Niezbędnik kobiety aktywnej

Wiecznie w biegu: obtarte pięty, złamany obcas, zgubione klucze i rozładowany telefon. Jak temu zaradzić?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 czerwca 2016
Fot. i Stock / Justin Horrocks
 

Współczesne kobiety doskonale radzą sobie z wychowywaniem dzieci, prowadzeniem domu, realizacją pasji oraz życiem zawodowym. Dzięki doskonałej organizacji i odrobinie szczęścia, jesteśmy w stanie przenosić na własnych barkach góry. Niekiedy jednak, dzieją się rzeczy jak z koszmaru. Nie możemy w czeluści torebki odnaleźć kluczy, do domu wracamy utykając z powodu bólu zdartych w nowych butach stóp lub łamiemy obcas w dramatycznym pościgu za autobusem miejskim.

Spokojnie, to tylko awaria!

A raczej splot okoliczności, które w pierwszym odruchu niesamowicie mogą nas zestresować. Niełatwo jest czasem wybrnąć z kłopotów, jeśli jesteśmy zdane same na siebie. Jak sobie wtedy radzić? I co zrobić na zaś, by podobne sytuacje nigdy więcej nie przyprawiały nas o palpitacje serca?

1. Gdzie są te cholerne klucze?!

Znasz to? Chyba każdej z nas choć raz zdarzyło się stać długą chwilę pod drzwiami, z uporem maniaka wygrzebując wszelkie skarby z torebki w poszukiwaniu kluczy. Pół biedy, gdy jesteśmy same, wtedy można machnąć ręką i iść do osiedlowej kawiarenki na słodki deser, oczekując na powrót męża z pracy. Gorzej, jak pod nogami kręcą się głodne dzieci lub czeka na ciebie pilnie potrzebujący spaceru pies! Poziom irytacji rośnie, nerwy sięgają sufitu i mimo wywrócenia torebki do góry nogami, nic znajomo nie zabrzęczało. Łap za telefon i dzwoń do osób które mają zapasowe klucze – mąż, siostra, zaprzyjaźniona sąsiadka, która podlewa kwiaty podczas twojej nieobecności. Ktokolwiek, kto może zakończyć koszmar. Zadzwoń do pracy, może zostały na biurku i jakaś dobra, zmotoryzowana dusza podrzuci twoją zgubę? Jeśli wyczerpiesz wszelkie możliwości a ratunku dalej znikąd, nie ma wyjścia, szukaj numeru do ślusarza, on sobie poradzi z problemem. A na przyszłość, oszczędź sobie stresu, przyczep do kluczy dźwięczący lub jaskrawy/wyróżniający się brelok lub przypnij je do smyczy przyczepionej do wewnętrznej strony torebki. I koniecznie komuś zaufanemu zostaw zapasowy komplet, wdzięczność za ich podrzucenie będzie mniej kosztowna niż stres i wizyta ślusarza.

2. Złamany obcas kontra powrót do domu

Kochamy buty na wysokim obcasie. Kobiece nogi fantastycznie prezentują się w szpilkach, a my do tego stopnia opanowałyśmy poruszanie się w nich, że w razie konieczności potrafimy gonić ile sił za tramwajem czy autobusem. Niestety, bywa, że uskrzydlone kobiece nogi jak długie padają na ziemię. Przyczyna? Obcas, który niefortunnie złamał się, klinując np. w studzience kanalizacyjnej, lub kratce przy sklepie. Jeden fałszywy krok i kuśtykanie na jednym bucie lub bosy spacer staje się naszym udziałem. Co dalej? Albo dzielnie kuśtykaj do domu, albo bierz przykład z reklamy pewnych miętowych pastylek i oderwij drugi obcas niszcząc oba buty, ale idąc z godnością, lub potraktuj obcas super mocnym klejem. Możesz też podążyć w kierunku obuwniczego lub szewca, który poradzi sobie z problemem, szczególnie jeśli szpilki są warte zachodu. A co możesz zrobić na zaś? Chyba tylko patrzeć pod nogi.

