Podróże

Jak przewidzieć pogodę? Kilka prostych sposobów

Redakcja travelduck.pl
Redakcja travelduck.pl
20 października 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Prognozy pogody to trochę rosyjska ruletka, szczególnie te długoterminowe. Nierzadko zdarza się, że daleko mijają się z prawdą albo nawet są zupełnie odwrotne. Warunki atmosferyczne można przewidzieć samodzielnie z niewielkim wyprzedzeniem. Wystarczy trochę obserwacji i podstawowej wiedzy, aby określić, czy kolejny dzień będzie idealny na trekking czy raczej siedzenie w domu z książką.

Co ważne: pogoda jest zawsze, tylko nie zawsze jest taka, jaką byśmy chcieli 🙂

Aplikacje pogodowe

Na pomoc w przewidywaniu aury przychodzą niezliczone apki, które bezpłatnie można zainstalować w smartfonie. Bardzo przydatne są też radary burz oraz opadów i kilka czołowych serwisów pogodowych.

Umiejętności, dzięki którym bez konieczności dostępu do internetu będziemy w stanie określić pogodę na najbliższe kilka godzin, są nieocenione. Taka wiedza może się przydać szczególnie wtedy, gdy już jesteśmy w drodze, np. w czasie rowerowej wyprawy lub trekkingowej wycieczki.

Wnikliwe obserwacje a przewidywanie pogody

Długoterminowe przewidywanie pogody jest trochę jak wróżenie z fusów. Warunki atmosferyczne to niezwykle czuła i zmienna materia. Jednak można mniej więcej określić, jaka pogoda będzie kolejnego dnia, jeżeli bacznie przyjrzymy się temu, co się dzieje na bieżąco.

Obserwacje gwiazd to jedna z popularniejszych metod pomocnych w przewidywaniu aury. Jeżeli widoczne jest ich migotanie, oznacza to, że pogoda może się diametralnie zmienić na gorszą. Mruganie gwiazd powodują szybko płynące chmury.

Fot. Materiały prasowe

Czynników mogących świadczyć o pogorszeniu lub polepszeniu warunków pogodowych jest wiele, oto niektóre z nich.

Dobrą pogodę zwiastują:

  • białe i utrzymujące się bardzo wysoko na niebie chmury, szczególnie Cumulus humilis,
  • zachmurzone niebo zimą wieczorem to gwarancja w miarę ciepłego poranka, chmury blokują utratę ciepła,
  • zachodzące na czerwono słońce,
  • rosa rano na trawie,
  • elektryzujące się w czasie głaskania kocie futro,
  • żółtawe lub zielonkawe niebo tuż po zachodzie słońca,
  • bardzo jasne, widoczne i nie migoczące gwiazdy oraz księżyc.

O opadach i załamaniu pogody mogą świadczyć:

  • pojawiające się na niebie coraz gęściej cumulonimbusy, to kłębiaste chmury deszczowe, które wyglądem przypominają różyczki kalafiora,
  • pojawienie się na niebie chmur pierzastych – cirrusów – to pewność, że w przeciągu najbliższych 36 h spadnie deszcz, natomiast widoczne na nieboskłonie chmury wyglądające jak rybie łuski (tzw. makrelowe niebo) to pewnik, że niebawem nadejdzie ulewa,
  • brak rosy rano na trawie,
  • nisko lecące ptaki.

Fot. Materiały prasowe

Wnikliwa obserwacja przyrody jest bardzo widoczna w przysłowiach i porzekadłach, które nierzadko wyczytujemy na kartkach z kalendarzy z dawnych lat. Jednak te mądrości są raczej długofalowe i odnoszą się do długich okresów.

Oto kilka z nich: “Gdy styczeń mrozi, lipiec skwarem grozi”, “Czerwiec stały – grudzień doskonały”, “Tęcza po burzy pogodę wróży”, “Gdy św. Agata (05.02) po błocie brodzi, człek w Zmartwychwstanie (31.03) po lodzie chodzi”.

Można zrobić mały eksperyment i pobawić się wraz z ludową mądrością, notując warunki pogodowe z opisanych w przysłowiu terminów.

Na koniec ciekawe powiedzenie, które bardzo często się sprawdza: “if it rains before seven, it will clear before eleven” (“jeżeli pada przed 7 rano, z pewnością się rozpogodzi do 11”).

