Książki Psychologia

Przestań tłumaczyć swoje zachowania i nastroje tym, co wydarzyło się kiedyś!

Oh!Books
Oh!Books
27 października 2022
fot. Julia Caesar/Unsplash
 

Problemy dnia codziennego potrafią przytłoczyć. Czasem są tylko przeszkodami, które pokonujemy bez większego wysiłku, czasem są kłodami, które życie rzuca nam pod nogi, a czasem kulą u nogi, która nie pozwala nam wzbić się wyżej, ściąga nas w dół. Szukamy wtedy ratunku, często niestety nie tam, gdzie trzeba. Wpadamy w błędne koło przemyśleń i rozpamiętywania – rozważamy, kto, co, kiedy, dlaczego? Przeżywamy niepowodzenia i zdrady i na nie „zwalamy” to, co dzieje się z nami teraz. To bezpieczne, ale na dłuższą metę nieskuteczne. Co robić?

Przede wszystkim zatrzymać się. Powstrzymać tę gonitwę myśli. Przestać sięgać do przeszłości. Wziąć odpowiedzialność za swoje samopoczucie tu i teraz. Jeśli nie potrafisz zrobić tego samodzielnie, skorzystaj z pomocy specjalisty – umów się na wizytę, albo sięgnij po fachową literaturę.

Książką, dzięki której wejdziesz na ścieżkę regeneracyjno-rozwojową jest Powiedz STOP depresji, lękom i toksycznym ludziom” Mirosława Słowikowskiego, która wyszła nakładem Wydawnictwa Feeria. Proste wskazówki eksperta pomogą ci nawiązać kontakt ze sobą, odzyskać wewnętrzną wolność i zacząć cieszyć się własnym życiem.

Zrób pierwszy krok na drodze do większej samoświadomości – jedynego źródła siły, które jest odnawialne i niewyczerpane. Nie jest ono zasilane przez twoje otoczenie czy sytuację materialną, ale czerpie z twoich głębokich zasobów, które krok po kroku będziesz w sobie odkrywał i uczył się z nich korzystać. Uczucie, które pojawia się, kiedy zaczynamy rozumieć, iż sami stwarzamy swój świat i nie jesteśmy niewolnikami sytuacji bez względu na to, jak ocenialiśmy ją do tej pory, jest jedyne i niepowtarzalne. Stopniowo w nasze życie wkracza wówczas wolność, spokój i równowaga.
Ty także masz szansę je odczuć.

Zostaw przeszłość za sobą, czerp z niej naukę, ale nie pozwól sobie na utknięcie w niej na stałe. Obiecaj sobie, że zrobisz co w twojej mocy, żeby wyrwać się z pętli złego samopoczucia. Daj sobie czas na zmiany. Nic nie dzieje się od razu – dojdź do dobrego życia drogą ewolucji, a nie rewolucji. Metoda drobnych kroków sprawdzi się i tutaj. To nie będzie prosta droga, na pewno napotkasz przeszkody – czasem będzie prowadziła z górki, czasem trzeba będzie trochę się powspinać. Pamiętaj wtedy, że musisz być dla siebie wyrozumiała. Popatrz na siebie z dystansu i potraktuj tak, jak traktujesz najbliższą ci osobę – bądź dla siebie dobra, nie wymagaj zbyt wiele, nie krytykuj.

8 sposobów na to, by zapomnieć o przeszłości, a raczej nauczyć się z niej mądrze korzystać

1. Żyj tu i teraz

Nie ma nic dziwnego, ani nienormalnego w tym, że ciągle wracasz myślami do osoby, które cię zraniła. Oczywiście, to nie może trwać wiecznie. Oczywiście, najlepszym lekarstwem jest zdanie sobie sprawy z tego, jak to wpływa na twoją sytuację dzisiaj. Jeśli zaczniesz skupiać się na swoich uczuciach i na tym, co dobrego spotyka cię tu i teraz, cierpienie związane z krzywdą z przeszłości nie będzie już tak boleć.

2. Nie uciekaj przed emocjami

Zbywanie trudnych emocji, magazynowanie ich gdzieś głęboko w sobie – to nie wpływa pozytywnie na twoje zdrowie psychiczne, ani na proces rehabilitacji, leczenia. Oddychaj i konfrontuj się z tym, co trudne. Staraj się rozumieć własne uczucia i szukać ich źródła.