3. Zatrzaśnięty kluczyk w aucie

Wystarczy pośpiech, chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe. Ty stoisz przy zamkniętym aucie, a kluczyki bezpiecznie czekają w stacyjce. Pół biedy, gdy zostawiłaś uchyloną szybę. Masz możliwość włożenia ręki, uchylenia szyby zupełnie i otwarcia drzwi od wewnątrz. Nawet przy minimalnie uchylonej szybie, sztywny drut pozwoli na naciśnięcie odpowiedniego przycisku w aucie. Jeśli to się uda, będziesz miała wiele szczęścia. Ale jeśli posiadasz nowoczesne auto, sprawa nie jest taka łatwa. Zapomnij o scyzorykach, śrubokrętach i innych prowizorycznych narzędziach. Prędzej doczekasz się uszkodzenia zamka niż otwarcia drzwi. Zadzwoń do serwisu, to chyba jedyne sensowne – choć kosztowne- wyjście. Wybicie szyby to ostateczność, gdy specjalisty nie można ściągnąć, a ruszyć się z miejsca trzeba.

4. Rozładowany telefon

Mówi się, że bez telefonu to jak bez ręki. Jesteśmy do niego przywiązane niczym do smyczy, ale nie można się temu dziwić. Kontakt z bliskimi to podstawa i bezpieczeństwo, dzięki łączności ze światem załatwiamy wiele pilnych spraw i uzyskujemy potrzebne informacje. Jeśli po raz kolejny jesteś poza domem, a twój telefon odmówił posłuszeństwa zupełnie rozładowany, na przyszłość kup zapasową baterię i trzymaj naładowaną w domu, torebce lub miejscu pracy. Miej pod ręką też zapasową ładowarkę, lub najprościej, sprawdzaj wieczorem ile procent baterii zostanie do dyspozycji na rano.

5. Zdarte pięty i pęcherze na palcach

To zna każda z nas, szczególnie przy okazji biegania cały dzień w nowych butach, których nie zdążyłyśmy jeszcze rozchodzić. Po kilku godzinach chodzenia w uwierającym, niewygodnym obuwiu efekt jest mało radosny – odciski, otarcia pęcherze i ból, który temu towarzyszy. I jeszcze ta myśl, że jutro też przecież musimy ubrać buty na wiele godzin w pracy. W tym przypadku natychmiast uratujecie sytuację mając pod ręką wytrzymałe i dobrze przylegające plastry. Zwróćcie uwagę na ich jakość, ponieważ plaster który będzie się odklejał i rolował na uszkodzonej skórze, spowoduje jeszcze większy ból i obrażenia.

Godne polecenia są hipoalergiczne plastry, które zmieszczą się do każdej torebki. Dzięki temu w każdej chwili zabezpieczycie się przed otarciami stóp, ochronicie stopy i ułatwicie gojenie się pęcherzy i odcisków.

1.Plastry Viscoplast z masą hydrokoloidową wspomagające gojenie pęcherzy. Sprawdzą się one u każdej aktywnej kobiety, ponieważ:

  • ułatwiają gojenie pęcherzy
  • przynoszą ulgę i długotrwałą ochronę
  • wodoodporne
  • miękkie, przezroczyste, niewidoczne na skórze
  • mogą być stosowane profilaktycznie w celu zapobiegania powstawaniu pęcherzy
  • dostępne w 4 wersjach – plastry małe na pęcherze na palcach stóp, średnie i duże na śródstopie i piętę oraz mix 3 rozmiarów

Masa hydrokoloidowa absorbuje wydzielinę powstającą w pęcherzu, tworząc żelową poduszeczkę ochronną. Żel amortyzuje i chroni oraz zapobiega przywieraniu opatrunku do rany, dzięki czemu plaster można wymienić bez bólu (najlepiej poczekać aż sam się odklei).

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

2. Zestaw plastrów z opatrunkiem na miękkiej piance – na otarcia stóp, skutecznie zabezpieczy bolesne miejsce. Zestaw zawiera:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

  • bardzo miękkie, wygodne plastry zabezpieczające bolesne obtarcia i rany stopy
  • dzięki perforacji są one przepuszczalne dla pary wodnej i powietrza (pozwalają skórze oddychać)
  • idealnie nadają się do opatrywania ran, obtarć, pęcherzy na stopie
  • zestaw zawiera 6 szt. plastrów o rozmiarze 72 x 25 mm.

