Zdrowie

Jesteś „sportowym leniem” a chciałabyś to zmienić? Wypróbuj 5 sposobów na zmianę przyzwyczajeń

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 sierpnia 2016
Fot. iStock / Lifemoment
 

Sport, ćwiczenia, szczupła sylwetka, fit sposób na życie. Ten słuszny pociąg do zdrowego i aktywnego sposobu życia udziela się nawet tym, którzy do tej pory nie mieli zbyt wielu chęci do rozruszania swojego ciała. W końcu sport i zrównoważona dieta, to przepustka do dłuższego życia. 

Pewnie nie raz miałaś plany pod hasłem „od dziś zaczynam”. Być może nawet kupiłaś sobie odpowiedni strój, który z dumą włożyłaś do szafy, ale nigdy na siebie. Bo okres i boli, bo do kitu pogoda i chce się spać, bo wracasz zmęczona po pracy i zbierasz siły nie na kilkukilometrowy bieg, albo sesję na siłowni, ale do tego, by resztkami sił wwlec się pod prysznic i do łóżka. Ile z tego to marne wymówki?

Jak zacząć, gdy lenistwo mimo dobrych chęci nie odpuszcza?

Jest kilka skutecznych sposobów, które bez większych wyrzeczeń nie tylko skłonią cię do zejścia z kanapy, ale do wdrożenia się i pokochania regularnej aktywności fizycznej. To naprawdę nie jest trudne, szczególnie gdy wiesz, po co oto właściwie robisz. Wykorzystaj sprawdzone rady, by zmiana nawyków na lepsze poszła ci sprawnie i całkiem przyjemnie.

1. Nie bądź sama

Łatwiej zrobić pierwszy krok wraz z towarzyszem niedoli. Przyjaciółka skutecznie cię zmotywuje, gdy dopadnie cię kryzys, i dopilnuje byś nie opuszczała treningów oraz wyszukiwała sobie co rusz nowy argument, by zostać w domu. Poza tym przyjemniej jest mieć z kim wymieniać bolączki i sukcesy, poczuć zdrową rywalizację oraz więź i poczucie przynależności do sportowej wspólnoty.

2. Mów głośno o swoich planach

Tak, pochwal się wszem wobec, że planujesz wziąć się za jakiś sport, lub nawet poczyniłaś pewne kroki ku temu. I nie chodzi tu o to, byś lepiej wyglądała w oczach znajomych, ale byś poprzez tę informację poczuła się zobowiązana do wytrwania w swoim postanowieniu. W końcu nie po to się ogłaszasz jako przyszła sportsmenka, by po tygodniu wyrzucać buty do biegania w kąt?

3. Ściągnij sobie aplikację

Bynajmniej dla mody! Aplikacje dla sportowców są bardzo przydatne nie tylko dla rejestrowania treningów i różnych parametrów. Dołączając swój profil do danej platformy stajesz się częścią rozmiłowanej w różnych aktywnościach społeczności. Możesz dodawać znajomych, porównywać treningi, tworzyć wirtualne drużyny. Dzięki wirtualnemu dziennikowi szybko zauważysz postępy. Łatwiej wytrwać nawet podczas kryzysu w postanowieniu, gdy mnóstwo osób cię do tego motywuje.

4. Nagradzaj się za postępy

Może niekoniecznie czymś słodkim, ale nowa bluza do ćwiczeń, czy mata, na której wygodnie będzie ci się ćwiczyć nie tylko ucieszą twoje oko, ale zmotywują do aktywności. Z czasem postępy i pozytywne zmiany w sylwetce samoistnie napędzą cię do działania.

5. Pokochaj rutynę

Rutynę, nie nudę! Nuda zniechęci cię do wysiłku, za to rutyna, czyli wyrobienie w sobie nawyku do aktywności o danej porze sprawi, że naturalne stanie się np. wyjście na przebieżkę z samego rana lub wieczorem. Wybierz porę dnia, w której nie brakuje ci energii, i nie dopadnie zniechęcenie. Jeśli kochasz spać dłużej, to może ci się nie spodobać konieczność wyczołgania się pod kołdry o bladym świcie, natomiast wieczorem będziesz miała więcej ochoty na rozruch po zakończonych obowiązkach. A ruch ma być przyjemnością, a nie przykrą koniecznością.

