Zdrowie

Jeśli męczy cię stres, lęk czy niepokój, zamiast po lekarstwa, sięgnij po równie skuteczne i naturalne zioła

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 sierpnia 2016
Fot. iStock / foodandstyle
 

Trudno jest prowadzić życie zupełnie pozbawione stresu. Nie da się ciągle omijać sytuacji powodujących napięcie, odczuwanie pewnego dyskomfortu czy niepokoju, które towarzyszą nam w wielu codziennych czynnościach. Bo trudno spokojnie podchodzić do kwestii spóźnienia się kolejny raz do pracy, czy kolejnej choroby dziecka, która znów wymusza wzięcie zwolnienia z pracy.

Stres jest po prostu wkalkulowany w codzienność i musimy umieć funkcjonować pod presją. Ale gdy tych sytuacji jest zbyt wiele, negatywne uczucia gromadzą się w nas i utrudniają normalne funkcjonowanie. Pojawia się zmęczenie, uczucie przytłoczenia, ale i objawy typu bóle głowy, bezsenność czy problemy trawienne.

Zioła mają moc

Mimo że jest wiele różnych suplementów diety i leków mających pomóc, gdy dopada nas nadmiar złych emocji, lepiej zacząć od naturalnych środków. Bardzo często okazują się one być łagodnym, ale i skutecznym oraz wystarczającym rozwiązaniem na dręczące problemy. Olejki eteryczne, napary, nalewki, herbatki ziołowe mają łagodne i skuteczne działanie wyciszające. Z tego powodu, lepiej wykazać ostrożność w ich stosowaniu, np. podczas prowadzenia auta. Sprawdź więc, jakie zioła pomogą załagodzić różne skutki stresu.

Rumianek

Rumiankowa herbata pozbawiona kofeiny pomaga w zaśnięciu, skutecznie łagodzi niepokój. Jest on często stosowany jako łagodny środek uspokajający w sytuacjach stresowych, w przypadku koszmarów i bezsenności.

Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

Lawenda

Napar z tych aromatycznych kwiatów przynosi ulgę przy bólach i zawrotach głowy, działa rozkurczowo, obniża ciśnienie krwi, uspokaja i wzmacnia system obronny. Jest ona pomocna w leczeniu bezsenności, objawów niepokoju.

Fot. iStock / Peter Burnett

Fot. iStock / Peter Burnett

Melisa

Zawiera substancje, które działają kojąco na system nerwowy. Można wykorzystać ją w stanach pobudzenia, przy kłopotach z zasypianiem, przy wyczerpaniu nerwowym, w neurastenii, w biegunkach i bólach przewodu pokarmowego na tle nerwicowym. Doskonale się sprawdza jako herbatka, a także dodatek – przyprawa do deserów czy obiadów.

Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

Waleriana

Inaczej zwana kozłkiem lekarskim, obniża aktywność ośrodkowego układu nerwowego, zmniejsza napięcie i uczucie niepokoju, wywołuje stan odprężenia. Dzięki walerianie poprawia się też jakość snu – sen przychodzi szybciej, jest głęboki i spokojny.

Werbena

Według podań nie tylko chroniła przed atakiem  złych mocy, ale wykazywała bardziej przyziemne moce. Werbena wzmacnia układ nerwowy, zalecana jest m.in. przy bezsenności, łagodzi bóle migrenowe.

 Fot. Pixabay / KRiemer / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / KRiemer / CC0 Public Domain

Chmiel

Nie powinien kojarzyć się jedynie z piwem, a również z szerokim zastosowaniem w ziołolecznictwie. Jego szyszki są znane z działania uspokajającego i nasennego, utrudnia przenoszenie bodźców do układu nerwowego, hamuje czynność kory mózgowej, wycisza i uspokaja. Doskonale sprawdza się też w razie problemów z zasypianiem.

 Fot. Pixabay / Bairli1 / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / Bairli1 / CC0 Public Domain

Pamiętaj, że oprócz stosowania preparatów ziołowych w leczeniu objawów niepokoju, powinnaś szukać sposobów, aby zmniejszyć stres w swoim życiu.  Wypróbuj także medytację, ćwiczenia oddechowe oraz różne formy aktywności na świeżym powietrzu, które pomogą zmniejszyć lęk. Znajdź przyczynę problemów i postaraj się ją usunąć, ponieważ leczenie objawów bez leczenia przyczyny nie będzie w pełni skuteczne.


