Zdrowie

Pozbądź się wstydu. 8 rzeczy, o których powinnaś powiedzieć lekarzowi

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
3 października 2017
Fot. iStock/M_a_y_a
 

Bardzo łatwo oceniamy lekarzy. Potrafimy wytknąć ich błędy, brak wiedzy, przedmiotowe traktowanie chorych i nietrafione diagnozy. Rzadko jednak zastanawiamy się nad tym, jakimi my jesteśmy pacjentami – czy mówimy o wszystkich dolegliwościach w czasie wizyty? Czy oszukujemy lub pomijamy pewne objawy? Wstyd wstydem, ale tu chodzi o twoje zdrowie! Zobacz, jakich informacji nigdy nie powinnaś pomijać. 

Wygląd twojego stolca

My, kobiety z chęcią rozmawiamy o kupach, ale tylko wtedy, gdy chodzi o kupy naszych dzieci. Wówczas jesteśmy w stanie bardzo dokładnie zgłębić temat i przeanalizować zawartość każdej pieluchy. Skoro więc macierzyństwo nauczyło nas, jak wiele problemów ze zdrowiem można „wyczytać” ze stolca, dlaczego nie chcemy rozmawiać o tym, gdy problem dotyczy nas samych? Jeżeli lekarz zapyta cię o regularność wypróżnień i wygląd stolca, nie powinnaś szybko ucinać tematu. Co więcej, jeśli zauważyłaś coś niepokojącego (np. ślady krwi, zmianę barwy), musisz wspomnieć o tym w czasie wizyty.

Niezdrowa dieta

Myślisz, że lekarz uwierzy w to, że prowadzisz super zdrową dietę, nie jesz słodyczy i unikasz alkoholu? Jasne…Wszyscy pacjenci to mówią. A tak naprawdę, zdrowo odżywia się niewiele z nas. Jeżeli na śniadanie jesz pączki, na obiad fast-foody, a do kolacji wypijasz butelkę wina – powiedz o tym. Z pewnością doktor wytknie ci błędy i opowie o skutkach takiego postępowania, ale może też zleci dodatkowe badania? Warto w takich sytuacjach sprawdzić choćby poziom cukru i złego cholesterolu. Może się też okazać, że twoje dolegliwości są spowodowane niedoborami witamin i minerałów.

Nieprzyjemny zapach moczu

O ile o kolorze moczu w miarę łatwo nam się rozmawia, o zapachu już niekoniecznie. A szkoda, ponieważ charakterystyczny, słodkawo-drażniący zapach może świadczyć np. o cukrzycy. Jeśli ten problem dotyczy ciebie, przełam się i powiedz o tym lekarzowi. Z pewnością nie zlekceważy takiej informacji.

Różne dziwne i śmierdzące wydzieliny

Nieważne, czy chodzi o wydzielinę z pochwy czy z piersi (także wtedy, gdy karmisz piersią lub niedawno przestałaś). Jeżeli zapach jest inny niż do tej pory, nieprzyjemny lub wydzielinie towarzyszą inne objawy i dolegliwości, mogło dojść do zakażenia. Chociaż jest to temat wstydliwy, nie wolno pomijać go w rozmowie z lekarzem.

Częstotliwość picia alkoholu

Większość pacjentów kłamie, gdy są pytani o alkohol. Wstydzimy się przyznać, że pijemy często i dużo, bo nie chcemy słuchać kazania na temat uzależnienia od alkoholu. Tymczasem z punktu widzenia lekarza, jest to bardzo istotna informacja. Nadmierne spożycie alkoholu może tłumaczyć problemy z wagą, apetytem czy spadkiem energii. Warto też zastanowić się, czy nie jesteś uzależniona, skoro boisz się powiedzieć prawdę. Już samo to daje do myślenia.

Nieświeży oddech

To prawdziwy temat tabu. Zauważ, że mamy nawet opory, by powiedzieć komuś, że jego oddech jest nieświeży. Osoby, które borykają się z tym problemem, potrafią latami maskować nieprzyjemny zapach żując gumę. Tymczasem nieświeży oddech może być objawem kilku poważnych chorób układu pokarmowego. Jeżeli czujesz, że twój oddech pozostawia wiele do życzenia i nie potrafisz znaleźć przyczyny, powiedz o tym lekarzowi.

