Lifestyle Psychologia Związek

12 (czasem dziwnych) powodów, dla których się zakochujemy. Spróbuj popatrzeć mu w oczy przez dwie minuty i tego nie poczuć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 kwietnia 2017
Fot. iStcok/Massonstock
 

Miłość nie jest aż taką tajemnicą, tak mistycznym uczuciem, jak wydaje się wielu z nas. Naukowcy twierdzą, że to nasze hormony, zainteresowania i sposób, w jaki nas wychowano mają największy wpływ na to, w kim się zakochamy i obiektem czyich uczuć się staniemy. W toku wieloletnich badań, wyłoniono kilka najczęściej powtarzających się, choć czasem naprawdę zaskakujących, powodów, dla których druga osoba staje się całym naszym światem.

12, czasem dziwnych, powodów, dla których się zakochujemy

Jesteście naprawdę do siebie podobni

Dziesięciolecia badań wykazały, że stereotyp, że „przeciwieństwa się przyciągają” ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Partnerzy, którzy są do siebie podobni, czyli mają podobną osobowość i w podobny sposób przeżywają emocje, o wiele lepiej się rozumieją w codziennych, życiowych kwestiach.

Widzisz w partnerze podobieństwo do swojego rodzica przeciwnej płci

Amerykański psycholog David Perrett i jego współpracownicy odkryli, że niektórzy ludzie mają tendencję do zakochiwania się w osobach o tym samym kolorze włosów i oczu, co ich rodzice przeciwnej płci. Dodatkowo, okazało się, kobiety urodzone przez matki po 30-tce rzadziej zakochują się w młodszych mężczyznach. Mężczyźni wychowywani przez „starszych rodziców”, często zakochiwali się w kobietach podobnych do ich mam.

Pachniesz tak, jak trzeba

Niektóre kobiety w trakcie owulacji przyciąga zapach koszulek noszonych przez mężczyzn z wysokim poziomem testosteronu lub… wydatna żuchwa.

Masz „otwarte”ciało

 Eksperci od mowy ciała są zgodni, że postawa jaką przyjmujemy w obecności ukochanej osoby mówi o naszych uczuciach więcej niż słowa.  Jeśli trzymasz ręce w kieszeniach i ramiona w pozycji do wewnątrz, wysyłasz sygnał, że nie jesteś zainteresowany. Otwarta postawa zachęca do miłości :).

Spojrzenie w oczy trwające dwie minuty

Psycholog Joan Kellerman z Uniwersytetu w Massachusetts poprosiła 72 osoby, które wcześniej się nie znały, o to, by przez dwie minuty spacerowały ze sobą patrząc sobie w oczy. Wynik był zaskakujący – okazało się, że długotrwały kontakt wzrokowy wskrzesił między dwójką nieznajomych uczucie porozumienia, bliskości, a nawet miłości i namiętności.

Ciepło

Psycholog z Uniwersytetu w Yale, John Bargh, przeprowadził eksperyment, podczas którego uczestnicy spożywali ciepłe lub zimne napoje, a następnie oceniali, czy czyjaś osobowość była ciepła lub na zimna. Uczestnicy, którzy napili się czegoś ciepłego, częściej oceniali nieznajomego jako kogoś ciepłego i pozytywnego. Wniosek – jeśli zaprosisz partnerkę na kawę, a nie na lody – będziecie wobec siebie bardziej serdeczni J.

Jesteś właścicielem psa

Mężczyźni spacerujący z psem wydają nam się o wiele bardziej atrakcyjni. Zdaniem naukowców dzieje się tak dlatego, że posiadanie zwierząt domowych sygnalizuje naszą skłonność do pielęgnowania związku, lub zaangażowania. Dodatkowo, właściciele psów wydają się nam bardziej zrelaksowani, przystępni i szczęśliwi.

Twój partner wygląda równie dobrze co ty

W 1996 roku przeprowadzono badania, w trakcie których uczestnikom o podobnym poziomie atrakcyjności fizycznej przydzielono losowo innego uczestnika do pary. Ci, którzy uznali się za bardziej atrakcyjnych, nie byli zadowoleni z zaproponowanego przez naukowców połączenia.

Grasz na jakimś instrumencie

Naukowcy z Francji przeprowadzili eksperyment, w trakcie którego okazało się, że mężczyźni grający na gitarze nie mają większych problemów z otrzymaniem numeru telefonu kobiety, którą są zainteresowani.

