Dieta Zdrowie

Acerola – rekordzistka wśród owoców. Jesień to idealna pora, by sięgnąć po „owoc odporności”

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 października 2021
Acerola
Fot. iStock
 

Acerola, zwana również wiśnią z Barbadosu, to niedościgniona rekordzistka pod względem zawartości witaminy C. Stanowi świetne wsparcie organizmu w czasie zwiększonej zachorowalności na przeziębienia i grypę, a jej wartości odżywcze zostały docenione również w kosmetyce. Nie bez przyczyny zalicza się ją do superfoods. Warto wiedzieć, co skrywa w sobie acerola i w jaki sposób można ją wykorzystać dla zdrowia i urody.

Acerola — czym się charakteryzuje ten niepozorny owoc?

Acerola (Malpighia emarginata) to niewielki egzotyczny owoc, należący do rodziny Malpighiaceae. Krzewy aceroli pochodzą z tropikalnych obszarów Ameryki Środkowej i Południowej, gdzie osiągają wysokość ok. 2-3 metrów. Kwitnie on od maja do listopada, po czym wydaje owoce, których potencjał prozdrowotny został doceniony.

Owoce aceroli są niewielkie, mogą osiągać średnicę od 1 do 4 cm, oraz wagę od 2 do 15 g. Wyglądem mogą kojarzyć się z owocami wiśni. Na początku owoce są zielone, a w miarę dojrzewania nabierają jasnoczerwonego zabarwienia. Ich smak najczęściej jest kwaśny i cierpki, choć zdarzają się również odmiany słodkie. Owoce najczęściej wykorzystywane są do produkcji soków i dżemów, więc właśnie pod tymi postaciami można je u nas kupić.

Acerola

Fot. iStock/Acerola

Co kryje w sobie acerola? 

Acerola bije na głowę natkę pietruszki, aronię, cytrusy i inne owoce uznane za dobre źródło witaminy C. W 100 g świeżej masy owoców znajduje się od 1000 do 4500 mg witaminy C. Niewielka garść owoców aceroli zawiera tyle witaminy C, co pół kilograma czarnej porzeczki. Różnica w zawartości tej witaminy jest aż dziesięciokrotna. Wystarczą 2-3 owoce tego krzewu, by dostarczyć właściwą dzienną ilość witaminy C dla dorosłego człowieka. Ponadto wśród witamin można wyróżnić także witaminę: A i E oraz witaminy z grupy B (B1, B2, B 3, B5). Ponadto acerola jest dobrym źródłem minerałów takich jak: potas, fosfor, wapń, żelazo, magnez, cynk, sód,

Owoce aceroli to skarbnica substancji chroniących zdrowie. Zawierają aż 17 rodzajów karetonoidów (w tym alfa-karoten, beta-karoten, luteina, beta-kryptoksantyna), antocyjany, polifenole (kwercetyna i rutyna.), flawonole, nienasycone kwasy tłuszczowe i aminokwasy (kwas asparaginianowy, alanina, prolina, seryna, GABA). Nic dziwnego, że właściwości aceroli zostały dostrzeżone i wykorzystane do wzmacniania organizmu jesienią i zimą.

Świeże owoce aceroli nie należą do kalorycznych — w 100g zawierają jedynie 32 kcal. Z kolei kaloryczność przetworów (soki, dżemy) zależy od ewentualnego dodatku cukru.

Właściwości zdrowotne aceroli 

Owoce aceroli znane są z działania wzmacniającego odporność oraz przeciwzapalnego. Przyjmowanie ich wspiera organizm w walce ze stanem zapalnym od momentu jego pojawienia się. Dzieje się tak ze względu na obecność polifenoli, witaminy C, kwercetyny i rutyny, zawartych w soku z tych owoców. Ponadto obecność witaminy C jest pomocna w zwalczaniu skutków choroby, obniża ryzyko wystąpienia  miażdżycy, uszczelnia naczynia krwionośne i normuje ciśnienie krwi, zmniejszając tym samym ryzyko wystąpienia udaru mózgu. Warto również wspomnieć, że witamina C niezbędna do prawidłowego gojenia się ran i ochrony komórek przed stresem oksydacyjnym, a tym samym przed przedwczesnym starzeniem się.