Sprawdź “pogodne” wyjazdy z Travelduck!


Podróże

Pędzle do makijażu – który jest do czego i jak należy ich używać?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 października 2020
Pędzle do makijażu - które do czego służą
Fot. iStock
 

Pędzle do makijażu są praktycznym i przydatnym dodatkiem, dzięki któremu make-up będzie wykonany perfekcyjnie. Nawet jeśli dotychczas nie królowały one w kosmetyczce, warto to zmienić. Należy najpierw wiedzieć, po które i kiedy sięgnąć, by uzyskać najlepszy efekt. Nie wystarczy jeden pędzel, by tak się stało.

Pędzle do makijażu — które są do czego?

W zależności od przeznaczenia, pędzle do makijażu różnią się od siebie długością i grubością włosia oraz konkretnym zastosowaniem. Można zakupić wybrane pędzle lub też cały zestaw, szczególnie gdy na codzienny makijaż składa się nieco więcej, niż wytuszowanie rzęs.

Pędzel do pudru sypkiego 

Pędzle do makijażu - które do czego służą

Fot. iStock/Pędzle do pudru sypkiego

„Mięsisty”, o grubym trzonku pędzel do pudru pozwala na wykończenie gotowego makijażu. Charakteryzuje się długim włosiem oraz miękkością. Aby z niego skorzystać, należy „wmasować” kosmetyk w pędzel, strzepnąć jego nadmiar i omieść nim całą twarz lub jej część. Pędzel do pudru pozwala na aplikację kosmetyku wyjątkowo delikatnie, bez zostawiania na twarzy nieestetycznych śladów po kosmetyku. Ten rodzaj pędzelka sprawdzi się także do aplikacji różnego typu pudrów mineralnych.

Pędzle do pudru brązującego i różu

Fot. iStock/Pędzle do pudru brązującego i różu

Są nieco inne, niż przeznaczone do pudru wykańczającego makijaż. Są od nich mniejsze i posiadają ścięte główki, co pozwala na nałożenie różu czy pudru brązującego, oraz dokonanie przy jego pomocy roztarcia koloru czy drobnej korekty. Trudno sobie bez nich wyobrazić subtelny dziewczęcy rumieniec na twarzy.

Pędzle do podkładu płynnego

Pędzle do makijażu

Fot. iStock/Pędzle do podkładu płynnego

Pędzle do podkładu płynnego mogą zastąpić nakładanie podkładu palcami lub za pomocą gąbeczki. Mają one sprężyste włosie i nieco spłaszczony kształt, dzięki  któremu można rozprowadzić podkład równomiernie, nawet w trudno dostępnych miejscach, jak np. przy skrzydełkach nosa.

Pędzle do korektora

Pędzle do makijażu

Fot. iStock/Pędzle do korektora

Pędzle do korektora są zazwyczaj płaskie, nieco sztywne i pozwalają precyzyjnie nałożyć odpowiednią ilość korektora. Miewają różną szerokość — jeżeli zmiana nie jest wielka, wystarczy wąski pędzelek, jeśli jest więcej niedoskonałości do ukrycia, pędzel musi być szerszy. Z powodzeniem można przy ich pomocy dokładnie zatuszować drobne niedoskonałości skóry, takie jak krostki, przebarwienia, czy nawet cienie pod oczami.

Pędzel do makijażu powiek

Pędzle do makijażu - które do czego służą

Fot. iStock/Pędzle do makijażu powiek

To pędzelki, które zazwyczaj zakończone są miękką gąbką lub posiadają króciutkie włosie, mniej zbite, niż w przypadku pędzli do korektora. Lepiej sprawdzają się do nakładania cieni na powieki pędzle z włosiem, niż gąbką. Pozwalają na nakładanie cieni warstwami, a same cienie trzymają się na powiekach dłużej, niż w przypadku nakładania gąbeczką. Natomiast pędzel do blendowania cieni jest kulisty i pozwala zatrzeć granice nachodzących na siebie cieni, co pozwala uzyskać efekt profesjonalnego makijażu. Osobno stosuje się pędzel do eyelinera, który ma dłuższe włosie, nieco bardziej sztywne i pozwalające na narysowanie precyzyjnej linii tuż przy nasadzie rzęs.

