Zdrowie

Patricia Kazadi: Kiedyś męczyłam się, goniąc za ideałami i oczekiwaniami innych. Cholera wie, za czym

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
21 listopada 2022
Patricia Kazadi, fot. Mirosław Sosnowski/TVN
 

Kiedyś byłam dziewczyną bardzo atletyczną, wysportowaną, na brzuchu miałam „kaloryfer”, na którym można było trzeć ziemniaki. (śmiech). A teraz mam zupełnie inne ciało i musiałam to zaakceptować i się do tego przyzwyczaić. Nie staram się przyspieszać chudnięcia. Raczej słucham potrzeb swojego ciała. Już jako dorosła kobieta nosiłam różne rozmiary ciuchów od 32 do 44. Z perspektywy czasu uważam, że każda z tych wersji miała w sobie coś fajnego – mówi nam Patricia Kazadi, która po dwóch latach zmagania się z różnymi chorobami w tym depresją i endometriozą, wróciła na ekrany. 25 listopada możemy oglądać finałowy odcinek programu, który prowadzi „Perfect Picture” w TVN7.

Jak ty się teraz czujesz po diagnozie endometriozy?

Patricia Kazadi: Stabilnie i staram się żyć we względnej symbiozie z moją chorobą. Jakoś się nią dogaduję. Oprócz lekarzy medycyny konwencjonalnej, bardzo pomogli mi też fizjoterapeuci uroginekologiczni, medytacja, mindfulness oraz dieta przeciwzapalna. Nie chcę jednak opowiadać dokładnie jaka, ponieważ nie czuję się ekspertem. Przecież coś, co mi pomogło, niekoniecznie musi sprawdzić się u innej osoby. Każdą kobietę chorą na endometriozę, czy inne choroby autoimmunologiczne, namawiam do konsultacji z dietetykiem lub endokrynologiem.

Pamiętajcie też, że endometrioza żywi się stresem. Dlatego im więcej stresu, tym gorsze samopoczucie.

Całe swoje serce wkładam teraz w swoją działalność prospołeczną, zwiększanie świadomości i walkę z endometriozą oraz w cykl na Instagramie „Kazadi Talks Positive” – to moja siła napędowa do działania.

Niedawno wróciłaś do pracy po dwuletniej przerwie. Zrobiłaś to, bo czułaś się już zdrowa i silna?

Czułam się w pełni naładowana dobrą energią i gotowa do działania i nowych wyzwań. Wcześniej albo zdrowotnie, albo emocjonalnie nie byłam w pełni sił, by wrócić do pracy. Jednak na dwa miesiące przed propozycją z produkcji „Perfect Picture” moje sprawy, zwłaszcza te zdrowotne były już poukładane i w zasadzie to już nawet tęskniłam. Kiedy odebrałam telefon, poczułam, że to dobry znak. Zastanawiałam się tylko, czy poradzę sobie z ilością pracy, bo plany zdjęciowe potrafią trwać czasem nawet po 12. –14. godzin. Okazało się jednak, że było jak z jazdą na rowerze i z każdym przejechanym kilometrem doświadczenie do mnie wracało.

Zmieniłaś sposób pracy, by zadbać o siebie?

Szybko dotarło do mnie, że teraz potrzebuję więcej niż kiedyś spokoju i wyciszenia. Dziś lubię pobyć sama ze sobą, by się zregenerować i opanować myśli i emocje. Jakieś sześć lat temu traktowałam swoje zdrowie jako pewnik. Byłam wtedy młoda, więc nie zastanawiałam się nad nim.

Dziś już wiem, że nie jestem niezniszczalna i nabrałam wobec tego pokory. Myślę też, że stałam się bardziej asertywna. Jeszcze kilka lat temu inni potrafili mnie łatwo i szybko namówić na różne rzeczy. Jak koleżanki pisały do mnie, że wieczorem zapraszają na kolacyjkę, to choć byłam bardzo zmęczona, szłam, bo nie chciałam ich zawieść. Przecież już im obiecałam. Dziś najpierw zastanawiam się, czy mam na to siłę i jeśli następnego dnia pracuję od godziny 7 rano, odpuszczam i mówię im: „Przepraszam, bawcie się dobrze, ale moje zdrowie jest teraz dla mnie najważniejsze”. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałych przyjaciół.

