Macierzyństwo Zdrowie

Jedzenie jest fajne! Niech Twoje dziecko się o tym przekona

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
26 lutego 2016
Nowość w sposobie prezentacji zasad żywienia dla najmłodszych! Narzędzie dla rodziców, opracowane we współpracy z ekspertami
Fot. Flickr / Donnie RayJones / CC BY
 

Jeśli jesteś rodzicem, dopiero czeka Cię, bądź już jesteś w trakcie poznawania przez pociechę z różnorodnych pokarmów. To niesamowita podróż, zarówno dla rodziców jak i samego dziecka, która nauczy go rozróżniania nowych smaków, zapachów, konsystencji. Dzieciaki rozpoznają i zapamiętują to, co szczególnie im smakuje, lub od czego z niechęcią odwracają głowę. Rodzice również szybko przyswajają sobie nową wiedzę, pilnie obserwując najmniejsze gesty i grymasy buzi ich malca. I tym sposobem rodzicielska duma pęka w szwach, gdy szkrab wcina śniadanka czy obiadki aż się małe uszka trzęsą. Ale ale są i takie dzieci, które robią obrażoną minę na widok frunącej z rodzicielskiej ręki łyżeczki ze smakowitym kąskiem.

Twoje dziecko nie chce jeść? Zachowaj spokój

To ważne zarówno dla rodzica – by przedwcześnie nie posiwiał ze zgryzoty nad karmieniem malca, jak i dziecka, by z powodu rodzicielskiej nadgorliwości jedzenie nie obrzydło zupełnie. Mówi się, ze dziecko z głodu nie padnie, i faktycznie tak jest, że nawet – w oczach rodziców – największy niejadek, sam się nie zagłodził. Zachowajcie wiec spokój, i zapamiętajcie, czego nie robić, aby oszczędzić nerwów sobie i pociesze.

Tego się wystrzegaj

Zapomnijcie o łyżeczce pełniącej rolę samolocika, próbującej z uporem maniaka wlecieć do buzi dziecka. Nie sadzajcie dziecka przez telewizorem, aby malcowi w chwilowym zapomnieniu nad bajką, wepchnąć kolejną łyżeczkę czegoś pysznego. Czy wy byście chcieli, aby tak was ktoś dokarmiał? Na pewno nie, tylko posiłki zjedzone z chęcią i świadomością będą sprawiały radość i syciły, tak jak trzeba. Nie musicie także zabawiać dziecka przy stole, odpuście sobie robienie dziwnych min i wydawanie dźwięków. Marne szanse że dziecko dzięki temu przekona się do jedzenia, większe natomiast na dotlenienie śmiejącego się dziecka, choć nie taki jest pierwotny zamysł podawania posiłków. Wyliczanka “to za zdrowie mamusi” a to “za zdrowie babci” młodszego dziecka nie przekona do zjedzenia ze smakiem posiłku, a starsze może wyrobić sobie pogląd, że jeśli nie będzie jadł (czasem wbrew sobie) to będzie odpowiedzialny za zdrowie mamy, babci czy ciotki, za które tak dzielnie wsuwał kolejne łyżeczki jedzenia. Dzieciaki są wyjątkowo bystre i w mig wyczuwają fałsz i próbę kombinowania ze strony rodziców. Lepiej więc zamiast szukać abstrakcyjnych pomysłów na pusty talerz po posiłku dziecka, wziąć głęboki oddech, zapomnieć o szaleństwach i spróbować tych rad, które sprawdziły się u wielu “niejadków”.

Jedzenie jest fajne, pokaż to dziecku

No właśnie, zamiast skakać wokół dziecka i przypuszczać atak z powietrza łyżeczką, usiądź razem z nim do posiłku. Bez pośpiechu, ze spokojem jedzcie razem. Jeśli dziecko jest małe, póki co odpuść sobie założenia bon-ton przy stole. Jeśli domniemany niejadek ma ochotę jeść rączkami, niech je! Stwórz atmosferę, która pozwoli na swobodę i radość odkrywania nowych smaków. Proponuj produkty o różnorodnych kształtach, smakach, barwach, strukturze.  Przy tak wielkiej różnorodności, na pewno znajdziecie takie smaki, które z przyjemnością i na wyraźna prośbę dziecka włączycie do posiłków. Pozwól wybrać własną zastawę, a starszaka włącz do prostych czynności podczas przygotowywania posiłków. Nie zniechęcaj się początkowymi trudnościami, opowiadaj dziecku o tym co je, jeśli jest ciekawskim brzdącem. Posłuż się także wsparciem, które poza zaciekawieniem dziecka kwestią jedzenia, pozwoli wam miło spędzić wspólny czas.