Acerola

Fot. iStock/Acerola

Acerola może chronić przed rozwojem cukrzycy 

Owoce aceroli mogą wykazywać działanie przeciwhiperglikemiczne, na co wskazują wstępne badania. W jednym z takich badań wykorzystano u myszy surowy ekstrakt polifenolowy (C-AP) z aceroli. Wyniki badań są obiecujące, ponieważ wskazują na działanie zapobiegawcze ekstraktu na hiperglikemię po posiłku u myszy.

Owoce aceroli mogą obniżać poziom cholesterolu

Z kolei badania przeprowadzone na potomstwie samic szczura cierpiących na cukrzycę wykazały, że podawanie im soku z aceroli wpłynęło na  obniżenie poziomu cholesterolu, triglicerydów, a także i glukozy. Podniosło również poziom HDL („dobrego” cholesterolu).

Chronią komórki przed uszkodzeniem

Owoce aceroli dzięki wysokiej zawartości antyoksydantów (szczególnie kwasów fenolowych) są nieocenioną pomocą w ochronie komórek przed uszkodzeniami. Największą wartość ochrony DNA komórek mają owoce niedojrzałe, z powodu większej ilości witaminy C. W większym stopniu hamują one szkodliwe działanie wolnych rodników.

 Acerola działa przeciwbakteryjnie

Poddano obadaniom działanie przeciwdrobnoustrojowe ekstraktów fenolowych z owoców aceroli. Dzięki obecności flawonoidów wybrane  ekstrakty z frakcji flawonoidów wykazywały działanie przeciwko gronkowcowi złocistemu (Staphylococcus aureus).

Acerola

Fot. iStock/Acerola

Chroni wątrobę

Badania przeprowadzone z udziałem myszy wskazują, że sok z aceroli może zapobiegać uszkodzeniom wątroby wywołanym przez etanol. Wpływ na to działanie ma obecność witaminy C, fenoli, antocyjanów, flawonoli i wysokiej aktywności dysmutazy ponadtlenkowej (kluczowy enzym bariery antyoksydacyjnej organizmu).

Acerola poprawia kondycję skóry

Ekstrakt z aceroli chroni skórę przed negatywnymi skutkami promieniowania UV. Ponadto wykazuje działanie rozjaśniające, nawilżające, regenerujące i ujędrniające skórę. Jest to m.in. efekt obecności antyoksydantów, w tym witaminy C, która stymuluje produkcję kolagenu. Acerola to skuteczna broń przed przedwczesnym starzeniem się.

Acerola — gdzie można ją kupić?

Świeże owoce aceroli są nieosiągalne w Polsce, ponieważ miąższ aceroli jest dość delikatny i źle znosi dłuższy transport oraz przechowywanie. Z tego powodu acerola dostępna jest pod postacią gotowych produktów — soków, dżemów. Można ją kupić także w formie proszku, tabletek oraz płynnego ekstraktu. Istnieje wiele suplementów diety zawierających wyciąg z owoców aceroli.


źródło:  dietetycy.org.pl

Dieta Zdrowie

O co chciałabyś zapytać swoje nastoletnie dziecko, ale się boisz?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
18 października 2021
fot. ipolonina/iStock
 

Poniedziałek w Gdańsku, wiosna 2021 roku. Prowadzę córkę do szkoły, przez park. Przede mną idzie mężczyzna, na oko około siedemdziesiątki. Nasze spojrzenia się spotykają, uśmiechamy się do siebie, widać, że mamy oboje dobry dzień. Widzi, że idę z córką za rękę, widzi, że idziemy w stronę szkoły. Gdy się mijamy, mówi: — Wie pani, że dzieciaki po covidzie zaczęły popełniać samobójstwa?

