Lifestyle Zdrowie

Lubisz żuć gumę? Nie przesadzaj z tym, bo możesz sobie zaszkodzić na 6 różnych sposobów

Redakcja
Redakcja
11 stycznia 2018
Fot. iStock/JohanJK
 

Żucie gumy uzależnia. Sięgamy po nią nie tylko po posiłku, gdy nie mamy możliwości wyszczotkowania zębów, ale dla przyjemności samego przeżuwania, pomocy w skupieniu czy zabicia czasu. Żujemy ją często, nie zdając sobie sprawy, że ta czynność wcale nie jest obojętna dla organizmu. 

Jeśli jesteś miłośniczką sięgania po gumy między posiłkami, przeczytaj, w jaki sposób to niewinne przyzwyczajenie może się zemścić na twoim zdrowiu.

6 sposobów, w jakie częste żucie gumy może szkodzić zdrowiu

1. Może powodować próchnicę

Nie każdy zwraca uwagę na fakt, czy wybrana guma jest rzeczywiście bezpieczna dla zdrowia zębów. Te, które zawierają cukier, mogą przyczynić się do powstania próchnicy.

2. Może szkodzić plombom

Jeśli w zębach istnieje wypełnienie starszego typu, które na dodatek liczy sobie ładnych kilka lat, jest ryzyko, że wielokrotny i intensywny kontakt plomby i klejącej gumy spowoduje, że plomba wyleci.

3. Przyczynia się do rozrostu mięśni szczęki

Pasjonaci żucia gumy ruszają szczęką przez wiele godzin. Gdy jedna już straci na smaku, sięgają po kolejną, by zająć czymś buzię. W tym czasie następuje obciążenie stawu skroniowo-żuchwowego i w ekstremalnym przypadku może dojść do przerostu mięśni żwaczy i  asymetrii szczęki.

4. Może wywołać bruksizm

Intensywne żucie gumy prowadzi również do wystąpienia innego schorzenia — bruksizmu, czyli chorobliwego zgrzytania zębów podczas snu. W efekcie może ścierać się szkliwo i zęby stają się podatniejsze na uszkodzenia.

5. Może spowodować wzdęcia

Obecne w wielu gumach składniki słodzące: sorbitol i ksylitol, spożywane w nadmiarze powodują zaburzenia w obrębie przewodu pokarmowego, w tym wzdęcia.

6. Prowadzi do zgagi

Żucie gumy między posiłkami powoduje wysłanie sygnału do mózgu, że zaraz nastąpi dostawa pokarmu, co przyspiesza produkcję enzymów i kwasów trawiennych. W efekcie może prowadzić do uszkodzenia błon śluzowych żołądka, zgagi, a nawet wrzodów.


 

źródło: www.odzywianie.info.pl, dentysta.eu


Lifestyle Zdrowie

Syndrom gotującej się żaby, czyli kiedy zbyt długo tolerujesz szkodliwą dla ciebie sytuację

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 stycznia 2018
Fot. iStock/elenaleonova
 

Wiedzieliście o tym, że żaby aklimatyzują się do rosnącej temperatury wody, zamiast z niej wyskoczyć, kiedy zrobi się zbyt gorąca? Syndrom gotującej się żaby oznacza tolerowanie sytuacji, która z biegiem czasu staje się dla nas bardzo szkodliwa. Mimo, że cierpimy, staramy się „przeczekać” i nie robić nic, by ją zmienić.

Oczywiście, kiedy woda zamienia się we wrzątek, żaba spróbuje się z niej wydostać. Nie będzie już miała jednak na to energii i… wiadomo jak to się skończy. Tak stanie się również z tymi, którzy próbując się dostosować do swojej sytuacji, poświęcili na to całą swoją siłę psychiczną i emocje. Kiedy nie mogą już znieść tego, co się dzieje, nie są już w stanie zareagować, by się uratować. Następuje życiowa katastrofa.

Czy znany jest wam taki mechanizm? Czy i wy nie potraficie podjąć decyzji o „odwrocie” odpowiednio wcześnie, a jedynie trwacie, akceptując toksyczny związek i toksycznego partnera? Nadchodzi taki moment w życiu każdego z nas, kiedy nie można dłużej czekać aż „coś się zmieni”.

Syndrom gotującej się żaby można odnieść do wielu sytuacji, do wielu relacji. Możesz czuć się wykorzystywany przez partnera i skupiać całą swoją energię na spełnianiu jego zachcianek, zapominając o swoich potrzebach. Możesz udawać, że nie widzisz, jak traktuje cię szef w pracy i po cichu znosisz kolejne upokorzenia lub inne niesprawiedliwości. Możesz mieć trwający wiele lat problem w komunikacji z rodzicami i „dla świętego spokoju” tolerować ich ingerencję w swoje życie.

Jeśli wydaje ci się, że nie masz już siły, by wyprostować swoje sprawy, nie wahaj się prosić o pomoc bliską osobę. Nie warto dać się „ugotować”.


 

Na podstawie: psychologytoday.com


Lifestyle Zdrowie

Czy można być samolubnym w związku? Odpowiedź nie jest tak oczywista, jak ci się wydaje

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 stycznia 2018
Jeśli tracisz energię na poszukiwanie dowodów nieuczciwości partnera, zdecydowanie coś nie działa. Nawet nadszarpnięte zaufanie da się odbudować
Fot. iStock / Giorgio Magini

Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Samolubny?  W związku? Przecież to właściwie wbrew definicji partnerskiej relacji. Udany związek to kompromisy i umiejętność rezygnowania z jakiejś części siebie na rzecz wspólnego życia.  A jednak są sytuacje, w których miłość własna powinna wziąć górę. Co więcej, druga strona powinna to zaakceptować.

Samolubny nie zawsze stawia potrzeby partnera na pierwszym miejscu

On jest ważny, ale ty też. Czasem trzeba umieć powiedzieć: „teraz chodzi o mnie”. Nigdy nie wolno ignorować własnych potrzeb lub rezygnować z czegoś, co jest nam niezbędne do tego, by być z drugą osobą szczęśliwa.

Samolubny wie, kiedy w jego związku zapala się czerwona lampka

Kocha siebie na tyle, żeby umieć powiedzieć ukochanej osobie „stop”, kiedy czuje się skrzywdzony. Nie pozwoli na przekroczenie granic, nie będzie tkwił w wyniszczającej dla siebie relacji.

Samolubny nie pozwoli traktować się jako opcję

Zdrowy egoizm chroni go przed sytuacją, w której nie jest traktowany przez partnera jako priorytet. Dokładnie wie, co to znaczy kochać i być kochanym, dlatego, kiedy czuje, że nie jest najważniejszą osobą w życiu partnera, odejdzie.

Samolubny wie, kiedy to nie jest miłość

Potrafi rozpoznać nieszczerość uczuć, bo jest wrażliwy na swoim punkcie. Wie, kiedy miłość jest udawana, bo tak bardzo chce tej prawdziwej.

Związki byłyby łatwiejsze, gdyby każdy z nas był odrobine samolubny.

 


Zobacz także

„Siostry od kuchni” polecają: Smoothie mocno owocowe

30 rzeczy, które wiesz i które rozumiesz tuż przed 40-tką!

Hej, odpuść dziś sobie. Pomyśl, co chciałabyś zrobić? Co sprawiłoby ci prawdziwą przyjemność?