Psychologia Związek

Prawdziwa miłość jest dla realistów. Romantyzm potrafi być męczący…

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 maja 2016
Prawdziwa miłość jest dla realistów. Romantyzm potrafi być męczący...
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Miłość i romantyzm, te dwa słowa zdają się iść w parze. Sam fakt, że żywisz do kogoś uczucie jest przecież romantyczny, nawet jeśli twoja miłość taka nie jest. Bo  ona może być prosta, całkiem zwyczajna, nie filmowa bez tych wszystkich gestów udowadniających, że to co czujesz jest prawdziwe. Cicha. I milion razy lepsza od tej, której skrycie zazdrościsz znajomej, krzyczącej o swoim szczęściu głośno przyjaciółce. Myślałaś kiedyś o tym, że twój romantyzm zabija prawdziwą miłość, bo nie pozwala ci docenić tego wszystkiego, co jest miłością codzienną, prozaiczną? A czasem nawet żmudną walką o trwałość i jakość bycia razem.

Szczerze: ile może trwać taki etap intensywnego zdobywania się, zaskakiwania i ciągłych zapewnień, że nikt tylko on?… To mija i męczy. Nie, nie poczucie, że „tylko on”, ale potrzeba ciągłego udowadniania i zapewniania, że tak właśnie jest. Bo przecież, poza miłością, trzeba także żyć, oddychać, być tym, kim wcześniej się było. Tak zwyczajnie, z tym, że we dwoje.

Szukasz dziury w całym, prawie idealnym obrazku. Dla ciebie właśnie to „prawie” jest najbardziej bolesnym słowem. Słowem – katastrofą.  Bo cóż tego, że on tak świetnie zajmuje się dziećmi i co z tego, że dba jak umie najlepiej, jeśli nie przynosi ci tych cholernych kwiatów bez okazji?! Przecież gesty są takie ważne.

Porozumienie dusz

I dlaczego nie rozumie twoich uczuć? W tak bliskiej, świetnej relacji partnerzy odczytują je bez niepotrzebnych słów, prawda? On POWINIEN znać twoje potrzeby i rozumieć ten dziwny, melancholijny nastrój, który ogarnia cię, gdy uświadamiasz sobie, że być może już nigdy w życiu nie poczujesz „motylków w brzuchu”, takich jak z nim, na początku. Inaczej, on POWINIEN dbać o to, by te motylki były tam cały czas. Czy zapomniałaś już, że nie jesteście jednym połączonym organem, tylko odrębnymi ludźmi, o różnych życiowych doświadczeniach? Twój partner, to ktoś, kto nie wnika w tajemniczy sposób do twojej głowy, serca i myśli. On tę wiedzę o tobie zdobywa każdego dnia. I tylko czas i cierpliwość sprawią, że coraz łatwiej będzie mu cię zrozumieć i przewidzieć twoje reakcje.

Miłość bez dramatów

Dlaczego wciąż się sprzeczacie? Przecież tam, gdzie jest miłość, jest jednomyślność, spojrzenie  w tę samą stronę. Powinniście się ze sobą zawsze zgadzać, prawda? Nie. Nie zawsze. W związku czasem jest i różnica poglądów, różnica opinii. Ale tam gdzie jest miłość jest i akceptacja. Dużo ważniejsza o i wiele bardziej ludzka niż wzrok utkwiony w sobie wzajemnie i ten zachwyt, że oto „myślimy tak samo”. Właściwie, co z tego, że tak samo?

Razem

Dlaczego ON czasem chce być sam? Dlaczego ONA raz na jakiś czas ucieka w swój świat? Przecież miłość to ciągłe bycie razem, to obecność, to telefony, kiedy Ty tego potrzebujesz, a ON powinien się domyślić. To obowiązkowe trzymanie się za rękę. Naprawdę? Więc jak radziłaś sobie zanim oddałaś mu cały swój czas i przestrzeń? Czy byłaś wtedy kimś gorszym, mniej wartościowym? Nie daj się oszukać. Miłość codzienna i prawdziwa to dbanie również o to, by się w niej nie zatracić, by zostawiła nam jeszcze nas samych dla siebie. Ci, którzy kochają prawdziwie, rozumieją.

Pytasz dlaczego miłość nie wystarcza? A może to nie miłość, tylko romantyczne uniesienie, które trwało chwilę, kilka miesięcy, rok?  Prawdziwe uczucie to codzienność we dwoje, wysiłek i chęć porozumienia. Świadomość, że związek nie przetrwa jeśli z siebie nie damy nic więcej niż te fajerwerki od święta.