Patricia Kazadi, fot. Mirosław Sosnowski/Tvn

Zawodowo też łatwo ci idzie odmawianie?

Kiedyś nie umiałam ani zawalczyć o siebie, ani o swoje przekonania. Nawet kiedy czułam, że sama wiem najlepiej, co jest dobre dla rozwoju mojej kariery, wolałam nie wychylać się. Starałam się też być ekstremalnie uprzejma i wymyślałam różne wymówki, np. „W tym sezonie nie dam rady, bo jestem na innym planie”, albo „Niestety w tym terminie wyjeżdżam”. Teraz mówię szczerze: „Dziękuję, ale nie”. Niektórzy nie potrafią tego zrozumieć, więc dopytują, bo wydaje im się, że dla mojej kariery ta właśnie propozycja byłaby finansowo lukratywna.

A dla mnie dziś najważniejsze jest robienie tego, co mnie interesuje i rozwija w dodatku w miłej atmosferze. Poza tym już wiem, że nie muszę nikomu specjalnie tłumaczyć się. Bo i po co? Oczywiście odmawiam zawsze grzecznie z szacunkiem, ale jeśli czegoś nie czuję – nie robię tego.

Czy teraz inaczej o siebie dbasz w pracy?

Kiedyś jadłam tylko wtedy, kiedy miałam czas. Potrafiłam przyjechać z planu zdjęciowego do domu o godzinie 1.00 nad ranem i dopiero wtedy zjeść pierwszy lub drugi posiłek. Dziś jem co najmniej trzy zdrowe posiłki i piję sporo wody. Poza tym nie pozwalam sobie na wielogodzinne stanie na szpilkach. Egzekwuję pracę w obuwiu sportowym. (śmiech). To może się wydawać pozornie niewielką zmianą, ale nie dla mnie. Kiedyś męczyłam się, goniąc za ideałami i oczekiwaniami innych. Cholera wie, za czym. Teraz, ponieważ czuję się w płaskim obuwiu bardziej komfortowo, jestem skupiona na tym, co autentycznie ma znaczenie, czyli na wykonam zadania na najwyższym poziomie.

Ponieważ twój program opowiada o robieniu zdjęć, porozmawiamy chwilę o Instagramie. Denerwują cię te wszystkie filtry i epatowanie „szczęśliwym życiem” w social mediach?

Nie jestem fanką ani Instragramów skrajnie naturalistycznych, ani skrajnie wyidealizowanych. Jestem na „tak” z prawdą. Jeśli moja znajoma lubi sobie zrobić pełen makijaż, wyprostować włosy i wskoczyć w ciekawe ciuchy, to dlaczego miałaby tego nie robić? Uważam, że w pogoni za bardziej naturalnym wizerunkiem w sieci, nie możemy teraz hejtować kobiet, które lubią o siebie dbać. Czemu one ma się oszpecać na siłę? Nie wymagajmy od każdej laski, by pokazywała swoje rozstępy i cellulit.

Jeśli jednak jakaś kobieta nie ma ochoty golić nóg i pach oraz spędzać wielu godzin na siłowni, a wygląd zewnętrzny jest dla niej sprawą daleko w tyle na liście priorytetów – też super. Niech każdy robi, co lubi.

Ja na przykład lubię pokazywać się na Instagramie czasem w dresie i bez makijażu, a czasem w jakiejś „pojechanej” stylizacji. Nie stosuję filtrów, które zniekształcają rysy twarzy. Na social mediach walczę z przekłamanym wizerunkiem i nierealnymi standardami. Chodzi o to, żeby nie udawać kogoś, kim się nie jest. Ale też o to, by nie zniekształcać swojego wizerunku do tego stopnia, by znajomi nie mogli cię rozpoznać potem na ulicy. Jeśli ktoś tak robi, a followuje go np. mnóstwo młodych dziewczynek, to musi mieć świadomość, że kreowanie tak odrealnionych standardów urody, może zaburzać innym poczucie wartości.