Nosisz kolor czerwony

Ponieważ ta barwa podświadomie kojarzy nam się z miłością i namiętnością.

Nosisz pewien rodzaj zarostu

Australijscy naukowcy odkryli, że kobiety uważają, że męskie twarze z widocznym zarostem są bardziej atrakcyjne niż długie brody, lekki zarost lub twarz ogolona.


Na podstawie: www.independent.co.uk

 


Lifestyle Psychologia Związek

„Dał jej wszystko za czym tak tęskniła: czułość, uwagę, delikatność”. Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 kwietnia 2017
Fot. iStock/Marco_Piunti
 

Magda: dziewczyna, a właściwie już kobieta. Wiek: 29 lat. Dawniej by powiedzieli, że to już stara panna, bo do tej pory nie potrafiła przytrzymać przy sobie faceta dłużej niż rok. Nie należała do tych nadmiernie dbających o szczupłą sylwetkę, kobiet. Jednakże to, co inni uważali za wadę, potrafiła zmienić w główną zaletę. Wystarczyła odrobinka pewności siebie i odpowiednio dobrana bielizna. Próżno było szukać u jej boku partnera. Po ostatnim zawodzie miłosnym wolała skupić się na uszczęśliwianiu samej siebie. Utwierdzała się w przekonaniu, że miłość faceta nie jest jej do niczego potrzebna. Nie wiedziała jednak, że życie ma dla niej inny scenariusz.

Był piękny, sobotni poranek. Obudziła się pełna energii, przez okno przebijały się promienie słońca. Właśni wtedy czuła, że żyje, ale tak naprawdę. Gdzie by się nie wybrała, szczęście nie opuszczało jej. Odwiedzająca ją tego dnia siostra zobaczyła jej nowe oblicze, którego Magda nikomu nie pokazywała.

Uzależniona od portali społecznościowych, przeglądała jeden z nich, gdy napisał ON!

– Cześć – napisał. – Jestem Marcin.

– Cześć – odpowiedziała. – My chyba się nie znamy.

Tak to był fakt, że go nie znała. Mimo, że on znał wielu jej znajomych.

– Wiem, ale chciałbym cię poznać. Spodobało mi się twoje zdjęcie.

Akurat to jej nie zdziwiło, bo jej zdjęcie mówiło wszystko to, co Magda chciała pokazać innym ludziom: silna, wyzywająca, pewna siebie. Z czasem pisali coraz częściej. Jednak to już nie było zwykłe: „Co u ciebie?”, ale także „Dzień dobry”, „Dobranoc”, „Słodkich snów”. Ona jednak utrzymywała, że nie szuka faceta do związku, a do sprawiania jej przyjemności. Pewnego dnia rzucił:

– Umówisz się ze mną na kawę?

– Czemu nie – odparła.

Znów rozpierała ją energia. „Będzie seks, będzie seks” – śpiewała.

Ubrała ulubiony, czerwony zestaw: stanik push – up, wyjątkowo uwydatniający jej piersi i te stringi, fantastycznie podkreślające pośladki. Kiedy skończyła poczuła dumę przeglądając się w lustrze. Nawet Marcin był pod wrażeniem, gdy stali pod kawiarnią. Spódniczka do kolan, czarna bluzka odsłaniająca jej całkiem spory biust i te nogi… szczupłe i długie, dzięki wysokim butom.

Rozmawiali, jakby znali się całe życie. Przez głowę Magdy przeszła nawet myśl, że takiego faceta mogłaby mieć… gdyby nie ten wiek. Młodszych od siebie mężczyzn uznawała za zbyt niedojrzałych. W Marcinie jednak,było coś, co ją podniecało.

Nie myśląc wiele zaproponowała mu lampkę wina u siebie w mieszkaniu. Przekraczając próg Magda upuściła klucze na podłogę, celowo rzecz jasna. Czekała na jego reakcję, gdy zobaczy koronkowe zakończenia pończoch spod sukienki. Marcin stał jak wmurowany.

– Wejdź do salonu – powiedziała – ja przyniosę wino.

Poprosiła go o otwarcie butelki.

– Za udaną znajomość – wzniósł toast on.