3. Plaster z kwasem salicylowym 40% na odciski na stopach.

  • pomaga w usuwaniu odcisków i nagniotków
  • zabezpiecza przed bolesnym uciskiem, dzięki ochronnemu pierścieniowi
  • zawarta w pierścieniu masa z kwasem salicylowym ma działanie keratolityczne – zmiękcza naskórek i powoduje złuszczenie zrogowaciałej skóry
  • pozwala uniknąć dokuczliwych otarć
  • zestaw zawiera 6 szt. plastrów w rozmiarze 70 x 12,5 mm

    Fot. Materiały prasowe

    Fot. Materiały prasowe

Nie wszystkim wypadkom można zapobiec, ale najważniejsze jest wyciąganie wniosków z odebranych lekcji od życia i podjęcie kolejnego wyzwania z uśmiechem na ustach.


Wpis powstał we współpracy z Viscoplast


Niezbędnik kobiety aktywnej

„Chcę, żebyś wiedział, że jestem Twoim tatą, ale też najlepszym kolegą, przyjacielem oraz powiernikiem”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 

Najcudowniejszy promieniu szczęścia,
zawsze mówię Ci to o poranku, powtarzam w ciągu dnia, a nocą kiedy kładziesz się spać szepcę Ci do ucha, że Cię kocham. Ale wiesz, że to tylko część prawdy, że te dwa słowa nie mogą oddać uczucia do Ciebie? Wielokrotnie pytasz się, czy Cię kocham… Odpowiadam, że tak, ale wiem, że nie ma takiego słowa, które mogłoby oddać pełnię tego co do Ciebie czuję. Tak, wiem. Pokazujesz czasami „różki”, ale piękne jest to, że zdajesz sobie z tego sprawę.

Wszystko Ci wybaczam, bo kiedy do kogoś czuje się to co ja do Twojej osóbki, to nawet największa rana, czy zadra goi się szybko. Bo to moje uczucie jest maścią, nieocenionym lekiem na wszelkie wybryki, które Ci się zdarzają.

Żałuję jedynie, że nie mam tyle czasu, żeby ciągle tulić Cię do serca – chociaż z drugiej strony jesteś już dużym chłopcem i nie zawsze chcesz, żeby ściskać Cię na ulicy, w sklepie, na boisku przy kolegach. Teraz może dla Ciebie staje się to „niemęskie”, ale kiedy będziesz miał swoje dzieci, kiedy będziesz je darzył tak bezgranicznym uczuciem, jakim darzę Ciebie ja, to sam się przekonasz, że to jest silniejsze. Dlatego nie złość się na mnie.

Nie złość się na mnie także wtedy, kiedy upominam Cię żebyś uważał, gdy powtarzam miliony razy, żebyś był ostrożny, żebyś miał oczy wokół głowy. To troska o Ciebie. Żadne skarby i bogactwa świata, moc Kosmosu i miliarda słońc nie są w stanie zrekompensować choćby najmniejszego Twojego cierpienia. Pamiętasz, jak płakałeś u dentysty? Mimo tego, że miałem kamienną twarz cierpiałem dwa razy mocniej. Pamiętasz jak w Dzień Ojca miałeś groźny wypadek na hulajnodze? Pocieszałem Cię, ale krwawiło mi serce, bo widziałem Twoją spuchniętą i zakrwawioną buzię. Na szczęście wszystkie rany się goją i radość z tego, że jesteś tryska niczym gejzer z życiodajną wodą.

Chcę, żebyś wiedział, że jestem Twoim tatą, ale też najlepszym kolegą, przyjacielem oraz powiernikiem. I mimo tego, że nie lubię grać w piłkę nożną i EuroBusiness, to uwielbiam patrzeć jak sprawia Ci to przyjemność.