Czy ten program czegoś cię nauczył?

Ponieważ mam przyjemność pracować z najlepszymi polskimi fotografami, dostałam sporo technicznych porad na temat robienia zdjęć. W Polsce jeszcze nie było takiej ciekawej propozycji dla osób, które chcą podpatrzeć, jak robić dobre zdjęcia: czy to na swoje social media, czy do prywatnego archiwum.

Nauczyłam się też z większą dozą dystansu podchodzić do tematu odpadania uczestników. Kiedyś, jako osoba wysoko wrażliwa, strasznie to przeżywałam. Teraz wiem, że jest to nieodzowna część naszego programu i świadomie pracowałam nad tym, żeby tylko w ten sposób do tego podchodzić. Co oczywiście nie oznacza, że nie uroniłam jednej łezki podczas programu.

Jak ci było stanąć przed kamerą w rozmiarze plus size? Czy to był dla ciebie stres?

Przez dwa lata wydawało mi się, że muszę schudnąć, by znów zacząć pracować przed kamerą. Dlatego dla mnie to jest ogromny sukces, że przestałam się tym zamartwiać. W ogóle już o tym nie myślę. Nie powiem jednak, że wygląd jest mi teraz zupełnie obojętny. Nasz stylista z programu na pewno mógłby ci opowiedzieć, jak bywam uparta, ponieważ podczas kręcenia pierwszych odcinków wydawało mi się, że im więcej warstw założę na sobie, tym lepiej będę wyglądała. Dopiero w połowie programu dogadaliśmy się, że jednak nie tędy droga.

Muszę ci też powiedzieć, że dla mnie najważniejsze jest teraz nie to jak wyglądam, ale czy daję uczestnikom i programowi fajną energię. Myślę, że jest milion ważniejszych rzeczy w życiu kobiety od jej kilogramów. Kiedy to mówię, jednocześnie czuję wielką wolność i szczęście.

Wierzysz, że kobieta plus size naprawdę może lubić swoje ciało?

Wierzę, bo znam takie. Mam wiele koleżanek, które są większe, a jednak pewne siebie. Chodzą w bikini i wyglądają seksownie, a do tego są szczęśliwe zakochane w fajnych facetach, którzy są w nie wpatrzeni jak w obrazki. Wszystko zależy od tego, dlaczego masz pełniejsze kształty. Jeśli to jest twój wybór, czujesz się wtedy ze sobą znakomicie. Jeśli chorujesz i dlatego tyjesz, to pewnie nie jesteś teraz w tej wersji, którą najbardziej lubisz i dlatego źle czujesz się ze sobą i ja to totalnie rozumiem i szanuję.

Kiedyś byłam dziewczyną bardzo atletyczną, wysportowaną, na brzuchu miałam „kaloryfer”, na którym można było trzeć ziemniaki. (śmiech). A teraz mam zupełnie inne ciało i musiałam się to zaakceptować i się do tego przyzwyczaić. Mam nadzieję, że u mnie jest to etap przejściowy. Nie staram się przyspieszać chudnięcia. Raczej słucham potrzeb swojego ciała. Nosiłam różne rozmiary ciuchów już jako dorosła kobieta – od 32 do 44. I uważam z perspektywy czasu, że każda z „tych wersji mnie” miała w sobie coś fajnego.

Jeśli jednak pytasz o porady dla dziewczyn, które chciałby być smuklejsze, a ciało im odmawia posłuszeństwa, namawiam, by były cierpliwe i milsze dla siebie. Czasem odnoszę wrażenie, że kiedy źle o sobie myślimy, nieprzyjaźnie patrzymy na ciało i straszliwie skupiamy się na nadmiarowych kilogramach – to organizm reaguje oporem. Lepiej skupić się na pasjach, przyjaciołach, podróżach, pracy, radościach… Warto też pamiętać, że nie tylko dziewczyny z nadwagą czy otyłością spotykają się z body shamingiem. On dotyczy także tych szczupłych dziewczyn, które dla odmiany walczą, by trochę przytyć. Dlatego wszystkim nam kobietom powiedziałabym: Dziewczyny, o naszej wartości nie świadczy wygląd, choć od dzieciństwa próbowano nam to wmówić. Mamy więcej do zaoferowania.