Po wzięciu łyka zimnego wina wziął oba kieliszki i odstawił na stolik przy sofie. Spojrzał na nią swoimi czarnymi oczami, widział, że ona oddycha głęboko, a jej usta są lekko rozchylone. W końcu to zrobił: przyciągnął ją do siebie, pocałował mocno, ręką pieszcząc jej kark. Ona zaś też długo nie czekała: usiadła na nim, ręce wplotła w jego całkiem długie włosy, poczuła jego wzwód.

– Jesteś pewna, że tego chcesz? – spytał.

Kiwnęła głową na znak zgody i zaprowadziła go do sypialni. Był taki delikatny. Jego usta sunęły od warg, przez szyję, po jej gołe piersi. Jego czarne oczy, obserwujące jej wijące się z rozkoszy ciało, przeszywały ją na wylot. Wiedziała, że tej nocy nigdy nie zapomni. Dał jej wszystko za czym tak tęskniła: czułość, uwagę, delikatność. Tą miłosną rozgrywkę przerwał dopiero zegarek wybijający godzinę trzecią.

– Za dwie godziny wstaję do pracy – powiedziała.

Nie spali jednak. Położyli się na łóżku, on przytulił ją swoimi umięśnionymi ramionami, oddechem pieszcząc okolice karku. Ona zaś delikatnie całowała go po klatce piersiowej, językiem drażniąc sutki, a ręką wędrowała po jego podbrzuszu i niżej. Rozstając się rano powiedziała mu, że było jej tak dobrze, że mogliby spotykać się w ten sposób częściej już jako para. Uśmiechnął się wtedy, pocałował w czoło… i wyszedł.

Mijały kolejne dni bez jego wiadomości. Zaczęła się w końcu zastanawiać gdzie popełniła błąd. „Przecież sam zaproponował mi związek” – myślała. Nie potrafiła o niczym innym myśleć, jak o nim: te oczy, przeszywające, ten dotyk, usta…..

„Czemu mnie nie chcesz?!” – napisała w końcu wiadomość.

„Wyjaśnię ci wszystko później” – odpowiedział.

W taki właśnie sposób zwodził ją kolejne tygodnie. Magda zdążyła przyzwyczaić się do myśli, że Marcin nie będzie jej. Wierzyła jednak ciągle w to, że on się wytłumaczy.

Widząc, co się dzieje z Magdą, jej przyjaciółki postanowiły jej pomóc i zabrać ją do klubu. Umalowały ją, jak nigdy dotąd, wybrały najbardziej seksowną sukienkę. Magda znów poczuła, że to ona rządzi światem, a nie świat rządzi nią. Wieczór należał do tych bardziej udanych… do czasu. W trzecim klubie tanecznym zauważyła go. Stał przy barze, uśmiechając się szeptał coś do ucha blond dziewczyny, po czym pocałował tak namiętnie, jak ją pamiętnego wieczoru. Właśnie w tej chwili Magda zdębiała, poczuła jak jej serce łamie się wpół. Ich oczy spotkały się w końcu. On zdziwił się jej widokiem, uśmiechnął się do niej po czym wziął blond dziewczynę za rękę, prowadząc koło Magdy, wprost do wyjścia.

Poczuła jakby jej się ziemia spod nóg usuwała. „Jak to możliwe, że on tak mnie potraktował.” – myślała. Chciała być sama… wybiegła stamtąd, ile sił w nogach byle jak najszybciej być w mieszkaniu, w sypialni, w łóżku. To było jedyne miejsce, w którym czuła się bezpieczna.

„Wiedziałam, że nie zasługuję na miłość !!” – powtarzała sobie, wycierając zapłakane oczy o poduszkę.

Ta historia nie kończy się słowami: „I żyli długo i szczęśliwie”. Magda po kolejnej miłosnej wpadce stała się bardziej oziębła, powściągliwa w okazywaniu uczuć.

A mężczyzn próbujących się do niej zbliżyć uświadamia, że nie mają u niej szans.

Uwierzycie, że znajomość z Marcinem przetrwała? Tak, to prawda. Magda i Marcin nadal się spotykają. Ale tylko wtedy, kiedyś któremuś z nich chce się uprawiać dziki seks, jak tej pamiętnej, pierwszej nocy.

autorka: Terapeutka dusz.. Marta Czechowska


Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Zadanie konkursowe: jeśli chcesz wziąć udział w akcji „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię” prześlij do nas swoje opowiadanie, nie narzucamy formy, tematyki – napiszcie o tym, co wam w duszy od dawna, a może właśnie w kwietniu gra. Na wasze prace czekamy pod adresem: kontakt@ohme.pl. Najciekawsze z nich opublikujemy i nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Akcja potrwa od 12 kwietnia do 8 maja. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 18 maja 2017 roku na stronie www.ohme.pl

Nagrody:

Foksal_logo WAB-nowe-logo_wab

10 x zestaw książek, skłądający się z:

Steczkowscy. Miłość wbrew regule

SteczkowskaSteczkowscy

Postawili wszystko na jedną kartę – sprzeciwili się tradycji, zasadom i kościelnej regule. Wybrali siebie i miłość. Nikt ich nie wspierał, wszyscy się odwrócili. Było ciężko, ale wygrali swoje życie.

