Psychologia

Czasem zostawiamy miłość, która nam nie służy. A czasem wyrastamy z miłości… doskonałej

Redakcja
Redakcja
14 lipca 2022
fot. Travis Grossen/Unsplash
 

Często mówimy o porzuceniu miłości, która już nam nie służy – takiej, która nas wielokrotnie rani, nie daje nic dobrego. Możemy łatwo wskazać, gdzie i kiedy zaczęły powstawać pęknięcia i jak długo ignorowałyśmy znaki ostrzegawcze. W takich chwilach nie zawsze jest łatwo odejść, ale łatwo jest wytłumaczyć, dlaczego powinniśmy.


A co, kiedy miłość, w której jesteś, jest dobra? Trochę trudniej jest przepracować takie chwile, bo dopóki miłość nie boli, powinnaś zostać, prawda?

Nie ma dwóch takich samych relacji. To, co jest odpowiednie dla jednego, nie zawsze jest dobre dla kogoś innego. Co robić? Stanąć w prawdzie i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie: czym dla mnie jest dobry związek.

Czy dobra miłość to po prostu taka, która nie nadużywa? Taka, która nie rani słowami, nie nęka ani nie bije? Jednak samo to nie jest znakiem rozpoznawczym dobrego związku – to absolutne minimum tego, czego od związku powinnaś wymagać.

Czy dobra miłość jest lepsza niż twoje poprzednie związki? Traktuje cię inaczej niż twój były? Nie wypomina błędów z przeszłości. Taki, który jest dla ciebie trochę milszy niż twój były i dlatego musi być tym, czego szukałeś? Tylko dlatego, że ten związek, w którym jesteś, jest lepszy niż twój były, nie czyni go dobrym, ale czyni go innym. Oznacza to, że możesz nie mieć do czynienia ze starymi problemami, ale nie wymaga to zadowolenia się z kimś, kogo problemy są pomalowane na inny kolor i nieco łagodniejszy.

Czy dobra miłość to taka, przy której czujesz się bezpieczna i pewna? Wiesz, że zapewni ci wszystko bez względu na wszystko? Może i nie ma w niej romansu ani pasji, ale za to jest stabilność. Dobrze jest chcieć stabilności w związku. Jednak miłość, która nigdy nie wyraża emocji lub taka, w która nigdy nie ma emocji rodem z romansu, niekoniecznie jest dobrym związkiem – jest po prostu związkiem bezpiecznym.

A co, jeśli Twój związek ma wszystkie te cechy, a ty nadal czujesz się niepewna? Prawda jest taka, że ​​czasami wyrastamy z dobrych miłości. Tych, o których kiedyś myśleliśmy, że rozwiążą wszystkie nasze problemy, i przez jakiś czas tak się działo. Pomogły nam zobaczyć nowe strony nas samych. Pomogły nam przejść do lepszej wersji tego, kim jesteśmy teraz.

Wyrastamy z dobrych miłości, ponieważ pragniemy… wielkiej miłości. Wyrastamy, bo ciągle rozwijamy się w nowych kierunkach, a bywa, że partnerzy nie mogą lub odmawiają wspólnego rozwoju?

fot. Rasica/iStock

Możemy udawać, że jesteśmy tymi samymi ludźmi, aby druga osoba czuła się bardziej komfortowo. Jednak rzeczywistość jest taka, że ​​nie możemy tak trwać w nieskończoność – musimy być szczerzy wobec siebie samych i naszych partnerów. Że się rozwijamy i musimy to robić bez nich. Nie dlatego, że już ich nie kochamy. Część z nas zawsze będzie. Trudno nie kochać kogoś, kto był dobry i dawał nam bezpieczeństwo i nadzieję na lepsze życie. Przychodzi jednak moment, w którym zaczyna nas coś uwierać, czujemy, że nadszedł czas iść za głosem serca. Trzeba go posłuchać i sprawdzić, co los przyniesie. Może to być trudne, ponieważ zastanawiasz się, czy popełniasz błąd.

Jeśli czujesz, że musisz iść naprzód, zastanów się, dlaczego tak się czujesz. Czy to dlatego, że znasz już tego człowieka na wylot i jesteś pewna, że nic więcej cię z nim nie czeka? Jesteś jedyną osobą, która może zdecydować się zostać, ale powinieneś wiedzieć, że:

  1. Czasami wyrastamy z doskonałej miłości – i to jest w porządku. To nie czyni nas złymi ludźmi. Sprawia, że ​​jesteś człowiekiem, który wie, że czas odejść, nawet jeśli jest to trudne.
  2. Kiedy już przejdziesz na drugą stronę, zdasz sobie sprawę, że tak było najlepiej.
  3. Będziesz tak szalenie, niewiarygodnie wdzięczna, że zdecydowałaś się nie tkwić w martwym punkcie.