źródło: www.powerofpositivity.com, www.poradnikzrowie.pl


Zdrowie

Cztery sposoby na infekcję intymną

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
24 sierpnia 2016
Cztery sposoby na infekcję intymną
Fot. iStock / PeopleImages
 

Jeśli myślicie, że znajdziecie tutaj domowe czary-mary i magiczne, niebywałe specyfiki na swędzenie i pieczenie, to się zdziwicie. Bo magiczne specyfiki będą, ale nie mają nic wspólnego z wiedzą tajemną. Dlatego zapraszam was na wycieczkę po kobiecej intymności – sprawdźcie, co szybko i skutecznie pomoże w przypadku infekcji, o czym bardzo „lubimy” zapominać…

Sposób pierwszy: Najlepszym sposobem na infekcje – jest niedopuszczenie do niej!

I to nie żart. Wiem, że powiecie „gdyby to było takie proste, to kobiety nie miałyby problemów”, ale wiem też, że choć deklarujemy wiedzę i troskę o swoją intymność z wykonaniem bywa naprawdę różnie. Codzienna higiena nie może być agresywna. Mit szarego mydła, powinien już dawno odejść do lamusa, mydło podwyższa pH i niszczy ochronne Lactobacillis.

Do higieny intymnej, która jest pierwszym krokiem do zachowania zdrowia intymnego, ale i pierwszą linią walki z rozpoczynającą się infekcją – wybieramy kosmetyki do tego przeznaczone. Nie mydło (nawet to szare), nie żel pod prysznic, nie! Specjalistyczne, hipoalergiczne kosmetyki do higieny intymnej dają gwarancję zachowania w dobrej kondycji naturanych  ochronnych mechanizmów – dlatego, że pH okolic intymnych różni się od pH naszej skóry i tak powinno pozostać.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Szukajcie emulsji z zawartością Lactobacillus, które niszczą chorobotwórcze bakterie i grzyby i pomagają w utrzymaniu naturalnej, fizjologicznej flory bakteryjnej okolic intymnych. Podczas wyboru kosmetyku możemy śmiało wymagać: 0% konserwantów, barwników, SLES, SLS, mydła. Świetnym produktem jest prOVag® emulsja. Mogą ją stosować alergicy, kobiety w ciąży i małe dzieci.

I jeszcze dobra rada, zrezygnujcie z gąbek i myjek – to prawdziwa kolonia dla drobnoustrojów. Obojętnie czy objawy, które się pojawiły są pierwszym dzwonkiem czy intensywnie cię dręczą i wyczekujesz już wizyty u specjalisty – prawidłowa higiena intymna, to pierwszy sposób na ulżenie sobie nieco i wzmocnienie okolic intymnych przed bitwą z bakteriami lub grzybami.

Przed wykonaniem intymnej toalety wykonaj tzw. nasiadówki z kory dębu – doskonały sposób naszych mam i babć, takie ziołowe zabiegi przyniosą ci ulgę.

Sposób drugi: Szybka reakcja, naturalne wspomaganie

Jeśli już wiesz, co się święci – a nieprzyjemne swędzenie lub pieczenie nie pozostawiają złudzeń – zadziałaj miejscowo. My polecamy prOVag żel®, którymiałyśmy okazję wypróbować. To ciekawy produkt dostępny na rynku. Żel wspomagający podczas infekcji intymnych – do zewnętrznego użytku. Żel oprócz właściwości przeciwbakteryjnych i przeciwgrzybiczych jest bardzo kojący. Oprócz wspomagania (nawet podczas „profesjonalnego” leczenia) sprawdzi się również w walce z podrażnieniami. A o te podczas choroby nietrudno.

Sposób trzeci: Wzmacnianie naturalnej ochrony

Ten sposób powinien być dla wszystkich oczywisty, niestety nie zawsze tak jest. Bo dopóki nie pojawią się kłopoty, rzadko myślimy o stosowaniu probiotyków ginekologicznych. Bez względu na stopień infekcji i jej źródło, bez względu na to czy już jesteśmy po wizycie u ginekologa i w łazience dumnie stoi tuba z antybiotykiem (PS: nie trzymajmy ich w łazience!) lub paczka globulek, naturalne środowisko pochwy i okolic intymnych nie lubi zmian – uzupełnienie zbawiennych Lactobacillusów i utrzymanie odpowiedniego, chroniącego nas pH to zadanie priorytetowe. W takiej sytuacji probiotyk powinien być naturalnym wyborem. Szczególnie, że w przypadku antybiotykoterapii, czeka nas większa praca przy przywracaniu stanu zen.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wybór probiotyku też nie jest wcale oczywisty, bo nie każdy probiotyk okaże się dobry dla kobiecych problemów. Intuicyjnym wyborem będzie zakup preparatu oznaczonego jako „ginekologiczny”, jednak to nie jedyne kryterium, jakim powinnyśmy się kierować.