Pampi na talerzu 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nie, nie jest to zaczarowany owoc czy egzotyczne warzywo. Pampi, to bohater książki “Pampi na talerzu. Jedzenie jest fajne” wydawnictwa Znak Emotikon. Pampi, czyli sympatyczny mały stworek, zabierze dzieci w ciekawą podróż do krainy jedzenia. Tam przedstawi dziecku nie tylko warzywa i owoce, ale przekona do tego, że na talerzu może się dziać mnóstwo fantastycznych rzeczy! Poznajcie razem ciekawskie brokuły, pracowite marchewki i radosne owoce. Odwiedźcie miasto pieczywa, zanurzcie  nogi w mlecznym stawie i dołączcie do rosołowych piratów. Jedzenie jest super, Pampi i jego przyjaciele już o tym wiedzą, pozwól więc dziecku, by samo się o tym przekonało, poznając małego bohatera książki dla dzieciaków.

Wprowadzając nowe zasady przy stole, zanurzcie się z Pampi w świat jedzenia, towarzyszcie w tym dziecku. Może okazać się, że wasza pociecha to żaden niejadek, a jedynie dziecko do tej pory nie przekonane do jedzenia. Posiłki są fajne, daj mu więc szansę się o tym przekonać.


Artykuł powstał przy współpracy wydawnictwa Znak Emotikon


Macierzyństwo Zdrowie

Uwaga komplement! Czerwienimy się i uciekamy jak najszybciej, żeby nikt nie zobaczył, że jesteśmy w czymś dobre

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 lutego 2016
Fot. iStock / yuryRumovsky
 

– Świetnie dzisiaj wyglądasz!

– No co ty, daj spokój, pół nocy nie spałam.

Znacie? A to?

– O rety, schudłaś? Wyglądasz bosko!

– Taak? Myślisz, że schudłam? No może trochę.

A przecież schudłaś, to twoja ciężka praca i z pewnością jakieś wyrzeczenia.

My kobiety to jednak jesteśmy dziwne. Prawda? Nie ma co ukrywać, że gdzieś w środku łechcą nas komplementy. – Pięknie ci w tej sukience. I choć ty wiesz, że wyglądasz naprawdę wystrzałowo, mówisz: – Oj tam, nie przesadzaj, kiecka jak każda inna.

Durne my. I jak walczyć o swoje, budować pewność siebie, mieć poczucie własnej wartości, skoro nie potrafimy sobie poradzić z komplementem na swój temat?

Są takie trzy stałe zachowania

  1. „Nie, no co ty, daj spokój” – zaprzeczamy. Jakby za powiedzenie o sobie czegoś dobrego miał nas strzelić jakiś niewidzialny piorun. „Nie wiedziałem, że tak świetnie tańczysz”, a my co: „No przestań, w ogóle nie umiem tańczyć”. Co takiego jest w naszej głowie, że nie potrafimy przyznać racji, bo przecież wiemy, że ten komplement to prawda. Jeszcze jak nam komplement prawi mężczyzna, to spuszczamy wzrok i wydaje się nam, że zaprzeczając jesteśmy bardziej atrakcyjne. Litości. Myślimy: „Jak cudownie, że dostrzegł, że mam nową sukienkę/nową fryzurę/bluzkę”, ale przecież nie może nas to w widoczny dla niego sposób ucieszyć? A dlaczego nie? Czemu nie powiedzieć: „Prawda? Też tak myślę. Dzięki”. On nie zniknie, nie schowa się pod stół i nie pomyśli: „Ale ma o sobie wysokie mniemanie, zadziera nosa”, przecież sam stwierdził, że świetnie wyglądasz.