Pędzle do makijażu brwi

pędzle do makijażu

Fot. iStock/pędzle do makijażu brwi

Pędzle do makijażu - które do czego służą

Fot. iStock/Pędzle do makijażu brwi

Są to pędzle o krótkim włosiu ciętym ukośnie, które pozwalają na zaznaczenie konturów brwi i wypełnienie ubytków. Wykonuje się nimi szybkie i zdecydowane ruchy, rysując za każdym pociągnięciem cienkie linie w obrębie powierzchni brwi. Najlepiej, by pędzel do makijażu brwi był dwustronny. Z jednej strony powinien być zakończony grzebykiem lub szczoteczką, która pozwala rozczesać brwi i nadać im kształt. Z drugiej strony powinna być płaska i bardzo cienka końcówka, która pozwoli na domalowanie pojedynczych włosków na łuku, a sam makijaż będzie dokładniejszy.

Pędzle do makijażu ust 

Pędzle do makijażu - które do czego służą

Fot. iStock/Pędzle do makijażu ust

Pędzle do makijażu ust powinny być niewielkie, o cienkim i sztywnym włosiu. Mają służyć one do odpowiedniego dozowania kolorowego kosmetyku (pomadka, błyszczyk, kredka do ust), oraz zaznaczenia konturu ust.

Pędzel wachlarzowy 

Pędzle do makijażu - które do czego służą

Fot. iStock/Pędzel wachlarzowy

Pędzel wachlarzowy, miotełka do omiatania, czy też Fan Brush, ma dwa zastosowania. Można nim wygodnie nakładać rozświetlacze, mineralne pudry wykańczające, róże, lub bronzery. Służy również do pozbywania się nadmiaru kosmetyków ze skóry. Wystarczy delikatnie przesunąć go (omieść) po miejscu, na które np. obsypał się róż czy cień do powiek i po kłopocie. Żeby zadziałał jak należy, czyli usunął nadmiar sypkiego kosmetyku, twarz musi być zmatowiona.


źródło:  www.glamour.pl  www.olive.pl 

Podróże

Jesteś pewna, że wiesz, czego potrzebuje twoja skóra i czym ją karmić, by nabrała blasku? Zapytałyśmy ekspertkę

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
20 października 2020
Fot. iStock

O zdrowej i promiennej cerze marzy wiele kobiet. Co zrobić, by marzenie to się spełniło, zdradzi nam Agata Ziemnicka, jedna z siedmiu twórczyń Fundacji „Kobiety bez diety”, autorka książki „Zdrowa i promienna skóra”.

Klaudia Kierzkowska: Jak wiadomo sposób odżywiania wpływa na nasze zdrowie, samopoczucie, a także oczywiście na kondycję skóry. Co zatem powinno zagościć w naszym menu, abyśmy mogli cieszyć się zdrową i promienną cerą?

Agata Ziemnicka: Zanim skoncentrujemy się na sposobie odżywiania, musimy zdać sobie sprawę, że nasza skóra musi być z czegoś zbudowana, musi być nawodniona i odżywiona.

Skórę bardzo dobrze budują białka – kolagen i elastyna. Dlatego też musimy dbać, aby w naszej diecie oprócz oczywiście niezwykle wartościowych i cennych warzyw i owoców, pojawiły się dobre białka. Na produkcję kolagenu bardzo korzystnie wpływa witamina C, bo to właśnie dzięki niej produkcja kolagenu jest przyspieszona.

Zamiast kupować super drogie kremy, chociaż oczywiście możemy je kupować, zadbajmy aby nasza dieta była bogata w witaminę C. Dzięki temu nasza skóra twarzy stanie się napięta, nawilżona i będzie miała ładny owal.

Witamina C kojarzy nam się głównie z cytrusami, chociaż na pewno ukryta jest także w innych produktach. Gdzie powinniśmy jej szukać?

Może niektórych nieco zaskoczę, ale niezwykle bogatym źródłem witaminy C jest żurawina, a najlepiej taka bez cukru. Szukajmy jej także w pigwie, porzeczkach czy czerwonej papryce. A co ciekawe, witamina w czerwonej papryce się nie wytrąca, czyli po upieczeniu witamina C z czerwonej papryki nie ucieknie, a z żółtej i zielonej już tak.

A co z nawodnieniem?