Aby zadziałał naprawdę skutecznie, warto wybrać taki dedykowany Polkom, czyli zawierający szczepy bakterii dopasowane do naszych potrzeb. Mikroflora pochwy różni się u kobiet – ale oprócz różnic indywidualnych, są jeszcze różnice geograficzne. Zupełnie inne proporcje szczepów bakterii  znajdują się w lekach dedykowanych Polkom, Kandyjkom czy mieszkankom Australii. W Polskich aptekach pojawia się coraz więcej preparatów dopasowanych właśnie do naszych potrzeb, w tym prOVag®.

W przypadku bakterii probiotycznych pochodzenie szczepów ma istotne znaczenie, ze względu na fakt, że ilość i proporcje bakterii w naturalny sposób występujących w organizmie człowieka różnią się w zależności od miejsca zamieszkania. Inny skład ma biocenoza pochwy kobiety zamieszkującej Afrykę czy Północną Amerykę, a jeszcze inny jest skład tej biocenozy u kobiet w Europie.

Sposób czwarty: Walcz na froncie

Gdy sytuacja jest paląca, a dolegliwości nie dają o sobie zapomnieć trzeba walczyć grubszą artylerią. Oprócz całego asortymentu lekkiego kalibru warto zasilić armię Lactobacillus „na miejscu”.

Z serii, o której wspominałam dostępny jest probiotyk dopochwowy (z tzw. polskimi szczepami) inVag®.

Pamiętajcie infekcje intymne zawsze trzeba wyleczyć PORZĄDNIE. Nie odkładajcie wizyty u ginekologa! A jeśli przyjdzie wam czekać na nią, nie skazujcie się na cierpienie. Te proste sposoby potrafią bardzo wspomóc nie tylko leczenie, ale i obniżyć dyskomfort czy ból – a nie oszukujmy się, w infekjach intymnych ten potrafi nieźle nam dopiec.

Piramida dla królowej, czyli…

Piramida Zdrowia Intymnego  – rewolucyjna koncepcja pełnej profilaktyki i  leczenia zakażeń pochwy (problemów intymnych) 

Piramida Zdrowia Intymnego to rewolucyjna koncepcja pokazująca  jak w pełni skutecznie, ale i w zgodzie z naturą kobiet leczyć oraz chronić zdrowie intymne. Wskazuje 4 proste zasady, których przestrzeganie jest gwarancją całościowego  dbania o zdrowie intymne.

Zasada 1: Zacznij od właściwej higieny intymnej

Prawidłowa higiena intymna to absolutna podstawa utrzymania zdrowia intymnego. Dzięki właściwemu wyborowi prOVag emulsji, nie tylko nie zaszkodzisz swojej mikroflorze i śluzówce  (jak wiele innych preparatów),  ale i zadziałasz kompleksowo: delikatnie mycie+ochrona+pielęgnacja.

provag_grafika

Zasada 2: Przy pierwszych problemach działaj szybko i skutecznie

Pierwsze objawy typu podrażnienia czy świąd świadczą o braku równowagi mikrobiologicznej lub o alergiach, które mogą prowadzić do stanów zapalnych. Wyprzedź problemy: zadziałaj natychmiast w zgodzie z kobiecą naturą. Użyj prOVag żel, który działa antybakteryjnie i antygrzybiczo oraz łagodzi podrażnienia i chroni. 

Zasada 3: Stosuj długotrwałą ochronę intymną

Warto rozpieszczać swoją kobiecość  – chronić ją skutecznie i długotrwale! Zwłaszcza w szczególnych sytuacjach jak: nawroty problemów intymnych, antybiotykoterapia, ciąża, menopauza, antykoncepcja zastosuj podwójną osłonę kapsułki prOVag, które chronią odbudowują mikroflorę układu moczowo-płciowego i pokarmowego.