Powodzenia w wytrwaniu!


Zdrowie

Cztery przykłady potwierdzające tezę o kobietach z Wenus i mężczyznach z Marsa

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
22 sierpnia 2016
Fot. iStock / kyrien
 

O pochodzeniu kobiet i mężczyzn rozwodziły się już najtęższe głowy na świecie. Nie my pierwsi nie ostatni zastanawiamy się, jak wszystko jest gdzieś na górze zorganizowane, że pomimo tego samego pochodzenia, wyglądu i względnie podobnych wartości tak znacząco się od siebie różnimy. Nasze odmienności oprócz tego, że składają nas jak wydrukowany w 3D obraz, dolewają odrobinę zimnej wody do szklanki pełnej wrzątku i są po prostu potrzebne do uzyskania perfekcyjnej masy podkładu pod nadchodzące malowanie, to stają się również szeroką sceną do wystąpień komediowych lub soczystego słowotoku standuperów. Bo ile w nas złości i nieporozumień to jedno, a ile przy tym scen rodem z „Misia” to drugie. Oto ranking  4 przykładów z codziennego życia, z przymrużeniem oka, potwierdzających regułę, że kobiety to z Wenus, kiedy mężczyźni raczej w kierunku Marsa.

1. Kłótnie

No kłócić się to trzeba umieć.

Absolutnym mistrzem w tej kwestii są kobiety, które najprawdopodobniej potrzebują wrażeń za dnia, żeby spokojniej spać w nocy. Z obserwacji własnej wnioskuję, że kłótnia z mężczyzną to pewnego rodzaju trening rozwojowy, uaktywniający narząd mowy, zwiększający zasób słów i dopieszczający techniki myślenia – łamigłówki, roszady zwojów, sudoku, yenga, wyszukiwanie synonimów. W Scrabble nie masz sobie równych? Niech da Ci to do myślenia. Skoro na  „Ty mnie nie szanujesz Adam, jestem dla Ciebie nic nieznaczącą książką w bibliotece życia, a moje potrzeby giną w morzu roszczeń. Jak dziurawa łódka z pijanym sternikiem lecę  po spienionych falach tej miłości, ale czuje niezaprzeczalnie i bezapelacyjnie, że betonowe buty mamy na nogach naszych relacji…” tak mistrzowsko się wyłącza i po takiej głębokiej analizie po prostu prosi o Magi do zupy, wiesz już, że jak zwykle przesadziłaś z przekazem i czas zejść z panteonu słowotwórstwa, zacząć grać w te same karty. „Adaś – nie wku*wiaj mnie”, i po temacie.

Funkcje aktywizacji mózgu i wstrzemięźliwości fizycznej uruchamia kobieta najszybciej, kiedy w całej swojej historii sprzedawanej pieczołowicie z wprowadzeniem, rozwinięciem i zakończeniem, mężczyzna zatrzymuje się na dość nieistotnym szczególe. Np. kiedy po  „Chowaj te buty do szafy, przecież wyjąłeś już wszystkie, nie mam jak przejść z zakupami, nogi idzie połamać u samych pachwin, Adam na Boga!” następuje ekscytujące „A kupiłaś mi pasztet?” nawiązujące nie do istoty przekazu, a do składowej, zakupów, która najpewniej pochodzi z Marsa, kiedy twoje żale definitywnie z Wenus.

2. Wychowanie i opieka nad dziećmi

Jednego nie można panom odebrać. Mają tę magiczną cechę powodującą, że dzieci za nimi szaleją, a na hasło „tata wraca już z pracy” trzęsą się jak osika na wietrze. Ojcowie to maszyny do zabawiania, bezkresy możliwości w wymyślaniu czym zając maluchy. I wszystko istotnie super, nie ma drugiego takiego jak tata plus kosz propozycji rozrywkowych, który ze sobą niesie, ale w połączeniu z przewidująca i raczej ostrożną natura kobiety – matki, może dojść do znanych w historii wymian poglądów i lekkiego skrzenia. „Kochanie, odsuń nasze raczkujące dziecko i jego niepodrasowaną jeszcze życiem twarz od kota, który dziwnie się wygiął w grzbiecie i rzęzi jak stara wiertarka, bo może nie mieć za chwilę oka. Dziecko nie kot, sam rozumiesz” odbija się rykoszetem od pełnego pewności „Nie martw się, nic mu nie zrobi”. Ale przepraszam, bo co? Dał ci to na piśmie? Kot w sensie?

