Zdrowie

„Śmierć ojca, diagnoza autyzmu u syna i moja choroba… Miałam wrażenie, że nie ogarniam. Że tonę”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 maja 2022
Dlaczego ludzie tkwią latami w niszczących związkach? Przeczytaj, zanim ocenisz
Fot. iStock / swissmediavision
 

Siedem lat temu zwątpiłam, że mogę jeszcze mieć fajne życie i wpływ na jego jakość i decydować, co jest dobrym wyborem dla mnie, a nie tylko dla innych. Domykałam żałobę po śmierci mojego ojca. Dziesięć lat wcześniej zmarła moja mama. Byłam więc przytłoczona sprawami rodzinnymi i braniem odpowiedzialności za to, że teraz my z bratem musimy opiekować się dziadkami. Do tego doszła diagnoza mojego syna pod kątem zespołu aspergera i wiele innych życiowych wyzwań, w tym problemy ze zdrowiem, opowiada psycholożka Marta Iwanowska Polkowska.


Nagromadzenie tych sytuacji sprawiło, że choć jest silną przedsiębiorczą kobietą, ogarniającą życie, to straciła nadzieję, że kiedyś wszystko będzie dobrze, że odzyska spontaniczność oraz spokój, za którymi tęskniła. Mówi: Miałam wrażenie, że nie ogarniam. Że tonę. Że nie żyję swoim życiem”.

Jak wydobyłaś się z tego wszystkiego? Jak poradziłaś sobie z tak wielkim kryzysem?

Wpadła mi w ręce niezwykle inspirująca książka Rachel Cusk o metaforycznym tytule „PO”, która opowiada o żałobie i o tym, że po niej też jest życie. Czytając, mocno poczułam, że nie chcę się poddać. Wymyśliłam więc na swój użytek hasło, że chcę się nażyć. Puściłam je w świat na moim blogu i zaczęłam obudowywać teoriami psychologicznymi. Z czasem coraz więcej klientek zaczęło zwracać się do mnie… po #nażywanie się i tak hasło zaczęło magnetyzować.

Jest taka metafora, prawdopodobnie autorstwa Stevena D. Wolfa, którą bardzo cenię: „Bo w życiu nie chodzi o to, by przetrwać burzę, trzeba nauczyć się tańczyć w deszczu”. Jak ją rozumieć? Nie mamy wpływu na to, kiedy w naszym życiu pojawi się burza, jak silna będzie i jak długo potrwa, ale mamy wpływ na to, jak na nią zareagujemy. Mamy natomiast wpływ na świadome sięganie po to, co nas wspiera, rozwija i sprawia, że czujemy się po prostu lepiej. Dlatego dla mnie #nażyćsię oznacza przede wszystkim pozwolenie sobie na świadomy wybieranie i decydowanie, jak zareaguję na trudne sytuacje.

Oczywiście nie chodzi tu o tzw. „pudrowanie rzeczywistości” ani o wypieranie negatywnych emocji związanych z tym, co trudne. #Nażyćsię to zgoda na czucie i doświadczanie wszystkiego. Zgoda na to, że każdy z nas czasem ma gorsze chwile, czuje strach, smutek, frustrację, ma ochotę krzyczeć i płakać, choć się tego jednocześnie boi.

Dlaczego zgoda na te emocje jest taka ważna?

Boimy się emocji (i własnych i innych ludzi). Przez całe pokolenia byliśmy uczeni zaprzeczenia temu, że w ogóle coś czujemy. Emocje kojarzą się nam z brakiem profesjonalizmu, z histeryzowaniem, a tymczasem są kwintesencją bycia człowiekiem.

Dlatego ja dziś pozwalam sobie czuć. Gdy jest mi smutno, smucę się. Gdy jestem zła, zauważam i wyrażam moją złość. Ale jednocześnie staram się nie unikać tego, co dobre i sama poszukuję tego, co może mnie karmić spokojem czy radością. Nauczyłam się świadomie wybierać rzeczy i sytuacje, które mnie karmią, tym czego potrzebuję.