Wszelkie nieprzyjemne zapachy

Twój pot w ostatnim czasie znacznie się zmienił? Jego zapach jest wyjątkowo nieprzyjemny i intensywny? Nie zapomnij o tych wspomnieć. A może masz problem z gazami, które powodują dyskomfort, bóle brzucha i pojawiają się każdego dnia niezależnie od tego, co zjesz? Nie bagatelizuj tych objawów.

Dolegliwości, które trwają od dawna

Lekarze naprawdę widzieli już bardzo wiele i choć zdecydowanie wolą, jak pojawiamy się u nich gdy tylko choroba daje o sobie znać, wiedzą, że niekiedy blokuje nas poczucie wstydu. Serio, lepiej późno niż wcale.

Rozmowa na którykolwiek z tych tematów z pewnością nie jest łatwa i możesz czuć się zażenowana. Lepiej jednak byś spłonęła rumieńcem, niż później miała pluć sobie w brodę. Nikt nie zna twojego organizmu lepiej, niż ty sama.


 

Źródło: Bustle


Zdrowie

Niektóre podróże, trzeba w życiu odbyć, bo są bezcenne. Weekend z mamą i siostrą, to czasem więcej niż 2 tygodnie na Bahamach

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
4 października 2017
Fot. Materiały prasowe - dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla
 

Są takie podróże, do których dojrzewamy całe życie i miejsca, gdzie nie można polecieć samolotem – i bardzo dobrze. Bo to co w nich najcenniejsze to czas. Ten skradziony na oglądanie mijanych mostów i na kawie na stacji benzynowej. Wybrałyście się kiedyś na „babski weekend”? Ja tak, po raz pierwszy i nie żałuję!

Dzisiaj już wiemy, że takie wyjazdy maja magiczną moc. Po raz pierwszy (w dorosłym życiu nas wszystkich) spędziłyśmy ze sobą tak wiele czasu. Po raz pierwszy uczyłyśmy się siebie trochę na nowo. Mama i dorosłe córki.

 

Fot. Materiały prasowe - dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Fot. Materiały prasowe – dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak dopisywał nam humor, mimo deszczu i katarów, które nie zwiastowały niczego dobrego. Plan był taki – wyjechać w piątek, jak najszybciej po pracy i… uwaga tu plan wycieczki, zwiedzania i wszystkiego inne zastąpiłyśmy sloganem „nie musieć nic”.

Kierunek góry – Piwniczna Zdrój, a dokładnie Wierchomla. Jak na trzy kobiety (i to mieszkające w trzech różnych miastach) poszło nam koncertowo. Pogoda była w kratkę, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało, bo oto przed nami czekały piękne góry i lasy, cudowny hotel Wierchomla, gdzie przyjęto nas jak w domu i ziemia obiecana, czyli SPA… cały weekend SPA…

Choć na dojazd trzeba poświęcić chwilkę, bo w takie miejsca nie prowadzą autostrady, warto na taką podróż się zdecydować. Widoki, jakie zobaczycie pokonując charakterystyczne górskie drogi i dróżki, zapierają dech w piersiach. I ten majestat gór, piękny i uczący pokory. Już w drodze do hotelu rozbudziłyśmy swój apetyt przyglądając się nurtom Dunajca i Popradu.

Dojechałyśmy bardzo późnym wieczorem, na szczęście hotelowa restauracja czeka na swoich gości do godziny 22-ej, dzień zakończyłyśmy z pełnymi brzuchami (i ku naszemu zaskoczeniu, z każdym dniem dowiadywałyśmy się mocniej, jak pysznie można zjeść nie robiąc nic 😉 ) i planem, że nie będziemy gadać do późna, tylko odpoczniemy – jak się domyślacie, pierwsza część postanowienia odrobię nam nie wyszła.

Rano zaczęłyśmy dzień w dość egzotyczny, jak na mamy stosunkowo jeszcze małych dzieci, sposób. Czekało na nas śniadanie. Pyszne! Śniadanie w formie szwedzkie stołu i możliwość samodzielnego wyciśnięcia dla siebie soku z warzyw i owoców, sprawiła, że bardzo szybko zrewidowałyśmy postanowienie „nie będziemy się objadać”. Nigdzie nie trzeba było się spieszyć, więc siedziałyśmy na naszym śniadaniu z dobrą godzinę, bez zegarów, w doborowym towarzystwie i z gorącą, parującą owsianką, jajecznicą i herbatą.