Sama wiem jak jest. Z autopsji, w czasach, kiedy chodziki i jeździki nie były jeszcze narzędziem szatana dla uszczerbku na rozwoju bioder i stawów i dopuszczano ich użycie bez pospolitego ruszenia środowisk fizjoterapeutycznych, mój własny ojciec istotnie rozwiązał kwestię ochrony przed podjeżdżaniem do PRL-owskich, ciężkich jak sto słoni meblościanek i gorących palników kuchenki gazowej, przewiązując stelaż długim sznurem i przyciągając mnie do siebie jak worek ziemniaków. Proste, logiczne rozwiązanie, gdyby nie A: przypalone czoło papierosem, bo nie zauważył kiedy wjechałam mu między nogi, u których podstaw żarzący się kiep i B: rura od ciepłej wody w przedpokoju, o którą podczas jednego z takich przyciągań zahaczyłam kółkiem i wyrżnęłam jak długa.

Przeżyłam? Przeżyłam. Kobiety dla odmiany przewidują, planują, uprawiają logistyczne Rio de Janeiro 2016, nie dopuszczając do siebie wizji zburzonego ładu wszechświata. I tak potrzebę uzupełnienia diety dzieci o warzywa nie rozwiązują kwestią frytek, co zdarza się mężczyznom, a na plażę w Jelitkowie w przeciwieństwie do ojców, którzy przerzucają na karku ręcznik i do przodu, zabierają wór jak w cygańskim taborze, z którego wystają ręczniki w liczbie mnogiej, namioty od słońca, łopatki, wiaderka piłki, słodkie bułki, parasole, napoje, koce, pieluchy, zabawki, coś na przebranie, rower damski typu składak, lewy wahacz do Nissana… rozumiecie. Kobiety muszą mieć plan. Mężczyźni korzystają z jego braku.

3. Orientacja w terenie

Stałe dopytywanie się o miejsce składowania rzeczy codziennego użytku, świadczyć by mogło o krótkim czasie przebywania na jakimś terenie. Co innego, kiedy obszar znany jest wam jak własna kieszeń, a i tak trudno odszukać na nim podstawowe przedmioty. Skrupulatna natura kobiet i ciąg w kierunku perfekcji, sprawia, że nie może się powstrzymać, i na kolejne „Kotek, gdzie są moje skarpety?” (męża), odpowiada najpierw cicho, pod nosem, „w dupie”, żeby finalnie oznajmić „Nie wiem, może spróbuj w lodówce?”. Nawet Dalajlama ma kres swoich możliwości i cierpliwości, prawda?

Panom natomiast trzeba przyznać rację, że ich wenusowe partnerki nie ułatwiają trudnych i tak technik przeżycia, zmieniając trzeci raz w tym miesiącu ustawienie mebli, a idąc za tym rujnują zakorzenioną w głowach męskich mapę lokalizacji przedmiotowej cukier – spodnie – dokumenty. Wracający z nocnych zmian, umęczeni znojami życia mężowie, padają ofiarą pułapek zastawianych przez kreatywne partnerki, i przysiąc bym mogła – delikatnie popłakują w lekkim świetle nocnej kuchennej lampki w poszukiwaniu chleba, kiedy brzuszek buczy już głębokie jęki niezadowolenia, a tam, gdzie standardowo chleb był, mieszkają teraz patelnie. Feng shui musi się zgadzać. Feng shui z wenus oczywiście.

4. Prostota przekazu

Kobiety mają potrzebę budowania zdań nadrzędnie, podrzędnie, podwójnie, potrójnie złożonych, zaprzeczenia zaprzeczeń i potwierdzenia zaprzeczonych potwierdzeń w przeszłości. Wiem, bo sama uskuteczniam ten scenariusz silniejszy od wszystkich postanowień głowy. Dlatego z własną mamą przez telefon rozmawiam godzinami, opisując każdy zapach, kolor wydarzeń, których byłam świadkiem, a kończę dyskusję dopiero w akompaniamencie płaczących ze zmęczenia dwóch krasnali, dających do zrozumienia, że czas do mycia i spania.