Dopiero po kilku metrach dociera do mnie, co usłyszałam. Pamiętam, że poczułam wielką ulgę na myśl, że moja córka ma dopiero 8 lat, jest malutka, mówi mi o wszystkim, co się dzieje w szkole, a ja mam wrażenie, że panuję nad naszą rodziną, że jestem nadal głównym opiekunem tej relacji i to nadal ja trzymam pałeczkę lidera. Ja, a nie koleżanki, znajomi, chłopak, influencerzy i przypadkowe osoby, które pojawią się w jej życiu.

„Smutni, zmęczeni, w kryzysie. Takie są nasze dzieci. Tylko razem możemy im pomóc”. Apel nauczycielki

Od 2013 do 2020 roku wzrost liczby prób samobójczych w moim województwie, czyli pomorskim, wynosi 1700%. 1700%!!! W 2013 roku urodziła się moja córka, czyli od roku jej narodzin nastąpił tak ogromny wzrost nastoletniego poczucia niezrozumienia, smutku, samotności. Trudno mi sobie to wyobrazić, jestem zaskoczona i przerażona.

A Ty?

Zechciej zrozumieć świat nastolatków

Jakiego trzeba smutku, by próbować się zabić? Jak bardzo trzeba być nieszczęśliwym i samotnym, by chcieć zniknąć z tego świata? Najgorsze jest jednak to, że często rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo cierpią ich dzieci. Po prostu tego nie widzą, nie dostrzegają sygnałów, nie reagują na subtelne próby rozmowy, unikają trudnych tematów. Czemu? Bo nie mają wiedzy, którą mogliby się podzielić. Bo ich horyzonty nie są na tyle szerokie, by objąć cały nastoletni, trudny świat. Bo nie mogą przeskoczyć własnego zażenowania i wstydu. Bo po prostu nie wiedzą, jak rozmawiać, jakich słów użyć, jak wesprzeć. Po prostu nie wiedzą.

Rozumiem to. Natomiast bycie dorosłym oznacza, że bierze się odpowiedzialność za siebie i swoją rodzinę. Nie oddaje się łatwo inicjatywy w tworzeniu scenariusza dobrego rodzinnego życia. Nie zostawia się przyszłości swojego dziecka przypadkowi.

To my jesteśmy przewodnikami. To my, w tej całej naszej niewiedzy i bezradności musimy być autorytetem, dawać poczucie bezpieczeństwa. Musimy wiedzieć więcej, niż wiemy, i mieć oczy naokoło głowy jednocześnie dając wolność. Przed nami trudne zadanie, ale kto, jak nie my, umiemy zawracać chmury, gdy chodzi o dobro naszych dzieci?

Nie ma tematu, nie ma problemu!

Rodzice czasem myślą, że lepiej nie pytać, by „nie wywołać wilka z lasu”. Tym straszliwym wilkiem z lasu jest na pewno inicjacja seksualna, papierosy i alkohol, nieheteronormatywna orientacja seksualna. Ale musimy to przyznać, to są dla nastolatków bardzo interesujące i, przede wszystkim, dotyczące ich tematy. Możemy to wypierać, możemy udawać, że naszych dzieci to nie dotyczy, ale sami będziemy wprowadzać się w błąd.

Zaufanie między rodzicami a dzieckiem nie jest dane raz na zawsze. Jest ulotne, a nikt nie dał nam dożywotniej gwarancji jakości. To my, dzień po dniu, musimy zwalczyć własne zawstydzenie, to my musimy edukować nasze dzieci, prowadzić je, dawać wsparcie i odpowiadać na trudne pytania, zanim ktoś udzieli odpowiedzi za nas, nie pytając nas, czy ta wersja jest spójna z nami.

Gdy kilka tygodni temu Iza Milczarek, terapeutka holistyczna, opowiedziała mi o swoim pomyśle na warsztaty dla nastolatków, które byłyby połączeniem edukacji seksualnej, sensualnej, emocjonalnej i społecznej, poczułam ciarki. Tak, to jest doskonały kierunek! Tak, ktoś musi wskazać młodzieży drogę do swobodnego i odważnego wyrażania się. Tak, ktoś powinien pokazać młodym ludziom, jak stawiać granice, jak mówić o swoich potrzebach, jak bezpiecznie wyrażać swoją seksualność, jak pobudzić swoją kreatywność.

