Psychologia

50 drobnostek, które powinnaś zacząć robić dla siebie już dziś

Redakcja
Redakcja
7 marca 2019
Fot. iStock/debibishop
 

Dbanie o siebie wcale nie jest trudną sprawą. Tak naprawdę okazywanie troski i czułości samej sobie polega na robieniu dla siebie choćby jednej drobnej rzeczy dziennie. Chodzi o to, by pamiętać, że my sami również jesteśmy ważni, a nasze potrzeby są warte uwagi. Po prostu.

50 drobnostek, które powinnaś zacząć robić dla siebie już dziś

  1. Zaproś przyjaciela/przyjaciółkę do swojego domu

  2. Ugotuj swoją ulubioną potrawę.

  3. Zadzwoń do znajomego, aby powiedzieć mu coś miłego

  4. Wypróbuj nową formę ćwiczeń

  5. Naucz się nowej pozycji jogi

  6. Idź na kolację z przyjacielem

  7. Zjedz swoje ulubione lody

  8. Wybierz się na spacer nad jezioro lub do lasu

  9. Pobaw się ze swoim zwierzakiem

  10. Zacznij czytać książkę, którą chciałaś przeczytać

  11. Połóż się na słońcu

  12. Ukryj się w bibliotece lub księgarni na cały dzień

  13. Zacznij uczyć się nowego języka

  14. Przeczytaj wiersz

  15. Naucz się słów ulubionej piosenki

  16. Napisz piosenkę lub wiersz

  17. Zasadź jakąś roślinę

  18. Naucz się robić na drutach, szydełkować lub szyć

  19. Zrób sobie manicure

  20. Zmień kolor włosów

  21. Idź do spa

  22. Zacznij pisać dziennik

  23. Zapisz jedną dobrą rzecz, jaka ci się przytrafiła

  24. Czytaj swój ulubiony blog, a jeśli go nie masz, poszukaj 😉

  25. Weź udział w wydarzeniu sportowym

  26. Stwórz własny przepis na coś pysznego

  27. Zafunduj sobie masaż

  28. Napisz list do swojego przyszłego „ja”

  29. Zamów kawę i usiądź na zewnątrz, żeby ją wypić

  30. Spaceruj

  31. Pomaluj coś w swoim domu

  32. Dowiedz się, jak zrobić łapacz snów

  33. Posłuchaj starej piosenki, która sprawia, że czujesz się szczęśliwa

  34. Obejrzyj wschód lub zachód słońca

  35. Porozmawiaj z nieznajomym

  36. Zarezerwuj wycieczkę lub zwiedzaj tę część swojego miasta, której nie znasz

  37. Zrób sobie filiżankę herbaty

  38. Poczytaj jakieś czasopismo

  39. Wypróbuj nowy samouczek do makijażu

  40. Wyślij komuś kartę pocztową

  41. Upiecz ciasto i udekoruj je pięknie

  42. Przygotuj sobie truskawki w roztopionej czekoladzie <3

  43. Obejrzyj ulubiony film

  44. Kup świeże kwiaty do domu

  45. ​​Wybierz na dojazd do pracy trasę z pięknym widokiem, a nie tę najszybszą

  46. Zapytaj starego przyjaciela, jak się sprawy mają

  47. Sporządź listę rzeczy, do których masz wyjątkowo dużo szczęścia

  48. Sporządź listę wszystkich rzeczy, które kochasz w swoim życiu

  49. Rób zdjęcia ważnych momentów

  50. Znajdź w sobie co najmniej jedną, piękną rzecz


Na podstawie: thoughtcatalog.com


Psychologia

List do ojca, którego nigdy przy mnie nie było. Jesteś znakiem zapytania, na który nie mam odpowiedzi

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 marca 2019
Fot. iStock/Zoran Zeremski
 

Drogi Tato,

Nie znamy się. Nie wiesz o mnie nic prócz to, co zobaczyłeś na zdjęciach przesyłanych ci przez mamę i tych na Facebooku. Myślisz pewnie, że jestem do ciebie podobna, ale ja tego nie wiem. Na jedynym twoim zdjęciu, które mam, jesteś dużo młodszy, bardziej beztroski i tak niezmiennie obcy, że trudno mi nawet myśleć o tym, że teoretycznie jesteśmy sobie bliscy.