Rozmowa z mężczyzną oprócz tego, że niezaprzeczalnie jest bardziej treściwa niż okołomamine historie dnia ocierające się o Elizę Orzeszkową i jej opisy przyrody w „Nad Niemnem”, to mogłaby z powodzeniem zostać nadana sygnałem S.O.S na otwartym morzu, przy pomocy latarki i kocyka, w półtorej sekundy. Dla przykładu na otwierające dyskusję „Jak dzisiaj w pracy?”, dające bezkres możliwości i zadyszkę na samą myśl o rozmiarze gadania, dostaję głębokie w przekazie „Dobrze.”. Tyle w temacie.  Ma kobiecie starczyć. Ma się kobieta nie gniewać.

A punktów tych miliony. Wymieniać można by w nieskończoność. Jak świat światem różnice między nami nie zatrą się prawdopodobnie nigdy. Nasze umysły są zbudowane z dwóch różnych podstaw a na dachy kładą dwa, zupełnie inne wykończenia. Mimo tak widocznych przeciwieństw staramy się budować moce mosty i przeskakiwać nasze rzeki sprawniej, niż gdyby dane było przeprawiać się wpław. Kobiety z Wenus i mężczyźni z Marsa w swojej naturze mimo wszystko świetnie się uzupełniają. Tylko od nas zależy, czy w takich różnicach chcemy trwać, czy szukamy dla siebie innego okazu. Nie zapominajmy jednak, że nowy wcale nie znaczy lepszy. Kochajcie się ptaszeczki!


Zdrowie

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
22 sierpnia 2016
7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań
Fot. iStock / coloroftime

Podobno miłość jest ślepa, czyni z nas głupców, a stan zakochania nieco wypacza naszą rzeczywistość. Kto by się przejmował faktycznym stanem rzeczy, gdy w mózgu aż wiruje nam od miłosnych hormonów, a na świat patrzymy przez różowe okulary upiększające! Są jednak sygnały, które mówią wyraźnie, że czas przejrzeć na oczy, bo nasz książę z bajki, dla którego szybciej bije serducho, może się okazać najzwyklejszym draniem.  Dziewczyno, miej się na baczności!

Brak sympatii ze strony rodziny i przyjaciół

Jeśli twoi bliscy – łagodnie mówiąc – nie przepadają za twoim ukochanym, zastanów się czy kierują nimi wyłącznie uprzedzenia i zwykły brak chęci. Być może jest w tym coś znacznie więcej, a ich odczucia i zachowanie wynikają z troski o ciebie. Jeśli dostajesz niepokojące sygnały od wielu osób z twojego otoczenia, zastanów się i dobrze je przemyśl – często z boku i bez wielkich emocji w sercu widać znacznie więcej.

Zbyt szybko, zbyt blisko

Znacie się zaledwie od kilku dni, a on już deklaruje miłość do grobowej deski, powtarza, że tylko ty i nikt inny, chce z tobą zamieszkać, a nawet planuje wasz ślub i wesele. Być może trafiła ci się historia rodem z filmowego romansu i rzeczywiście jesteście swoimi odnalezionymi drugimi połówkami, ale jeśli czujesz, że sprawy toczą się zbyt szybko i nie jest ci z tym dobrze, porozmawiaj z partnerem i wyjaśnij mu swoje uczucia. Jeśli zrozumie i naprawdę kocha, to zwolni, ostudzi swoje emocje i da ci odpowiednią ilość czasu i przestrzeni. Jeśli nie, to może jednak nie jest film?

Wymówki, tłumaczenia, wyjaśnienia

Jeśli twój mężczyzna nieustannie z czegoś się tłumaczy, podaje czasem nieprawdopodobne wyjaśnienia swoich zachowań, wymyśla nowe wymówki dla popełnionych błędów i wpadek, to masz prawo się niepokoić. Może rzeczywiście trafiają mu się ciągle nieszczęścia i na drodze stają różne przeszkody, ale gdy coraz częściej zaczynasz wątpić w jego prawdomówność, to prawdopodobnie podświadomie wyczuwasz kłamstwo. Uwierz w swoją kobiecą intuicję i szósty zmysł i porozmawiaj szczerze z partnerem – w dobrym związku na kłamstwo i brak zaufania miejsca nie ma.