Fot. Materiały prasowe - dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Fot. Materiały prasowe – dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

 

Okolica Hotelu Wierchomla jest przepiękna. My postanowiłyśmy mimo małego deszczu wybrać się na spacer. Lasy i ten zapach! Dosłownie kilkaset metrów od budynku znajduje się wyciąg krzesełkowy. Podejście jest delikatne, łatwo dostępne. A wkoło… góry oczywiście, piękne chaty, owce – morze owiec pasących się na okolicznych stokach.

 

Jestem pewna, że widok, jaki roztacza się po opuszczeniu hotelu, zimą musi zapierać dech w piersiach. Miejscowość i sam hotel, ze względu na położenie, są zimową oazą dla narciarzy (i nie tylko). Jeśli szukacie swojego miejsca na nadchodzące ferie rozejrzyjcie się koniecznie na ich stronie internetowej (klik).

Fot. Materiały prasowe - dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Fot. Materiały prasowe – dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Schodząc nieco w dół od hotelu, trafiamy na szlak prowadzący do Schroniska Bacówka nad Wierchomlą – droga jest bardzo wygodna i bez obaw można się na taką wycieczkę wybrać nawet z małymi dziećmi. Szeroka, ubita droga prowadzi do miejsca, z którego można podglądać Tatry w całej swojej okazałości. Bacówka słynie z przepięknej panoramy Tatr. W jedną stronę trasa zajmuje około godziny.

Nie myślcie, że podczas prawdziwego „babskiego weekendu” w naszych głowach  była tylko przyroda, góry i spacery 😉 … oczywiście na końcu tego spaceru czekała na nas obietnica relaksu, czyli strefa Wellness i upragnione SPA…

W hotelu mieści się basen, studio cardio oraz strefa Wellness, do dyspozycji gości. Oprócz gamy zabiegów, takich jak zabiegi na twarz i ciało czy genialne masaże (ale o tym później) czekała na nas słoneczna łączka, łaźnia parowa, sauna sucha, kabina IR (och, dlaczego nie można jej zabrać do domu?) i jacuzzi.

Tak, przepadłyśmy tam na bardzo długo. Zaopatrzone w miękkie, hotelowe szlafroki i bardzo zachłanne na możliwość do odpoczynku i relaksu wypróbowałyśmy dosłownie wszystko ;).

 

Fot. Materiały prasowe - dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Fot. Materiały prasowe – dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

To co ważne i bardzo komfortowe, to aranżacja tych pomieszczeń. Strefa Wellness jest bardzo kameralna, komfortowa. Przez okna wpada naturalne światło, nie brakuje roślin i szumu delikatnie płynącej wody (bo jedna z ścian zamieniła się delikatny wodospad, gdzie woda sączy się z kamienia na kamień). Jest pięknie. I spokojnie. Dokładnie tak, jak być powinno. Nie ma zgiełku, basenowych okrzyków.

Jedyne, co mogło nas wyrwać z objęć hotelowego SPA, to.. głód 😉

Fot. Materiały prasowe - dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Fot. Materiały prasowe – dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Obiadokolacja – przepyszny i sycący posiłek, każdy mógł odnaleźć coś, co trafia  jego gusta, smaki i kaprysy – wszystko z dużym poszanowaniem lokalnych zwyczajów, tradycji i aromatów. Zresztą po prostu musicie sami spróbować. Ale oprócz dań „bezpiecznych”, dobrze wszystkim znanych, można było spróbować smaków regionu.

Czym byłby babski weekend bez czegoś ekstra? Ach, skoro nie zdarza się często i jest czasem wyjątkowym, postanowiłyśmy, że nasz pobyt wymaga koronacji. Ceremonia dokonała się w gabinecie kosmetycznym i na masażu.

O genialności pani masażystki mogłabym się rozpisywać bardzo długo, ale doskonale wiecie, że to i tak nie odda dobrze czarów, które działy się za drzwiami gabinetu. Masaż chiński okazał się innym wymiarem relaksu do tego stopnia, że moja siostra zdecydowała się na to samo (a to zbyt często nam się nie zdarza 😉 ), więc domyślacie się, że nawet w półmroku nastrojowo gabinetu byłam żywą reklamą najlepszego sposobu na relaks.

