Go to content

Dlaczego nie mogę zajść w ciążę?

Czasowa niepłodność to dzisiaj fachowo nazywany problem z zajściem w ciążę. Jest czymś zupełnie innym niż bezpłodność, co często bywa mylone. Niepłodność można wyleczyć.
Fot. iStock / Willie B. Thomas

Plan na życie? Karolina obmyśliła go jeszcze jako nastolatka. Najpierw studia i praca, potem poważny związek z dojrzałym emocjonalnie partnerem oraz dziecko. Od małego kierowała się zasadą „chcieć to móc”, dlatego nie była zaskoczona, że do pewnego momentu wszystko układało się po jej myśli. Studia inżynierskie skończyła z wyróżnieniem, pracę znalazła tydzień po obronie, a poznany podczas urodzin przyjaciółki Maciek okazał się świetnym materiałem na męża i ojca. „Miałam 25 lat, a moje życie było mocno poukładane”, wspomina Karolina, dziś 33-latka. „Koleżanki pytały, czy nie za wcześnie na stabilizację, ale ja nie miałam wątpliwości, że mój plan na przyszłość ma sens. Przez najbliższe trzy lata chciałam nacieszyć się życiem w parze, potem mieliśmy zacząć 'Projekt dziecko’. Co mogło pójść nie tak?”

Mamy czas!

Pierwsze miesiące starań o dziecko minęły błyskawicznie. Maciek po cichu niepokoił się brakiem efektów, ale Karolina – wieczna optymistka – była spokojna. W jej rodzinie nie było nigdy problemów z płodnością, prawie nigdy nie chorowała, a miesiączka pojawiała się regularnie co miesiąc. Zajście w ciążę to tylko kwestia czasu, przekonywała męża, podsuwając mu przykłady znajomych, które urodziły po 35. lub 40. roku życia. Rzecz jasna, nie chciała czekać tak długo z ciążą i macierzyństwem, ale świadomość, że ma przed sobą wiele płodnych lat, działała na nią uspokajająco.

Koniec z czekaniem

Pierwszy kryzys miał miejsce po roku bezowocnych prób. Karolina nadal robiła dobrą minę do złej gry, ale Maciek miał dość. O ile na początku chętnie omawiał z żoną wystrój dziecięcego pokoiku i nawet nie przewracał oczami, gdy wracała z zakupów z torbą pełną niemowlęcych ubranek („Dziwnym trafem zawsze była jakaś promocja…”), z każdym tygodniem coraz rzadziej poruszał temat ciąży. Choć nie mówił tego wprost, zaczął wątpić, czy uda im się począć dziecko bez ingerencji medycznej. Nadal miał nadzieję, że zostaną rodzicami, ale nie zamierzał czekać na cud w nieskończoność.

Gdy Karolina dostała kolejną miesiączkę, zadzwonił do kliniki leczenia niepłodności i umówił siebie oraz żonę na wizytę u specjalisty. „Nie spodziewała się, że to ja zrobię pierwszy krok, ale mamy przecież XXI wiek i łatwy dostęp do informacji”, zauważa Maciek. „Kilkadziesiąt lat temu mógłbym nie wiedzieć, czym jest cykl owulacyjny, ale teraz? Oboje chcieliśmy mieć dziecko, dlatego nie widzę powodu, dla którego nie miałbym przejąć inicjatywy w chwili, gdy ewidentnie mieliśmy problem z zajściem w ciążę.”

Zdaniem lek. med. Marcin Trzeciaka, specjalisty ginekologa-położnika z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu, rok nieefektywnych starań o dziecko w przypadku pary po trzydziestce wystarczy, by poważnie rozważyć konsultacje ze specjalistą: „Przyczyn niepłodności może być wiele, od zaburzeń cyklu po obciążenia genetyczne, dlatego nie warto zwlekać z wizytą u lekarza, zwłaszcza że znalezienie źródła problemu nie zawsze jest proste”. Jeśli kobieta ma 35 lat lub więcej, o wizycie w ośrodku leczenia niepłodności najlepiej pomyśleć jeszcze wcześniej, po sześciu miesiącach bezowocnych starań o dziecko”.

Diagnoza – chwila prawdy

Badaniom diagnostycznym zawsze poddawani są oboje partnerzy jednocześnie, nawet jeśli u pacjentki – jak u Karoliny – nie występują objawy typowe dla endometriozy (m.in. silne bóle miesiączkowe, dolegliwości bólowe podczas oddawania moczu, zmęczenie) ani zespołu policystycznych jajników (zaburzenia miesiączkowania, nadmierne owłosienie, trądzik, łojotok), czyli chorób, które często powodują niepłodność u kobiet.

Wyniki pierwszych badań otrzymali szybciej niż się spodziewali. Już po trzech dniach od pobrania materiału od Maćka, proste i bezbolesne badanie nasienia wykazało, że jego parametry znacząco odbiegają od norm Światowej Organizacji Zdrowia. Plemników było za mało, w dodatku nie były szczególnie ruchliwe. W tej sytuacji szanse na zapłodnienie drogą naturalną były bardzo niskie.

Dużo lepsze wiadomości przyniosły badania, które wykonano u Karoliny. Tak jak podejrzewała, owulacja przebiegała u niej bez zastrzeżeń, a stan rezerwy jajnikowej – ważny wskaźnik płodności u kobiet – prezentował się wzorcowo.

Badanie plemników – wersja zaawansowana

Zwykłe badanie spermy wykryło sporo nieprawidłowości, ale nie ujawniło, czy plemniki Maćka mają prawidłową budowę, dlatego konieczne było przeprowadzenie jego rozszerzonej wersji. Znów wynik badania pozostawiał wiele do życzenia – wysoki odsetek plemników był uszkodzony lub miał wady budowy, które mogły utrudniać lub wręcz uniemożliwić zapłodnienie i właściwy rozwój zarodka. Na szczęście klinika in vitro, w której wykonywali badania diagnostyczne, oferowała badanie MSOME-6600, pozwalające na odnalezienie zdrowych plemników dzięki ponad 6000-krotnemu powiększeniu próbki ejakulatu. Starannie wyselekcjonowane plemniki są następnie wykorzystywane do zapłodnienia metodą in vitro.

„Jeszcze kilka lat wcześniej pary takie jak my mogły zastosować nasienie dawcy”, mówi Karolina. „My nadal mieliśmy szansę na wspólne biologiczne dziecko, dlatego wiedziałam, że musimy spróbować”. Było warto. Dziś ich synek ma prawie trzy lata i choć z wyglądu jest wierną kopią mamy, usposobienie i charakter ma po Maćku.

Plan Karoliny nie przewidywał wprawdzie wizyt w klinice leczenia niepłodności ani in vitro, ale życie nie zawsze przebiega zgodnie z założeniami. Dziś ani ona, ani Maciek, nie mają wątpliwości, że decyzja o odwiedzeniu specjalisty była słuszna, a leczenie niepłodności warto powierzyć ekspertom (renomowane kliniki łatwo znaleźć także przez internet, wpisując w wyszukiwarkę takie hasła jak „in vitro Poznań”, „leczenie niepłodności Wrocław” czy „klinika leczenia niepłodności Gdynia”).


Artykuł powstał we współpracy z Invimed