Boże Narodzenie Święta

Bierzemy ślub! Od czego zacząć?

Redakcja
Redakcja
21 listopada 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Wielu parom na myśl od razu nasuwają się: sala, zespół lub DJ i fotograf. I słusznie, bo terminy u atrakcyjnych usługodawców potrafią sięgać dwóch lat. Warto jednak spojrzeć na to wydarzenie bardziej holistycznie, aby sprawić, że dzień ślubu będzie pozbawiony zbędnych stresów i pełen pozytywnych doznań. O podpowiedzi, jak się do tego zabrać poprosiliśmy ekspertkę, Annę Machnowską z portalu ślubnego PlanujemyWesele.pl.

Od czego zacząć?

Od ustalenia wspólnej wizji uroczystości i przyjęcia, jeśli para je planuje. Bardzo ważnym  elementem tych rozmów jest uzgodnienie, kogo i na ile narzeczeni chcą angażować w pomoc przy realizacji swoich pomysłów i na ile są otwarci na ingerencję rodziców.

Fot. Materiały prasowe

Kiedy para ustali już ile osób chce zaprosić, w jakim terminie odbędzie się ślub, a także jaki charakter będzie miała przysięga i wesele, można zacząć rozglądać się za salą, oprawą muzyczną wesela i ślubu oraz fotografem, kamerzystą.

Czy to nie szaleństwo, że terminy bukuje się obecnie nawet z dwuletnim wyprzedzeniem?

Nie, jeśli parze zależy na konkretnym obiekcie, wymarzonym fotografie i kamerzystach, którzy cieszą się dużą popularnością oraz rozchwytywanym zespole lub DJ-u. Wielu narzeczonych wybiera tych usługodawców z polecenia, nie dokonując większego rekonesansu, stąd takie przekonanie, że dwa lata to odpowiedni czas na przygotowania do ślubu i wesela.

Fot. Materiały prasowe

Podobnie jest z suknią ślubną, strojem pana młodego czy autem. Jeżeli ktoś odczuwa silny stres związany z organizacją ślubu i wesela, a do tego na narzeczonych wywierane są naciski ze strony bliskich, to faktycznie takie pary, będą miały umowy rezerwacyjne podpisane kilkanaście miesięcy przed uroczystością. I nie ma w tym nic złego, przecież ślub i wesele to bardzo indywidualna impreza, a często i pokaźny wydatek.

No właśnie, jak to jest z budżetem weselnym. Z jakich środków pary finansują dziś śluby i przyjęcia? I jak planować budżet, aby go nie… przekroczyć?

To, czy budżet weselny zostanie przekroczony czy nie, zależy od tego, na ile skrupulatnie para zrobi rekonesans w cenach usług i produktów, którymi jest zainteresowana. Warto tu przyjąć widełki i przynajmniej 15% rezerwy. Bez tego ani rusz. Jeśli chcemy oszczędzić i jednocześnie mieć masę frajdy z organizacji tego, tak ważnego wydarzenia w życiu, warto dać sobie sporo czasu na poszukiwania czy sprowadzanie produktów z daleka, choć znam pary, które zorganizowały wyjątkowo ciekawe i niesamowicie wzruszające śluby, dysponując zaledwie kilkoma miesiącami na przygotowania.

Fot. Materiały prasowe

Jeśli chodzi o źródła finansowania ślubu i wesela, zależą one od wieku i sytuacji materialnej, ale i stosunków rodzinnych narzeczonych. Młodsze pary, które nie są jeszcze „na swoim” lub mają niskie zarobki, rodzice często angażują się w realizację ślubu i wesela w 100%. Obowiązuje albo stary zwyczaj podziału finansów między rodzicami pana młodego (np. alkohol) i panny młodej (posiłki), albo podział na liczbę gości (każda rodzina płaci za swoich), ale i bardziej nowoczesne podejście – podział po równo.

W przypadku par samodzielnych, tu także jest pewne rozróżnienie. Osoby młodsze, które niedawno wyfrunęły z gniazda, zazwyczaj korzystają z pomocy rodziców w pewnej części. Wielu rodziców traktuje taki gest jako pomoc młodym w „ustawieniu się”, bo pieniądze z kopert pozostają oczywiście dla nich.

Fot. Materiały prasowe

Dojrzalsze pary i te, które dość szybko usamodzielniły się, finansują wesela głównie z oszczędności, choć i nie brak przypadków zaciągania pożyczek, z nadzieją na „zwrot” z prezentów w kopertach. To, między innymi, powód umieszczania na zaproszeniach adnotacji z sugestią, że para woli otrzymać od gości w prezencie gotówkę niż prezenty rzeczowe.

Na koniec, proszę powiedzieć naszym czytelnikom, czy jest szansa zorganizować wesele za 20 tysięcy złotych…?

Oczywiście. Wiąże się to z wieloma kompromisami po drodze, ale przede wszystkim z kreatywnością i niestandardowym podejściem, ale jak najbardziej jest to możliwe. Coraz więcej par decyduje się na niskobudżetowe wesela, chcąc mieć nadal środki na przykład na podróże. Nie wyklucza to atrakcyjności przyjęcia, ogromu radości i świetnej zabawy zaproszonych osób i samej pary. Jednak budżet, jak i pomysł na własny ślub i wesele to sprawa bardzo indywidualna. O ile z myślą o tym dniu realizowane są marzenia samych narzeczonych, a nie ambicje ich bliskich, co niestety często ma miejsce, to każdy ślub i przyjęcie mają szanse stać się tymi wymarzonymi, czego wszystkim parom serdecznie życzę.

Dziękuję za rozmowę.