Tak, ktoś powinien to zorganizować! Tylko jak to zrobić właściwie, z czułością? Drogą do dotarcia do nastolatków są rodzice. To oni, mając większy zasób wiedzy, mogą tą wiedzą się podzielić. To oni, zadając pytania i otrzymując odpowiedzi, mogą później z większą pewnością odpowiadać na pytania swoich dzieci. Przecież to jasne, że możemy dać innym tyle akceptacji, ile sami w sobie mamy.

Bój się i działaj, zadawaj pytania i oczekuj odpowiedzi

Od początku 2020 roku do lipca 2021 roku liczba prób samobójczych nieletnich w województwie pomorskim wzrosła o 98%. Jedyne pytanie, jakie przychodzi mi do głowy, to: dlaczego?

Można się zastanawiać jeszcze przez lata, dekady. Tylko że młodzież nie potrzebuje naszego zastanawiania się, a działania, konkretów, mocnej postawy, wiedzy i doświadczenia.

23 października odbędzie się konferencja online OdNowa Miłość. Jest to konferencja skierowana do mam dzieci szkolnych, nastolatków, które bardzo kochają swoje dzieci, ale równie bardzo ich nie rozumieją. A chcą zrozumieć.

Tematy, które podejmiemy podczas sobotniej konferencji, są poruszające, trudne i często kontrowersyjne, ale tylko tak możemy poruszyć serca i myśli rodziców. Tylko zadając ważne pytania, możemy uzyskać istotne odpowiedzi. Zadawaj te pytania razem z nami!

Jak zrozumieć nieokreśloną orientację seksualną swojego dziecka? Jak rozmawiać z dziećmi o niepełnosprawności, chorobach? Jak wspierać swoje dziecko podczas rozwodu rodziców? Jak znaleźć odwagę w miłości? Jak wspierać wrażliwość swojego dziecka w rodzinie? Jak dać wolność swojemu dziecku w zgodzie ze sobą? Jak pokonać strach przed sensualnością i dorastaniem swojego dziecka?

To tylko kilka tematów, które zostaną poruszone podczas konferencji OdNowa Miłość. Konferencja jest biletowana, a dochód ze sprzedaży biletów zostanie przeznaczony na zorganizowanie bezpłatnych warsztatów dla nastolatków, tak, by dawać młodym ludziom wsparcie, przykład, zrozumienie i odwagę do bycia sobą.

O co zapytać nastolatkę?

Przede mną trudne zadanie. Będę rozmawiała z 17-latką. Podczas konferencji mogę zadać jej każde pytanie i wiem, że otrzymam szczerą odpowiedź. I muszę przyznać, że mam obawy, czuję lekki dyskomfort, szukam w sobie odwagi, by zadać dokładnie te pytania, które interesują dorosłych, a zazwyczaj powstrzymuje nas wstyd, system wychowania, w którym tkwimy, brak doświadczenia, strach.

Ale wierzę, że warto przełamać schemat, by nauczyć się tworzenia jeszcze mocniejszej więzi z własnym dzieckiem. Dla jego dobra. Dla własnego szczęścia i spokoju.


Monika Pryśko

Autorka książki ,,Bój się i działaj” oraz bloga Tekstualna.pl. Poszukująca #motherlifebalance szczęściara. Mama drugoklasistki, zakochana kobieta, która notorycznie zaczyna życie od nowa i już coraz mniej boi się zmian. Pańcia trzech kotów: Mieczysława, Renatki i Zdzicha.