 

  1. „To nie było nic takiego” – umniejszamy nasze osiągnięcia. Bo przecież schudnięcie 15. kilogramów to naprawdę pestka. A awans w pracy się przytrafił tak po prostu, jakby przypadkiem. Zrobienie tortu? No każdy by zrobił, bo przepis banalny. O nie. Jak wariatki dążymy do jakiegoś celu. Obojętnie, czy jest świetnie wykonany makijaż, misternie ułożona fryzura, wyjątkowa potrawa – ważne, że to coś w co włożyłyśmy masę pracy i swojego czasu, by osiągnąć wyjątkowy efekt. I co? I gdy ktoś nas za to chwali, docenia, czujemy napięcie w karku, radość w sercu i mówimy: „Daj spokój, nic wielkiego, każdy to potrafi”. Jakby przez gardło nie chciało nam przejść: „Tak wiem, to kawał mojej ciężkiej pracy”. Nie czułybyście się lepiej tak odpowiadając? Bo ja na pewno tak 😉

 

  1. „Może i dobrze wyglądam, ale wiesz – uda mam takie grube…” – umniejszamy wartość nas samych. Ktoś powie: „Jeny te twoje dzieci takie grzeczne, dobrze wychowane”, a my co? Zamiast przyznać, że dobra z nas matka i dumna z siebie i swoich dzieci rzucamy: „A tam, oni tak tylko teraz, byś widziała, jak w domu się tłuką”. Jesteśmy mistrzyniami w odsłanianiu swoich słabszych stron, gdy ktoś chwali te mocne: „Ale masz głos, pięknie śpiewasz”, a my od razu między oczy: „A może i śpiewam ładnie, ale tańczę jak pokraka”. Porażka. No jak tak można. Bądźmy dumne z tego, co świetnie potrafimy robić, z naszych talentów. „Wow super rysujesz”, a my „Ale fatalnie piszę, mam dysortografię”. Myślę, że w tym umniejszaniu nas samych jesteśmy w stanie dojść do absurdów, bo na przykład świetnie gotujemy, ale na komplement jesteśmy w stanie odpowiedzieć: „Ale nie umiem utrzymać porządku w ciuchach, wiesz, to masakra”. Trochę śmieszno i trochę straszno, prawda?

Poza tym mamy intuicję. I przecież doskonale wiemy, kiedy komplement jest nieszczery, na ten faktycznie nie warto reagować. Bo i po  co. Szkoda energii.

Ale na te, które łechcą nasze ego, które są dla nas miłe? Wpadamy do pracy i wiemy, że naprawdę dobrze dziś wyglądamy, ktoś rzuca w naszą stronę: „Świetnie dziś wyglądasz”, czemu nie odpowiedzieć: „Prawda? I tak się czuję”.

Nie musimy za komplementy dziękować. Bo i za co? Przecież, to że ktoś nam mówi komplement, jest wynikiem naszej pracy, naszego zaangażowania lub tylko naszego talentu. Myślmy o sobie dobrze, a nie tylko źle i tylko o tym, co powinniśmy poprawić. I mówmy sobie samym komplementy: „Kochanie jesteś boska”. Bo jesteś i miło, gdy inni to dostrzegają.


Macierzyństwo Zdrowie

Gdy coś się kończy, coś innego się zaczyna. Jak się rozstać z klasą?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 lutego 2016
Fot. Unsplash / Charlie Foster / CC0 Public Domain

Rozstania to część naszego życia, jedna z tych trudniejszych. Zwłaszcza moment, kiedy zaczynasz je rozważać na poważnie, bo wiesz, że twój związek cię niszczy albo nie ma przyszłości bo brak w nim zaufania i miłości. W głowie pojawiają się pytania, które nie ułatwiają ci podjęcia ostatecznej decyzji: „Ale może nie było tak źle”…, „Może za mało z siebie dałem”…”A może on/ona się zmieni”… Kiedy wiesz już, że się nie zmieni, musisz się  tym  zmierzyć, zadecydować i … zakomunikować to drugiej stronie. Jeśli czeka cię właśnie taki trudny moment, zrób to z klasą. Weź pod uwagę tych kilka, nie zawsze oczywistych zasad.