3. Bądź dla siebie dobry

Wybacz sobie błędy z przeszłości. To, że byłeś może trochę naiwny, że pozwoliłeś innym na przekroczenie wyznaczonych przez siebie granic. Że  podjąłeś złe decyzje. To się zdarza każdemu z nas.

4. Pamiętaj, że nie jesteś już tą samą osobą co kiedyś

Od tamtych wydarzeń minęło już trochę czasu. Przeżyłeś wiele, zmieniłeś się. Pewne rzeczy zostały takie same, ale w wielu sprawach dojrzałeś, wiele zrozumiałeś. Dziś podjąłbyś inne decyzje, inaczej zareagował, trzymał z innymi ludźmi.

5. Zaakceptuj to, że osoba, która cię skrzywdziła nigdy nie poprosiła o wybaczenie

Nie każdy postępuje tak, jak ty byś postąpił. Nie każdy ma twoją wrażliwość  i wyobraźnię. Są ludzie, którzy odbierają świat zupełnie inaczej. Oni nigdy nie przestaną być egoistami. Pogódź się z tym, że od ich nie usłyszysz słowa „przepraszam”.

6. Pamiętaj, że nie jesteś sam

Masz przyjaciół, rodzinę, kilka bliskich osób gotowych cię wspierać w trudnych momentach. Otaczają cię życzliwi ludzie i z tych relacji powinieneś czerpać pozytywną energię. To dzięki nim wiesz, że w życiu na swojej drodze spotykamy różne osoby – te, które nas niszczą i te, które pomagają nam wstać po upadku.

7. Zaakceptuj to, co się wydarzyło

Nic już nie da się z tym zrobić, prawda? Po co więc płakać nad rozlanym mlekiem? Wyciągnij wnioski, które pozwolą ci uniknąć podobnych błędów w przyszłości, podziękuj za to trudne doświadczenie, okaż wdzięczność za to, co masz.

8. Skup się na tym, co możesz kontrolować

Czyli na tym, jak reagujesz na owe niewygodne wspomnienia i osoby z przeszłości. To ty pozwalasz im nadal wpływać na swoje życie. Ty stajesz się źródłem negatywnej energii dla siebie samego, pozwalając faktom, które dziś nie mają już żadnego znaczenia ograniczać cię i dalej krzywdzić. Skoncentruj się na tym, co przed tobą. Na tym, na co masz realny wpływ, na tym co możesz zmienić.

 


Książka „Powiedz STOP depresji, lękom i toksycznym ludziom” niesie wsparcie nie tylko tym, którzy cierpią z powodu stanów depresyjnych, ale każdemu, kto tęskni za radością życia. Przedstawiono tu w zwięzłej formie problemy, z którymi boryka się większość z nas: od akceptacji siebie i swoich emocji, poprzez schematy myślowe, które determinują nasze zachowania i wywołują w nas gniew, aż po relacje z toksycznymi ludźmi.

Autor, doświadczony coach i trener biznesu, zebrał w tej książce sprawdzone metody, które pozwolą zapanować nad przygnębieniem, niskim poczuciem wartości, lękami, apatią, nadpobudliwością czy poczuciem wyalienowania. Jego poradnik rozwoju emocjonalnego ma też praktyczny wymiar, zawiera bowiem zestawy technik i ćwiczeń, które są łatwe i bardzo skuteczne w codziennym zastosowaniu.


Książki Psychologia

Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna – żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga – tak, jakby cudem było wszystko”

Oh!Books
Oh!Books
31 października 2022
 

„Jak się czujesz?” – na to proste pytanie coraz więcej Polaków odpowiada, że źle. Nasz nastrój wyraźnie się pogarsza, dostrzegamy więcej negatywnych emocji wokół siebie. Trudno się dziwić. Pandemia, wojna w Ukrainie, inflacja – portale informacyjne pełne są informacji, które wywołują niepokój i frustrację. Żyjemy szybko, obciążają nas stres i bolączki dnia codziennego. Próżno szukać pozytywnego wzmocnienia wokół siebie. A gdyby tak poszukać go w sobie?