Musimy po prostu pić, dużo pić, najlepiej wody mineralnej. Jeśli jednak będziemy pić wodę mineralną a komórka, która buduje skórę nie będzie dobrze zbudowana, to ta woda i tak ucieknie. Co ważne, do budowy błony komórkowej używane są tłuszcze i jeżeli otoczka jest zbudowana z tłuszczu to ten tłuszcz będzie pilnował, żeby woda nie uciekła, będzie kazał jej zostać w środku.

Dlatego tak ważne jest by spożywać posiłki z dobrymi tłuszczami, czyli tłuszczami nienasyconymi omega – 3. Mam na myśli ryby morskie, oliwę z oliwek, awokado, orzechy i zielone liście roślin – botwina, rukola, roszponka, sałata. Ogólnie wszystko co zielone będzie dobre dla naszej skóry. 

Przejdźmy teraz kolejnego etapu, czyli do odżywienia.

Komórkę i skórę trzeba teraz dobrze odżywić i tutaj z pomocą nadchodzą witaminy i minerały. Wspominałam już o witaminie C, która służy do budowy kolagenu. Na tym jednak nie koniec jej cennych właściwości. Witamina C jest też dobrym antyutleniaczem, bardzo dobrze wpływa na fotoprotekcję, czyli chroni skórę przed nadmiernym narażeniem na słońce. Ponadto chroni ją przed starzeniem się, przed nowotworzeniem się czyli przed rakiem. To oczywiście niezwykle ważne, ale także warto wspomnieć, że skóra po prostu ładniej wygląda, a komórki dłużej pozostają w dobrej formie. Jesteśmy zdrowsi, ładniejsi.

Dodatkowo witamina E, która zwana jest witaminą młodości i piękna, jest niezwykle istotna w dobrym metabolizowaniu się. Sprawia, że skóra staje się promienna i pełna blasku. Witamina E, którą znajdziemy w nasionach słonecznika, migdałach, czy orzechach ziemnych jest bardzo silnym antyoksydantem, walczy z wolnymi rodnikami, które codziennie atakują nasz organizm.

Oprócz tego wszystkie antyoksydanty czyli wszystkie barwniki np. betakaroten, który wzmacnia kolor i chroni przed słońcem, utrzymuje dłużej opaleniznę. Ponadto likopen, czyli wszystko co zawarte w podgrzanych pomidorach – zupa pomidorowa, sosy pomidorowe. Cokolwiek z pomidorów, ale na ciepło, wówczas tego likopenu jest jeszcze więcej.

A co z minerałami?

Wapń, to dzięki niemu skóra czyli komórki są dobrze zbudowane. Nie zapominajmy jednak o naczyniach krwionośnych czyli małych i cienkich kapilarach. To ich stan i wygląd wpływa na kondycję skóry i cery. Ważne jest nie tylko to, co „wlejemy” do krwi, ale także to jak te naczynka funkcjonują. Jeśli mamy cerę naczynkową to oczywiste jest, że musimy te naczynka wzmocnić. Bardzo dobrze działa rutyna, którą znajdziemy np. w gryce czyli w kaszy gryczanej. Wzmocnienie naczyń krwionośnych spowoduje, że staną się bardziej elastyczne, więcej krwi przez nie przepłynie, a tym samym będziemy mieć mniej problemów z zaczerwienieniami. Naczynka będą lepiej dotlenione i odżywione. Nie zapominajmy, że  im bardziej będziemy inwestować w naczynka, tym dłużej będą zdrowe. Ważny jest również selen i cynk, które znajdziemy w owocach morza i orzechach brazylijskich.

Skórę mamy już nawodnioną, odżywioną, czy to wystarczy?

Bardzo ważny oprócz jedzenia jest sen, dotlenienie organizmu i nawet minimalna aktywność fizyczna. Jesienią czy zimą nie zamykajmy się w nagrzanych domach, mieszkaniach. Dajmy skórze pooddychać. Istotna jest także codzienna pielęgnacja skóry. To nie muszą być super drogie kremy, wystarczą małe kroki, codzienna, zwykła, ale troskliwa pielęgnacja. Nasza skóra potrzebuje wsparcia zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Chrońmy ją przed słońcem, stosujmy faktory, produkty tonizujące, micelarne, oleje.

Ważna jest również flora bakteryjna, to co mamy w jelitach ma wpływ na wygląd naszej skóry. Poza tym flora bakteryjna skóry jest niezwykle istotna. Warto zadbać aby jeść kiszonki, kombuche, ogólnie wszystko co fermentowane.