Dieta Zdrowie

„Miałam odwagę powiedzieć publicznie, że nasze ciała nadal domagają się przytulania i aktów intymnych”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
18 października 2021

– To, że mogę z Gerdziem dzielić czas, emocje, przeżycia, śniadania i kolacje jest po prostu wspaniałe. Kochanie to nie tylko są pieszczoty i przytulanie, ale przede wszystkim – dawanie siebie drugiej osobie. Jeżeli się kogoś kocha takim, jakim on jest i to uczucie jest głębokie, wtedy z ogromną radością dajemy siebie w postaci bycia gotowym na dobre i na złe. Bo w końcu życie czasami płata nam figle, ono nie składa się z samych przyjemności – mówi Iwona Mazurkiewicz, znana z show TVP „Sanatorium miłości. Z nami bez pruderii rozmawia o seksie, menopauzie i miłości w dojrzałym wieku. 

Iwona i Gerard Makosz (81) to jedyna para, która poznała się dzięki programowi „Sanatorium miłości”, cały czas jest razem i planuje wspólną przyszłość. Niedawno Gerard poprosił Iwonę o rękę. Planują ślub.

 

Jak odważyć się kochać w dojrzałym wieku?

– Myślę, że każdy wiek jest dobry na zakochanie się. Bycie samemu jest dziś chorobą cywilizacyjną.

Pani udało się zakochać tuż po „60”! Zaufała pani na nowo mężczyźnie, mimo że miała pani za sobą wiele bardzo trudnych doświadczeń.

– Przeżyłam rozwód i to było dla mnie pierwsze traumatyczne doświadczenie, bo wtedy uważałam, że wychodzę tylko raz w życiu za mąż i to ma być „na dobre i na złe”. Ale tak się niestety nie stało. Natomiast kolejne trudne życiowe doświadczenie to była śmierć dziecka, a potem drugiego męża, więc jeszcze inaczej od tego momentu zaczęłam postrzegać tęsknotę do drugiego człowieka. Musiałam to przerobić, by móc otworzyć się znowu na ludzi. Przyznam, że wtedy długo towarzyszył mi brak zaufania do losu. Bałam się kolejnej traumy. Tym bardziej, że straciłam też dziecko, a to było najtrudniejsze pożegnanie, które na zawsze pozostawiło ból i smutek w sercu.

Jak po takich traumach udało się pani pozbierać?

– Do dziś jest trauma, bo nie lubię chodzić na cmentarz. Kiedy stamtąd wracam do domu, to wspomnienia otwierają ranę w sercu i wszystko powraca. Ja kiedyś nie potrafiłam rozmawiać z ludźmi, żeby nie zakończyć opowieścią o tym, jak strasznie tęsknię za moimi bliskimi. I zauważyłam, że ludzie nie chcą tego słuchać. Moje przeżycia były bardzo okrutne, wylałam bardzo dużo łez. Ale dziś cieszę się, że nadal jestem pogodna i potrafię się śmiać. Jeszcze inni mówią mi, że czerpią ode mnie energię.

Myślę, że trzeba nauczyć się zaakceptować swój los i z tym jakoś żyć. Bo ja już czasu ani zdarzeń nie cofnę. Moje motto życiowe to: „Żyć tu i teraz, cieszyć się wszystkim, co piękne wokół mnie”. Przecież życie ucieka z dnia na dzień. Tylko że ludzie gorzknieją po takich doświadczeniach!

Jak pani udało się zachować taką pogodę ducha?

– Przed laty prowadziłam sklep kosmetyczny. Pamiętam, że kiedyś do niego weszła kobieta, która straciła mamę i zachowywała się jak osoba w jakieś chorobie psychicznej. Krzyczała: „Gdzie jest moja mamusia?!” Mam dziś ciarki, jak to pani opowiadam. Wtedy wystraszyłam się. Pomyślałam sobie, że po śmierci dziecka i męża muszę sobie sama jakoś poradzić, bo jak tego nie zrobię, to mogę skończyć jak ta szalona kobieta w moim sklepie. Jeśli nadal będę płakać i obarczać swoimi kłopotami inne osoby, to dobrze się to nie skończy.

Ma pani całkowitą słuszność!