Często w swojej pracy spotykam się z opowieściami kobiet, które mówią, że owszem może i spotkały je dziś przyjemne rzeczy, ale tego nie zauważają. Nie zwracają na nie uwagi, nie pozwalają sobie na czucie radości, satysfakcji spełnienia. Wydaje im się, że muszą być sprawcze, skupione na poważnych sprawach, profesjonalne. Że wszystko jest ważniejsze niż radość. A ja chciałabym, żebyśmy wszystkie pozwalały sobie w ciągu zwykłego dnia na chwilę radości, szaleństwa, a może nawet dzikości. Nawet nie wiem, ile razy w swoim gabinecie słyszałam o tęsknocie za spontanicznością. #Nażywanie się jest o tym, byśmy dawały sobie to, za czym w tajemnicy tęsknimy.

Czasem w życiu dopada nas kumulacja nieszczęść i może zdarzyć się tak, że już naprawdę nie chce nam się wstać z łóżka. Co wtedy radzisz: jaki jest pierwszy krok, żeby się z tego otrząsnąć?

Ja bym po pierwsze to zauważyła. Nie wmawiała sobie, że wszystko jest OK, gdy nie jest. A często sobie wmawiamy. Zakładamy maski, pudrujemy nos, zakładamy modne ubrania i udajemy od rana do wieczora. Pod tym wszystkim ukrywamy prawdę o sobie. Nie zauważamy jej.

Zauważyć, to uznać, że mam gorszy okres w życiu i okazać sobie współczucie, bo przecież „nie tylko ja tak mam, a doświadczanie nieszczęść jest częścią bycia człowiekiem”. Każdego z nas, nawet tych najtwardszych, trudna sytuacja może na chwilę „zmieść” z codziennego funkcjonowania. Ważne, by w takim momencie nie „dowalać sobie”, wmawiając „tylko ja idiotka tak mam, inni sobie lepiej radzą”. Przeciwnie, dobrze jest pomyśleć o sobie życzliwie i z czułością. Potraktować siebie przynajmniej tak dobrze, jak traktujemy innych, gdy oni się z czymś zmagają.

Jaki jest drugi krok, który możemy zrobić?

Warto zastanowić się, czego ja w tej sytuacji potrzebuję, gdy czuję, przeżywam, gubię się. Może wsparcia przyjaciela, terapeuty, księdza – po prostu bliskiej osoby? Może wolnego czasu, by poukładać swoje sprawy? Więcej ruchu lub snu, by odzyskać dobrostan fizyczny?

A kiedy już zobaczymy światełko w tunelu, warto zadać sobie pytanie: „OK, czego ta sytuacja próbuje mnie nauczyć?” Bo może dzięki niej coś we mnie wzrasta? Może ona wydarzyła się po to, żeby utwierdzić mnie w przekonaniu, że sobie ze wszystkim poradzę? Albo, że będąc silną mogę też sięgać po wsparcie innych? Może miałam szansę nauczyć się większej wyrozumiałości wobec siebie i bycia mniej perfekcyjną? A może chciałam za dużo, oczekiwałam nierealnego i to sprawiało, że byłam rozgoryczona?

Odnalezienie sensu w nieszczęśliwym wydarzeniu z naszego życia jest tak ważne?

Tak i nie zadzieje się, gdy jeszcze łzy cisną się do oczu. Żałoby, smutku nie można przyśpieszać. To przyśpieszanie zniechęca i frustruje. Ale zawsze można kierować się ciekawością. Nie szukaj sensu na siłę, ale z ciekawością. Z ciekawością zadawaj sobie pytania: „Co sprawiło, że jestem w tej sytuacji?”, „Czego ta ona próbuje mnie nauczyć?”

Na koniec chciałam cię spytać, co wczoraj było dla ciebie tą chwilą wyjątkową?

Wracając z warsztatów, miałam kilka wolnych godzin jadąc autostradą. Robiłam co lubię: słuchałam podcastów i obdzwoniłam bliskie mi osoby. A kiedy wróciłam do domu, cieszyłam się, że moi synowie i mąż na mnie czekali. Mogliśmy chwilę pogadać i zjeść upieczony przez męża ciepły chleb z masłem. To była fantastyczny moment. Prosty, ale tak bardzo karmiący.