Używki i nałogi

Na początku jego zamiłowanie do imprezowania z rozmaitymi wspomagaczami mogłaś wziąć za oznaki rozrywkowego charakteru, ale teraz czujesz, że twój facet – wbrew temu, co może twierdzić – stracił nad sobą kontrolę i wpadł w nałóg. To nie musi być alkohol i narkotyki: hazard, internet, seks, filmy porno, a nawet zdrowe odżywianie się i ćwiczenia na siłowni – uzależnić się można niemal od wszystkiego. Albo razem stawicie temu czoła i zawalczycie, albo pójdziesz własną drogą. Jedno jest pewne – samo nie minie, a nałóg z czasem będzie przybierał na sile i coraz ciaśniej oplatał uzależnionego i jego bliskich.

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

Fot. iStock / Yuri_Arcurs

Burze na przemian z miesiącem miodowym

Twój mężczyzna wybucha, urządza ci karczemną awanturę, krzyczy i robi wymówki, a potem przeprasza, wynagradza, kupuje prezenty i próbuje zadośćuczynić? Na początku waszego związku może ci się wydawać, że to kwestia emocjonalnego charakteru i temperamentu, ale jeśli jego wybuchy nasilają się i zdarzają coraz częściej, powinna zapalić ci się czerwona lampka w głowie. Takie zachowanie może bowiem świadczyć o skłonności do przemocy i agresji. Tylko nie wpadaj w poczucie winy i nie wmawiaj sobie, że to ty ponosisz winę za jego zachowanie – to ewidentnie twój facet ma problem, z którym musi się uporać.

Zielonooki potwór

Zazdrość. Podobno bez niej miłość nie istnieje, ale wszystko musi mieć swoje granice i umiar. Niedopuszczalne jest śledzenie, przeglądanie prywatnej korespondencji, telefonu i komputera, czy zmuszanie do zerwania kontaktów z innymi osobami. Masz prawo do spotykania się z przyjaciółmi i znajomymi, nawet tymi płci męskiej. Strach o utratę uczuć bliskiej osoby można zrozumieć, ale patologiczna zazdrość zrujnowała już niejeden związek i dobrze zapowiadająca się relację. Zaufanie to podstawa!

Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola

Gdy partner chce wiedzieć dokładnie, co, gdzie i z kim spędzasz czas, kontroluje twoją aktywność i rozlicza z każdego wypowiedzianego słowa, masz prawo czuć się z tym źle. Jesteś dorosłą dziewczynka i nie musisz się ze wszystkiego tłumaczyć, nie potrzebujesz, by ktoś patrzył ci nieustannie na ręce. Nawet w miłości potrzebna jest odrobina swobody i wolności, przestrzeni, a czasami nawet samotności. Ustalcie z partnerem zdrowe granice i powiedzcie sobie szczerze, czego potrzebujecie – wspólnie z pewnością znajdziecie dobre rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony.

Ostrzeżenie nie oznacza końca

Znasz powyższe sygnały? A może dodałabyś coś do tej listy bazując na własnych doświadczeniach? Budowanie związku to nie jest łatwa sprawa, wymaga „dotarcia się”, uzgodnień, czasami ustępstw. Pamiętaj, że takie znaki ostrzegawcze nie muszą oznaczać zerwania i zakończenia relacji – jeśli naprawdę ci na kimś zależy, to szczera rozmowa, otwarte powiedzenie o swoich potrzebach i tym, co przeszkadza powinno być pierwszym krokiem. Być może wspólne pokonanie trudności sprawi, że wasze uczucie będzie trwalsze i mocniejsze. Jeśli jednak pomimo chęci i twoich starań sytuacja się nie poprawi, powinnaś pomyśleć o zmianach – zasługujesz na kogoś, kto da ci szczęście i z kim będziesz czuć się w pełni bezpiecznie i komfortowo.

Zapisz


Zobacz także

10 zaskakujących rzeczy, które zdarzą się, gdy zrezygnujesz z „wieczornego drinka”

Nie chudniesz, chociaż jesteś na diecie? Być może przez jeden z tych zaskakujących 11 powodów

Cytrynowy detoks, czyli kontrowersyjny sposób na oczyszczenie organizmu i zrzucenie kilku kilogramów