Psychologia

Ekspert radzi: „Przedszkole bez łez? Wakacje to najlepszy czas na to, aby rozpocząć adaptację i oswoić malucha ze zbliżającymi się zmianami”

Redakcja
Redakcja
15 lipca 2022
 

Rozpoczęcie przygody z przedszkolem jest tak samo trudne dla dzieci, jak i rodziców. Mimo tego, że placówki zapewniają okres adaptacji, najlepszy czas na przygotowanie dziecka do pójścia do przedszkola jest…w wakacje – jeszcze zanim po raz pierwszy przekroczy przedszkolne mury. Jak wykorzystać letni okres, aby się do tego przygotować, podpowiada ekspertka Anna Osiecka, pedagog KIDS&Co.

Już na start należy jasno powiedzieć: adaptacja dziecka do przedszkola to sprawa niezwykle indywidulana i zależy przede wszystkim od charakteru malucha. Dlatego byłoby dobrze, aby rodzice, którzy mają to dopiero przed sobą, nie czuli presji i dali czas (sobie i dziecku) na przetrwanie tego wymagającego okresu. Bo podczas pierwszych dni w przedszkolu często pojawiają się trudności. Maluchy płaczą, odmawiają porannej „współpracy”, mogą nawet sygnalizować bóle brzucha lub głowy. I nie ma się czemu dziwić – mały człowiek, która do tej pory żył w bezpiecznym, znanym i niezwykle przewidywalnym świecie, wchodzi w nieznane, pozbawione poczucia bezpieczeństwa otoczenie:

Adaptacja to proces, który wymaga czasu, dlatego warto rozpocząć go jeszcze w wakacje, zanim najmłodsi przekroczą przedszkolne mury. Maluch, który będzie miał za sobą takie przygotowanie może lepiej znosić pierwsze dni w placówce. Oczywistym jest, że podczas rozpoczęcia edukacji przedszkolnej wszystkim będzie towarzyszył stres – zarówno maluchom, jak i rodzicom. Trudność rozstania z mamą, tatą i łzy to wtedy częsty obrazek, ale przedszkolaki, które były przygotowywane do tego procesu wcześniej, nieco szybciej nabierają gotowości do komunikowania się z nowo poznanymi rówieśnikami i wychowawcami. Rozłąka przestaje być aż tak trudna – wyjaśnia Anna Osiecka, dyrektor regionalna oraz pedagog sieci dwujęzycznych przedszkoli i żłobków KIDS&Co.

Ekspertka radzi: zacznij w wakacje, nabierz dystansu

Zdarza się, że rodzice porównują szybkość adaptacji dzieci do przedszkola. Pamiętajmy jednak o tym, że każdy maluch jest inny i na swój sposób radzi sobie z tak dużą zmianą w życiu. Dlatego już na start warto…odpuścić i rozpocząć przygotowania do przedszkolnej przygody latem. Co warto zrobić w wakacje, aby oswoić się z nadchodzącym, nowym etapem?

Mamo, tato – zróbcie to jeszcze latem. To może pomóc dziecku:

  • Zacznijcie od rozmowy z maluchem i przygotujcie go na to, że za kilka tygodni (wskażcie orientacyjne ramy czasowe, kiedy to nastąpi) zacznie się jego przygoda z przedszkolem.
  •  Opowiedzcie o placówce i dajcie do zrozumienia, że do przedszkola uczęszcza się każdego dnia – wtedy, kiedy rodzice są w pracy.
  • Mówiąc o przedszkolu, postawicie na szczerość i prawdę. Przedstawcie fakty, a nie wasze opinie.
  • Przejdźcie kilkukrotnie trasę między domem a przedszkolem. Pokażcie dziecku tę drogę. Możecie również wybrać na niej swoje ulubione punkty.
  • Bawcie się w domu w przedszkole. Zaaranżujcie zabawę z udziałem pluszaków, aut, lalek lub innych ulubionych zabawek dziecka. To pozwoli oswoić się dziecku z tematem.
  • Jeżeli placówka oferuje dzień otwarty, wybierzcie się z dzieckiem i wspólnie obejrzyjcie przestrzeń, w której będzie przebywać pociecha. Wcześniejsze poznanie miejsca pomoże zredukować poziom lęku u najmłodszych.
  • Jeszcze w domu stwórzcie własny rytuał pożegnania oraz powitania: tak, aby dziecko czuło wyraźnie, kiedy następuje moment rozstania z rodzicem.
  • Jeżeli znacie dzieci i rodziców, z którymi będzie uczęszczać do grupy maluch, spróbujcie zorganizować spotkanie (na przykład na placu zabaw) – tak, aby dzieci mogły się poznać. Podczas adaptacji dziecko będzie czuło się pewniej, jeżeli zobaczy znajome twarze.
  • Opowiedzcie dziecku o tym, jak wy się czuliście, kiedy chodziliście do przedszkola. Może mieliście jakieś ciekawe przygody, o których warto wspomnieć?
  • Jeżeli maluch idący do przedszkola ma starsze rodzeństwo, poproście starszaka o pomoc w zakresie oswojenia strachu i emocji związanych z tym nowym etapem w życiu.
  • Poszukacie bajek (najlepiej książek) terapeutycznych, w których główni bohaterowie również stają przed wyzwaniem rozpoczęcia przygody z przedszkolem. Czytajcie i opowiadajcie o tym dziecku.
  • Dajcie dziecku do zrozumienia, że ma prawo się bać, odczuwać stres, czuć różne emocje. Bądźcie dla niego wsparciem i tłumaczcie, że zawsze może liczyć na Waszą pomoc i akceptację.
  • Łatwiej będzie, jeżeli w pierwszych dniach adaptacji, już w placówce, maluch będzie przebywał tam nieco krócej, na przykład 1-2 godziny. Stopniowo, w porozumieniu z wychowawcą, wydłużajcie ten czas.
  • A na koniec: nigdy nie przekupujcie dziecka zabawkami lub słodyczami w zamian za to, że będzie chętnie chodziło do przedszkola.