Marta Iwanowska-Polkowska – autorka książki „Nażyć się. Nażyć się. Jak zacząć nażywać się od dziś, pamiętać o tym jutro i już nigdy o sobie nie zapomnieć”Jak o sobie mówi coachyca i trenerka, z wykształcenia psycholożka, z powołania towarzyszy innym w odważnym urzeczywistnianiu swojego JA, podejmowaniu śmiałych wyzwań i przechodzeniu przez zmiany z wyrozumiałością dla siebie.

Autorka podcastu „Urzeczywistnij swoje JA”. Prowadzi procesy indywidualne i warsztaty rozwojowe. Jej główne „narzędzia pracy” z innymi to refleksja, uważność, akceptacja i docenianie, zmiana perspektywy, ale też poczucie humoru i zachwyt.

Na stronie ManufakturaRozwoju.pl dzieli się swoimi refleksjami i podcastami.

 

Zobacz także: 32 pomysły, by #nażyćsię i być szczęśliwą według psycholożki Marty Iwanowskiej-Polkowskiej


Zdrowie

Apel do niedzielnych tatusiów: Nie spóźniaj się, nie zabieraj dziecka na randki, nie zasypuj atrakcjami

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
29 maja 2022
fot. gradyreese/iStock
 

Tak wiele kobiet nas o to prosiło, że nie mogłyśmy pozostać obojętne. Wspólnymi siłami spisałyśmy nasz apel do niedzielnych ojców, którzy widzą swoje dzieci dwa razy w miesiącu przez dwa weekendy. Oto najczęściej popełniane przez nich grzechy. Kobiety ślijcie ten link swoim eks. Niech czytają! Panowie, nie martwcie się, niedługo napiszemy apel do rozstanych matek, bo my kobiety też mamy swoje za uszami. Wśród grzechów głównych: kontrolowanie i wypytywanie dzieci o partnerki ojca itp. Ale na razie piszemy do was, drodzy ojcowie!

1. Nie spóźniaj się

Nie możemy pojąć, dlaczego tak wielu facetów po rozwodzie spóźnia się, by odebrać córkę lub syna od żony na tzw. weekend u siebie. Zajmujecie się nimi tylko przez cztery dni w miesiącu (co drugi weekend), a nie potraficie przyjechać po nie na czas? Serio!? A ten dzieciak przecież czeka, patrzy przez okno, smuci się… A my matki jesteśmy  z minuty na minutę coraz bardziej wkurwione, bo mamy świadomość, że  maluch myśli sobie, że tata spóźnia się, bo… „ Ma mnie w nosie. Nie jestem dla niego super ważny!” Tak nie może być! Jeśli szanujesz swojego szefa w pracy i nie spóźniasz się na zebrania, szanuj też swoje dziecko! Bo dziecko to człowiek i zapewniamy, że o wiele ważniejszy od pracodawcy, którego będziesz zmieniał jeszcze wiele razy w życiu. Syn jest na zawsze! Córka jest na zawsze!

2. Daj kobiecie odpocząć

Błagam, uwierz w to, że sobie dasz radę! No dobra, jeśli opiekujesz się noworodkiem – telefony do jego mamy są uzasadnione. Ale jeżeli nastolatkiem, który wymiotuje, bo się zatruł lub pokłócił i się z twoją obecną żoną, albo brzydko odezwał się do twojego ojca – to musisz sobie już radzić sam. Jeśli zapomnisz zabrać z domu mamy ciepłej kurtki dla syna – to kup ją lub pożycz. Ale nie zawracaj głowy telefonami matce, która ma tylko dwa dni, by zająć się swoimi sprawami i odpocząć.

3. Współpracuj z matką

Co innego, jeśli widzisz, że dzieciak ma z czymś poważny kłopot. Tak i owszem, wtedy siadasz naprzeciwko jego matki i rozmawiasz, jak zaradzić sprawie. Przy okazji nie wykłócasz się o sprawy poboczne (obniżenie alimentów!). W tym momencie nastawiasz radary tylko na współpracę dotyczącą rozwiązywania konkretnego problemu. Fakt, że już nie kochasz matki swojego dziecka, nie oznacza przecież, że los tego dziecka automatycznie przestaje cię obchodzić. Proszę pamiętaj, że ważne sprawy nie są na tzw. telefon, e-mail, czy SMS. Naprawdę dasz radę porozmawiać z kobietą, którą kiedyś kochałeś w cztery oczy. Jesteś przecież dużym chłopcem. Co nie?