Zasada 4: Skutecznie wylecz zakażenia intymne  (bakteryjne i grzybicze)

Kiedy leczysz zakażenia niezbędny jest dopochwowy lek, który szybko i skutecznie przywróci równowagę mikroflory pochwy i prawidłowe pH. Stosuj najlepiej przebadany i dopasowany do mikroflory Polek lek inVag. Użyj go wspomagająco w leczeniu stanów zapalnych bakteryjnych i grzybiczych, w tym również upławów.

Dowiedz się więcej www.provag.info

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką ProVag


Zdrowie

To, co miało być szczęściem okazało się jednym wielkim ograniczeniem. Dlatego wolą solo, w pojedynkę. Współczesne singielki

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 sierpnia 2016
Współczesne singielnki
Fot. iStock / Petar Chernaev

W serialu jest jedna taka, może nieco rozlazła, ale bardzo sympatyczna i z lekką nadwagą. Ciagle szuka miłości. A jak nie szuka to o niej pisze albo udziela porad zawiedzionym, zdradzonym i tym wszystkim, którym złamano serce. Wszyscy wiedzą, że chodzi o singielkę, kobietę samotną, „bez przydziału”, partnera, dopełnienia. Witajcie stereotypy!

Serialowa singielka pięknością nie jest. No przecież gdyby była piękna, nie byłaby samotna… Ta prawdziwa, w prawdziwym, a nie serialowym życiu, bywa piękna albo zupełnie przeciętna, bo to całkiem zwyczajna kobieta, która daje sobie po prostu prawo do życia w pojedynkę, do bedzietności, do  bycia szczęśliwą bez związku. I chwała jej za to, bo nie każdy dziś ma odwagę żyć w zgodzie ze sobą.

– Wkurza mnie takie stereotypowe podejście. Nie czuję się samotna, niekompletna, nie patrzę tęsknym wzrokiem w stronę mężów i narzeczonych moich koleżanek  – mówi Maja, lat 34, singielka od lat trzech i pół, z całkowicie świadomego wyboru. – Nie myślę obsesyjnie o milości, ale też nie unikam tego tematu. Tak samo jak nie postawiłam sobie za cel „zdobycie” partnera (w ogóle to zdobywanie źle mi się kojarzy, jakby chodziło o jakieś trofeum, czy nagrodę, a nie dobrowolną decyzję, poryw serca), nie podjęłam decyzji o tym, że już nigdy się z nikim nie zwiążę. Jestem sama, bo nie spotkałam jeszcze nikogo z kim chciałabym „na poważnie” dzielić swoje życie. Zapraszać kogoś do swojego świata tylko na chwilę, na „pół gwizdka”, żeby połechtać swoje ego albo przeżyc kilka miłych chwil? To nie dla mnie.  Z kolei bycie z kimś tylko dlatego, że tak wypada, że takie są społeczne oczekiwania uważam za uwłaczające dla kobiety, ale i dla mężczyzny. Tu nie ma miejsca na kompromisy, jeśli mam z kimś być, to tylko dlatego, że razem jesteśmy szczęsliwi, że nam ze sobą dobrze, że się rozumiemy. Nie wiążę na sile swojego życia z założeniem rodziny. Jeśli się zakocham i podejmę z moim partnerem taką decyzję to będzie piękne. Ale nie uważam, żeby moja samotność lub fakt, że się z kimś związałam definiował mnie jako lepszego czy gorszego człowieka.

Singielki, które znam są mocno skoncentrowane na sobie i swoim rozwoju, robią kariery, te naukowe i te w biznesie. Dużo podróżują i mają otymistyczne podejście do życia. Twierdzą, że samotność im nie dokucza, nawet wieczorami. Nie myślą o niej. Mają wielu znajomych, także tych, którzy są w związkach. I bacznie ich obserwują.

– Dobrze mi z moim singielstwem – twierdzi Asia, lat 38, singielka od lat pięciu. – Nie jestem przez to mniej szczęśliwa niż byłam z moimi partnerami. Może to kwestia jakiejś dojrzałości, świadomości siebie, niezależności emocjonalnej? Mam za to kilka przyjaciółek, które są w stałych związkach i nieustannie narzekają. Patrzę na te moje mężate i dzieciate znajome i widzę dużo niezaspokojonych potrzeb, niespełnionych oczekiwań. Nieraz słyszałam: „gdyby nie mąż, gdyby nie dzieci”… „ mogłabym to i tamto…”. Smutno słuchać o tym, że coś, co miało być gwarancją szczęścia jest jednym wielkim ograniczeniem, a czasem i bolesnym rozczarowaniem. Zdarza mi się chodzić na randki. Może jestem zbyt wymagająca, ale mężczyni, których spotykam są dla mnie interesujący tylko na gruncie koleżeńskim. Tak więc się te znajomości kończą.