– Zdałam sobie sprawę, że to jest moje osobiste przeżycie! Dlatego sama muszę się z tym wszystkim uporać. Widzowie programu „Sanatorium miłości” często dziś do mnie piszą, lubią się o coś poradzić. Ja wtedy czuję się potrzebna. Wolę dawać ludziom dobrą energię, niż siedzieć do końca życia i płakać.

Jakim cudem odważyła się pani kolejny raz na miłość?

– Myślę, że u mnie zwyciężyło pragnienie bycia z kimś po prostu. To wzięło górę nad wszystkimi moimi obawami.

Jak pokonać swoje wewnętrzne obawy?

– Ja jestem niepoprawną optymistką, osobą dosyć ufną. Gerard od razu mi się bardzo podobał jako mężczyzna. Lubiłam sposób, w jaki traktuje kobiety – jego dżentelmeństwo, poczucie humoru i to, że lubi tańczyć. Oczywiście potrzebowaliśmy czasu, by sobie zaufać. Gerard wie, że nie zgodziłabym się, by mężczyzna kupił mnie prezentami. Potrzebuję kogoś, komu mogę zaufać. Jeżeli jestem w związku, to oddaję się na maksa i moje oczekiwania też idą w taką stronę.

Wasza miłość z Gerardem jest dla wielu dowodem na to, że można zaufać w dojrzałym wieku. Po prostu warto zaryzykować?

– To, że mogę z Gerdziem dzielić czas, emocje, przeżycia, śniadania i kolacje jest po prostu wspaniałe. Kochanie to nie tylko są pieszczoty i przytulanie, ale przede wszystkim – dawanie siebie drugiej osobie. Jeżeli się kogoś kocha takim, jakim on jest i to uczucie jest głębokie, wtedy z ogromną radością dajemy siebie w postaci bycia gotowym na dobre i na złe. Bo w końcu życie czasami płata nam figle, ono nie składa się z samych przyjemności.

Czy będąc kobietą dojrzałą, łatwiej pani zrozumieć mężczyznę?

– Czasami zadaję sobie pytanie, dlaczego ludzie nie potrafią być dobrzy dla siebie. Skąd się rodzą kłótnie z byle powodu?

A przecież niewiele trzeba, by załagodzić konflikt!

– Kiedyś przeczytałam książkę “Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”. To jest lektura dla każdego, bo niestety różnimy się i warto rozumieć oczekiwania płci przeciwnej.

Mężczyzna jest istotą, której trzeba wprost powiedzieć: „Proszę, pomóż mi! Czy możesz to dla mnie coś zrobić?” Mężczyzna często nie domyśla się sam. Gerard jest bardzo chętny do pomocy, ale czasami widzę, że nie robi czegoś, co mi wydaje się oczywiste.

Czy to prawda, że się zaręczyliście?

Niby to nic nie zmienia, a jednak jeszcze bardziej czujemy się bliżej ze sobą. Narzeczony, narzeczona – brzmi to dostojniej i poważniej. To jest magia, choć deklarowaliśmy, że papierek nie jest nam do niczego potrzebny. Ale mamy świadomość, że jesteśmy dla siebie.

Wy z Gerardem w wywiadach mówicie, że nawet jak dwa dni jesteście bez siebie, to potwornie tęsknicie.

– Nawet pojawia się taka nuta zazdrości, że nie możemy być razem. My lubimy być razem – wieczorami siedzimy na tarasie, patrzymy w gwiazdy, pijemy lampkę wina. Bardzo mnie irytują hejty, że ja poleciałam na Gerdzia kasę. Tak jakbym dobrej emerytury nie miała. Co za bzdura! Nie przeszkadza nam też różnica wieku. Oboje jesteśmy w super kondycji. Kiedy byliśmy w hotelu, był pierwszy do tego, by zapisać się na tańce. Niejednej młodszej osobie, nawet o dwadzieścia lat, nie chciałoby się tak zaangażować.