Takie pytanie w swojej książce „Uważna, czuła i odważna” stawia Dagny Kurdwanowska. Ileż to razy same próbowałyśmy odpowiedzieć na to pytanie, ile razy zadawałyśmy je innym? My, w redakcji, napisałyśmy dziesiątki artykułów na ten temat, setki przeczytałyśmy i za każdym razem okazuje się, że tylko zbliżyłyśmy się do tej odpowiedzi.

Jak się czujesz? Jak się naprawdę czujesz? Uczymy się od Anglosasów, że trzeba odpowiadać: wszystko w porządku! Niepotrzebna to nauka.

Z punktu widzenia psychologii nie ma emocji dobrych i złych – wszystkie są nam potrzebne, by żyć w sposób świadomy i dojrzały. Nie lubimy trudnych emocji, takich jak gniew czy smutek, ale i one są nośnikiem ważnych informacji o nas samych. Nie zapominając o tym, w tej książce trudne emocje odłożymy trochę na bok, by zrobić miejsce na opowieść o emocjach, które często trudno nam jest dziś odnaleźć: radość, nadzieję, wdzięczność, czułość, wrażliwość, zaufanie, empatię, miłość, uważność, bliskość. Każdy z nas ma w sobie ich zaczątek i przy odrobinie wsparcia może obudzić je w sobie, pielęgnować i czerpać z nich siłę do dobrego życia. Nawet w najtrudniejszych momentach.

W tytule cytujemy Alberta Einsteina. Wybitny uczony i tym razem trafił w sedno, prawda?  O tym właśnie jest książka Dagny.

W książce” Uważna, czuła i odważna” autorka proponuje zmianę optyki – z tego, co negatywne w nas i wokół nas, na to, co w nas i wokół nas dobre, budujące, dodające siły, energii. Skupienie się na tych aspektach pozwoli przywrócić harmonię w naszym spojrzeniu na siebie i na świat, w zdrowszy sposób tworzyć relacje ze sobą i z innymi ludźmi, budować poczucie sprawczości, akceptacji i szczodrości.


Książki Psychologia

„Gdzie są, do diabła, szkoły starzenia się? Nie chodzi o twarz, tylko o mocz – nietrzymanie moczu to kwestia czasu”

Oh!Books
Oh!Books
5 lipca 2022

Po czym poznać, że to już? Same byśmy chciały wiedzieć. Żyłyśmy przez tyle lat spokojnie, popijałyśmy wino, machałyśmy nóżką, rodziłyśmy dzieci, pisałyśmy książki i nagle, bez ostrzeżenia, stanęłyśmy u progu starości. A przecież wciąż byłyśmy w trybie młodość, halo! – piszą Ewa Winnicka i Magdalena Grzebałkowska w swojej książce „Jak się starzeć bez godności”. Prezentujemy jej fragment

Najgorzej, że zostałyśmy z tym same. Całe dzieciństwo kazano nam się uczyć liczenia, pisania, czytania, przewrotów bokiem i dat wielkich bitew. Potem nie było lepiej – studia, podyplomówki, kursy językowe, warsztaty makramy, ikebany, oddechu i budowania stołków. Istnieją szkoły jogi, szkoły jazdy na nartach, szkoły patrzenia w siebie i wokół siebie. Kobiety ciężarne chodzą do szkół rodzenia. Potem mają do dyspozycji kursy karmienia piersią, zmieniania pieluch i niespania przez trzy lata bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym.

A co z nami? Gdzie są, do diabła, szkoły starzenia się? Gdzie broszury oswajające z siwieniem, marszczeniem i plamkami wątrobowymi na dłoniach? Gdzie poradniki, jak wyglądać sexy w berecie, gdzie ostrzeżenia przed postarzającym beżem? Radzimy nas nie lekceważyć – kilku milionów Polaków pochodzących z przełomu lat 60. i 70. XX wieku. Bo to całkiem duża grupa wkurzonych osób, które nagle zorientowały się, że nie są już specjalnie młode, ale też nie są jeszcze stare. Co więcej, bardzo je ten stan zaskoczył, zdziwił i zaniepokoił. Już nie noszą różowych miniówek, ale daleko im do sandałów z plecionką. Zaliczyły kolejne wypalenie zawodowe, lecz wciąż daleko im do emerytury.
Kończą spłacać kredyt we frankach szwajcarskich i nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem. Postanowiłyśmy więc wziąć sprawy w swoje ręce i przemówić w ich imieniu.