Zdrowie

Czasami miłość po prostu nie wystarcza. Ta warunkowa jest po to, by ranić

Redakcja
Redakcja
21 listopada 2022
miłość warunkowa
fot. Pexels
 

Chcemy wierzyć, że w naszych relacjach nasi bliscy, czy to nasi przyjaciele, rodzina czy partner, kochają nas bez względu na wszystko, na dobre i na złe, w najlepszym i najgorszym wydaniu. Czasami przekonujemy się na własnej skórze, że ich miłość przychodzi z oczekiwaniami. Bycie w związku, w którym czujemy, że musimy zabiegać o miłość, jest szkodliwe. Nie oznacza to, że nie jesteśmy kochani, ale że miłość jest warunkowa. Trudno jest dostrzec oznaki tego rodzaju miłości, pomimo jej bolesnego wpływu na naszą zdolność do kochania i bycia kochanym. 

W każdym związku zawsze patrz na to, jak się czujesz i zadaj sobie pytanie: czy ta osoba sprawia, że kochasz siebie samą bardziej?

Czym jest miłość warunkowa?

Jak sama nazwa wskazuje, miłość warunkowa jest rodzajem miłości, która opiera się na jakichś warunkach. I nie chodzi o standardy, czy zasady. Oznacza to raczej, że dana osoba czuje, że aby być przez kogoś kochaną, musi spełnić jakieś warunki.

Ryzyko polega na tym, że jeśli dana osoba znajduje się w takiej sytuacji zbyt długo, niszczy to jej poczucie własnej wartości. Zaczynają rozwijać się nawyki i pojawia się lęk przed wyznaczaniem granic, spowodowany obawą przed utratą tej miłości. Jeśli jesteś osobą, która zawsze stawia potrzeby wszystkich innych ponad własne, to możesz być właśnie ty.

Natomiast bezwarunkowa miłość jest bezwarunkowa. To nie jest miłość, która usprawiedliwia cię, ale raczej akceptuje cię zarówno w najlepszym jak i najgorszym wydaniu i wspiera cię, gdy nie zawsze jesteś w stanie się odwdzięczyć.

Miłość warunkowa – jakie są jej oznaki?

Nigdy nie dość dobra

Jeśli miłość była warunkowa, czułaś, że zawsze musisz dać więcej. Dałaś więcej niż wzięłaś i nie czułaś, że powinnaś prosić o cokolwiek w zamian. Nie chcesz prosić, bo boisz się, że wydasz się ciężarem, a jednak starasz się powiedzieć „nie”, gdy prosi się cię o  kolejne przysługi.  Twój partner mógł sprawić, że poczujesz, że musisz zrobić pewne rzeczy, aby on był w dobrym nastroju czy też uznał, że zasługujesz na jego uwagę i czułość. Prawdopodobnie uwarunkował cię, krytykując, rozpoczynając kłótnie i oddalając się, jeśli nie spełniłaś określonej listy oczekiwań.

Wyczerpywanie energii

Wszyscy mamy ograniczone baterie społeczne, a relacje oparte na wzajemnej bezwarunkowej miłości sprawiają, że czujesz się wspierana, zrównoważona i pełna nadziei. Natomiast relacje, w których miłość jest jednostronna i warunkowa, sprawiają, że czujesz się wyczerpana, przytłoczona i sfrustrowana. Jeśli zawsze starasz się być czyjąś dobrą stroną lub zawsze imponować, martwiąc się, że jeśli nie spełnisz oczekiwań, przestanie cię kochać. Twój hormon stresu gwałtownie rośnie w takiej sytuacji. Wraz ze wzrostem poziomu kortyzolu poczujesz się wypalona.