Kiedy my się masowałyśmy, mama wybrała się na zabieg na twarz. Z szerokiej oferty wybrała zabieg dotleniający – i trochę jej pozazdrościłyśmy, bo gdy spotkałyśmy się w pokoju jej skóra była tak świeża i piękna, że dopadły nas malutkie kompleksy. Następnym razem na pewno zarezerwujemy sobie wcześniej więcej zabiegów i więcej czasu!

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Weekend oczywiście skończył się za szybko…  choć wypoczęte i zrelaksowane, to jednak ciut ze spuszczonymi nosami musiałyśmy wracać, każda do swojego poniedziałku.

Czy warto? Może zabrzmi to jak wytarty banał,  ale wszystkie trzy zgodziłyśmy się w tej kwestii – to trzeba powtórzyć, ba!  powtarzać, najlepiej co roku. Życie składa się z takich banałów, to dobre życie, z ludźmi, z którym warto spędzać czas, częściej niż w weekend.

Co było najfajniejsze? Że trafiłyśmy do cudownego miejsca i na dobrych, ciepłych ludzi. Towarzystwo miałyśmy zapewnione najlepsze pod słońcem, ale z wyborem hotelu dopisało nam szczęście – bo przecież nawet najpiękniejsze plany można łatwo zepsuć drobiazgami. Tu każdy drobiazg pozwalałam nam odpłynąć myślami daleko od codzienności.

Do Wierchomli wracamy, ale następnym razem na dłużej…

PS: Cieszę się, że postanowiłyśmy się wybrać w miejsce wyjątkowe, z duszą. A jak jest na miejscu – zobaczcie sami. Zdecydowanie jest to jedno z miejsc, które warto odwiedzić!

Fot. Materiały prasowe - dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla

Fot. Materiały prasowe – dzięki uprzejmości Hotelu Wierchomla


Zdrowie

8 strategii, które pomogą dziecku kontrolować negatywne emocje

Redakcja
Redakcja
3 października 2017
Fot. iStock / Imgorthand

Dzieci, w przeciwieństwie do osób dorosłych, nie potrafią skutecznie okiełznać pojawiających się emocji. Im bardziej intensywne, nieprzyjemne, tym mocniejsza reakcja na nie. Żadną nowością nie są sceny histerii podczas zakupów, gdy rodzic odmawia dziecku kolejnej zabawki czy wijące się dziecko na placu zabaw, gdy trzeba kończyć świetną zabawę. Dzieci żyją tu i teraz i tak samo reagują na buzujące w nich uczucia.

Chronienie dziecka przed emocjami jest krzywdzące

Zazwyczaj mówimy maluchowi „nie krzycz”, „nie histeryzuj”, „nie jęcz”, gdy ono właśnie w tym momencie chciałoby uzyskać to, czego pragnie. Dorosły człowiek rozumie, co się z nim dzieje i kontroluje swoje reakcje. Dziecko idzie na żywioł, czego efektem jest niezadowolenie rodziców. Oczekują oni rozwiązań natychmiastowych, wygaszenia emocji, a dzięki temu zrównoważenia zachowania dziecka.

Trzeba pamiętać, że dzieci to mali ludzie, którzy jeszcze nie potrafią panować nad emocjami, zarówno krzycząc z zachwytu, jak i tupiąc nogami ze złości. Nie da się pozbawić dziecka ich odczuwania i nakazać pełną kontrolę, a poza tym, może to mieć negatywne konsekwencje. Pamiętajmy, że w pewnym momencie dzieci będą musiały stawić czoła różnym sytuacjom w życiu, a trzymanie pod kloszem i izolowanie od odczuwania emocji utrudni im dorosłe życie. Nie ma sensu trzymanie z daleka od niemiłych emocji, o wiele lepiej jest nauczyć  tego, jak radzić sobie z niewygodnymi uczuciami w sposób zdrowy i skuteczny.