Nie złość się na mnie jak czasami wzdycham w tylko Tobie znany sposób oznaczający dezaprobatę, ale chcę Ci na dobre. Być może i jestem zbyt wymagający, perfekcyjny i „od linijki”, ale przecież nie jestem idealny. Też jako dziecko „łobuzowałem” (może nawet bardziej od Ciebie), nie zawsze przynosiłem piątki ze szkoły i miewałem dużego „lenia” kiedy trzeba było odrabiać lekcje. Zapewne jesteś taki jak ja byłem w dzieciństwie? Jedno jest pewne – jesteś bardzo grzecznym i rozsądnym chłopcem, małym mężczyzną, który potrafi ugotować przepyszny obiad, przyrządzić niebiańską przystawkę, albo zwykły prosty deser.

Jesteś niedoścignionym konstruktorem pułapek, twórcą najpiękniejszych koszulek sportowych z napisami, wirtuozem gitary mimo tego, że brzdąkasz na jednej strunie, mistrzem świata w tańcu. Jesteś pomocną dłonią i prawdziwym mężczyzną w stosunku do mamy, gentlemanem do koleżanek i świetnym kumplem dla swoich kolegów. Pewnie chciałbyś, żeby niektóre rzeczy wychodziły Ci jeszcze lepiej, prawda?

Ale gdyby tak było, to po co byłbym Ci ja? A tak możemy razem odrabiać lekcje, mogę poradzić Ci jak zagrać na gitarze, podpowiedzieć jak coś narysować, czy namalować. Jestem takim Twoim dobrym duszkiem, który (nawet niekiedy o tym nie wiesz) pomaga Ci z wielką przyjemnością. I za tę pomoc nie chcę pieniędzy, nagród, podziękowań. Chcę, żebyś wyrósł przede wszystkim na dobrego i wrażliwego mężczyznę. Jako chłopiec już taki jesteś i pielęgnuj to, co w Tobie najpiękniejsze, a ja czerpię z tego przeogromną satysfakcję. Wiem, że będzie tak zawsze. ZAWSZE!!!
Kocham Cię do „połamania kości” – to Twoje ulubione określenie. Zatem wiedz, że ja też kocham Cię do „połamania kości”, tylko te moje kości niech będą wzmocnione prętami tytanowymi.

Twój tata Patryk :*


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Niezbędnik kobiety aktywnej

Ratunku, mój związek przeżywa kryzys i nie wiem dlaczego. 7 pytań, które warto sobie zadać w razie związkowej „awarii”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 czerwca 2016
Ratunku, mój związek przeżywa kryzys i nie wiem dlaczego. 7 pytań, które warto sobie zadać w razie związkowej „awarii”
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Kiedy w związku dzieje się źle, a ty nie potrafisz do końca zidentyfikować problemu, wpadasz w panikę. Nie umiesz zadziałać w konstruktywny sposób, bo nie wiesz, co właściwie się z wami dzieje. Czekasz więc, aż „samo się naprawi”. Albo pogorszy. A przecież można, za pomocą kilku pytań, spróbować ocenić sytuację w relacji dwojga ludzi.  Może nie zawsze pomogą nam one ustalić dokąd zmierzamy, ale przynajmniej podpowiedzą nam na jakim etapie znajdujemy się obecnie.

7 pytań, które warto sobie zadać w razie związkowej „awarii”

1. Czy jestem sobą?

Czy jesteś w stanie zaakcentować siebie jak osobę niedoskonała, ale za to postępującą zgodnie z własnym sumieniem, a nie oczekiwaniami partnera?

Czasami czujemy w związku presję, żeby dorównać swojej drugiej połówce. Razem stanowilibyśmy wówczas prawdziwy ideał (jak to świadczy o naszym poczuciu własnej wartości?). Uważamy, że jeżeli nie będziemy w stanie dorównać partnerowi, to pociągniemy go w dół, a związek zacznie się rozpadać. Jeśli tak właśnie czujesz, być może nadszedł czas, aby troszkę odpocząć od relacji i zadać sobie pytanie: „Kim naprawdę jestem?”. Przecież nie da się udawać całe życie.