*****

PlanujemyWesele.pl to portal ślubny, który w tym roku obchodzi 11 lat swojego istnienia. W tym roku firma osiągnęła oglądalność serwisu na poziomie 1,5 mln odsłon. Ta polska marka doprowadziła do zebrania w swojej bazie usługodawców z branży ślubno-weselnej ponad 17 000 firm. Portal to oczywiście także porady, inspiracje, reportaże ze ślubów czytelników i piękne sesje plenerowe. Miesięcznie z treści i bazy kontaktów do firm w tym serwisie korzysta 140 000 panien młodych.


Boże Narodzenie Święta

Samotność może cię przerażać, ale zły związek może cię zniszczyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 listopada 2019
Fot. iStock/Marjot

Wiesz to. Czujesz w kościach, rozum co podpowiada. Przyjaciele robią aluzje, albo mówią wprost: ten związek cię niszczy, ten mężczyzna cię niszczy. Nikniesz w oczach, tracisz energię, jesteś zdołowana, smutna. Nie jesteś sobą. Ale to przecież nie zawsze musi być wina partnera. To może być kwestia różnic między wami, innych wartości, światopoglądów albo kryzysów życiowych, na które nie masz wpływu.

Co robisz? Trzymasz się kurczowo jeszcze mocniej tego związku, tego mężczyzny, wspólnej przeszłości, domu. Przewidywalności. Czegoś, co wydaje ci się jedyną stałą, szansą na przetrwanie. Masz wyrzuty sumienia, bo chcesz „czegoś więcej”. Nie chcesz nic zmieniać, panikujesz na samą myśl o tym. Nie rozumiesz jeszcze, że czasem jedna zmiana powoduje całkowitą rewolucję energii, odblokowuje coś, co wydawało się niemożliwe do odblokowania. I wszystko zaczyna się układać, choć już w to nie wierzyłaś.

Dlaczego boisz się odejść, zakończyć związek? Jest wiele powodów. Boisz się, że go zranisz, że rozbijesz rodzinę. Boisz się, co powiedzą dzieci, twoi bliscy, wasi wspólni znajomi, jego rodzice, twoi rodzice. Boisz się zburzyć ten idealny obraz waszej relacji. Przecież milczałaś tyle czasu. Jak teraz powiedzieć, jak wytłumaczyć, że to co pokazywałaś na zewnątrz było jedynie iluzją? Jak sprawić, żeby zrozumieli? Jak to wszystko przedstawić, żeby zyskać ich akceptację?

I jest jeszcze ten najczęstszy powód – lęk przed samotnością. Odejdziesz i co? Będziesz znów sama. Nie usłyszysz jego kroków, krzątania się, klucza w zamku. Nie zobaczysz wiadomości na ekranie telefonu.

Teraz pomówmy o kosztach. Jesteś zakładnikiem swojego braku decyzyjności. Wiesz o tym? Po jednej stronie masz to, co znane. Masz partnera, rodzinę razem, a raczej w jednym miejsce. Masz wspólne święta i

Ale za jaką cenę? Czas mija. Jesteś nieszczęśliwa, ale stajesz się już na to obojętna. Twoje serce zdaje się zamarzać. Jesteś Królową Śniegu. Już nie oczekujesz, że coś się zmieni, nie starasz się czegoś naprawić. Powoli umierasz. Może nie fizycznie, ale emocjonalnie. Wydaje ci się, że już nic wspaniałego, dobrego w miłości cię nie spotka. Adaptujesz się do sytuacji, akceptujesz ją. Coraz bardziej sfrustrowana, smutna, zła. Wypełniasz swoje „obowiązki”. Jakoś przecież trzeba przetrwać.

Nie rozumiesz jednej, istotnej rzeczy. Ty już jesteś sama. Jesteś sama i samotna, choć w związku. Zobacz, ile chowasz przed nim tajemnic, czego mu nie mówisz. Karzesz go ciszą za to, że nie potrafisz podjąć decyzji. Uczciwie powiedzieć: nie kocham, nie chcę z tobą być. To trochę tak, jakbyś prowadziła podwójne życie. Choć może nie ma w nim istotnych dramatów, to trwanie układa się w jeden, największy dramat. Dramat kobiety, która jest nieszczęśliwa z mężczyzną, z którym spędza życie. Która „poświęca się” dla dobra innych. Oszukuje ich i samą siebie.

Boisz się samotności- mówisz. Ale dlaczego nie boisz się o siebie? O to, co teraz się z tobą dzieje? Nie boisz się o swoje dzieci, które patrzą na ciebie – coraz rzadziej panującą nad emocjami, coraz bardziej nieobecną, zamyśloną. Smutną. Czy o takim związku dla nich marzysz? Powiesz, że nie. Że oczywiście, że chcesz, by byli szczęśliwi, zakochani, kochani. Ale skąd mają wiedzieć, że tak trzeba, kiedy patrzą na ciebie i widzą coś zupełnie innego?

Przeraża cię samotność, ale nie widzisz, że zły związek cię niszczy. Nie szukaj winy w nim, nie szukaj winy w sobie. Czasem miłość się kończy. Przestańmy wierzyć, że musimy być ze sobą do końca życia.


Zobacz także

Prezenty last minute – co kupić najbliższym, kiedy czasu coraz mniej?

Inspirujący prezent? KALENDARZ CreateYourself 2019 od Mateusza Grzesiaka

4 sposoby na święta bez frustracji. Podaruj sobie LUZ! Akcja "A co ty byś sobie podarowała w prezencie?"

3 świąteczne prezenty, które powinien znaleźć pod choinką każdy z nas. Bo na nie zasługujemy