Powiedz, po co ci świece przy kolacji, jeśli na co dzień brak ci jego ciepła? Po co ciągła obecność, jeśli nie wnosi ona nic w twoje własne „ja”? Dlaczego żądasz kwiatów bez okazji, a płaczesz w ukryciu, gdy samotnie dźwigasz zakupy albo wstajesz w nocy do dziecka?

Dziewczyny, doceniajcie zwykłych, nieromantycznych facetów. Oni czasem o miłości wiedzą o wiele więcej niż wam się wydaje. Moja znajoma mawia, że są w życiu dwie kategorie ludzi: realiści i niepoprawni romantycy. Prawdziwa miłość jest dla realistów. Dobrze bywać romantycznym dla tych, których kochamy. Źle mieć oczekiwania, które zniszczą najlepszy związek.


Psychologia Związek

„Jestem przerażona tym, że nie umiem cię kochać. Mało tego, nie akceptuję cię… Byłam najgorszą macochą, wiem to. Przepraszam”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 maja 2016
"Jestem przerażona tym, że nie umiem cię kochać. Mało tego, nie akceptuję cię... Byłam najgorszą macochą, wiem to. Przepraszam"
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain
 

Nie wiem, czy gdybym mogła cofnąć czas – umiałabym zachować się inaczej. Pokochać cię. Przyjąć twoje potrzeby. Zaspokoić. Być matką, nie będąc nią.

Gdy myślałam o tym wcześniej, deklarowałam „Oczywiście! Będę kochać jak swoje”. Tylko, że ja już miała swoje. Kochane, w podobnym wieku, lubiące tak samo jak ty obrazki ze zwierzętami. Każdy moment, który spędzałam tylko z tobą, był chwilą bez niej. Przypominałaś mi o tym braku wciąż.

„Mamo, czy ty ją kochasz bardziej?” – pytała moja córka. „Czy ty ją kochasz w ogóle?” – widziałam zdumienie w jej zagubionych oczach. W ośmioletniej głowie nie mieści się myśl, że mogłabym kochać inną dziewczynkę oprócz niej. Jej rozpacz nie pozwalała mi zbliżyć się do ciebie. Mimo, że bardzo chciałaś.

Pamiętam nasz weekend bez twojego ojca. Poszłyśmy na basen, lody i zakupy. Trzymałaś mnie za rękę i byłaś szczęśliwa. Dawałam ci to, czego twoja mama nie mogła, nie chciała, nie dawała, nie wiem. Byłam dla ciebie odskocznią od napięcia, złości, nieprzewidywalności, którą miałaś ze swoimi rodzicami. Obydwojgiem, bo przecież twój tata też taki był. Byłam spokojem.

Tym bardziej czułam się winna, że budzą się we mnie negatywne uczucia. Że jestem zła, bo ty chcesz mnie więcej. Wzruszona, ale i zmęczona faktem, że wybierasz mnie ponad tatę. Zmęczona jednak bardziej i smutna, że nie masz ciemnych włosów jak ona i jej usposobienia. A przecież nie byłaś ani milimetr gorsza. Tylko inna.

Pamiętam, jak gramy a jakąś grę, a ty nie możesz się skupić. Strasznie długo podejmujesz decyzję, biegając wokół stołu. To samo zachowanie mojej córki nie przywoływałoby tych myśli, które miałam wtedy. Że jesteś mało bystra. Że niedojrzała. Denerwująca. Czuję to i jestem przerażona, że mogę tak myśleć. Jestem przerażona sobą i tym, że nie umiem cię kochać. Mało tego, nie akceptuję cię.

Dziś myślę, że to także przez twojego ojca. Byłaś wciąż stawiana na piedestał. Hania to, Hania tamto. To ciebie przytulał. Z tobą usypiał. Na ciebie patrzył z największym zachwytem, jaki świat mógł w nim wywołać. Ja z czasem stałam się opiekunką dla ciebie. Kimś wygodnym, przyjemnym, ważnym w aspekcie projektu patchworkowej rodziny, którą tworzyliśmy. Nie czułam się jednak tak ważna, jak powinnam być. Ważna tym zachwytem, miłością, pożądaniem. Wpasowałam się jak puzzel w układankę.

Śmieszne, bo jak jeździliśmy autem, zawsze siedziałam z tyłu. Ty, nieświadoma wyróżnienia jakim jest miejsce pasażera, stawałaś się partnerką ojca. Hania woli w lewo, więc skręcamy w lewo. Hania nie chce włoskiej kuchni, więc jemy pierogi. Haniu, który pokój chcesz zajmować – na etapie planów nowego domu.

To trwało parę lat, a ty stawałaś się nastolatką. Kobietą. Nie zauważyłam w sumie, że ty zyskując kobiecość, w jakimś sensie odbierasz moją. „Nie widzisz jak on na nią patrzy?”- pierwsza zwróciła mi uwagę moja przyjaciółka. „Co za komentarz, że ma piękne nogi!”- to druga. Tyłam, a ty stawałaś się taka piękna. Nie było w tym nic erotycznego, jednak dla mnie stałaś się rywalką. Przestałam pożyczać ci sukienki, aby cię ukarać.