„Człowiek myśli: miłość je wyleczy, naprawi. Ale miłość, jak się potem okazało, to nie wszystko”

Stąpanie po niepewnym gruncie

Możesz czuć się tak, jakbyś stała nad przepaścią, zastanawiając się, w jakim jest nastroju, czy zrobiłaś wystarczająco dużo i dobrze, żeby nie uruchomić jego złej strony. Relacje są zwykle współzależne i sprawiają, że czujesz się odpowiedzialna za czyjeś szczęście. Ponieważ branie jej na siebie jest całkowicie poza twoją kontrolą, naraża cię na porażkę.

Uczucia na pokaz

Niektórzy bardziej dbają o to, jak wygląda ich miłość, niż o to, jak ją okazują. Możesz błagać o odrobinę dodatkowej uwagi lub uczucia tylko po to, aby nagle je uzyskać, gdy w końcu przekonasz swojego partnera, aby poszedł z tobą na kolację do restauracji. Zrobi wszystko, żeby dobrze wypaść w cudzych oczach. Reputacja jest ważniejsza niż twoje uczucia. Osoba, która kocha cię bezwarunkowo, jest bardziej skłonna podzielić się swoim uczuciem do ciebie w bliskich chwilach prywatnych, kiedy jesteście tylko we dwoje.

„Asy” z rękawa

Uważaj na kogoś, kto uwielbia przypominać ci o wszystkich przypadkach, w których zrobił dla ciebie coś miłego. Okazywanie miłości nie jest obowiązkiem, który można odhaczyć z listy, a potem rzucić ci ją w twarz, gdy nie spełniasz jakichś, zwykle wydumanych i niewypowiedzianych oczekiwań. To samo dotyczy kłótni. Kiedy się konfrontujecie, strategią obronną nie powinno być wypominanie przeszłości. To sposób na odwrócenie kota ogonem i próba uniknięcia odpowiedzialności. Taka strategia całkowicie pomija obecny problem i ignoruje to, jak się czujesz. W bezwarunkowej miłości twoje uczucia będą szanowane.

„Zawsze” i „Nigdy”

Kiedy słowa „zawsze” i „nigdy” padają zawsze w kontekście tego, jak radzisz sobie z sytuacją, często ich zadaniem jest cię zgasić. Jest to sposób na przekręcenie słów w nowe przekonania, które mają cię kontrolować lub sprawić, że zakwestionujesz swoje zdrowie psychiczne. Na przykład ciągłe powtarzanie: „zawsze jesteś taki wrażliwy” lub „nigdy nie jesteś zadowolony z tego, co robię” to przesada, która manipuluje rozmową na poziomie psychologicznym. Powtarzające się ujawnienie uwarunkowałoby cię do myślenia, że jesteś irracjonalny i że to, co mówią, musi być prawdą.

Czasami miłość po prostu nie wystarcza. Ktoś, kto kocha cię warunkowo, kocha cię, ale jego miłość musi ranić.


Zdrowie

Jajka dla urody – naturalne sposoby na piękną skórę i włosy

Redakcja
Redakcja
21 listopada 2022

Jajko to produkt ceniony w diecie, ale nie musi służyć wyłącznie jako jedzenie. Już od starożytności znane są bowiem także jego właściwości kosmetyczne, a szczególnie zbawienny wpływ na skórę, paznokcie i włosy.


Dlaczego jajko wspaniale nadaje się do pielęgnacji? Ponieważ jego skład chemiczny jest niezwykle bogaty. Jest ono źródłem witamin z grupy B, jak również A, E, D, K, znajdują się w nim także sole mineralne, m.in. siarki, fosforu, potasu, cynku i żelaza.

Na różne sposoby

W kosmetyce jajka wykorzystuje się zwykle na 4 sposoby: tylko żółto, tylko białko, całe jajko i skorupkę.

– Żółtko jaja kurzego zawiera emulgator, czyli lecytynę – mówi Tomasz Jokiel, ekspert marki Fermy Drobiu Jokiel. – To naturalny środek służący do zmiękczania skóry, ma właściwości odżywcze i nawilżające, wzmacnia też barierę hydrolipidową skóry. Jeżeli chcemy sprawdzić, czy w kosmetyku kupionym w sklepie pojawia się żółtko, szukajmy następujących określeń egg protein (proteiny
jajeczne), hydrolyzed egg protein (hydrolizowane proteiny jajeczne) i egg yolk extract (ekstrakt z żółtka).