4. Nie zabieraj na randki

Wiele kobiet do nas pisze, że faceci po rozstaniu dość pochopnie poznają dzieci ze swoimi dziewczynami. Mało tego, zabierają maluchy na randki, bo tak jest im wygodnie. A może nie chodzi tylko o wygodę? Może chodzi też o to, że chcesz się pochwalić i pokazać nowej kobiecie, jak wspaniałym i czułym tatusiem jesteś przez trzy godziny? Basta! Uderz się w pierś i nie rób tak więcej. Poświęć w całości czas swojemu dziecku, bo ono cholernie cię potrzebuje. Nie ma szans, że wystarczy mu tylko mamusia. Twoje rola jest ważna: to ty musisz uczyć syna jeździć na rowerze, a córkę skakać na główkę do basenu. Jesteś od dawania poczucia bezpieczeństwa, budowania w maluchu siły i dystansu do różnych spraw. Dziecko z całą pewnością nie potrzebuje poznawać żadnej kolejnej miłej pani, żadnej pseudocioci, która za chwilę zniknie z jego życia, bo coś. Dlatego przedstawiaj mu taką kobietę, której jesteś pewien. Tylko w sytuacji, jeśli zamierzasz spędzić z nią przynajmniej spory kawałek życia.

5. Urządź dziecku pokój

Naprawdę głupio mi o tym pisać, ale tak często słyszałam to od swoich rozwiedzionych lub rozstaniach koleżanek, że nie mogę tego pominąć. Twoje dziecko, które nocuje u ciebie z soboty na niedzielę, musi mieć swoją przestrzeń. Jeśli masz niewielkie mieszkanie, zadbaj, by miało chociaż kosz ze swoimi zabakami i oddzielne miejsce do spania (może być pompowany, ale wygodny materac). Niedopuszczalne jest, by maluch spał na nierozkładanym niewygodnym narożniku w salonie, gdy wszyscy domownicy już łaskawie pójdą spać. Niedopuszczalne, by spał z twoją narzeczoną i tobą w jednym łóżku (bo innego miejsca brak). Syn nie może czuć się jak chwilowy intruz czy gość. Córka też ma się u ciebie czuć – jak u siebie.

6. Nie zasypuj atrakcjami

Planujesz moc atrakcji: basen, plac zabaw, wycieczkę do kina, do lasu, na pizzę do restauracji na najbliższy weekend z dzieckiem. Chłopie, powiedz sobie „stop!” Może masz wyrzuty sumienia, że tak rzadko widzisz syna lub córkę? Uwierz – dzieciakom wcale nie trzeba wielkich atrakcji. Liczy się twój czas, twoja uwaga i zaangażowanie. Nie musisz fundować jakiegoś szalonego rollercoastera, by cię nadal kochało. Możecie spokojnie odrobić lekcje, trochę się ponudzić, razem ugotować obiad, iść na basen. Wystarczy!

7. Ale weź się zajmij

Niestety znam też przypadki, kiedy panowie mają kompletnie wywalone, co będzie się działo z dzieckiem podczas „niedzieli z tatusiem”. Znam przypadki, że tego dnia nowa narzeczona (wiedziona dobrą wolą i kobiecym instynktem) rysuje z pasierbem, gotuje mu zupki i pilnuje w czasie kąpieli. Nie bądź idiotą. To nie są jej obowiązki! Zajmij się swoim dzieckiem. Spytaj, co tego dnia chce robić. I nie gniewaj się, jeśli powie, że chce jechać do „Fit Misia” czy innej „Hula Kuli” na urodziny do kolegi Stasia, które trwają cztery godziny. Ubieraj się i jedź. Tego dnia schowaj własne ego na dno teczki i z uważnością na potrzeby dziecka spędzaj z nim czas. Nie wyręczaj się narzeczoną lub mamusią. To jest okropny wstyd! To jest postępowanie wielce niemęskie i niegodne dorosłego chłopa.