2. Czy mówię partnerowi wprost o swoich uczuciach i spostrzeżeniach?

Bywa, że mimo irytacji wywołanej postawą drugiej osoby, nie jesteśmy w stanie przekazać jej klarownego komunikatu, albo wysyłamy komunikat zwierający sprzeczne informacje. Myślimy co innego, mówimy co innego. To sprawia, że nasz partner staje się nieufny (wyczuwa brak szczerości), ale przede wszystkim nie jest świadomy przyczyny problemów, które się pojawiają. Pewnie każdy z nas doświadczył tego w związku: coś jest nie tak, ale nie chcemy o tym mówić wprost, z obawy przed zranieniem ukochanego. A przecież w poważnej relacji najważniejsze jest budowanie kompromisów. Więc może nadszedł czas, aby zadać sobie pytanie „Czego naprawdę chcę?”.

3. Czy jestem na tyle silna, by radzić sobie w życiu bez niego?

Nie chodzi o to, co się z tobą stanie w razie rozstania. Chodzi o to, czy umiesz się różnić, mieć inne zdanie, inne odczucia i uważać, że to też jest OK. Czy jesteś wystarczająco silna we własnej „odrębności”? Odpowiedz sobie też szczerze na pytania, czy nie trawi cię JEGO depresja, nie straszny ci JEGO lęk, nie pochłaniają cię jego uzależnienia? …

Jeśli obie strony uzależnią się całkowicie od siebie, porzucając własne pasje i sens życia, wówczas związek popadnie w stagnację, stanie się słaby i pusty. To właśnie z powodu miłości musimy być niezależni i silni, by wspierać się wzajemnie.

4. Czy w pełni akceptuję swojego partnera takim, jakim jest?

Jeśli kochasz bezwarunkowo, twoja miłość jest świadomą akceptacją wszelkich niedoskonałości partnera. Jeśli jednak podświadomie nie tolerujesz pewnych aspektów jego osobowości, skrywasz problem, który może być źródłem konfliktów.

5. Czy mogę wejść do jego intymnego świata tak głęboko, by naprawdę zrozumieć mojego partnera i odrzucić potrzebę oceniania czy osądzania go?

Rozumieć partnera tak, by przewidywać jego reakcje i emocje to już zaawansowany etap związku, świadczący o prawdziwym zaangażowaniu i miłości. Pomyśl, czy nie hamuje cię lęk przed tym, co mogłabyś odkryć próbując lepiej poznać ukochanego.

6. Czy mój związek tkwi w martwym punkcie? Czy obawiam się zmiany?

Prawdziwe, szczere relacje zmieniają się, a nie pozostają w bezruchu. Zmiany są potrzebne, bo i my nabywamy doświadczenia, przeżywamy wydarzenia, które kształtują nas i nasze poglądy na nowo. Przyjmuj je jako coś naturalnego.

7. Czy potrafię spojrzeć na mojego partnera, jak na osobę, która się zmienia, czy ogranicza mnie myśl o naszej (wspólnej i odrębnej) przeszłości?

To częste źródło problemów: wydaje ci się, że przeszłe wydarzenia masz już dawno za sobą, ale w głębi serca ciągle brak wybaczenia, ciągle pewne etapy niezamknięte. Zapewne nie jesteś tego świadoma, dopóki nie poruszysz tego wierzchołka góry lodowej.

Jesteśmy niedoskonali. Miłość jest uczuciem dwojga niedoskonałych ludzi. Tu nie zawsze znajdziesz prostą, jednoznaczną odpowiedź. Ale pytać zawsze wolno. Więc odetchnij, „mentalnie wyjdź” z tej relacji na chwilę, spędź czas z samą sobą. Przyszłości nie musisz znać już teraz.


Źródło: Livehack.org


Zobacz także

Pierwsza pomoc, co o niej wiesz naprawdę? Sonda dla mam

plastry

Podstawowe wyposażenie kobiety aktywnej ruchowo. Bez tych rzeczy nie możesz się obejść!

Bezpieczny dom – jak unikać i zapobiegać domowym wypadkom