W latach sześćdziesiątych młody Stanisław Steczkowski jest księdzem w Duląbce, niewielkiej wsi w województwie podkarpackim. Charyzmatycznym, tryskającym energią, uwielbianym przez wiernych, dyrygentem chóru przykościelnego aktywizującego parafian. Danusia Wyżkiewicz, młodsza od niego o siedem lat, mieszka w tej samej wsi i śpiewa w chórze przykościelnym. Od dawna jest zakochana w Stanisławie, okazuje się, że z wzajemnością.

Ta książka mówi o pięknej miłości, ale też o borykaniu się przez całe życie z bytem, akceptacją społeczną, Kościołem i aparatem władzy, o nieustannym życiu poza nawiasem. Jest to też opowieść o bezprzykładnej walce o uznanie tej miłości przez Kościół, o dyspensę od ślubów kapłańskich i ślub kościelny. Walce wygranej na trzy lata przed śmiercią Stanisława.

Costello. Przebudzenie

Hermez_Costello

Drapieżna, bardzo zmysłowa próba zmierzenia się z cielesnością. 

Czy w obecnych czasach możliwe jest pełna akceptacja własnego ciała? Czy przyjemność z własnej cielesności zarezerwowana jest dla pięknych i młodych? Co z ciałami ułomnymi, niedoskonałymi, starzejącymi się, które nasza kultura skazuje na niebyt?

Elizabeth Costello, postać wykreowana przez J.M. Coetzeego, jest znaną pisarką. Do tej pory w swoich wykładach, wygłaszanych w uniwersyteckich aulach i podczas spotkań autorskich koncentrowała się na prawach uciskanych mniejszości, słowa służyły jej do stawania w obronie Innego. Żarliwie walczyła również z zabijaniem zwierząt.

Teraz, gdy odbywa serię spotkań w Europie, odkrywa zupełnie nowy rys swojej osobowości. Zaczyna na nowo doświadczać własnej cielesności, emanuje erotyzmem, zaraża nim. Prowokuje i buntuje się przeciwko ograniczeniom, jakie w tej sferze narzuca ludziom kultura, religia, ale i język, zazwyczaj tak giętki i bogaty, a tak ubogi w opisywaniu ludzkiej seksualności.

Noble Health logotyp kolor_jasne tło_CMYK

3 x Class A Collagen Complex

Zestaw Collagen COMPLEX

4 x Detox na Maxa 

zestaw Detox na Maxa

2 x Detox Tea + kubek

NH_zestaw_herbata+kubek

1 x Żelkowe love

NH_żelki

Regulamin akcji znajduje się tutaj.


Lifestyle Psychologia Związek

„Dbamy, żeby go nie bolało… Bo dziecka nie ma prawa nic boleć… I choć wiem jakie to trudne, po prostu proszę nam zaufać”. Wzruszający apel do rodziców

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
29 kwietnia 2017
Fot. iStock / ElgarsRetigs

Dziś o czymś dla mnie oczywistym… Dla mnie, bo to moja praca, ale nie dla zwykłego Rodzica, który na bloku operacyjnym zostawia swoje dziecko…

Kiedy przywozicie Państwo na blok operacyjny swoje dziecko, jesteście tak samo przerażeni jak ono. „Trzymacie fason”, staracie się być silni, bywa, że połykacie łzy, uśmiechając się do swojego szczęścia…

Oddajecie swój najcenniejszy skarb w obce ręce, nie będziecie go widzieć, przez długi czas nie będziecie mieć wiadomości o tym, co się z nim dzieje. Możecie tylko stać pod drzwiami bloku i czekać.