Mamo, tato – zróbcie to dla siebie. To może Wam pomóc:

  • Poznajcie pracowników placówki i harmonogram zajęć.
  • Zapoznajcie się z zasadami panującymi podczas przyprowadzania i odbierania dziecka z przedszkola. Sprawdźcie między innymi, czy rodzic może wejść z dzieckiem do sali, czy powinien pożegnać się z pociechą już w szatni.
  • Jeżeli to możliwe, postawcie na adaptację w okresie letnim lub zimowym – tak, aby zmniejszyć ryzyko wystąpienia wirusów lub chorób zakaźnych już w okresie adaptacyjnym.
  • Poinformujcie kadrę placówki o wszystkich szczególnych zaleceniach dotyczących dziecka. Dajcie znać, jeżeli maluch wymaga specjalnej diety, jest na coś uczulony, przebywa pod opieką specjalistów, na przykład logopedy lub terapeuty z zakresu integracji sensorycznej. Poinformujcie placówkę o wszystkich ważnych kwestiach w tym zakresie.
  • Sięgnijcie po wiedzę ekspertów – blogi, fora, podcasty, webinary dla rodziców dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem. Poszukajcie wartościowych źródeł wiedzy i korzystajcie z nich.
  • Dajcie czas – sobie i dziecku. Każdy przedszkolak inaczej przechodzi etap adaptacji.
  • Nauczycie się odpuszczać. Jeżeli zauważycie chwilowy regres podczas oswajania z przedszkolem, dajcie sobie (i dziecku) do tego prawo.
  • Jeżeli macie możliwość, zastanówcie się nad wzięciem kilku dniu urlopu – właśnie na czas pierwszych dni malucha w placówce. Będziecie mogli spokojnie przejść przez ten etap. Jeżeli wolicie spędzić ten czas w pracy – również z tego skorzystajcie.
  • I na koniec: jeżeli poranne rozstanie z Wami okaże się niezwykle trudne, pomyślcie o zaangażowaniu do pomocy babci, dziadka lub niani. Może pociecha znacznie lepiej znosi poranną rozłąkę, kiedy obok nie ma mamy lub taty?

 

Pierwsze dni w przedszkolu – o czym warto pamiętać?

Tak duża zmiana w życiu dziecka może powodować też zmiany w dotychczasowym trybie funkcjonowania malucha. Rodzicie mogą zaobserwować między innymi regres wybranych umiejętności (korzystania z nocnika/toalety lub np. prawidłowego trzymania sztućców), czasowe problemy ze snem oraz apetytem. Dziecko, które do tej pory były pełne energii i chętnie zjadało 2-daniowy obiad, teraz może okazać się pozbawione energii i nieswoje. Dodatkowo, u niektórych maluchów mogą pojawić się napady złości. Warto pamiętać, że to chwilowe zmiany i nie trzeba się ich bać. Są efektem tego, że dziecko przystosowuje się do nowych warunków oraz na swój własny sposób stara się poradzić sobie ze stresującą sytuacją.



Zobacz także

Kilka zwykłych pytań, dzięki którym twój związek będzie szczęśliwy

Myślisz, że brak miłości i zdrada powodują rozpad związków? Poznaj „Czterech jeźdźców Apokalipsy”

Kochankowie, wspólnicy czy rodzice? 6 typów relacji w małżeństwie

Jak się emocjonalnie odłączyć od kogoś, kto cię nie kocha