Bardzo nas wspiera też córka Gerarda, która jest lekarzem dermatologiem z doktoratem. Podpowiada nam nowinki, jak długo utrzymać się w formie. Mówi mi, że jest spokojniejsza, że u boku jej taty pojawiła się kobieta, na którą on może liczyć. „Tata, poznając ciebie, wygrał milion na loterii”, usłyszałam od Toni.

Dlaczego jeszcze was hejtują?

– Wie pani, my byliśmy hejtowani okrutnie tylko dlatego, że miałam odwagę powiedzieć publicznie, że nasze ciała nadal domagają się przytulania i aktów intymnych. Ludzie nie doceniają, czym dla drugiego człowieka jest możliwość bliskości. Dlaczego w pewnym wieku mamy rezygnować z obdarowywania drugiej osoby tymi pięknymi przeżyciami?

To cudowne, co pani powiedziała!

– My z Gerardem uwielbiamy się przytulać. Jak zasypiamy, to często trzymamy się za rękę.

Hejtowano panią nawet za to, że powiedziała pani, że łagodnie przechodziła menopauzę.

– Moje pokolenie nie ma odwagi rozmawiać o intymności. Pamiętam, że moja mama na przykład nie rozmawiała ze mną o wieku dojrzewania. Natomiast o menopauzie czytałam różne książki. Czasem zdarzyło mi się też porozmawiać o tym z koleżankami. Robiłyśmy to dlatego, że chciałyśmy wymienić się swoimi doświadczeniami z pierwsze ręki. Kobiety przechodzą menopauzę z różną intensywnością.

U mnie odbyło się to w sposób łagodny. Owszem czasem było pocenie się i chwilowe niedyspozycje. Faktycznie zhejtowano mnie za te słowa, bo ktoś napisał: „Tej Iwonce to wszystko się udaje. Nawet menopauzę miała przyjemną! Co ona taka zawsze szczęśliwa?!” Ja faktycznie w menopauzie nie musiałam korzystać ani z plastrów hormonalnych, ani konsultacji lekarza. Poza tym nie lubię narzekać, bo mam z natury takie usposobienie. Są osoby, które wszystko widzą w czarnych kolorach. A ja widzę w różowych! Zawsze powtarzam: „W różowych okularach po prostu łatwiej się żyje!”

Czy miłość w wieku dojrzałym jest inna?

– W wieku senioralnym, po takim ogromnym bagażu doświadczeń, potrzebujemy bardziej miłości zbudowanej na bazie przyjaźni niż erotyki. Bo zaczynają nam towarzyszyć lęki związane ze świadomością, że starzejemy się, że możemy częściej chorować.

Chorowała Pani ciężko, miała guza trzustki. A jednak dziś mam przed sobą niezwykle pogodną osobę.

– Ludzie mówią, że czerpią ode mnie energię, więc ja cieszę się, że udało mi się przejść z taką pogodą ducha. Pamiętam, że jak miałam guza trzustki, a był on wielkości pomarańczy 9 x 8 centymetrów. Pojechałam do profesora do Łodzi razem z moim synem. Lekarz wrzucił do komputera wyniki tomografii i spyta nas: „A gdzie jest chora?” Wtedy się odezwałam: „To ja jestem”. On: „Ale proszę nie żartować”. Dopiero po operacji podszedł do mnie i powiedział: ”Pani Iwono, pierwszy raz w swojej długiej lekarskiej praktyce miałem osobę taką jak pani. To się nie zdarza. Ludzie zwykle lamentują”.

A ja na pewno się martwiłam, ale nie robiłam z tego wielkiej historii. Po prostu podeszłam do tego jak do kolejnego wyzwania. Na spokojnie. Dziś wierzę, że to, co nas spotyka, czemuś jednak służy.

 


Zobacz także

Higiena jamy ustnej – kompleksowy poradnik

Twoje dziecko superbohaterem. Dlaczego już dzieci powinny się uczyć udzielania pierwszej pomocy?

Dieta i ziemniaki? Wcale się nie wykluczają. Chcesz schudnąć – nie rezygnuj z ziemniaków, tylko gotuj je prawidłowo