 


Zdrowie

Kolagen – dlaczego jest tak ważny?

Redakcja
Redakcja
27 maja 2022
fot. Victor Freitas/Unsplash

Większość osób kojarzy kolagen z jędrnością skóry. Jest to prawidłowe skojarzenie – ta substancja jest niezbędna, aby zachować młody wygląd. Jednak jej rola w organizmie jest zdecydowanie bardziej istotna. Dlaczego potrzebujesz kolagenu?

Ludzki organizm jest bardzo skomplikowaną maszyną. Nieustannie zachodzą w nim niezliczone procesy, które mają na celu utrzymanie równowagi i prawidłowe funkcjonowanie. Jedną z substancji, która umożliwia zachowanie go w dobrym stanie, jest kolagen. Czy wiesz, skąd się bierze?

Źródła kolagenu

Kolagen jest białkiem, które występuje dość powszechnie w tkankach zwierzęcych. Jest to substancja bardzo odporna, reakcjom rozkładu ulega jedynie pod wpływem kolagenozy, czyli enzymu proteolitycznego. Ta właściwość kolagenu jest kluczowa dla funkcji, którą pełni on w organizmie. Prawidłowa dieta, zawierająca odpowiednią ilość białka oraz innych składników pokarmowych sprzyja optymalnej syntezie kolagenu w organizmie. Jednak u osób, które mają problemy ze stawami oraz aktywnych sportowców, warto rozważyć suplementację. Sprawdź te produkty: https://www.bcaa.pl/kolagen/. Zgodnie z linkowaną stroną, suplementy z kolagenem najlepiej działają w połączeniu z witaminą C. Kwas askorbinowy jest niezbędny dla prawidłowej syntezy kolagenu i zachowania jego odpowiedniej struktury.

Funkcje kolagenu

To białko pełni w ludzkim organizmie bardzo ważne funkcje. Najważniejszą z nich jest nadawanie tkankom odporności na uszkodzenia mechaniczne oraz sprężystości. Spaja ze sobą komórki i zachowuje integralność struktur organizmu. Dzięki niemu możliwe jest utrzymanie kształtu np. podczas poruszania się. Kolagen jest też białkiem budulcowym, niezbędnym do wzrostu i regeneracji tkanki łącznej, mięśniowej, kostnej oraz błon i skóry. Bierze także udział w procesie gojenia się ran – jest niezbędny do prawidłowego przebiegu procesu zabliźniania się rany. Kolagen jest potrzebny, aby organizm mógł utrzymać prawidłową gęstość kości, skóry oraz innych tkanek. Dzięki temu zwiększa odporność na złamania. Jest też odpowiedzialny za produkcję mazi stawowej, a więc regenerację i sprawność stawów. Kolagen pozwala także na utrzymanie prawidłowego nawilżenia i zdrowego wyglądu skóry, włosów i paznokci. Substancja ta pełni również ważną rolę w procesach związanych z odpornością organizmu. Ogranicza wnikanie mikrobów oraz innych patogenów w głąb ustroju.

Co się dzieje, kiedy kolagenu jest za mało?

Białko to produkowane jest przez organizm, jednak wraz z wiekiem spada efektywność tego procesu. Osoby po 50 roku życia doświadczają gwałtownego spadku ilości kolagenu. Jego synteza całkowicie zanika po 60 roku życia. W tym czasie organizm wolniej się regeneruje. Zwiększona jest także podatność na różnego rodzaju uszkodzenia i złamania kości. Pojawiają się także uciążliwe bóle stawów. Wyraźnie zmniejsza się też jędrność skóry. Jednak niedobory kolagenu mogą występować także u młodszych osób. Ta substancja ulega intensywnemu zużywaniu w organizmach sportowców, którzy eksploatują swoje ciało na treningach.


Zobacz także

5 niezbędnych produktów w kosmetyczce zdrowej intymnie kobiety

Półpasiec objawy oczne, uszne

Półpasiec objawy – co może świadczyć o wystąpieniu tej choroby zakaźnej?

Problemy poniżej pasa? Nie jesteś sama. Najczęstsze dolegliwości układu moczowego [Pytania i odpowiedzi]