Oddajecie swoje dziecko pielęgniarce anestezjologicznej…

Dziś więc, jak nietrudno się domyślić, będzie o moich dziecięcych koleżankach:)

Są ubrane na kolorowo, mają bluzy w postacie z bajek, w kwiatki, kolorowe czapki, niebieskie rękawiczki. Zabierają Wasze dziecko na sale operacyjną, czasem na łóżku, czasem w małym łóżeczku, najczęściej na rękach…

Całujecie, machacie ręką i… Możecie tylko zaufać, że kobieta (na moim bloku są to kobiety:) ), której zawierzyliście kawałeczek swojego życia, będzie się nim dobrze opiekować…
I tak jest….

Za drzwiami sal operacyjnych dziecko jest specjalnym pacjentem. Bo to dziecko. Największe dobro i bezbronność w jednym…
A My w większości jesteśmy mamami…

Po zabiegu dziecko przyjeżdża na salę budzeń, pooperacyjną, gdzie zostaje przekazane pracującemu tam zespołowi… Tam maluch odsypia znieczulenie, tam pilnujemy jego parametrów i tam dbamy, żeby go nie bolało… Bo dziecka nie ma prawa nic boleć.

Choć czasem jeszcze nie mówi, parametry i znajomość farmakologii pozwala nam na leczenie bólu pooperacyjnego…

Dziś była mała dziewczynka. Obudziła się i nie płakała.
Pełna sala budzeń, my trzy biegające między pacjentami i malutka dziewczyneczka, cichutko leżąca w łóżeczku… Kręcąca się wokół, raz głowa, raz nóżki, machała sobie rączkami i rozglądała się wokół… Zero łez…

Gdyby płakała, pomimo pełnej pacjentów sali, nosiłabym ją na rękach, zawsze tak robię, bywa, że śpiewam i takie tam inne rzeczy

Kiedy koleżanka z oddziału przyszła odebrać drobinkę ,wzięłam ją na ręce, ta chwyciła mnie za bluzę, przylgnęła, po chwili odwróciła się patrząc ciekawie na świat…
Uśmiechała się zalotnie….
I tak szłyśmy długim korytarzem mojego bloku, ja do niej mówiłam, ona się uśmiechała…

Nie czekała na nią żadna mama. Była… niczyja…
Z jednego z państwowych domów, zajmujących się takimi dziećmi…

Radośnie przeszłą z rąk do rąk, puściła mi buziaka i… pojechała z nową ciocią…Na obiecaną galaretkę 🙂 .

Po powrocie jedna z pacjentek zapytała mnie, czy ja każde dziecko tak traktuję… Dla mnie szokujące pytanie…

Jak mam inaczej traktować?????

Każde dziecko jest czyimś dzieckiem, jest malutkim człowieczkiem czującym ból i przerażenie… Jeżeli tylko mogę, głaszczę, zagaduję, opowiadam głupoty, śpiewam, choć w moim wykonaniu dla pozostałych pacjentów to musi być traumatyczne przeżycie…

Jeżeli myślicie Państwo, że za drzwiami bloków operacyjnych, o Wasze dzieci przestajemy dbać, jesteście w błędzie.
W miejscu, w którym ja pracuję, gdzie „budzę” dzieci, są one na specjalnych prawach.
Bo to dzieci.

I nikt jeszcze z dorosłych pacjentów się nie poskarżył.

Dziecko po zabiegu ma się bezpiecznie obudzić, ma nie czuć bólu i jak najszybciej ma jechać do rodziców…
Dla Państwa to godzina, która wydaje się dobą, chwile trwające wieczność…
Te chwile są potrzebne dla bezpieczeństwa Waszych dzieci…
I choć wiem jakie to trudne, po prostu proszę nam zaufać.

Szczególne wyrazy uznania, dla moich koleżanek, które dzieci znieczulają…
Nie tylko za kolorowe bluzy…


Wpis pochodzi z Facebooka i został opublikowany za zgodą autorki.

Autorem jest Monika Drobińska.


Zobacz także

Tęczowe rzęsy

Tęczowe rzęsy? Kto da się namówić? Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #28 [18.05]

Może są takie miłości, których nikt ci nie zastąpi? Kiedy kończy się żałoba po tych, których kochaliśmy nad życie

Może są takie miłości, których nikt ci nie zastąpi? Kiedy kończy się żałoba po tych, których kochaliśmy nad życie

Urodziła dziecko i przez miesiąc się nie kąpała. Lekarka uważa, że dzięki temu ochroniła siebie i dziecko przed powikłaniami po porodzie