Kiedy byłam mała patrzyłam z zazdrością jak ojcowie moich koleżanek odbierali je ze szkoły. Nigdy nie byłeś jednym z nich. Nie widziałam cię tam ani razu. Nie uczyłeś mnie wiązać sznurówek, nie niosłeś na barana do domu. Nie wygłupiałeś się za plecami mamy, żeby mnie rozśmieszyć, kiedy jako nastolatka miałam napady głębokiego smutku. Jesteś nicością. Znakiem zapytania, na który nie mam odpowiedzi.

Jako dziecko pragnęłam jedynie twojej miłości, dotyku, ukojenia. Jako nastolatka pragnęłam być dla ciebie ważna. Dziś jestem dorosłą kobietą i chcę odpowiedzi na pytanie „dlaczego”. Dlaczego odszedłeś i potraktowałeś mnie tak, jakby mnie nigdy w twoim życiu nie było.

Dorastając, zaczynając rozumieć świat wokół mnie, zacząłem dostrzegać, że bycie rodzicem to o wiele więcej niż sama miłość. Tak, miłość jest bardzo ważna, ale jako ojciec nie tylko kochasz, ale też uczysz, tłumaczysz, a przede wszystkim JESTEŚ. Zawaliłeś w tej podstawowej sprawie.  Przez całe moje życie zawalałeś. Pamiętam, jak mama płakała, bo nie płaciłeś alimentów, bo nie pamiętałeś o moich urodzinach, ani świątecznych prezentach. Bo nie chciałeś mnie poznać, dowiedzieć się jaka jestem.

Z czasem zaczęłam myśleć, że po prostu na ciebie nie zasłużyłam. Że nie zasłużyłam na to, żeby mieć ojca, takiego jak innego dziewczyny. Musiałam być jakaś niekompletna, ułomna, skoro nie chciałeś mnie nawet poznać.

Wczoraj otworzyłam wiadomość od ciebie. Pierwszą w moim życiu. Chyba nigdy nie zapomnę tego uczucia. Było mi zimno i gorąco jednocześnie. Serce biło tak mocno, jakbyś był tam naprawdę, jakby nie było to tylko kilka zdań na ekranie mojego komputera. Ten list znam na pamięć. Przeczytałam go chyba sto razy. Wiesz, napisałeś jak do starej znajomej, nie jak do córki. Albo przynajmniej ja uważam, że tak się nie pisze do córki.

Prosisz o spotkanie, podajesz numer telefonu. Wyskakujesz po dwudziestu trzech latach, jak królik z kapelusza „Hej, to ja, twój ojciec! Może kawa?”… Sorry tato, ale nie.

Byłam dziś u mamy. Jest niezwykle silna, piękna, mądra. Dawno wyleczyła się z ciebie, od sześciu lat ma wspaniałego faceta, który nigdy nie próbował mi ciebie zastąpić. Bo ciebie zastąpić nie można. Po tobie zostaje pustka, dziura, niezapisana kartka. I dla mnie czas budowania naszej relacji minął bezpowrotnie. Nie możesz bezkarnie pojawiać się w moim życiu w momencie, gdy z tą pustką dałam sobie radę. Gdy zobaczyłam, że życie pisze różne scenariusze, i gdy mężczyzna mojej mamy przywrócił mi wiarę w dobrą miłość. Ja już ciebie nie potrzebuję. Nie jestem już nawet ciebie ciekawa. Myślę, boję się, że nigdy nie potrafiłabym ci zaufać. Że gdzieś w tyle głowy kiełkowałaby stale myśl o tym, że pojawiasz się tylko na chwilę. Że znikniesz i znów cię nie będzie.

Dlatego musisz zrozumieć moją decyzję. Tak, jak teraz jest dobrze. Żałuję, że nie mogłeś być ojcem, którego pragnęłam. Żałuję, że nie mogłeś mnie kochać tak, jak wszyscy inni ojcowie kochają swoje córki.  Żałuję, że nie mam taty, ale tego, co trwało ponad 20 lat, nigdy tego nie nadrobimy.

Córka, której nigdy nie poznasz.

 


Psychologia

Małgorzata Ohme: Jak nauczyć dziecko tolerancji?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
7 marca 2019
Fot. iStock / kali9

Maria Skłodowska-Curie powiedziała: „Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć”. To myśl, która powinna towarzyszyć dzisiaj wszystkim, nie tylko dzieciom, które chcemy oswoić z innością i nauczyć tolerancji, powinna przyświecać nam – dorosłym. Dzieci są naszą kalką. Wiernie odtwarzają to, im pokazujemy, niekoniecznie to, co mówimy, dlatego także w aspekcie tolerancji, powinniśmy zacząć przede wszystkim od siebie.