Najpierw odeszła moja córka. „Nie chcę czuć się kopciuszkiem”- wyznała mi kiedyś wieczorem. „Jadę do Taty” – podjęła decyzję. Poczułam strach tak wielki, jak nigdy wcześniej. Błaganiem udało mi się zyskać kilka miesięcy, ale w końcu gimnazjum wybrała tak, by mieszkać bliżej ojca. Straciłam ją, a mimo tego nie zbliżyłam się do ciebie. Jeszcze bardziej cię nienawidziłam.

Z czasem poczułaś moją złość. Zaczęłaś izolować się i powiedziałaś kiedyś głośno, że tak jak moja córka chcesz mieszkać z mamą. On jednak nie pozwolił ci na to. Dał mi tydzień na spakowanie się i opuszczenie domu. Powiedział, że jestem jego największym rozczarowaniem.

Spotkałyśmy się ostatnio przypadkiem w Empik’u. Szłaś z chłopakiem i uśmiechnęłaś się do mnie. Pomyślałam wtedy, że przykro mi, że nie mogłam być z tobą blisko, że cię zawiodłam.  Że to nie twoja wina, kochana.

Byłam najgorszą macochą, wiem to. Bo moja walka rozgrywała się w podziemiu, dlatego tak długo zabiegałaś o mnie, nie rozumiejąc co się dzieje. Nie zawsze umiemy kochać nieswoje dzieci. Zwłaszcza, jeśli same nie czujemy się kochane przez ich ojców.

Może kiedyś to zrozumiesz? Przepraszam Haniu.


Psychologia Związek

Piękne piersi nie rosną na drzewach… – ćwiczenia na jędrny biust. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #19 [09.05]

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 maja 2016
ćwiczenia na jędrny biust
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Piersi – są bardzo kobiece, kochamy je i jednocześnie nienawidzimy – bo przecież tyle można im zarzucić. Ale najczęściej w tej wojnie, gdzie biją się: nasze poczucie kobiecości a walka z kompleksami, zwyczajnie o nich zapominamy. Dlatego dziś pamiętamy o piersiach i robimy choć jedną drobną rzecz, by były piękne. By były naszym powodem do dumy.

Trzecią największą zbrodnią na piersiach oprócz braku samobadania i źle dobranej bielizny, jest brak ćwiczeń. Piękne piersi nie rosną na drzewach, nie da się ich kupić; i nie można za wszystko winić rozmiaru swojego biustu. Bo to czy piersi kobiety są jędrne i na swoim miejscu, czy też „smutne” (delikatnie mówiąc) również zależy od tego czy mięśnie klatki piersiowej podołają zadaniu. I wcale nie trzeba się bardzo poświęcać. Zobaczcie kilka prostych ćwiczeń „na biust”, a jeśli starczy wam czasu i chęci, zafundujcie im delikatny peeling i jakiś fajny krem lub olejek (w drodze do domu może zajrzyjcie do sklepu z bielizną na inspekcję biustonosza, bo te trzeba regularnie wymieniać)!

Ćwiczenia na jędrny biust – Stopnadwadze.pl

Akcja „Bądź piękna każdego dnia”

Do 18 maja będziemy codziennie umieszczać dla was wpisy dotyczące urodowych wyzwań. Będziemy was namawiać do odrobiny szaleństwa, do zadbania o to, by wasza uroda była tej wiosny widoczna w wyjątkowy sposób.

Co trzeba zrobić? Pod codziennym wpisem dotyczącym naszej akcji zamieść komentarz, w którym napiszesz, co takiego dzisiaj zrobiłaś dla swojej urody. Najciekawsze z komentarzy zostaną nagrodzone.


A poniżej na zachętę przypominamy o wyjątkowych nagrodach ufundowanych przez BaByliss.

Depilator IPL

Depilator IPL BaByliss | Akcja "Bądź piękna każdego dnia"

Mat. prasowe

Prostownicę 

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Lokówkę

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Czas trwania: 20.04.2016 – 18.05.2016. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 27.05.2016

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wyzwania w naszej akcji


Zobacz także

Damsko-męskie rozmowy: „Nie musisz mi nic tłumaczyć, ja już doskonale wiem, co miałeś na myśli!”. I bądź tu mądry…

6 godzin tygodniowo – tyle trzeba poświęcić, by mieć udany związek

Kiedy los ofiarowuje ci rozwód, otwórz białe wino, a potem potnij i spal suknię ślubną. Czyli jak sobie ulżyć po rozstaniu