1. Decyzję o rozstaniu przekaż osobiście

Prawda, że to oczywiste? Niestety, nie dla wszystkich. Na pewno znacie przynajmniej jedną osobę, która zrywała znajomość przez telefon, SMS albo e-mail. To zwykłe tchórzostwo i brak dojrzałości. Skoro spędziłeś z tą osobą jakiś fragment twojego życia, łączą was wspólne wspomnienia i masa emocji, nie zachowuj się lekceważąco. Jesteś to jej/jemu winien. Zerwanie „byle jak, byle szybciej” jest  krzywdzące i nie na poziomie.  Takie rzeczy robi się raczej przed 18-tymi urodzinami.

Wyjątek: Twój partner jest niebezpieczny, odczuwasz strach, obawiasz się agresywnej reakcji.

2. Jasno sprecyzuj, co twoim zdaniem nie działa tak jak trzeba

Nie chodzi o to, by wyrzucić z siebie wszystkie żale dotyczące wad partnera. Nawet jeśli wszystko leży głównie w sferze emocji, spróbuj „zracjonalizować” to rozstanie. Nie obwiniaj i nie oceniaj, trzymaj się faktów i mów wprost.  Powiedz na przykład: „Nie zgadzamy się w kluczowych sprawach dotyczących naszej przyszłości. Nie jesteśmy w stanie dla dobra związku z czegoś zrezygnować”.

3. Nie, nie będziecie przyjaciółmi

Przynajmniej nie w większości przypadków. Długi i silnie angażujący obie strony związek, z licznymi wspomnieniami, planami i zawiedzionymi nadziejami na ich realizację należy ucinać definitywnie: dosłownie (zrezygnować z kontaktu) i emocjonalnie (zakończyć ten etap w sercu i w głowie).  Inaczej nigdy się od niego/niej nie uwolnisz i stracisz szansę na udany związek z kimś innym (pomyśl o partnerkach, które swoje drugie połówki ciągle porównują do „byłych”).

Wyjątek: Macie dzieci. Będziecie musieli dalej się kontaktować i wspólnie podjąć niejedną decyzję. Warto dążyć do przynajmniej neutralnych relacji.

4. Staraj się zachować klasę

Dla niektórych z nas to również jest oczywiste, ale przecież nie zawsze jesteśmy w stanie kontrolować emocje. Na ile to możliwe, nie unoś się,  bezwzględnie unikaj wyzwisk, wypominania błędów, porównań i scen. Za chwilę będziecie już tylko częścią swojej przeszłości, czy warto tak się spalać? Zranił cię? To był pierwszy i ostatni raz.

5. Zachowaj szczegóły rozstania dla siebie

Bo ludzie bywają niedyskretni i okrutni. A rozstanie to ostatni etap związku, czyli relacji intymnej dwojga ludzi, której najważniejsze szczegóły powinny zostać między nimi.

Wyjątek: Wydarzyło się coś, czego nie jesteś w stanie unieść emocjonalnie. Potrzebujesz wsparcia.

6. Bądź szczery

Nie mów „To nie chodzi o ciebie, to ze mną jest coś nie tak”,  jeśli powodem rozstania jest KTOŚ TRZECI. Okłamywanie to jedynie odsunięcie w czasie momentu, kiedy prawdziwy powód wyjdzie na jaw. Jak wtedy poczuje się były/była? Nie licz na wyrozumiałość.  A jeśli  naprawdę masz ze sobą problem, zrób sobie przerwę od związków i nie rań innych. Z resztą, psychologowie uważają, że po zakończeniu związku należy odczekać z nową miłością.

Rozstanie wymaga odwagi, ale nie większej niż decyzja o byciu razem. Pamiętajmy, że koniec związku to dla obu stron początek nowego etapu. Nie dawajmy drugiej stronie nadziei „na pocieszenie”, że może kiedyś jeszcze będziemy razem. Oczywiście, może się tak zdarzyć, ale teraz nie czas, by o tym myśleć.

Rozstanie to dobry  impuls do przewartościowania swojego życia i nabrania dystansu do pewnych spraw. Jeśli pożegnamy się z klasą, może dać nam siłę do niezbędnych zmian.


Zobacz także

Niezwykłe właściwości wigilijnego kompotu. Teraz przestaniesz kręcić nosem

10 sygnałów wskazujących na to, że kiepskie samopoczucie, to nie jedynie objaw zmęczenia

Masz ochotę na coś słodkiego? Być może to 1 z 7 objawów niedoboru serotoniny