A właściwie to Ewka (Winnicka) zadzwoniła jesienią do Magdy (Grzebałkowskiej) z krótkim komunikatem: „Zróbmy podcast o starzeniu się bez godności”. Zaczęłyśmy nagrywać. Na start przygarnęło nas Radio 357. Pod koniec roku, kiedy nastał czas rankingów, gryzłyśmy palce i czekałyśmy na jakiekolwiek wyróżnienie. Nagradzano najchętniej kupowane marki samochodów i wręczano medale producentom wędzonej makreli. Krytycy literaccy i redakcje wybierały wśród swoich piszących znajomych książki życia ostatnich 12 miesięcy, a koła gospodyń wiejskich przekazywały uroczyście dyplomy za pierogi roku.

W końcu przyszła wiadomość. Okazało się, że my i nasza audycja zajęłyśmy pierwsze miejsce w konkursie na podcast roku w prestiżowej kategorii „podcast dla seniora”. Konkurs był ogólnopolski, konkurencja na najwyższym poziomie, więc radość przeogromna. Kiedy w deszczu konfetti trzymałyśmy statuetkę, zrozumiałyśmy, że ta nagroda zobowiązuje. Wszyscy popularni podcasterzy, youtuberzy i tiktokerzy czują na sobie tę powinność. Było jasne, że jesteśmy to winne społeczeństwu i musimy napisać książkę.

Jeśli trajektorię życia porównamy do zwężającego się leja prowadzącego do czarnej dziury (porównanie nie moje, uprzedzam), to znajduję się w miejscu, w którym nie mam już najmniejszych wątpliwości, że ta dziura istnieje i wszyscy do niej spłyniemy. Zgadzam się, trochę późno na tę konstatację, ale długo krążyłam po szerokich obwodach leja, dziury nie było widać, więc mogłam snuć dalekosiężne plany.

„Ewa, kurczę, jeszcze możesz zostać kosmonautką, twój los jest w twoich rękach, masz czas, jeszcze nic straconego”. Albo: „Teraz zajmujesz się akurat pisaniem, które jest żmudne i męczące, ale gdybyś chciała zostać maklerem giełdowym, to przecież możesz w końcu nauczyć się mnożyć, a wtedy wkroczysz na Wall Street, nie ma przeszkód”. „Brakuje ci do pierwszego? To chwilowe, jak się naprawdę sprężysz, to kupisz sobie dom w Hamptons obok Paula McCartneya i będziecie chodzić na sąsiedzkie pikniki”. (Oczywiście przesadzam, ale nie za bardzo. Oczywiście powinnam widywać się z terapeutą. Tak, od pewnego czasu widuję jednego).  Na razie, myślałam, dobrze się zapowiadam. A zaraz naprawdę rozkwitnę.

Kiedy piszę te słowa, Magda patrzy przez ramię i mówi, że zwariowałam. Uważa, że powinnam być spełniona zawodowo, bo przecież mam na koncie kilka książek (nie licząc współautorstw), a wydawcy wciąż chcą, żebym coś pisała, i że powinnam raczej się opanować, zamiast narzekać na niespełnienie, a potem podpisywać umowy na kolejne książki, które będę pisać przez dziesięciolecia. Cóż, wciąż uważam, że dobrze się zapowiadam, a Magda nic nie może na to poradzić. Przecież to, co o sobie myślimy, jest funkcją pracy naszego własnego mózgu. Dość niezależnego od porad najbliższych. Gdyby Magda mi powiedziała, że od jutra będzie górnikiem, też nic bym nie mogła zrobić, prócz
życzeń, żeby liczba zjazdów pod ziemię była równa liczbie wyjazdów. To pamiętam z dzieciństwa w Zagłębiu Śląsko-Dąbrowskim. Magda mówi, że woli być hutnikiem. Szanuję, choć nie mam pojęcia, dlaczego jednak nie górnikiem.

