, tym silniejszy ich późniejszy skurcz! A więc, jak to zwykle w życiu bywa, kluczowe jest znalezienie „złotego środka”.

Pełną recenzję urządzenia znajdziesz w poniższym wideo. Ja już ćwiczę z Perifit – kiedy Ty zaczynasz?

Świetnym rozwiązaniem jest współpraca z fizjoterapeutą uroginekologicznym. Jeśli jednak chciałabyś zadbać o swoje zdrowie w zaciszu własnego domu… tak, jest na to rozwiązanie. Poznaj Perifit!

Perifit to interaktywne urządzenie, pozwalające na prawidłowy trening mięśni dna miednicy w zaledwie 5 minut dziennie – tylko tyle dzieli Cię od odczuwalnych efektów! Ten niewielki przyrząd skutecznie wspiera walkę z nietrzymaniem moczu, powrotem do formy po porodzie, brakiem satysfakcji seksualnej, nadreaktywnym pęcherzem, czy obniżeniem narządów rodnych. Ale to nie wszystko! Choć na pierwszy rzut oka słowo „trening” kojarzy się z wylewaniem siódmych potów na siłowni – treningi z Perifit są tego całkowitym przeciwieństwem!

Urządzenie, połączone z bezpłatną, interaktywną aplikacją, zapewnia ekscytujące treningi w postaci… gier, które kontrolujesz przez skurczanie i rozkurczanie mięśni Kegla. Perifit, wyposażony w dwa niezależne czujniki, precyzyjnie przekazuje informacje o sile i jakości skurczy tak, by zapewnić jak najwyższe bezpieczeństwo wykonywanego treningu i wykrywać nieprawidłowe skurcze. Aplikacja zapewnia pełną kontrolę nad dokonywanymi postępami i dba o Twoją motywację – w atrakcyjnych wizualnie grach zdobywasz kolejne poziomy oraz punkty! Jest to wprost idealne połączenie przyjemnego relaksu z pożytecznym treningiem.

Zaczynając swoją przygodę z Perifit, zostaniesz poproszona o odpowiedź na kilka pytań, związanych z prowadzonym stylem życia, czy odczuwanymi dolegliwościami. W ten sposób aplikacja precyzyjnie dobierze trening odpowiadający w punkt na Twoje potrzeby – jest to trening prawdziwie uszyty na miarę, a programy treningowe opracowane zostały we współpracy z lekarzami specjalistami! Następnie nie pozostaje nic innego, jak zacząć Twój pierwszy Perifitowy trening.

Aplikacja zbierze informacje na temat kondycji Twoich mięśni dna miednicy i dostosuje trudność gry tak, by była dla Ciebie wymagająca, ale wykonalna. Na bieżąco możesz śledzić postępy w zakresie siły mięśni, ich relaksacji, czy skuteczności utrzymywania skurczu przez wskazany czas. Co więcej, urządzenie jest w pełni naładowane, a bateria starczy Ci na… 10 lat treningów, bez konieczności doładowywania! Wodoodporna budowa znacząco ułatwia utrzymanie Perifit w czystości, a 5-letnia gwarancja baterii, zapewniona przez producenta, pozwala cieszyć się codziennymi treningami jeszcze pełniej!

Tylko w Secret Place (www.secretplace.pl), kupując Perifit, otrzymasz 30-dniową gwarancję satysfakcji!


Zobacz także

Życie z partnerem z borderline jest jak życie na tykającej bombie. Kiedy przestać walczyć?

Żyjesz z narcyzem? Jeśli nie chcesz wywołać wojny, nie mów mu tych pięciu rzeczy

„Ślepa” miłość. Kiedy nie wiesz jaki naprawdę jest ten, kogo kochasz