Wiemy już co jeść, a jest coś z czego powinniśmy zrezygnować?

Unikanie, rezygnowanie z czegoś jest kwestią bardzo indywidualną. Są osoby, których skóra źle reaguje na nabiał, ale większość osób kompletnie nie obserwuje u siebie takiej reakcji. Jednak bezwzględnie dla wszystkich na skórę źle, niekorzystnie działają produkty będące dalekie od natury czyli coś co w swoim składzie zawiera dużo barwników, sztucznych konserwantów, słodzików. Coś co jest po prostu tylko wytworzone przez koncerny, aby móc dłużej przechowywać żywność. Nasza skóra tego nie ogarnia.

Czyli nie musimy się niczego obawiać?

Musimy. Jest pewien produkt, którego powinniśmy unikać, wystrzegać się go. To cukier, który w dużych ilościach powoduje, że rusztowania, które budują skórę ulegają podpaleniu, poszarzeniu, zniszczeniu. Zniszczenia te trudno zniwelować, to takie zniszczenia na stałe. Cukier bardzo niszczy skórę, możemy go porównać do 2-godzinnego wejścia do solarium. Nasza skóra też pali się od środka, co powoduje nieodwracalne zmiany w szkielecie. Dlatego cukru należy mądrze używać, jeśli możemy starajmy się go unikać, minimalizujmy jego spożywanie. Nie dotyczy to cukru owocowego, ten cukier zupełnie inaczej wędruje. Owoców nie musimy się obawiać, ten cukier jest jak najbardziej ok.

Zdradzisz nam przepis na swoją ulubioną sałatkę? Taką, która jest nie tylko smaczna, ale i zdrowa?

Jasne, chętnie podzielę się przepisem na sałatkę, którą zajadam się nie tylko ja, ale także i moi najbliżsi. Będziemy potrzebować:

  • 1 ½ szklanki kaszy jaglanej
  • 2 marchewki
  • 2 łyżki nasion słonecznika
  • 2 łyżki pestek dyni
  • 1 łyżeczka nasion siemienia lnianego
  • 1 łyżeczka czarnuszki
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • 2 łyżki jarmużu
  • 2 łyżki kolendry
  • Tahini albo dressing cytrynowy

Kaszę jaglaną musimy opłukać i ugotować w lekko osolonej wodzie. Marchewkę dokładnie myjemy i kroimy w plastry, a natkę pietruszki i kolendrę drobno siekamy. Nasiona słonecznika i pestki dyni podprażamy na suchej patelni. Tak przygotowane składniki układamy warstwami: najpierw kasza, potem marchewka, następnie pestki i nasiona, a jako ostatnie liście jarmużu i natka pietruszki. Na koniec całość polewamy dressingiem.

Powiedz nam, czy Twoim zdaniem stosowanie konkretnej, restrykcyjnej diety ma sens?

Wszyscy wiemy, że diety szkodzą naszemu ciału, naszemu organizmowi. Jednak nawet mimo tej wiedzy, większość osób je stosuje. Mówienie  żeby ktoś nie szedł na dietę jest trochę bez sensu bo i tak wszyscy to robią.

Jak więc powinniśmy ustalić sobie priorytety żywieniowe, by znowu wiosną nie popadać w panikę i nie stosować „diety cud” – 4 kg w 2 tygodnie?

Warto powiedzieć, że kilogramy zbierają się od września do lutego czyli około 6 miesięcy. Nawet jeśli w te pół roku przytyjemy 2-3 kilogramy, dajmy sobie 4 miesiące czyli od lutego do czerwca, aby ten nasz jesienno-zimowy dobytek zrzucić. Taki układ będzie idealny dla naszego organizmu. Jeśli organizm będzie oddawał kilogramy w tak wolnym tempie,  to on się potem o te kilogramy nie upomni. Nadmiar tkanki tłuszczowej zostanie oddany w ramach dobrego jedzenia, co na pewno nam nie zaszkodzi i nie wpłynie niekorzystnie na nasze samopoczucie.


Zobacz także

Maciejewka – bieszczadzki wehikuł czasu

Kocham Cię jak… Irlandię. Dajcie się zabrać w tę podróż

W co się ubrać na jesienną wycieczkę w góry?