Nie mówmy o sąsiadce, że jest głupia, o koleżance z pracy, że gruba, przez to powolna w swoich obowiązkach, o mężczyźnie na wózku, że kaleka i blokuje kolejkę w sklepie, a ten czarny, czemu właściwie tak na nas patrzy… Zróbmy szczery rachunek sumienia i bądźmy uczciwi wobec samych siebie odpowiadając sobie na pytanie, czy my jesteśmy tolerancyjni?

Mam niewidomego znajomego, stracił wzrok wskutek wypadku już jako dorosły człowiek. Bardzo często spotyka się z sytuacją, gdy na pytanie dziecka: „Mamo, a co jest temu panu”, słyszy: „Ciiii”… Zawsze reaguje. Zaczyna rozmawiać z dzieckiem, mówić mu, że nie widzi, że pies, który z nim idzie, jest jego oczami albo, że biała laska pomaga mu się nie przewrócić. Oswaja, tłumaczy to, co dla dziecka jest po prostu ciekawe. Dzieci nie rodzą się z uprzedzeniami, nie rodzą się w nienawiści. Nietolerancja jest wyuczona. Na szczęście wrażliwości, zrozumienia, empatii i tolerancji także można się nauczyć.

Wszystko zależy od tego, jaki wzór będziemy stanowić dla naszych dzieci. Jeśli spotykamy osobę na wózku, kogoś o innym kolorze skóry niż nasza lub wyróżniającego się ubiorem, nie uciekajmy od pytań naszego dziecka, które jest ciekawe odmienności, które chce zrozumieć, dlaczego ktoś wygląda, czy zachowuje się inaczej niż ono. Nie ma w pytaniach dzieci złych intencji. Nie uciszajmy dziecka, tłumaczmy mu odmienność, pamiętając przede wszystkim o szacunku dla drugiej osoby. Na pytanie o grubą panią w sklepie można odpowiedzieć: „Bo wszyscy cudownie się różnimy, zobacz, każdy z nas jest inny”. Bądźmy otwarci na innych, na różnice. Nie bójmy się powiedzieć, że chłopiec, który się „dziwnie” według naszego dziecka zachowuje, jest chory, ma na przykład zespół Downa.

Tłumaczmy, nie uciekajmy od odpowiedzi, także od tych, które nie są dla nas łatwe. Co jeszcze możemy zrobić? Reagujmy na żarty, które obrażają innych, nawet jeśli opowiada je zaprzyjaźniony wujek. Mówmy: „Nie życzę sobie, byś tak mówił o ludziach”. Dzieci to widzą, rejestrują naszą postawę i uwierzcie – będą nas naśladować. Pomagajmy starszej pani na przejściu dla pieszych, otwórzmy drzwi kobiecie, która wspiera się na kulach, uśmiechnijmy się do tego, kto nas mija i ma zwyczajnie – inny kolor skóry. Pokazujmy, że wszyscy jesteśmy obywatelami świata bez względu na to, jak wyglądamy, skąd pochodzimy, jakie mamy marzenia. Szukajmy wspólnych cech, czegoś w czym się zgadzamy, w czym jesteśmy sobie bliscy. Może chłopiec, którego spotykacie, a który jeździ na wózku, podobnie jak wasz syn podziwia Roberta Lewandowskiego. Może pani w kolejce jest gruba, ale ma kolor włosów jak wasza córka albo babcia. O wiele więcej rzeczy nas łączy, niż różni. A oswajając dzieci z innością zabierajmy je w ciekawe miejsca, wyjeżdżajmy do ludzi, bądźmy otwarci, poznawajmy i próbujmy przede wszystkim rozumieć.

 


Zobacz także

Poradnik samodzielnej mamy na czas pandemii koronawirusa (i nie tylko)

Narcystyczna matka uważa, że nie musi ci się z niczego tłumaczyć. Przecież jesteś tylko po to, by zaspokajać jej potrzeby

„I tak cię nie kochałem”, czyli co możesz od niego usłyszeć, gdy podejmiesz decyzję o rozwodzie