8 strategii nauczenia dziecka kontrolowania negatywnych emocji 

1. Identyfikacja uczuć

Nazwanie emocji, która dokucza dziecku, to pierwszy krok w jej zrozumieniu i okiełznania. Wiedząc, co powoduje problem, łatwiej jest kontrolować emocje, pozwalając na możliwość konfrontacji uczuć bez reagowania przemocą. Dziecko musi zrozumieć, że odczuwanie złości w danej sytuacji jest normalne, ale nie jest w porządku uderzyć kogoś lub coś zepsuć w reakcji na swoje uczucia.

2. Rozwijanie umiejętności słuchania

Aktywne słuchanie jest kluczem do porozumienia. Trudno jest wyjaśniać dziecku zawiłości świata mówiąc do jego przygarbionych pleców. Trudno także wyjaśnić mu to, co sprawia problem, bo nasze słowa po prostu do dziecka nie trafiają. Przede wszystkim należy skutecznie skupić uwagę dziecka na sobie, a gdy trzeba, także poprosić, by powtórzyło ono to, co zostało powiedziane. W ten sposób zyskamy pewność, że nasze słowa nie przeleciały gdzieś obok.

3. Świadome odczuwanie negatywnych emocji

Najczęściej dzieje się tak, że rodzice robią wszystko, by odwrócić uwagę dziecka od negatywnych emocji, takich jak złość, smutek czy niechęć. Staramy się skupić jego uwagę na czymś innym, neutralnym. To błąd, bo nasza obawa przed tymi emocjami obciąża dzieci, a nawet strach czy frustracja są nauką na przyszłość. Pozwalając odczuć dziecku wszystkie emocje, uczymy ich naturalnej obecności i radzenia sobie z nimi w przyszłości.

4. Wyjaśniaj własne zachowania

Dzieci najlepiej uczą się poprzez doświadczenie, ale i dzięki obserwacji świata. Zamiast jedynie mówić, co wolno, a czego dziecku nie wolno robić, pokaż na własnym przykładzie, co robisz, gdy jest ci niemiło, czy jesteś zdenerwowana. Pokazując dziecku wyjście z sytuacji i wyjaśniając własne emocje, dajesz dobry przykład.

5. Samodzielne rozwiązywanie problemów

Pozbawianie dziecka możliwości konfrontacji z problemami jest wbrew pozorom bardzo szkodliwe. Dzieci powinny mieć możliwość zidentyfikowania problemów, a także oceny swoich możliwości i podejmowania decyzji w sposób logiczny, przemyślany. Świadomość podejmowanych decyzji i ich konsekwencji sprawi, że dziecku łatwiej będzie odnaleźć się w świecie, który ono buduje, a nie z którego jedynie korzysta.

6. Ustalenie jasnych granic

Brak granic i jasnych informacji, co dziecku wolno, a co jest niedopuszczalne, sprawi, że dziecko będzie robiło to, na co ma ochotę. W takim bałaganie trudno trzymać się zasad, bo one się rozmywają. Ustalenie żelaznych granic i konsekwencja rodziców będą swoistymi wytycznymi, które pomogą dostosować zachowanie i uspokoją emocje dziecka.

7. Możliwość „wyszumienia się”

Zachęcaj dziecko do uprawiania sportu, aby w konstruktywny sposób mogło spożytkować nadmiar energii. W biegu czy podczas tańca dziecko może przekierować energię i emocje w dobrym kierunku. Dodatkowo zmęczenie fizyczne i endorfiny sprawią, że odpoczynek po wysiłku będzie spokojniejszy i szybciej nadejdzie wyciszenie.

8. Nauka technik relaksacyjnych

Techniki relaksacyjne doskonale sprawdzają się w momencie, gdy trzeba wyciszyć emocje i przywrócić dziecku spokój. Wpływają one na koncentrację uwagi, pomagają pokonać stres, więc są bardzo pomocne. Ich nauczanie powinno odbywać się w czasie, gdy dziecko jest spokojne, a nie w momencie pobudzenia emocjonalnego. Nawet przedszkolaka można nauczyć samouspokajania się ( np. dzięki muzyce czy wyobrażaniu sobie pewnych miejsc lub sytuacji).


 

źródło: exploringyourmind.comwww.edukowisko.pl


Zobacz także

Dieta z paluszkami surimi VICI? Możesz schudnąć w kilka dni nawet pięć kilogramów

Koronawirus – czy powinienem nosić maskę? Jak robić to poprawnie

Upadło ci coś do jedzenia? Nie żałuj i zapomnij o zasadzie „5 sekund”