Jak wyjaśnia ekspert, główne walory kosmetyczne białka jajka to właściwości ścigające i napinające. Dzięki nim cera oczyszcza się i zamykają się rozszerzone pory, zwłaszcza w przypadku cery tłustej. Podobno białko chętnie wykorzystywały kobiety w starożytnym Egipcie. Oznaczenia białka na etykietach kosmetyków to albumen (albumina) lub hydrolyzed albumen (hydrolizowana albumina).

– Zdarza się także, że w kosmetykach jest wykorzystywane całe jajko, wtedy ma ono najczęściej formę proszku jajecznego (egg powder) – dodaje. – Aby go uzyskać, jajka suszy się, dzięki czemu zachowują wszystkie właściwości i nie potrzebują konserwantów. W postaci proszku jajka można łączyć z dowolnymi surowcami. Skorupki jaj (oznaczenie na opakowaniu hydrolyzed egg shell) to bogaty skarbiec węglanu wapnia, dlatego mają bardzo dobry wpływ na paznokcie, włosy i skórę.

Idealne na maseczkę

Przygotowując kosmetyczne specyfiki z jajek, należy pamiętać, że zawierają one alergeny i dlatego nie mogą ich stosować osoby uczulone na białko bądź żółtko. Pamiętajmy, że zawsze przed użyciem jajko należy też obmyć w ciepłej wodzie. Najpopularniejszymi produktami kosmetycznymi, które każdy samodzielnie może szybko przygotować w domu są maseczki.

Przepis na maseczkę dla skóry suchej z miodu i całego jajka

Potrzebne składniki to: po jednej łyżce miodu, kremu nawilżającego i olejku migdałowego, a do tego oczywiście jajko. Najpierw oddzielamy żółtka od białek, a następnie powoli wlewamy olejek do żółtka, ciągle mieszając. Dodajemy miód, krem i na koniec ubite białko. Dokładnie mieszamy. Gotową maseczkę nakładamy na twarz na pół godziny, a po upływie tego czasu ścieramy chusteczkami
higienicznymi.

Przepis na maseczkę do twarzy ze skorupek i białka

Po dokładnym umyciu jajka, oddzielamy białko od żółtka, natomiast skorupkę rozcieramy w moździerzu na drobny proszek. Mieszamy białko z proszkiem i tak przygotowaną masę nakładamy na twarz. Zostawiamy na 15 minut i spłukujemy letnią wodą. Następnie wcieramy krem nawilżający.

Przepis na maskę na włosy z jajka

Wykorzystanie jajka do pielęgnacji włosów to stary sposób naszych babć. Powinny się na niego zdecydować szczególnie osoby z włosami słabymi, łamliwymi, poddawanymi częstym zabiegom kosmetycznym. Najprostsza maseczka-odżywka do włosów to po prostu 1-2 (w zależności od długości włosów) roztrzepane jajka, które nakłada się na lekko zwilżone włosy. Głowę przykrywamy czepkiem lub folią. Taką jajeczną odżywkę zmywamy po 20 minutach letnią wodą. Po zastosowaniu specyfiku włosy są miękkie, bardziej błyszczące i łatwiej się układają. Maseczkę można modyfikować, dodając dodatkowe składniki, np. cytrynę (dodaje blasku), oliwę (poprawia elastyczność) czy olejek rycynowy (wpływa na lepsze rośnięcie włosów).


Zobacz także

Chcesz chronić skórę przed słońcem? Zastosuj te produkty w diecie

Przeziębienie? Phi - dzisiaj to już żaden problem. Wzmocnij odporność i nie daj się przeziębieniu

Przeziębienie? Phi – dzisiaj to już żaden problem. Wzmocnij odporność i nie daj się przeziębieniu

Osobowość histrioniczna – teatralność, ekspresja i uwodzenie