Tak więc będąc osobą dobrze zapowiadającą się, doznałam dużego wstrząsu, gdy zorientowałam się, że nie tylko jestem już po czterdziestce, ale i przed pięćdziesiątką. Gdziekolwiek się ruszę – jestem najstarsza. Aktorką 25-lecia w konkursie Telewizji Polskiej ma szansę zostać Barbara Kurdej-Szatan, artystka młodsza ode mnie o dekadę. Na rynek trafiają książki napisane przez ludzi, którzy urodzili się, kiedy szłam na studia. Muzyczni idole mojej młodości – urodzeni ledwie parę lat przede mną – odbierają nagrody za całokształt…

Zdziwienie, powiedzmy, to jest eufemizm. Ogarnęło mnie przerażenie, że to właśnie późne lato mojego życia, sedno, że już się nie zapowiadam, tylko odcinam kupony, zaliczam kulminację. Już nie zdążę zostać kosmonautką, bankierką, rezydentką Montauk, nie przyjedzie książę z bajki, by zastąpić mojego dość dojrzałego, co tu dużo mówić, królewicza. Oczywiście doceniam miejsce, w którym jestem. Lekarze nie zdiagnozowali u mnie poważnych chorób, dzieci zdrowe, życie rodzinne w porządku, zawodowe bez większych napięć, twarz się w miarę trzyma. Ale co będzie jutro?


Magda mi przerywa, że nie chodzi o twarz, tylko o mocz. Mówi, że nietrzymanie to kwestia czasu, i będąc w Rossmannie, wodzi wzrokiem za pieluchami dla dorosłych. Naukowcy z kraju, którego nazwy nie zamierzam wymieniać, ustalili, że po 45. urodzinach zaczyna się wiek przedstarczy. Gdybym o tym wiedziała, może dużo wcześniej przestałabym myśleć o zdobyciu zawodu kosmonauty. Tymczasem byłam niesłusznie przekonana, że jestem młoda. Możemy sobie żartować, ale prawda jest taka, że nikt nas nie przygotował na to, co przed nami.
Wręcz przeciwnie, wszędzie dezinformacja.

Prócz wyżej wymienionych naukowców mamy oczywiście naukowców amerykańskich, którzy przekonują, że pięćdziesiątka jest nową trzydziestką. Bardzo byłoby fajnie, tu zgadzamy się z Magdą, ale jeśli pięćdziesiątka jest nową trzydziestką, a czterdziestka dwudziestką, trzydziestka – dziesiątką, to oznacza, że nasze dzieci się jeszcze nie urodziły, a przecież jednak są na świecie, w życiu bym dla nieistniejących synów nie kupiła tylu paczek Lego Star Wars, na które mnie nie stać, nie jestem szalona.

Być może według amerykańskiej nauki pierwsze lata liczy się podwójnie, jak u psów. Nie wiem, trzeba to sprawdzić. Jak widać, amerykańscy naukowcy nie przewidują posuwania się w latach, co stoi w pewnej sprzeczności z wydłużającą się średnią życia. Najlepiej więc pozostać trzydziestką do osiemdziesiątki. To może być trudne, a przynajmniej nikomu się jeszcze nie udało, z wyjątkiem może Jennifer Lopez czy piosenkarki Madonny, która jednak wyprzedziła trendy, osiągając 16 lat po przekroczeniu sześćdziesiątki. Jest pionierką niedościgłą.

Kto odważy się posunąć, ponosi karę. Ostatnio poniosła ją amerykańska aktorka Sarah Jessica Parker, liderka obsady Seksu w wielkim mieście, pozwalając się fotografować z siwymi włosami, bez make-upu, za to ze zmarszczkami. Widziałam to zdjęcie, przedstawiało kobietę w średnim wieku pijącą kawę w kawiarni w Nowym Jorku. To był wielki błąd pani Parker. Media posłały ją do diabła z komentarzem, że jest starym pudłem. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby dodatkowo Sarah była gruba? Lub gdyby wyleciała jej na talerz sztuczna szczęka? Czy teraz powinna posypać głowę popiołem, zmienić imię na STARA Jessica Parker lub natychmiast udać się na operacje plastyczne? Magda pamięta, że w rozmowie z magazynem „Vogue” aktorka pytała retorycznie: czy w związku z tym, że się starzeję, powinnam zniknąć? Albo mam 35 lat, albo jadę na emeryturę na Florydę? Nie ma nic pomiędzy? Uważamy z Magdą, że miejsce kobiety w okolicach półwiecza nie jest oczywiste. Dlatego trzeba będzie kopnąć w drzwi, wyważyć je i sobie to miejsce zająć.