Stereotypy? One już z nimi nie walczą, raczej starają się obracać w żart. – Kiedyś uprzedziłam moją znajomą, która zaprosiła mnie na parapetówkę, że przyjdę sama, bo aktualnie z nikim się nie spotykam – opowiada Maja.  – Wchodzę, wokół, łącznie z gospodarzami, same pary. Miała olbrzymi problem z przedstawieniem mnie temu towarzystwu. Po kilku sekundach zastanowienia wypaliła po prostu: A to jest Maja, Maja jest sama, zajmijcie się nią ciepło. I wszyscy spojrzeli na mnie z takim współczuciem, że aż samej siebie zrobiło mi się żal.

– Współczesna singielka to silna kobieta  – twierdzi 29-letnia Karolina, antrolog kultury, singielka z dwuletnim stażem. – Żeby być dziś samemu z wyboru, trzeba siły i odwagi. W wielu środowiskach presja na posiadanie męża i rodziny jest ciagle bardzo duża, a młode kobiety o wiele częściej niż do osobistego rozwoju i zdobywania niezależności finansowej motywuje się do „znalezienia sobie kogoś”, bo samotna kobieta w pewnym wieku to już po prostu „źle wygląda”.

Karolina osobiście nie czuje presji, ale ona pochodzi z bardzo otwartej, nietypowej jak na polskie warunki rodziny. Jej rodzice nigdy nie wzięli ślubu, żyją w związku w którym dają sobie wiele wsparcia, ale i wiele przestrzeni. Dziadkowie to co innego. Im zdarza się pytać,  czy wnuczka znalazła już sobie odpowiedniego kandydata, przebąkują też coś o dzieciach. Karolina ma na to metodę: odpowiada, że ciężko teraz o dobrego partnera i że jak takiego znajdzie to im pierwszym przedstawi. Wie, że tu różnica pokoleniowa jest olbrzymia, że nie zrozumieją, że można chcieć żyć w pojedynkę i być z tym szczęśliwym. Dlatego nie podejmuje dyskusji.

– Nie tęsknisz za miłością  – pytam Karolinę od tak, szczerze i wprost.
– Nie muszę za nią tęsknić  –odpowiada. – Miłość jest w moim życiu obecna na miliony innych sposobów. Kocham moich rodziców, uwielbiam przyjaciół, mam bardzo dobre relacje z innymi ludźmi, pewnie głównie dlatego, że mam dla nich wszystkich o wiele więcej czasu niż wtedy, gdy byłam w związku. No i dla siebie też mam czas. Dobrze mi ze sobą.

7 absolutnie fantastycznych rzeczy, których nie wiecie o singielkach (i singlach)

1. Ludzie, którzy żyją w pojedynkę, częściej niż ci, którzy są w związkach doceniają możliwości, które stawia przed nimi życie.

2. Singielki i single częściej utrzymują dobre kontakty ze znajomymi i przyjaciółmi niż ci, którzy łączą się w pary i zakładają rodziny.

3. Ludzie, którzy pozostają wolni lepiej doceniają znaczenie prawdziwej miłości i przyjaźni oraz autentyczność i szczerość intencji.

4.  Single o wiele częściej pomagają obcym ludziom i łatwiej nawiązują kontakty z nieznajomymi.

5. Życie w pojedynkę sprzyja osobistemu rozwojowi.

6. Bycie singlem sprzyja nauce niezależności i  życiowej zaradności.

7. Bycie singlem przyczynia się do rozwijania umiejętności uważnego życia, sprawia, że jesteśmy lepszymi obserwatorami i szybciej wyciągamy wnioski.


Zobacz także

Dzień dobry, nazywam się depresja. Przycupnę sobie tu na fotelu. Dziękuję, nie chcę kawy ani herbaty

Depresja ma swój styl… Po tych słowach można poznać kogoś, kto się z nią zmaga

Niedokrwistość w ciąży – dieta i suplementacja

Niedokrwistość w ciąży – dieta i suplementacja

Joanna Keszka Autorka najodważniejszej polskiej książki o seksie pt. „Grzeczna to już byłam czyli kobiecy przewodnik po seksie”

Zdrowe mięśnie Kegla dla wszystkich kobiet. Dołącz do akcji, która łamie tabu wokół kobiecej seksualności!